Chomiki Podtapiane

kwiecień 6, 2009 | Siedem 18 Komentarze/y | Kategoria: Kultura

W tej historii jest jeden szkopuł wg mnie niezwykle interesujący dla publicystyki blogowej. Rzecz dotyczy torturowania skorupiaka i chomików na deskach teatru [i nie chodzi o pieszczotliwe zdrobnienie dla pedryli, biedroni]. Co "ałtor" miał do powiedzenia też jest mało ważne. Mój kumpel kiedyś podczas wspólnego oglądania Animal Planet na którym pokazywali operację chirurgiczną powieki u chomika rzekł: "a nie mogliby go po prostu wyjebać do kosza i z zoologicznego przynieść nowego? ". Oczywiście tak!

Teraz Szkopuł . Otóż Pan Reżyser na przesłuchaniu w mędziarni [komisariat] powiedział, że nigdzie na świecie publiczność nie reagowała w ten sposób. To jest nie było zerwania przedstawienia ani donosów do organów ścigania. I nad tym faktem należy się na dłużej zatrzymać a jeszcze lepiej wyciągnąć wnioski.

Wg mnie zabory, hitler i pół wieku komuny poczyniło takie spustoszenie w tkance ludzkiej, w nas Polakach, że tylko płakać. Tylko w takich ludzkich zgliszczach pierdolce spod zielonej flagi mogą tak bezczelnie harcować. To tyle.

"W piątek dziennikarka Radia Wrocław złożyła zawiadomienie o przestępstwie. Chodzi m.in. o spektakl, podczas którego reżyser torturował, a następnie zabił homara .

Dzień później Garcia topił na scenie chomiki. Ta sztuka została jednak przerwana przez Straż dla Zwierząt, która przygotowuje doniesienie do prokuratury.

Sam reżyser został wczoraj wieczorem przesłuchany w obecności tłumacza. Hiszpan nie widzi problemu – twierdzi, że nigdy wcześniej nie miał tego typu problemów i nie był przesłuchiwany. Zapewniał, że jego przedstawienia są sztuką. Dołączył decyzje od Generalnego Lekarza Weterynarii, który miał się zgodził na użycie zwierząt podczas przedstawienia. "

Acha… Chomiki żyją 18 miesięcy bez podtapiania.

Tagi: , , ,

Odchamianie na premierze.

czerwiec 23, 2008 | johndoe 8 Komentarze/y | Kategoria: Kultura, Osobiste

W ramach terapii odchamiającej byłem dzisiaj na premierze wrocławskiego Teatru Komedia. Spektakl zwał się „Z rączki do rączki”, to była już moje drugie przedstawienie w tym „nowym” teatrze wrocławskim, wcześniej zdarzało mi się chodzić do Teatru Polskiego.

To już drugi spektakl, gdzie unia i socjalizm zostały potraktowane dość mało elegancko. We wcześniejszej sztuce „Unia bez tajemnic” nabijano się z unijnych dopłat i wszechmocnych urzędasów, w dzisiejszym nabijano się stricte z socjalizmu.

Otóż głównym bohaterem był gość, który dzięki systemowi opieki socjalnej po utracie pracy był w stanie się utrzymać na dość dobrym poziomie żyjąc z różnorakich zasiłków. Tworzył kolejne fikcyjne osoby, na które dostawał po sfabrykowaniu chorób kolejne zasiłki, kolejne postacie ginęły, a fikcyjny małżonek dostawał renty, zapomogi na pogrzeb, renty dla wirtualnych dzieci.  Jako że była to farsa, wszystko prędzej czy później musiało lec w gruzach, oczywiście stało się to przez babę. ;]

Lubię teatr, bo tam aktorem w przeciwieństwie do amerykańskiej papki nie jest jakiś burak,  co 2 zdań nie potrafi sklecić i zapamiętać. Jak by jeszcze klimatyzacja była tak dobra jak w kinach, to bym częściej chodził. Jednak zdecydowanie wolę kraść filmy, niż kraść teatr tv. Na żywo to jakoś lepiej wygląda, a film w kinie na iluś tam metrowym ekranie ma swój urok tylko, gdy jest bardzo dużo pif paf i bum bum. Na film nie opłaca się wydawać 15zł w kinie, za to 30-40zł na teatr tak.

Teatr to jest taki bardziej ekskluzywny market, gdzie nie trzeba się bić  z ludźmi w alejkach, bo akurat weszły dwie palety pomarańczy za 1,99zł/kg. Jak idę do kina, to się tak czuję, zleci się masa bydła, większości się pewnie nie będzie podobało, albo będą gadać przez telefony, czy ze sobą. Większość obecnych filmów to kolejne remixy starych historii z nowymi efektami i gębami. W teatrze jest jakoś inaczej, komedia jest jakaś taka inna, a aktor jakiś taki bardziej ludzki i mniej plastikowy.

Szkoda tylko, że jakoś polski teatr gra raczej niepolski repertuar, a szczególnie jeśli idzie o komedie we Wrocławiu. Na sranie do garnka na scenie i latanie w prześcieradłach nie chodzą, bo to nie jest coś na co warto wydawać pieniądze, a taka jest większość „niekomediowych” sztuk. Jakiś postmodernistyczny chłam, w którym pijacy i menele dyskutują o czymś bliżej nieokreślonym.

W tej dzisiejszej komedii, aktorom przez usta przeszło, że transwestyci są chorzy i trzeba ich leczyć, publiczność się śmiała, nikt nie wstał i nie zaczął wrzeszczeć transwestytofoby. Tak było w scenariuszu, ale ile rzeczy się modyfikuje przekładając na polski sztukę z Anglii? Przecież tą jawną nietolerancję można było pominąć, przemilczeć, albo wstawić pochwałę zboczeń. Czegoś takiego na scenie dramatycznej jakoś sobie nie mogę wyobrazić, tam to wszystko jest jakieś pojebane, tam króluje moralność krytyki politycznej i totalniackiego lewactwa.

Tak czy inaczej, czasem odchamić się można, a szczególnie jak się ma sprawdzony teatr, gdzie wiadomo, że aktor nie wyjdzie na scenę i nie zacznie nas agitować na rzecz zjednoczonego ełrosojuza i akceptacji związków dwóch pedałów.


A i jeszcze dodam, że był ze mną na premierze grzechu schetyna. Siedział w pierwszym rzędzie i widziałem, że śmiał się z tego socjalizmu. Jak on mógł?! Trzeba o tym donkowi donieść, że grzecha śmieszy socjalizm i być może zwątpił w słuszność podtrzymania 3RP.

Tagi: , , ,
... free counters