Nie wiem czy to stały zwyczaj, jak to, że nietoperze w dzień spią do góry nogami ale szpaki mają obiad punktualnie o 13. Za stołówkę robiła im moja stara grusza z owocami tylko trochę większymi od czereśni [może to im się tak podoba właśnie, ta wielkość].
Nadleciał jeden, potem drugi – w sumie z 10 do 15. Gadatliwe są przy jedzeniu; głośno biesiadują. Towarzystwa dotrzymują im jaskółki – pokazy akrobacji lotniczych.
Przy okazji jaskółek didaskaliowo – punkutalnie o 15 odpoczywają na drutach energetycznych.
A tak poza tym to zioła moi drodzy, sadzcie cząber gdzie się da. Taki swieży jest wyśmienity do mięsa, ale też do sera w tym a może szczególnie, do sera feta. Trochę oliwy na to, pomidor – nooo, palce lizać.
O ziołach jeszcze refleksja, że na wsiach zapominają o tym nawet w święto Wniebowzięcia NMP zwanym również Matki Boskiej Zielnej.
W Kościele w miasteczku na ok 100 wiernych może 5 z bukietami do poświęcenia. Skromniutko.
Tagi:
jaskółki,
szpaki,
wieś,
zioła