60tki też później zabiorą.
Do 2012 roku prawdopodobnie podziękujemy Joseph’owi Wilson’owi Swam’owi, ponieważ znikną z legalnego obrotu wszystkie żarówki powyżej 25 [W] a zastępinone będą tzw. energooszczędnymi lampami wyładowczymi. Od 1 wrześnie 2009 roku sklepy nie mogą zamawiać setek. Na razie, jeśli wierzyć wyborowej w sklepach już jest deficyt na 60ontki. Nie wiem, nie sprawdzałem ale obiecuję sprawdzić w okolicy, bo zamierzam zakupić parę “analogowych oldskuli”.
Zwykła żarówka ma to do siebie, że pomimo nagminnego jej braku na klatkach schodowych, jest w miarę bezpieczna dla środowiska. Daje równomierne cieplutkie światło, zbliżone do słonecznego(~2700 [K]) i w miarę sensownie oddaje barwy oglądanych przedmiotów. Choć czasem szybko się zużywa. Energooszczędna posiada w sobie rtęć, która jest zabójcza dla środowiska. Paradoks: z jednej strony wywalamy termometry a z drugiej przygarniamy kompakty. Już bym to wszystko olał gdyby nie rzecz najważniejsza dla mnie. Stroboskopowa trupio-niebieska temperatura barwy emitowanego światła źle działa na oczy. Pozatym, coś ze ściemniaczem nie współpracuje dobrze.
Mamy prawo świetlówkę nieodpłatnie zezłomować w sklepie, w którym ją zakupiliśmy. Problem jednak w tym, że czasem po 10 latach sklepu już nie ma i chyba tylko jakiś masohista będzie trzymał tak długo paragon zakupu. Dlaczego znowu ktoś decyduje za mnie czym mam świecić w mieszkaniu.
Tagi: 60 watt, energooszczędne, żarówka