Gra o pietruszkę / Strzał w stopę

luty 21, 2010 | Piana 6 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie, Polityka

Wybory dopiero jesienią, śniegu za oknami całe mnóstwo, ale serca już gorące, do walki same się rwą. Pytam się tylko – po co?

Dla obudzonych ze snu zimowego przypominam, iż od pierwszego grudnia obowiązuje Traktat Lizboński, co w praktyce zmienił III RP w Polską Socjalistyczną Republikę Europejską ze wszelakimi tego konsekwencjami. Przypominam, iż idol „lemingów”, czyli nasz wiecznie uśmiechnięty Ryży Donek (znany tez jako „Słońce Peru”) w przypływie szczerości przyznał, iż tego traktatu nie czytał. Wdzięczna ludność polskojęzyczna westchnęła z zachwytu – „nasz chłop, nam też tego by się nie chciało czytać”.

Sprawa jest prosta – decyduje Bruksela (w praktyce Niemcy jako główny sponsor), a wy możecie zająć się co najwyżej zmiataniem/odśnieżaniem chodników. Zastanówmy się, co by było gdyby świeży, niedawno wybrany prezydent zechciał zrobić coś, co by godziło w „interesy europejskie”. Niech no który prezio fiknie i zablokuje… tfu, spróbuje zablokować najmniejszą unijną dyrektywę, to już go urządzą jak załatwiono „Słońce Karpat”, co to nie chciał poczuć „wiatru zmian” o którym śpiewali podtatusiali rockmani z zespołu Scorpions. (Dla młodych, wykształconych, z dużych miast przypominam, iż został on zamordowany sądownie na polecenie własnych kumpli). Ceausescu, co by jednak o nim nie mówić, potrafił się przeciwstawić Sowietom. No, który z dzisiejszych mężyków stanu choćby zabierze głos zanim nie dostanie sms-a z wykładnią mądrości etapu?

Tyle wstępu, teraz moja opinia o dwóch kandydatach na kandydata. Otóż, przewodnia siła narodu, to jest Polska Zjednoczona Platforma Obywatelska tuż przed wyborami sama strzela sobie w stopę wystawiając dwie marionetki – Komorowskiego i Sikorskiego.

Pokazywali niedawno żonę Komorowskiego. Zanim napiszę dalej, muszę się wytłumaczyć. Wiem, że to niezbyt elegancko mówić o czyimś wyglądzie (sam ideałem męskiej urody nie jestem), ale skoro poseł-błazen Palikot może, a różnej maści mendy uważające się za „inteligentów” i „elitę” cmokają z zachwytu, to czemu ja nie mogę czegoś w tym stylu napisać? Kto dziś jeszcze pamięta uwagi o urodzie Anny Fotygi w „mainstreamowych” mediach? Wytłumaczyłem się, więc jedźmy dalej. Otóż, żona marszałka Komorowskiego, wygląda jak nie przymierzając wieloryb, co to go Polsat wypatrzył na Bałtyku podczas sezonu ogórkowego AD 2007. Czy teraz wszelkie Gale i Vivy, co cmokały nad „Bezą” Kwaśniewską, zlustrują urodę, elegancję i obycie na salonach kandydatki na nowy wzorzec Matyki Polki?

Sam zaś Komorowski w swojej długoletniej karierze zapisał jednym, jedynym sukcesem, a mianowicie wierszem, dzięki któremu przeszedł do panteonu wieszczy III RP zaraz obok Jacka Łągwy (autor tekstów piosenek grupy Ich Troje). Brzmi on tak: „Lech Wałęsa zuch, starczy na tych dwóch”. Innych jego osiągnięć nie pamiętają nawet najstarsi Kaszubi. Przyznaję się, że choć sam potrafię pisać wierszem, to do pięt nie dorastam talentowi i pracowitości marszałka Komorowskiego i muszę nisko pochylić swoje czoło.

Co się tyczy Sikorskiego, to co prawda on z tych już nie młodych, ale za to wykształconych i z dużych miast. Ponoć są na niego haki. Być może, ale na kogo nie ma? Mnie interesuje inna rzecz – czy miał bliższe kontakty z wywiadem brytyjskim? Jeśli miał, to ten fakt na dzień dobry dyskwalifikuje go jako polityka niezależnego. Niby to oczywiste, ale z drugiej strony tylu już było agentów (TW) rządzących nad Wisłą… Stanisław August Poniatowski, Józef Piłsudski, Bolesław Bierut, Wojciech Jaruzelski, Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski. Jeszcze jeden delikwent w tym gronie spokojnie się zmieści.

Zagadką może też być jego żona. Mieliśmy już w historii władców z importu (lepszych i gorszych). Żony królów także bywały cudzoziemkami. Jak one wpływały na bieg historii, to temat na szersze opracowanie. Na pewno jednak miały. Czy zatem Ann Applebaum nie będzie szyją i kręcić głową męża, jak przystało na prawdziwą żonę? Słynna przecież jest jej obrona znanego pedofila-celebryty Polańskiego/Lieblinga (przedstawię ją w skrócie – „jeśli siedziałeś w getcie jako dziecko i zabito ci żonę, to możesz teraz bezkarnie posuwać w dupę nieletnie”). Czy to ze względu na znajomość czy też wspólne „korzenie”? Cholera go wie. I to jest druga duża zagadka przy kandydaturze „Radka” Sikorskiego. Tak jeszcze w temacie, to czemu on się nie przedstawia jako „Radzio”? Wówczas byłby bardziej trendi-dżezi-kul i pasowałoby do jego poziomu. O słynnych znajomościach Sikorskiego i obyciu na zachodnich salonach przez delikatność nie wspominam, bo można je skwitować jednym stwierdzeniem – śmiechu warte.

Być może jednak w tym szaleństwie jest metoda? Desygnując dwie miernoty na reprezentacyjne stanowisko zapewne oczekuje się, iż w przypadku przełomowych wydarzeń na pewno skorzystają z okazji i będą siedzieć cicho.

Tagi: , , ,

Wiem, że nic nie wiem (ostrzeżenie!)

styczeń 28, 2010 | Piana 7 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Dziś w samo południe, czyli dokładnie o godzinie jedenastej, pół-gołąb zatoczył pół-okrąg nad Pułtuskiem. Tym swoim bohaterskim czynem uczcić zapragnął bohaterską decyzję jaśnie pana premiera Polskiej Socjalistycznej Republiki Europejskiej. Cały świat zastygł w bezruchu, światowe giełdy wstrzymały oddech, talibowie zaprzestali ataków na ludowo-wyzwoleńcze wojska NATO, a niejedna prządka w Łodzi zemdlała z wrażenia.

Opozycja coś bełkocze o strachu przed komisją hazardową. Czego się bać? Mając media w ręku i oddanych agitatorów można „tym biednym ludziom” (jak mawiał aŁtorytet Lis) wszystko wmówić. Tymczasem na Czerskiej jak zwykle bredzą jak potrzepani (jak mawia dzisiejsza młodzież), że to niby wicie, rozumiecie, Pan Premier działa samodzielnie i perspektywicznie i ma przed sobą cele dalsze niż cała reszta hołot… to znaczy oczywiście politycznej opozycji. Widać jednak, że agenci prowadzący dziś wyjątkowo kiepsko przygotowali wykładnię mądrości etapu, bo nawet dziecko wie, że owe wyjaśnienia nie są warte nawet bajtów zajętych na dysku.

Przeanalizujmy to… Że niby decyzja była „samodzielna” i „perspektywicznie”? No, przyznać się uczciwie – kto takowe decyzje Rudego kiedykolwiek spotkał? Z tego co na mieście mówią, to najbardziej perspektywiczną decyzją Donalda było kupno Polsatu Cyfrowego z abonamentem na rok. Co się tyczy zaś samodzielności, to ponoć samodzielnie ustala skład swojej drużyny piłkarskiej (bo rządu już nie).

Co to wszystko oznacza? Tylko tyle, że nic nie wiemy (my, jako lud pracujący miast i wsi). Ci, którzy coś więcej wiedzą nie pchają się przed mikrofony i słowem nie pisną. Po co ja to piszę? Żeby ostrzec wszystkich – przełączcie kanał telewizyjny/radiowy gdy tylko zaczną mówić cokolwiek o decyzji Tuska – będą to same bzdury.

Tagi: , , , ,

Bielecki Na Prezydenta

grudzień 4, 2009 | Basia 6 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Mówi się, że Tusk ściągnął J.K.Bieleckiego po to, by mu oddać tekę Premiera, kiedy sam Donald wygra wybory Prezydenckie. Kluczowe jest to “wygra”, ale niekoniecznie jedyny to warunek i jedyny plan.

Przekonaliśmy się, że Tusk to “szczwany lis”. Z pewnością ma plan, ale jako nowoczesny zarządca z nowoczesnymi kadrami wie, że jeden plan to za mało.

Bo tak – co z tego, że Tusk wygra wybory i zostanie Prezydentem a Bielecki  Premierem ?, jak długo będzie tym Premierem?  Do następnych wyborów parlamentarnych, o ile PO się nie rozsypie. A rozsypać się może, kiedy Tusk będzie musiał puścić cugle PO [jako Prezydent na włościach]

System wiadomo mamy partyjny, Premierem zostaje ten, kto wygrywa wybory [znaczy jaka partia wygrywa wybory], ewentualnie koalicjant. Tak czy siak, najwięcej do powiedzenia ma partia wygrywająca.

Niebezpieczeństwo rozsypki PO, utarta kontroli nad partią, to dla Tuska emerytura polityczna ze stanowiskiem Prezydenta.

Może leniuszkowi Donkowi pasuje. Chociaż za mało ma dorobku, żeby odcinał kupony na wykładach w Uniwersytetach świata.

Moim zdaniem trwają gorączkowe prace, w celu zespojenia PO z Tuskiem, uzależnienia liderów PO od Tuska, nawet wtedy, gdyby przestał być szefem partii. Jeżeli się to nie uda, Tusk na Prezydenta nie wystartuje, poprze zato Bieleckiego na to stanowisko.

Prawda jaki wspaniały kandydat?

Należy dodać, że póki co podkreśla się, że Bielecki to fachowiec, bezpartyjny. Oczywiście, to wielka zaleta, ale Tuskowi potrzeby ktoś kto będzie Premierem i jednocześnie szefem Platformy. Przynajmniej dla szarych członków partii i dla wyborców.

ps. a tak w ogóle, to Tusk się pewnie do tego nigdy nie przyzna, ale pewnie żałuje, że nie ma brata bliźniaka.  Albo nawet więcej braci bliźniaków. Nie wykręcali by mu numerów, jak koledzy tenorzy, czy wyhodowany na własnej piersi Schetyna z Chlebowskim.

Tagi: , ,

Szkodnik, Awanturnik Kaczyński

kwiecień 5, 2009 | Basia 8 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Wspomniałam już, że Prezydenta Kaczyńśkiego własny rząd, Premier znowu chciał wpuścić w maliny z poparciem/nie poparciem Sikorskiego i Rasmussena. Wszystko po to, by gębę awanturnika przyprawić znowu Prezydentowi.

Posunęli się nawet do ujawnienia jakoby instrukcji stanowiska rządu dla Prezydenta. Instrukcja merytorycznie śmieszna, bo jeżli mowa o zasadach"gry ", to komu jak komu ale wypadałoby Prezydentowi powiedzieć CO KONKRETNIE chce się "ugrać", a nie podtykać suflerski tekst jak prasówko-sciągę dla własnych członków partii. Niepoważna jest rownież ze względów formalnych. Nie wspominam nawet o tym, że Prezydent twierdzi, że takiego dokumentu w ogóle nie widział, ale niby o drobnostce "literówce/cyfrówce" w dacie [data zgłoszenia Rasmussena zamiast 1.04 napisano 3.04] Niby drobiazg, ale w poważnym rządowym dokumencie nie do przyjęcia, co bowiem wtedy twierdzić o dacie nagłówkowej, adresacie  podpisie i innych rzeczach?

Najgorsze w tym wszystkim chyba jest to, że rząd zamiast prowadzić politykę zagraniczną, używa spotkania międzynarodowe wyłącznie do tego aby dokopać Prezydentowi swojej ojczyzny. Całą swoją siłę wkłada w intrygę jak inaczej zapytać "kiedy przestał pan bić żonę"

I jeszcze taki Chlebowski rzuci, że Prezydenta należałoby postawić przed Trybunałem stanu za niewykonanie intrukcji rządu.

Dokladnie – gdyby Kaczyński przeciągał głosowanie nad Rasmussenem, upierał się, też Chlebowski twierdził by to samo – bo kto to widział, żeby sie upierać przy sprawach przesądzonych, psuć atmosferę pomiędzy Polską a Stanami, psuć cały szczyt.. itd. Wstyd na cały świat, NATO i Unię Europejską.

Z pewnością Instrukcja Rządu  dla Chlebowskiego i pozostałych jest bardzo uniwersalna.

Tagi: , , , ,

Nie stać nas na Prezydenta

kwiecień 24, 2008 | Basia 9 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

tak, za drogi to urząd : karetka [erka] do dyspozycji, jacyś młodzi od Prezydenta lataja sobie specjalnymi samolotami [zamiast rejsowymi autobusami] do Gruzji niewiadomo po co, tworzyć strasznie drogi [astronomicznie] raport*, w ogóle Prezydent wciska się jak trzecie koło u wozu wszędzie, ot choćby planowana wizyta Sarkozego, to Tusk chce z nim pogadać w cztery oczy, a Kancelaria Prezydenta Kaczyńskiego złośliwie wysyła prezydencki program wizyty do kancelarii Sarkozego [na sześć oczu] – tak mówił dzisiaj Nowak, z kancelarii Premiera Slońca Kaszub w radio eremef [wywiad będzie na ich stronie, to będziecie mogli sami przeczytać] Nowak zaznaczył, że Kancelaria Prezydenta zamawia usługi ponadstandarowe. Myślę, że kancelaria Premiera, przy ewentualnej wizycie osób z kancelarii Prezydenta, zaproponuje kawę, ale za śmietankę i cukier wystawi rachunek.

No i co ważne, Gruzja to temat śmierdzacy i Tusk woli go nie ruszać.

Z mniej poważnych: raport o stanie zdrowia Premiera może być dostępny w każdej chwili – tak powiedział Nowak, ale dodał, że to po prostu śmieszne, bo każdy widzi, że Tusk zdrowy jak rydz jest.

* i ten raport [o Gruzji], zapakowanyw kopertę przez Fotygę trafił do kancelarii Premiera z dopiskiem “Dla Premiera Tuska” . To już szczyt bezczelności, żeby zawracać głowę Tuskowi, przekadzać mu w pracy i marnować tyle papieru, ile to lasu trzeba wyciąć…

Tagi: ,
... free counters