Trzeba napisać o tych 16u sekundach

czerwiec 20, 2010 | Siedem 38 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Dzisiaj wybieramy miedzy sowieckimi pachołkami bronkiem i kondonkiem a kandydatem potrafiącym przynajmniej, bez krztuszenia się wymówić słowo Polska. Przykro mi, że Królewna Śnieżka znowu nie występuje, będziecie musieli z tym jakoś żyć zbuntowani krótkospodenkowcy, czarno-niebiescy.

Zdjęcie0001

Wyszły nowe fakty o zamachu smoleńskim:

W stenogramie rozmów z prezydenckiego tupolewa sporządzonym przez moskiewski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) jest masa błędów {??}

Według byłych i obecnych pilotów tupolewa, z którymi rozmawiała gazeta w stenogramach brakuje kluczowych fragmentów rozmów i komend, które powinny padać w kabinie. Dodatkowo materiał, który otrzymaliśmy od Rosjan trwa aż 38 minut, a taśma magnetyczna która była w rejestratorze jest w stanie pomieścić tylko 30 minutowy zapis.

Raport MAK nie zawiera informacji ani o stanie taśmy, ani o stanie czarnych skrzynek. Według specjalistów jest wiele powodów, by uznać stenogramy za mało wiarygodne.

Zastanawiająca jest także podana w stenogramie, nierealna prędkość schodzenia maszyny. Samolot po 7-sekundowym locie poziomym traci 20 metrów wysokości w 1 sekundę, podczas gdy nie powinien w tym czasie przekraczać 4-6 metrów. To nie jest możliwe, zwłaszcza biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu – twierdzą piloci.

O godzinie 10:39:57,1 pada komunikat, że samolot znajduje się na wysokości 400 metrów. Tymczasem zaledwie 3 sekundy później odzywa się TAWS z komunikatem “TERRAIN AHEAD” (ziemia przed tobą). To nieprawidłowy komunikat urządzenia, który może świadczyć o jego ewentualnym uszkodzeniu.

Ze stenogramu wynika również, że nawigator Artur Ziętek mówi dwie kwestie jednocześnie. Chodzi o końcową fazę lotu, gdy o godz. 10:40:53,1 nawigator kończy mówić “50″ (chodzi o wysokość, na której znajduje się obecnie maszyna), a już o 10:40:53,0 zaczyna mówić “40″. Wynika z tego, że kiedy zaczął podawać kolejną wartość, był jeszcze w trakcie kończenia poprzedniej. Mówił dwie rzeczy naraz. To niemożliwe z technicznego punktu widzenia – zauważają piloci.

Kacapy nie przyłożyły się zbyt sumiennie do tej mistyfikacji

Tagi:

Skutki ujawnienia stenogramów

czerwiec 1, 2010 | Andrzej.A 7 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Stenogramy z rozmów z kabiny pilotów ujawniono, powodują one więcej pytań dodatkowych niż dają odpowiedzi na pytania podstawowe.
Prawdopodobny dalszy rozwój wypadków po tym ujawnieniu:
Rosjanie stwierdzą, że nic więcej nam nie dadzą, bo my nie stosujemy się do postanowień konwencji jak również lekceważony jest podpis ministra, który odbierając te dane zobowiązał się dodatkowo do nie rozpowszechniania ich bez zgody Kremla. W związku z powyższym uznaje się temat za zamknięty i wszelka odpowiedzialność za niepowodzenie śledztwa jak i za samo zdarzenie spada na Polskę i polskie władze. Koniec, kropka.
Pamiętamy coś takiego, nieprawdaż?
Dokładnie identycznej argumentacji użyli sowieci w czasie “negocjacji” z Francją i Anglią w 1939 roku. Potem był pakt Ribentrop-Mołotow i ciąg dalszy znany wszystkim.

A ja ponawiam swoje pytanie. W tygodniu po tragedii pod Smoleńskiem w mediach przemknęła informacja, że ABW ma nagranie “live” z całego lotu z kabiny pilotów, znane są również zapisy z trzeciej czarnej skrzynki, którą wpakował tam nasz wywiad (rejestrator parametrów). To ja się pytam, gdzie jest to nagranie i gdzie jest ta trzecia czarna skrzynka?
Dopóki nie uzyskam odpowiedzi na te podstawowe pytania, to odmawiam przyjęcia do wiadomości jakiejkolwiek innej wersji niż taka, że dokonano zamachu przy współudziale WSI.

Tagi:

Hitchcock i Monty Python (z dedykacją dla Loulka)

maj 16, 2010 | Piana 5 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste, Polityka, Świat

Motto: Doktor Piana diagnozuje – pacjent jest w cięższym stanie niż się wcześniej wydawało.

Jeśli zastosować porównanie do świata filmu, niedawno oglądaliśmy wspólny projekt Hitchcocka i Monty Pythona. Tak mogę z całą odpowiedzialnością porównać katastrofę pod Smoleńskiem oraz wydarzenia tuż po i przed. To najtrafniejsze porównanie jakie mi przychodzi do głowy.

Gdy wielokrotnie analizowałem szczegóły całej wyprawy do Smoleńska, to odniosłem wrażenie, iż nie była to oficjalna wizyta głowy poważnego państwa wraz z innymi najważniejszymi osobami. Przygotowanie i zabezpieczenie lotu Tupolewa wyglądało raczej jak wyjazd zakładowej wycieczki na grzyby do Rud Raciborskich. „Panie szofer gazu, panie szofer gazu, bo pół litra jest w garażu” – zabrakło chyba tylko tej znanej kolonijnej przyśpiewki, choć do końca pewnym być nie mogę. Innych różnic nie zauważyłem.

Nie chcę się powtarzać (ileż można na rodzinnym spotkaniu opowiadać o balandze sprzed 30 lat?), ale opowiem w skrócie moją teorię, którą sformułowałem czas jakiś temu. O co dokładnie chodzi? Analizując sytuację wokół nas, procesy społeczno –polityczne i bezwładność maszyny państwowo-biurokratycznej zastanawiałem się nad przyczynami. Porażka za porażką. W końcu nie może być tak, że krasnoludki sikają do mleka, wróg czyha za każdym rogiem, a w urzędach państwowych siedzą trockistowscy dywersanci. To było dobre w początkach pierwszej komuny i można było tym wytłumaczyć brak sznurka do snopowiązałek, ale zupełnie nie wyjaśnia clou sprawy. To musiało tkwić głębiej, u samego źródła.

Zatem niczym dziewiętnastowieczny odkrywca źródeł Amazonki, ruszyłem na poszukiwanie przyczyn bylejakości państwa polskiego. Tego, że nie spełnia zadań, które sobie narzuciło, chyba nie muszę udowadniać. Nie zadowalało mnie samo obserwowanie skutków. Krzyczałem w duszy „Dlaczego?!”. Eureka przyszła niespodziewanie, niczym muza do poety. Mam! – zakrzyknąłem. Odpowiedź jest banalnie prosta drogi Watsonie, państwa polskiego po prostu nie ma. Nie ma i już.

„Że co”? „Chrzanisz stary”. Takie argumenty usłyszałem w odpowiedzi. Hm… niewiele to, ale nie zawsze riposta musi być celna. Dlaczego tak twierdzę, a nie inaczej? Wróćmy do podstawowych założeń państwa jako takiego. Jest to swego rodzaju organizacja społeczna zarządzająca danym terenem. Przejmuje na siebie część rzeczy, obowiązków w zamian za opłaty zwane podatkami. Tak mówi definicja. Co jednak, gdy mamy do czynienia z tworem zabierającym nam około 80% zarobków, zadłużającym nas (zwykła, czteroosobowa rodzina ma obecnie do spłacenia nowego Forda Mondeo), traktującym nas jako żer i niewolników, oferując w zamian marnej jakości drogi, koleje którymi jeżdżą tylko desperaci, policję bez paliwa i papieru toaletowego w komendach, armię w stanie formalnego rozkładu?

Można tu odnieść analogię do fizyki, gdzie jeśli coś nie oddziałuje, to znaczy, że tego nie ma. Nauki ścisłe po raz kolejny przychodzą nam z pomocą. Mamy zatem do czynienia z aparatem dojenia i strzyżenia tubylców poprzez machinę biurokratyczną, rządzoną przez różnego rodzaju kliki, która trzyma się tylko z powodu nieopłacalności wojen. Jakość usług świadczonych w zamian przez ”Państwo” woła o pomstę do nieba i może kiedyś się tego doczekamy – ponoć Apokalipsa już za rogiem. Póki co jednak to, co oferują politycy „głównych” partii na scenie politycznej nie zapowiada ŻADNYCH zmian. Jedynie kosmetykę, łatanie dziur i pudrowanie sińców.

Nie wierzyłem, że prędko dane mi będzie potwierdzić trafność swoich teorii. Myślałem, że teraz zawsze będzie kolorowo i wesoło na przemian z łzawymi historyjkami o pojednaniu i europejskiej miłości, niczym w tanich gazetach dla kobiet. Nagle bęc! Dosłownie. Tragedia, jaka się odmalowała na naszych oczach, jest tym większa, iż nie dotyczyła Mietka spod budki z piwem, co go w nocy po pijaku samochód przejechał. Rusztowanie zakrywające front budynku opadło z hukiem. Okazało się, że tzw. „państwo” nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoich najwyższych przedstawicieli (o szarych obywatelach nie ma nawet co mówić).

Zastanawiałem się wcześniej w jaki sposób udowodnić moją teorię. Jak sprawdzić czy wszystko z państwem jest w porządku? Czy jeszcze dzielnie stoi na straży ładu i porządku? Czy czuwa nad bezpieczeństwem wewnętrznym i zewnętrznym? Zazwyczaj bardzo prosto. Wystarczy sytuacja kryzysowa – wojna, atak terrorystyczny, katastrofa naturalna, etc. Z racji braku wojny (wokoło sami przyjaciele, jak nas zapewniają „autorytety moralne”), olewania nas przez terrorystów i braków tsunami czy trzęsień ziemi i innych nieszczęść potrzebna była innego rodzaju tragedia. Chodziło o sprawdzenie jak zareaguje? Czy będzie szok, przerażenie, panika, biegunka, sparaliżowanie strachem, a jednym słowem ujmując „pożar w burdelu”? Czy tez odważne, a nawet ryzykowne działanie według dokładnie opracowanego planu (szafa czwarta, druga szuflada od dołu)? Niech każdy sobie sam odpowie na to pytanie.

Teraz słowo o tzw. „mężach stanu”. Jak już wspomniałem, w owym filmie kręconym do spółki przez Monty Pythona i Hitchcocka wystąpili w toalch wioskowych głupków wystąpili „Mów mi Donek” Tusk i „Sarmata” Komorowski. Co oni w obliczu tragedii zrobili? Donek zamknął się w gabinecie nie wiedząc co począć, a Komorowski przystąpił do przejmowania spadku, niczym chciwa żona zaraz po śmierci męża.

Czy eskadra F-16 ruszyła osłaniać teren katastrofy? Czy grupa helikopterów z oficjelami i prokuratorami poleciała na miejsce? Czy wezwano na dywan rosyjskiego ambasadora? Czy wystosowano notę o przejęciu śledztwa? Nie. Nie zrobiono dosłownie nic. Co zrobi syn gdy dowiaduje się o wypadku rodzica? Leci/jedzie na złamanie karku na miejsce wypadku lub do szpitala. „Państwa” polskiego los ofiar katastrofy nie obchodził wcale. Takie są niestety fakty. Przykre to, ale to udowadnia teorię o braku państwa polskiego. Ofiary zostawiono ich na pastwę „przyjaciół” Rosjan, co to zawsze przychodzili nam z braterską pomocą, nawet gdy jej nie chcieliśmy.

Znowu zaryzykuję. Można z tego wysnuć dwie teorie. Chaos w organizacji wyjazdu, brak jakichkolwiek zabezpieczeń, procedur bezpieczeństwa, planów B, zupełny bezwład, etc. udowadnia nam fasadowość owych struktur – są, bo są, ale w sumie płacą im za nic. Teoria druga jest jeszcze gorsza – jeżeli ten bałagan został wprowadzony celowo, to możemy to podciągnąć pod zamach na najwyższych oficjeli. Boję się myśleć, co może być dalej.

Skoro w czasach upadku I Rzeczpospolitej praktycznie wszyscy oficjele byli na garnuszku obcych mocarstw, to niby dlaczego w czasach upadku III RP/PSRE miałoby być inaczej? Teza karkołomna, nie do udowodnienia przez takiego gryziklawiaturka – jak ja, ale też ciężka do obalenia. Argument „przecież teraz są inne czasy, wokoło sami przyjaciele” włożę niczym mistrz Krasicki miedzy bajki.

Tagi: , ,

Kilka różnic między izolowanym krajem 3ego świata a Rosją

maj 12, 2010 | Siedem 4 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Libya Plane CrashPan Arab na załączonej rycinie trzyma pęsetą kawałek poszarpanego człowieka. Śledczy? ubrany jest szczelnie ma nawet maskę na twarzy i nie dlatego, że śmierdzi. Rzetelne badania DNA szczątków po prostu tego wymagają.

W sowietach na pobojowisku kacapy grają na harmonijkach rzewne słowiańskie melodie, grilują kaszankę, strzelają do rannych [by odstraszyć widzów ofkors z reutersa], smarkają, wyciągają z gumofilców bliny z kaszą gryczaną, konsumują i wracają do przerwanej partyjki remika.

Na zdjęciu wyraźnie widać, że jedyną częścią nie w proszku jest tylne usterzenie. Całkiem podobnie było w smoleńsku z tym że tam już na 10 minut przed zderzeniem z ziemią radzieckie służby wiedziały o “Wszystkich” ofiarach śmiertelnych.

Gdy samolot szura po glebie nawet gwałtownie  [300km/h] z reguły ktoś ma szczęście przeżyć, ktosiów może być nawet kilkudziesięciu [turecki aeroplan w Holandii]. Ba, nawet gdy przypierdoli z kilometra to jest mnóstwo relacji o ocaleńcach.

Tak też stało się w babustanie Libijskim. Przeżyła dziewczynka czy chłopczyk – nieważne. Pewnie wielu konało z godzinę. Przeżyła też dziewczyna w samolocie spadającym z kilometrów, co więcej godzinami pływała u wschodnich wybrzeży Afryki.

W Kacapowie – niet. Bracia Rosjanie pewni są OD RAZU. Wszyscy polscy burżuje skonali jak jeden mąż 8.41 4″ lub 6″ i już…

Tagi: , , , , ,

Dobra, żarty się skończyły

maj 5, 2010 | Siedem 24 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Kałmucja przejęła Ukrainę, ruscy bandyci coraz śmielej drepczą przy polskiej granicy, plują w geby “polskiego” rządu po Tragedii w Smoleńsku. Tworzy się wyraźna linia podziału na użytecznych idiotów [lub agentów]: donek, olbrychski, wajda, bronisław nowosilcow, etc. Po drugiej stronie jesteśmy My, ufam Patrioci. Sukces GW, gdy dobrze przyjrzymy się genealogi, został przywieziony na kałmuckich tankach 65 lat temu. GW jest w awangardzie kochania, przepraszania, bicia się w cudze piersi i smarowania dupy wazeliną.

Sondaże prezydenckie czy jakiekolwiek inne są bez sęsó. 9 maja zwróćmy uwagę na cmentarze okupanta na Polskiej Ziemi. Jeśli tam będzie się coś świecić to szanse Nowosilcowa z wąsem są znaczne.

Loading…

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Imadżin Endżin

kwiecień 20, 2010 | Siedem 29 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Silnik samolotu pasażerskiego przed Pentagonem 11/9. Skurczył się w wyniku działania wysokiej temperatury.

silnik_jaki_znaleziono_przed_pentagonem_163

.

Solidny radziecki silnik odporny na wilgoć, promieniowanie gamma oraz wysokie temperatury”

m7792790

Tagi: , , ,

Czerń jeszcze bardziej czarna

kwiecień 18, 2010 | Piana 9 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie, Polityka

W zeszłą sobotę siedziałem rano przy komputerze i miałem zamiar pisać o pamięci, a raczej o jej szkodliwości w procesie otumanienia medialnego. Życie dopisało do rozważań bardzo mocną kartę. Szczerze mówiąc dopiero próbuję poskładać sobie wszystko w głowie po tragedii, więc z góry przepraszam za nieco chaotyczny styl.

Wracając so samej pamięci, to gdyby w sobotę rano wykasowano wszystkim pamięć, to odbiór ostatnich wydarzeń byłby zupełnie inny. W każdym razie pamięć o tym co się wydarzyło nie pozwala spokojnie patrzeć na wiadomości w telewizorze. Nie pozwala i już. Na ile to wszystko spektakl medialny, na ile manipulacja, na ile autentyczny smutek – nie potrafię ocenić. W jednym z odcinków rewelacyjnego cyklu „System 09” (można zobaczyć na tvp.pl, polecam) przedstawiony został mechanizm, który zastosowano tuż po śmierci JPII. Teraz wystarczyło tylko, odkurzyć stare zapiski, poszukać w komputerach i gotowe.

W normalnym kraju zakrzyknęlibyśmy „Umarł król, niech żyje król!”. Tak, właśnie, w normalnym państwie… ale nie nad Wisłą, gdzie mieliśmy do niedawna nieustający seans nienawiści niczym u Orwella. W normalnym kraju (chciałoby się zacytować słowa pijanego byłego ministra) nie szkaluje się osób przy władzy. Krytykować owszem, oceniać – jak najbardziej i wytykać błędy. Tyko co to wszystko miało wspólnego z merytoryczną krytyką. Odpowiedź jest prosta – nic nie miało. Sprawiało to wrażenie, iż Tubylcy sami sobie plują w kaszę. Jak można poważać takich ludzi? Nijak.

Przeczytaj Całość »

Tagi: , , ,
... free counters