Co wolno wojewodzie?
Pierwsze pytanie zadane przez strajkujacych w Serpniu’80 roku panu Michalowi Monko* brzmialo: “Co to jest cenzura?“. Pytanie dzis tchnace myszka, bo przecie wolnosc jest i cenzura taka, jaka znalismy z czasow komuny, prewencyjna, okrutna, zaklamujaca rzeczywistosc, nie istnieje.
Podobno….
Pan Monko odpowiedzial. “Tu jest droga do jakiejs wsi, ale drogowskazu nie ma. A gdzie indziej sa drogowskazy prowadzace ludzi w pole.”
Ladnie. Prosto. Elegancko.
Jak opisac sytuacje dzis? Cenzury wszak tak prymitywnej i latwo zauwazalnej w swej niewidzialnosci nie ma. Mechanizm jednak pozostal, mechanizm sterowania spoleczenstwem i zaklinania rzeczywistosci. I nie zastanawialbym sie do jakiego stopnia wplyw nan ma fakt, ze radiem i telewizja, po cichutku acz komfortowo, rzadzili i rzadza popluczyny szmat z tamtej epoki. Gdy ich zabraknie – przyjda nastepni. Wszak koniunkturalnych kanalii nigdy nie zbraknie.
Zastanowilbym sie natomiast nad celem ich dzialania. Orwell zauwazyl a Radio Erewan potwierdzilo, ze marksizm-leninizm w teorii nawolujacy do rownosci, w praktyce prowadzi do stratyfikacji spolecznej na zasadzie “u kawo budiet’ u kawo niet’”. Na cale szczescie sojalizm wyparty zostal przez Demokracje. Wyparty przez Wolnosc, Rownosc, Braterstwo. Zreszta, po co komu braterstwo, o wolnosci nie wypowiem sie z obawy przed represjami wcale. Ale Rownosc…
Rownosc?
Aktualne wydarzenia sklaniaja do refleksji o niej wlasnie. Rownosci wobec prawa. Okazuje sie, ze sa osoby ktore prawo ma traktowac w sposob szczegolny. Jak to zwierze, co pod ochrona jest i gryzc go nie wypada. Z mas szarych wyrozniona zostaje elita, ktorej jak sie okazuje, powinno byc wolno WIECEJ.
Elita, ktorej do niedawna trzon tworzyli zeszmaceni politycy, malwersanci, mordercy, oprychy i szuje, zdaje sie ewoluowac. Doszlusowuja do niej bowiem celebryci. Starali sie i pracowali na awans ten, to maja.
Jak sie starali? Ano, zacytujmy tu jednego z tych, co pluciem na Polske zaskarbili sobie immunitet:
“Jak Pan przezyl?
Chowano mnie komorce a nocleg znajdowal sie w oborze. Mieszkanie było własnoscia zalosnie biednych katolickich chlopow, ktorzy nie wiedzieli że jestem Zydem. Zanim moj ojciec zostal aresztowany, pozostawil naszym przyjaciolom oszczednosci i klejnoty rodzinne aby miesiecznie oplacali moje utrzymanie. Ale poniewaz oni byli dobrymi Polakami to wszystko przepili. Ci chlopi nie wyrzucili mnie tylko dlatego poniewaz spodobalem sie zonie wlasciciela i bylem jej protegowanym. Moje szczescie polegalo tez na tym ze nie wygladalem na Zyda. Inaczej z pewnoscia zadenuncjowali by mnie Niemcom.
Przezyl Pan pod jednym dachem z antysemitami?
Oczywiście. Wszyscy Polacy byli antysemitami. Po tysiacu lat propagandy Watykanu było to czescia ICH kultury. Kazdy chlop ktoremu powiedzialby pan ze Jezus był Zydem, natychmiast zabilby siekiera .Niewyobrazalne co by sie stalo gdyby Pan dodal ze Dziewica Maryja była Zydowka.“
Cyk, i pozycja w elitach gwarantowana. Co wiec elitom wolno? Uniknac rownego traktowania przez wymiar sprawiedliwosci – prawa konstytucyjnie gwarantowanego. To w zasadzie tak, jakby ich nagle przestala obowiazywac grawitacja.
Kiepska to proba nawiazania do wczesniejszej metafory z drogowskazami. Co gorsza, latac pod niebiosa chcialoby wielu. Mniej normalna, w spoleczenstwie moralnym , staje sie jednak oskoma na zadzganie kogos nozem czy seks analny z dzieckiem.
Jak sie ten swiat szybko zmienia. Pomyslec, ze przed wojna, nauczyciel zlapany na pijanstwie, tracil prace. Nawet mi sie pisac nie chce, jakim jest ideal nauczyciela wedlug osob przypisujacych sobie moralne prawo do dyktowania nam nowych wartosci.
Co warto jest jednak zapamietac, to to, ze elitom powinno byc wolno MNIEJ!
Toc to latarnia morska spoleczenstw jest. Toc oni tymi drogowskazami, co na manowce nas wiesc nie powinny, sa. Toc to wykladniami moralnosci i fundamentami cywilizacji sa… Achem… Powinni byc.
Dzis, jak zawiadowca stacji do ktorej po jednym torze pedza ku sobie dwa pociagi, siadam sobie w bezpiecznej odleglosci od torow i oczekuje na “wspaniala katastrofe”. Czekam na kolejne odslony dramatu, kolejne szalbierstwa i zbrodnie, ktore elity zakwalifikuja do grona ekscentryzmow na ktore MUSZA sobie od czasu do czasu pozwalac.
Bo co mi innego pozostaje?
Cierpliwy jestem. Do czasu gdy Papiez, w otoczeniu zachwyconych elit, nie odprawi Czarnej Mszy.
A potem wyjde. Po cichutku, by sobie w nowym, wspanialym swiecie obciachu nie robic.
* Serdecznie dziekuje Radiu Niezalezne’mu, za to glownie, ze jest, w szczegolnosci zas za wywiad z ktorego wypowiedz tu przytoczylem.
Tagi: moralnosc elity