Nauka fizyki z elementami wychowania do życia w homoseksualizmie

Pewnie tą formę krzewienia tolerancji miałbym w dupie, tak jak każdą inną, ale ten artykuł dotyczył fizyka, który uczy w szkole. Mam kilku znajomych, którzy uczą, bądź będą uczyć w szkole, więc dobrze by było wiedzieć, czego w ejuropie na fizyce uczą, żeby im przekazać.
Okazuje się, że fizyka to nauka NADinterdyscyplinarna, tzn. łączy nie tylko matematykę, biologie, socjologie, ekonomie, astronomie, łączy ona w sobie też elementy przygotowania do życia w homoseksualizmie, czy jak ktoś woli wychowanie seksualne poprawne politycznie.
Oczywiście bastion postępowości nie byłby sobą, gdyby nie przemycił „odniesień do polskiej rzeczywistości”. Tak więc mamy wytknięcie niepostępowości, przez uczennice muzułmankę i na dodatek w chustce na głowie, co by podkreślić, że ona naprawdę lubi Allaha, a nie jak większość Polaków to „katolicy”.
Chłopak z czerwoną różą na ławce (jego dziewczyna ma dziś urodziny): – Ja im powiedziałem. Powtarzam klasę i w tamtym roku rozmawialiśmy o tym z panem Höpfnerem.
Dziewczyny z tylnej ławki razem: – Ale nie chciało nam się wierzyć i koleżanka zapytała pana na lekcji.
- I co, rozmawiacie o tym na przerwach?
Muzułmanka w dżinsach: – Nie ma o czym, homoseksualizm to normalna rzecz.
Chłopak z różą: – Wynajmuję mieszkanie z parą gejów. Dla mnie to całkiem normalne.
Druga muzułmanka: – Teraz nauczyciel jest nawet bardziej lubiany w szkole, bo się nie kryje.
- A rodzicom powiedzieliście?
Córka tureckiego kucharza: – Ja rozmawiałam i nie robili z tego problemu.
Muzułmanka z pierwszej ławki poprawia chustę: – A dlaczego pan tak pyta? Jak to właściwie jest z tolerancją w Polsce? Widziałam w telewizji, że macie jakiś problem z teletubisiami.
No, ale naprawdę przeraża mnie NADinterdyscyplinarność nauczania, oczywiście w wolnej i tolerancyjnej europie jest to przymusowe. No a jak by inaczej! Przecież wolność, to odpowiednio ukierunkowany przez mędrców przymus:
Dziwiłem się, że na lekcji o prądzie zmiennym albo przy okazji rachunku prawdopodobieństwa Höpfner może mówić o życiu seksualnym.
Okazuje się, że w berlińskich szkołach (każdy land ma swój system oświaty) nie ma osobno wychowania seksualnego, tylko każdy nauczyciel ma obowiązek zająć się tym w ramach swojego przedmiotu.
Może być plastyka z seksem. Trochę o współżyciu na chemii. I kwadrans o miłości na historii. Oczywiście pierwsze uświadamiające lekcje są na biologii. Każdy nauczyciel powinien też wyjaśnić, czym jest homoseksualizm, i podkreślić, że jest “formą seksualności równoprawną z heteroseksualizmem”.
Oczywiście, ktoś z mózgiem większym niż ten, którym dysponuje mysz, mógłby zadać proste pytanie, a czy fizyk ma prawo edukować dzieci na temat homoseksualizmu obce dzieci? Otóż i tutaj jest podane postępowe rozwiązanie tego problemu:
A jeśli nauczyciel sobie z tematem nie radzi, zawsze może poprosić koleżankę lesbijkę lub kolegę geja, bo “szkoła ma obowiązek stwarzać dobrą atmosferę, by homoseksualni nauczyciele mogli otwarcie mówić uczniom o swojej orientacji”. Takie są zalecenia władz oświatowych.(zalecenia = rób tak, bo jak nie to spierdzielaj do ciemnogrodu faszysto)
Każdy powinien ten tekst sobie przyswoić, już ktoś tutaj pisać, że szukanie komunistów w wybiórczej, jest jak polowanie na karpia w zbiorniku w Tesco przed świętami, ale wg mnie trzeba takie tematy powtarzać do znudzenia, bo to i tak jest już prawda „objawiona” i jeśli nikt tego nie kwestionuje, to jak taki mały komunista ma się zmienić?
Takie artykuły będą tyczyły nie Berlina, tylko Warszawy, postęp nadchodzi wielkimi krokami, takie artykuły powinny dawać do myślenia wszystkim, którzy są zwolennikami państwowych szkół, państwowe szkoły zawsze są przechylone w stronę ogólnych poglądów, a postępowa szkoła umocniona przymusem posyłania do niej dzieci może naprawdę Polskę zrujnować. Ja na pewno wypruje sobie żyły, żeby tylko dziecka do szkoły publicznej nie posyłać. Na szczęście mam kilka lat zanim mi się dziecko pojawi i będzie w szkole, ale w ciągu tych kilku lat, szkoły zostaną przejęte, przez to czym się brzydzę, czyli fałszywą tolerancją i wielbieniem wykolejonych poglądów.
Wracając do NADinterdyscyplinarności, to naprawdę dziwi mnie to, jak to może być, że ludzie się na to godzą? Fizyk będzie tłumaczył się uczniom z homoseksualizmu? Może niedługo pani z biologii, będzie opisywać swoje eksperymenty z psami, albo drzewami, pani od polskiego opisze zbawiennych skutkach masturbacji przy pisaniu wypracowań z romantyzmu, a pan z kółka teatralnego odegra scenki sado maso z wybranymi uczennicami?
Ile lat dajecie czasu polskiemu szkolnictwu na dorównanie standardom ejuropjskim? Ja sądzę, że maksymalnie 10lat, ale wydaje mi się, że edukacyjny Berlin w Warszawie będziemy mieć za jakies 4-6lat, 10lat to raczej ostatnia wiejska szkoła publiczna w Suwałkach.
Tagi: berlin, edukacja, faszyzm, fizyka, geje, matematyka, postep, pradopodobienstwo, statystyka