Prawda czasu, a prawda ekranu

styczeń 16, 2010 | Piana 12 Komentarze/y | Kategoria: Kultura, Ludzie, historia

Czas bardzo szybko leci. Minęło już ponad dwadzieścia lat od kantów przy okrągłym stole i słynnych wyborów. Należę do ostatniego pokolenia, które dość dobrze pamięta PRL, a dokładnie jego schyłkowy okres – lata osiemdziesiąte.

Pamiętam, iż wówczas z duma umieściłem dużą naklejkę „Solidarności” na swoim klaserze. I ten dzień, jak z razem z moją Matką wykreślaliśmy komuchów w kosmos podczas pamiętnych wyborów. Cudowny dzień. Później już było tylko gorzej.

Co dziś porabiają zatem ludzie, którzy wówczas, na przełomie lat osiemdziesiątych / dziewięćdziesiątych uwierzyli, że to nie szoł, że to tak naprawdę, że my jako pierwsi, jako jedyni, wyjątkowi. Świat ponoć patrzył na nas z nadzieją, Jak oni pamiętają to? Czy starają się zapomnieć o tym, pomstują na cały świat, a może nie dopuszczają do siebie tego faktu, zatykają uszy i krzyczą „Wcale, że nie! Wcale, że nie!”. Nie wiem tego, ale tematyka jest ciekawa – może ktoś robi/robił na ten temat badania.

Mnie interesuje jednak jak na to patrzą i będą patrzeć młodsze pokolenia z „polskojęzycznej grupy etnicznej” (narodu polskiego już dawno nie ma)? Kto im powie o tym? Czy rodzice będą w stanie powiedzieć „Synku, córko. Komuchy i bezpieka do spółki z częścią solidaruchów wydymali nas bez masła”. Czy dzieci uwierzą w to? Przecież obecni idole młodzieży, takie jak mało śmieszny błazen Wojewódzki im tego nie powie… W telewizji też tego nie ma, bo tam wszyscy piękni, młodzi i bogaci, a nawet dziecko wie, że ogólnie musi być trendi-dżezi-kul.

Dygresja. Nigdzie na murach nie widzę napisów „telewizja kłamie”. Czyżby „młodzież” wierzyła w wizję świata w wersji „instant” podawaną bezpośrednio do mózgów poprzez plazmy i elcedeki? Gdzie zdrowe odruchy? Za okupacji na murach pisano „Tylko świnie siedzą w kinie”. Czy hasło „Telewizja śmierdzi gnojem” się przyjmie? Koniec dygresji.

Jak zatem będzie wyglądała wizja tamtych lat w kinematografii? Próbę tego można było całkiem niedawno zobaczyć w bardzo mało śmiesznej komedii „Ile waży koń trojański”. Jednym słowem jest super, wszystko nam się udało i w ogóle. Jemy suszi, więc my światowce pełną gębą. No wicie, rozumicie… były tam po drodze drobne pomyłki, ale kto ich nie popełnia. Ogólnie jednak pełny sukces.

Kolejna dygresja. Gdyby nie telewizornia, to o czym wówczas będziemy rozmawiać z rodziną z Częstochowy gdy się spotkamy? Na spotkaniach towarzyskich nie rozmawia się zazwyczaj o wątkach eschatologicznych w literaturze dwudziestolecia międzywojennego. Koniec kolejnej dygresji.

Jakiś czas temu pisałem, że nie powstał w ostatnim dwudziestoleciu film o polskim super-bohaterze, coś na kształt Franka Dolasa czy Hansa Klossa. Po prostu posucha. Założę się, że prędko nie powstanie. Dołożę zatem do stawki kolejny zakład. Nie powstanie jeszcze jedna rzecz – film niekomediowy o schyłkowym PRL-u.

Chodzi mi o serial o zwykłym, codziennym życiu, coś na kształt „Teraz albo nigdy” dwadzieścia pięć lat do tyłu. W końcu serial TVN opowiada o zwykłych, typowych trzydziestoparolatkach mieszkających w dużej wsi pod Ciechanowem (Warszawa zginęła w 1944), co nie?

Chodzi mi o taki serial bliski prawdy, z kartkami, biedą w sklepach, szarymi ulicami i beznadzieją. No i żeby kapusie to byli kapusie i aby pokazano wreszcie sprawy od strony pokrzywdzonego, a nie wylewali krokodylich łez nad szmatami i ich usprawiedliwiali, jak to robi współczesna kinematografia.

Mamy co prawda jeden piękny wzorzec – mianowicie serial „Alternatywy 4”. Film prawie dokumentalny, ale ze względu na zbyt dużą ilość absurdów i sytuacji komediowych (plus świetna obsada) nie może pokazywać rzeczywistości. Zresztą czy ktoś mi zagwarantuje, iż za jakiś czas „Ministerstwo Prawdy” nie ocenzuruje go? W końcu występuje tam „Negatyw”, który jest wykorzystywany i obrażany. Co gorsza podana jest tam informacja, iż „Syjoniści biją Murzynów”. Czy ktoś słyszał, aby człowiek na poziomie używał słowa „syjonizm”? Słowniczek-pomocniczek – mówimy obecnie jedynie „prawo do samostanowienie „narodu” żydowskiego” (w cudzysłowie, bo przychylam się do koncepcji, że to cywilizacja, a nie naród).

Za jakiś czas umrą (nie dziś i nie jutro oczywiście) ostatni świadkowie PRL-u. Przyszłym pokoleniom zostaną kroniki filmowe, napisane na nowo podręczniki historii (nie będzie tam miejsca na warchołów, wichrzycieli i oszołomów, o nie!) i filmy utrwalające jedynie słuszną koncepcję.

W tym potoku pesymizmu pozwolę sobie jednak na odrobinę nadziei. Może trzeba opracować na nowo pismo obrazkowe i kuć tabliczki, jak to robili pomysłowi Starożytni. Papier wypłowieje lub się spali, kompakty i diwidiki szlag trafi, a cały sprzęt elektroniczny może paść przy większym impulsie ze Słońca. Tabliczki zostaną i takimi nas będą pamiętać przyszłe stulecia. Do roboty zatem.

Tagi: , , , ,

Do Artura Gadowskiego list otwarty

kwiecień 12, 2009 | Piana Brak Komentarzy | Kategoria: Kultura, Polityka

Szanowny Panie Gadowski,

Jakiś czas temu miałem okazję wysłuchać rzewnej ballady pt. "Londyn 8:15 " śpiewanej przez Pana i Pańską kapelę podtatusiałych, brzuchatych rockmanów. Chwyta za serce niczym zawał, łzy ciekną strumieniami i zapalniczka sama zapala się w kieszeni. No dobrze, Pan tam płacze, że oni chcieli  normalnie, że mimo wszystko i tak dalej. Ładnie, pięknie, po prostu poezja, że Mickiewicz wysiada. Tymczasem pragnę Panu coś przypomnieć – w roku 2001 śpiewał Pan dla SLD piosenkę wyborczą "Nadchodzi czas, normalnej drogi czas…. " (muszę go zapodać na wrzucie). Namawiał Pan więc do głosowania na formację, która w największym stopniu przyczyniła się, że delikwenci muszą wskakiwać do samolotu o 8:15. Jesteś Pan hipokrytą, żeby nie cytować piosenki Kazika o artystach.

Tagi: , , , , ,

Celnik.

sierpień 1, 2008 | johndoe 20 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Przesyłka, którą zamówiłem z hońkongu była warta więcej niż 2 torebki ryżu, wiec wiedziałem, że trafi na komuchów, co to mi dowalą sprawiedliwość społeczną w postaci cła i watu. Czekałem, więc na jakieś oznaki nieuniknionej i zasłużonej kary.

Zamejlowałem do Kińczyka, dał mi numer przesyłki … wysłane 25 i już 26 w Polszy. No to myślę sobie fajnie, zaraz będzie u mnie. Niestety komuchy wychwyciły moją super pigułę homełopatyczną na swoim radarze, więc rozpoczyna się „procedura” (wg mnie wszystkie komuchy lubią procedury, bo to takie prawo, tylko się inaczej nazywa, a tak samo upierdliwe). Więc poczta Polsza wysyła dyliżansem zawiadomienie i przesyłkę do Żydów siedzących w urzędzie celnym, że jakiś cham nie kupił w uńji piguły i musi być ukarany. Celniki dają poczcie świstek, który jedzie do poczty dyliżansem. Poczta wysyła mi fakturę, papiór od przysyłki i list miłosny od celników. Otwieram list, a tam Żydzi piszą w liście miłosnym, że muszę im wysłać fakturę i ten papiór od przesyłki, no zajebiście, to czemu nie mogli tego wysłać im dyliżansem razem z przesyłką? Minęło już 5 dni od dnia w którym przesyłka znalazła się w Poznaniu. Od 5 dni mógłby ssać tą pigułę i zgadywać kolejne numery w totka, miałem szanse na wygraną 35mln złociszy, ale Żydy muszą moją pigułę opodatkować = usprawiedliwić społecznie.

W liście miłosnym napisali, że mogę zadzwonić jak bym miał pytania. No to dzwonię, raz, drugi, trzeci,… tysiąc pięćset dwudziesty czwarty nikt nie odbiera. No w końcu urząd, komuch ma pewnie całodniową przerwę na kawę. Udaje mi się komucha zajść podstępem. Dzwonię rano, punkt ósma, gdy komuch zostawia nowy numer Faktu na biurku i właśnie ma się ruszyć, by zaparzyć kawkę do świeżego pączusia. Łapię go, gdy jego pilny szef komuch, który przyszedł do roboty wcześniej o 2 minuty właśnie zmierza do ekspresu do kawy. Kontrolne spojrzenie szefa powoduje u komucha niższego rzędu rozwolnienie i lekki upływ kału do majtek, łapie za słuchawkę po 2 sygnale i jak najmilej potrafi mówi: „Urząd celny Poznań słucham”.

Nawiązuję kontakt, nie bluzgam biednego komucha za to, że przez jeden dzień telefonu nikt nie odbierał, bo wiem, że okazałoby się, że moja piguła jest niezgodna z normą 43u4238748236423648723dsfsdsd/fdsg2/3542343242. Pytam się czy mam sobie sam znaleźć kod taryfy jaki obowiązuje na piguły homeopatyczne, bo leniwe komuchy, których robotą jest naliczanie haraczu nie znają niby sami stawek. Komuch łaskawie zwolnił mnie z tego obowiązku, za to po komuszemu mi powiedział, że mam nie kantować na cenie, bo pożałuję, powtórzył to pewnie z 5 razy. Dowiedziałem się co mi się wydawało, że mam wiedzieć, dałem więc komuchowi spokój i czas na jedzenie pączka. Zapewne ekspres do kawy należy do kogoś, kto zbluzgał danego celnika, za to że telefonu nie odbierał.

Po pełnym uświadomieniu moich win wysłałem dokumenty, które potrzebne są do wyznaczenia mi kary za chęć posiadania czegoś, czego ani w Polszy ani w uńji ełropejskiej ni ma. No cóż marzenia mają swoją cenę. Opłatę za urzeczywistnienie marzeń pobierają jak zwykle komuchy, a ich realizacja trwa co najmniej 10 razy tyle, co bez nich (ETA paczki ~ 1-2tygodnie od dziś).

Tagi: , , ,

Frontière maj rewju.

czerwiec 20, 2008 | johndoe 13 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Ostatnio Geralt nie polecał francuskiego komuno-horroru Frontière. Jako człowiek ciekawy wrażeń zdobyłem serię zer i jedynek odpowiadających temu filmowi. Odpaliłem i było oczywiście źle. ;]

doda

Fabuła jak to w horrorach najczęściej jest żałosna, ale tutaj doprowadzona była do granic absurdu niczym w filmów klasy g jak gówno. Francuskie komuchy jednak parę ełro na ten film wydały i wyglądał lepiej niż amatorski film kręcony kamerką z tesco. Nikt tego badziewia pewnie nie będzie oglądał, więc mogę go zespojlerować w „kilku” linijkach.

doda

1.    We Francji wyboryprezydenckie, faszystowscy prawacy dochodzą do władzy, banda złodziei w tym jedna ciężarna babka uciekają przed faszystowskimi policjantami. Aby uzyskać dotację od unii ełropejsiej i feminazistek w film została wplątana aborcja, otóż jak to francuska komunistka stwierdza „ nie chce by jej dziecko żyło w takim (= faszystowskim) kraju”.


2.    Złodzieje muszą uciekać, wiec jadą w stronę Holandii, raju pederastów, ćpunów i morderców starych i młodych. Nie dojadą tam, bo chcą się przespać po drodze w motelu.
3.    Jak by wiedzieli, że grają w horrorze, to wiedzieliby, że motel to samobójstwo. No, ale nie wiedza, wiec pchają się w łapy zakonserwowanego naziola, który się po wojnie tam osiedlił i bandy jego zboczonych i zdeformowanych dzieci.
4.    Aby uzyskać dotację od feminazistek, kobieta musiała przeżyć do końca. Po drodze nastąpiła masakra niezbyt finezyjna kolejnych postaci(gdzie ta brutalność?). Kolejni ludzie pchali się do kanału przez które nie przecisnęłoby się dziecko 5 letnie, co oczywiście kończyło się śmiercią delikwenta. Kolejny człowieczek wlazł do komory parowej i podgrzany, kolejny został zabity przez papę naziola z pistoletu pamiętającego legalne polowania na Żydów. Rodzinka wykończyła się nawzajem przez to, że nie poszła na terapię do berta hellingera i jak się okazało mieli dużo nieprzepracowanej złości wobec siebie, więc jak zaczęła się strzelanina, to się z tej złości sami pozabijali.

doda

Niby komunistyczny film, ale finał był ok. Myśleli, że jak na ulicy we Francji tłuką skurwysynów co palą samochody to jest faszyzm, a tu w drodze do gejoraju, trafili na prawdziwych faszystów, co spowodowało ich śmierć. Jak by jeszcze ta durna suka została wykończona, to nawet bym producentowi jedno ełro wysłał, za to że komuchów pozabijał. Jednak 4 martwych komuchów na 5 + rodzinka narodowych socjalistów kazirodców w liczbie sztuk 6 sztuk martwych, to wynik dobry.

Tak więc film jeśli chodzi o politykę nie był taki zły, bo komuchów zdechło dużo, co powinno cieszyć każdego.

doda

Fabuła to dno, więc oglądać nie polecam, ale krytykować komuchów co kręcą film o zabijaniu komuchów też nie można za mocno. Zdecydowanie więcej filmów powinno powstawać, o tym co się dzieje jak spotyka się więcej niż 5 komuchów w jednym pokoju. Ludzie nie są świadomi, że komuchy naturalnie się i innych wybijają, a tylko kwestia czasu jest to gdzie i kiedy krew się poleje.

Tagi: , , ,
... free counters