Co jakiś czas odnawia się w Polsce dyskusja na temat tego jaki system podatkowy jest sprawiedliwy. Ludzie mający serca po lewej stronie, twierdzą, że sprawiedliwy podatek to podatek progresywny: im ktoś więcej zarabia, tym większą część jego urobku trzeba mu zabrać. Oczywiście w imię solidarności społecznej. Jeśli ofiara takich praktyk do owej solidarności się nie poczuwa to tym gorzej dla niej. Druga strona wywodzi, że sprawiedliwy podatek to podatek liniowy: każdemu zabieramy stały procent jego dochodów. W dyskusji ginie zazwyczaj głos nielicznych ekstremistów, którzy opowiadają się za podatkiem pogłównym: każdy płaci dokładnie tyle samo. Czy któryś z tych systemów można nazwać sprawiedliwym?
Zasada Bastiata mówi, że jeśli jakieś prawo przyznaje rządowi kompetencje, których nie przyznajemy obywatelom państwa, to prawo takie nie może być moralne. Jeżeli zaakceptujemy tą zasadę jako probierz, to żaden z wymienionych wyżej systemów podatkowych nie jest sprawiedliwy. Bo też nie chcielibyśmy przyznać naszym współobywatelom prawa wtargnięcia do naszego mieszkania, może z tęgą pałą w rekach, i żądaniem: od dzisiaj płacisz mi co miesiąc 40% swoich dochodów a w zamian za to zapewnię ci opiekę zdrowotną, opłacę szkołę twoim dzieciom a także opłacę ludzi, którzy będą pilnowali czy nie przechodzisz ulicy na czerwonym i czy nie palisz w miejscach publicznych. Skoro tak, to przyznanie takiego prawa rządowi z pewnością nie jest moralne. Czy jednak możliwy jest sprawiedliwy system podatkowy?
Wbrew pozorom tak. Pomysł na sprawiedliwy system podatkowy to po prostu pomysł aby podatki nie były płacone pod przymusem ale by podatki płacił tylko ten kto chce i w takiej wysokości, w jakiej sobie życzy. Taki system, nie używający przymusu, możemy nazwać sprawiedliwym.
Większość osób słysząca o tym pomyśle wysuwa zaraz oczywistą obiekcję: w takim razie nikt by nie płacił podatków. Jedna z odpowiedzi na taki zarzut to: i bardzo dobrze. Sprawa wcale jednak nie jest tak oczywista.
Podatki płacimy zawsze w jakimś celu: na zdrowie, na edukację, na drogi, na bezpieczeństwo, na emeryturę, itd. Płacąc podatki zawieramy kontrakt z państwem. My płacimy, a państwo dostarcza nam danych usług. Problem w tym, że jedna strona tego kontraktu działa pod przymusem. Sprawiedliwy system podatkowy powinien tę dysproporcję zlikwidować. Jeśli zamierzam korzystać ze służby zdrowia oferowanej przez państwo – zawieram kontrakt i płacę podatek na NFZ. Jeśli zamierzam oglądać mecze reprezentacji – płacę podatek na sport. Jeśli nie wynajmuję sobie ochroniarzy do pilnowania mnie, mojej rodziny i majątku – podpisuję kontrakt na podatek policyjny. Pragnę wreszcie ochrony swojego zdrowia przed szkodliwością tytoniu – płacę dużą akcyzę przy zakupie papierosów. Nie chcę ochrony zdrowia – kupuję papierosy bez akcyzy.
System, w którym każdy podatek płacony jest na podstawie umowy zawartej przez dwie równorzędne(!) strony ma wiele zalet. W szczególności dopuszcza on możliwość, żeby na terenie jednego państwa działały dwa lub więcej, konkurujące ze sobą w poziomie usług rządy. Ci, którzy wolą PO, zawierają umowę z rządem PO. Ci którym bliższy PiS, UPR, SLD, płacą rządom tworzonym przez te partie. Znosząc monopol zmuszamy rządy do konkurowania ze sobą poziomem usług, wysokością opłat itp. Każdy może wybrać to, co mu bardziej odpowiada. Czyż to nie piękne?
Może system taki to na razie ideał. Może wiele szczegółów trzeba jeszcze dopracować. Jest to jednak jedyny sprawiedliwy system podatkowy jaki znamy.
Addendum
O systemie tym przeczytałem kiedyś, gdzieś, w jakiejś książce. Niestety nie pamiętam, kto wymyślił ten system. Będę wdzięczny za ewentualne namiary.
Tagi:
podatki,
sprawiedliwość