Klika słów należy napisać oddzielnie. Wczoraj poprzez salon przeczytałam kilka komentarzy na facebooku, specjalnej założonej grupie sprzeciwiającej się pochówkowi Lecha i Marii Kaczyńskich w Katedrze na Wawelu.
Wnioski – ci zajadle sprzeciwiający się nie maja zielonego pojęcia czym jest Wawel a w szczególności Katedra na Wawelu. KATEDRA, KOŚCIÓŁ. Tak, bo w Kościele Lech Kaczyński będzie pochowany.
Wynika z tego prosty wniosek: Kościół dla tej tłuszczy zajadłej jest domkiem z piernika Jasia i Małgosi, pamiątką, suvenirem, a nie miejscem żywej wiary, świadkiem historii, polskości, patriotyzmu.
Patriotyzm, polskość, wiara dla tych ludzi to obciach, wstyd. Może kiedyś byli jacyś wodzowie, ale teraz to już nie. W/g nich Lech Kaczyński stając osobiście w obronie Gruzji ośmieszył się. Mógł przecież napisać notę do Putina a nie drażnić Rosję bezpośrednim udziałem.
Drugi wniosek ogólny: tej tłuszczy pomysł z pochówkiem Lecha Kaczyńskiego na Wawelu popsuł żałobę…. Dokładnie takich słów użyto. Dobry Kaczyński, to martwy Kaczyński – jasno z tego wynika. Można przed lusterkiem porobić strapione miny, przymierzyć czarny welon itp. Ale nic po za tym. Zakopać w ziemi i zapomnieć.
Ech biada temu pokoleniu…
Tagi: Lech Kaczyński, pogrzeb, Wawel