Sztuka Bez Granic?
Czy obraz Van Gogha ma obywatelstwo?
Google od 2004 roku skanuje ksiązki mając zamiar stworzyć czytelnię a później sprzedaż książek w formie e-booków.
Zaczęli robić to na żywioł, więc amerykańscy pisarze krzyknęli veto, znaczy, chcieli, żeby google w razie zysków podzieliło się kasą z autorami [ustalili 63% dla autora]. Google więc z nakazu sądowego miało powiadomić autorów, wydawców na całym świecie. Ci mogą sobie zastrzec, że nie chcą aby ich książki były umieszczane w tej googlowej czytelnio-księgarni.
Ja rozumiem tych oldskulowych, którzy powiedzą Nie . Każdy ma jakiegoś świra, ale polscy pisarze zachowują się, jakby im serce z piersi wyrywało google. Dziwne to, bo raczej każdy artysta cieszy się jeżeli jak najwięcej ludzi ich utwór przeczyta, zobaczy, wysłucha czy co tam. Jak jeszcze może na tym zarobić, to satysfakcja 100procentowa.
Wydawcy boją się o swoje zyski? możliwe w przypadku sprzedaży e-booków. Na początku ma to wyglądać tak, że książki z okresu po 1939 mają być dostępne w czytelni we fragmencie. Czyli jak ktoś przeczyta i mu się spodoba kupi sobie papierową-więc tu wydawca nie straci, chociaż możliwe, bo może się okazać, że spory fragment nikogo do kupna nie zachęci.
Pojawił się również zarzut, że to monopolizacja googla. Nic nie wiem, żeby w tzw"ugodzie" była mowa o wyłączności googla do danej ksiązki. Jeżeli tak, chyba można tę sprawę również zastrzec. Więc nie widzę problemu.
art w rzepie http://www.rp.pl/artykul/2,301050_Pisarze_kontra_Google_.html
Tagi: e book, google
