Pomóżmy biednym scenarzystom

styczeń 23, 2010 | Piana 2 Komentarze/y | Kategoria: Kultura, Ludzie, historia

Kilka wpisów temu zapodałem klimat filmowo – serialowy. Napisałem wówczas, iż kręci się wyłącznie produkcje pokazujące kapusiów jako ludzi o szlachetnych sercach, bez nędznych pobudek i zimnych kalkulacji. Po prostu chodzące ideały, którym zły los podstawił nogę i teraz pokutują nie mogąc spojrzeć w lustro.

Jak wspomniałem też, nie powstanie zapewne nigdy film pokazujący krzywdę ludzi gnojonych, wyrzucanych z pracy dzięki uprzejmym donosom. Nie zobaczymy nigdy prawdy. Kasa, wczasy w Bułgarii, mieszkanie, samochód dla TW. 90% kapusiów robiło to dla wspomnianych korzyści, mało który donosił na siłę. Z niewolnika nie ma pracownika, kapusia tez nie. Ci, na których donoszono, mogli jedynie cieszyć się, że żyją, ale tego na ekranie nie ma i nigdy nie będzie.

Zauważam jednak, że filmów fałszujących przeszłość jest jednak zdecydowanie za mało i sam postanowiłem nieco dopomóc scenarzystom, co to ich żadna muza nie odwiedza. Brakuje ci weny i cierpisz na niemoc twórczą? Oto trzy scenariusze dla ciebie.

Scenariusz numer jeden. Lata osiemdziesiąte, uniwersytet na przykład w Białymstoku (Krzysztof Kononowicz mógłby grać rolę rektora). Dwóch świeżo upieczonych doktorantów ubiega się o względy pięknej studentki. Podczas jednego ze spotkań towarzyskich dochodzi między nimi do sprzeczki o kierunki filozoficzne w Starożytności. Jeden z nich opowiada się
po stronie epikureizmu, drugi jest zawziętym zwolennikiem stoicyzmu. Piękna studentka wysłuchuje się debacie i w końcu wybiera zdeklarowanego stoika. Epikurejczyk ze złamanym sercem zgłasza się do SB, gdzie w rozpaczy pragnie pomścić odrzucenie i zniewagę. Dzięki informacjom TW wyrzucają stoika z uczelni i musi on mieszkać w hotelu robotniczym, pić wódkę i malować kominy. Dawny przyjaciel odbija mu też dziewczynę, robi karierę, zostaje profesorem i aŁtorytetm moralnym. Po latach spotykają się przypadkowo na ulicy i oczywiście padają sobie w objęcia. Cieszą się ze spotkania i klną jak szewc na chorych z nienawiści mianaków szukających wszędzie TW i oszołomów mieszających w szambie przeszłości. Idą razem na piwo, a wraz z nimi obecna żona profesora. Sielanka, idylla. Koniec filmu.

Scenariusz numer dwa. Początek lat siedemdziesiątych. Miejsce dowolne. Początkująca księgowa zostaje wrobiona w przekręt przez zazdrosne o urodę starsze koleżanki. Ultimatum SB – albo donosisz na męża (znanego wichrzyciela i opozycjonistę) albo do pierdla. Załamana dziewczyna poddaje się i kapuje na małżonka – oczywiście wybierając (jak zresztą każdy kapuś) informacje mało istotne, które z pewnością nikomu nie szkodzą – jak zapewne każda informacja przekazywana do SB. Trwa to dość długo, aż pierwsza komuna pada, wraca szczęście. Jak łatwo się domyślać – szczęście psują siepacze z IPN ujawniając przeszłość. Końcowa scena – główny bohater (ten, na którego donoszono) kładzie na stole „Gazetę Wyborczą” (która właśnie czytał), pluje na esbeckie akta, przytula płaczącą żonę i cedzi między zębami słowa „Na pohybel młodym gnojkom z IPeeNu”. Koniec filmu.

Scenariusz numer trzy. Luźna historia o pracownikach SB. Ukazani są oni jak normalni ludzie, pełni ciepła, dowcipu, otwarci na świat. Może nawet trochę humorystycznie, coś jak Niemcy w „Allo, Allo”. W tle romanse, imprezy, normalne życie w PeeReLu. W prywatnych rozmowach tajniacy przyznają, że Michnik to jednak ma łeb, a Geremek to światowy człowiek. No i że za jakiś czas będą musieli oddać władzę, bo racja jest po stronie opozycji. a Oni w Sb pracują oczywiście tylko po to, aby jej to ułatwić i żeby nikomu przypadkiem nie stała się żadna krzywda. Koniec filmu to migawki ze spotkania po piętnastu latach, kiedy to podczas imprezy u jednego z bohaterów zebrani tam esbecy cieszą się na wieść o wynikach wyborów z 4.VI.1989.

Tagi: , , ,

Frontière maj rewju.

czerwiec 20, 2008 | johndoe 13 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Ostatnio Geralt nie polecał francuskiego komuno-horroru Frontière. Jako człowiek ciekawy wrażeń zdobyłem serię zer i jedynek odpowiadających temu filmowi. Odpaliłem i było oczywiście źle. ;]

doda

Fabuła jak to w horrorach najczęściej jest żałosna, ale tutaj doprowadzona była do granic absurdu niczym w filmów klasy g jak gówno. Francuskie komuchy jednak parę ełro na ten film wydały i wyglądał lepiej niż amatorski film kręcony kamerką z tesco. Nikt tego badziewia pewnie nie będzie oglądał, więc mogę go zespojlerować w „kilku” linijkach.

doda

1.    We Francji wyboryprezydenckie, faszystowscy prawacy dochodzą do władzy, banda złodziei w tym jedna ciężarna babka uciekają przed faszystowskimi policjantami. Aby uzyskać dotację od unii ełropejsiej i feminazistek w film została wplątana aborcja, otóż jak to francuska komunistka stwierdza „ nie chce by jej dziecko żyło w takim (= faszystowskim) kraju”.


2.    Złodzieje muszą uciekać, wiec jadą w stronę Holandii, raju pederastów, ćpunów i morderców starych i młodych. Nie dojadą tam, bo chcą się przespać po drodze w motelu.
3.    Jak by wiedzieli, że grają w horrorze, to wiedzieliby, że motel to samobójstwo. No, ale nie wiedza, wiec pchają się w łapy zakonserwowanego naziola, który się po wojnie tam osiedlił i bandy jego zboczonych i zdeformowanych dzieci.
4.    Aby uzyskać dotację od feminazistek, kobieta musiała przeżyć do końca. Po drodze nastąpiła masakra niezbyt finezyjna kolejnych postaci(gdzie ta brutalność?). Kolejni ludzie pchali się do kanału przez które nie przecisnęłoby się dziecko 5 letnie, co oczywiście kończyło się śmiercią delikwenta. Kolejny człowieczek wlazł do komory parowej i podgrzany, kolejny został zabity przez papę naziola z pistoletu pamiętającego legalne polowania na Żydów. Rodzinka wykończyła się nawzajem przez to, że nie poszła na terapię do berta hellingera i jak się okazało mieli dużo nieprzepracowanej złości wobec siebie, więc jak zaczęła się strzelanina, to się z tej złości sami pozabijali.

doda

Niby komunistyczny film, ale finał był ok. Myśleli, że jak na ulicy we Francji tłuką skurwysynów co palą samochody to jest faszyzm, a tu w drodze do gejoraju, trafili na prawdziwych faszystów, co spowodowało ich śmierć. Jak by jeszcze ta durna suka została wykończona, to nawet bym producentowi jedno ełro wysłał, za to że komuchów pozabijał. Jednak 4 martwych komuchów na 5 + rodzinka narodowych socjalistów kazirodców w liczbie sztuk 6 sztuk martwych, to wynik dobry.

Tak więc film jeśli chodzi o politykę nie był taki zły, bo komuchów zdechło dużo, co powinno cieszyć każdego.

doda

Fabuła to dno, więc oglądać nie polecam, ale krytykować komuchów co kręcą film o zabijaniu komuchów też nie można za mocno. Zdecydowanie więcej filmów powinno powstawać, o tym co się dzieje jak spotyka się więcej niż 5 komuchów w jednym pokoju. Ludzie nie są świadomi, że komuchy naturalnie się i innych wybijają, a tylko kwestia czasu jest to gdzie i kiedy krew się poleje.

Tagi: , , ,
... free counters