Czy jesteś feministką? (Zrób sobie test!)

lipiec 26, 2009 | Piana 11 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie

Czasami człowiek nie wie, że mówi prozą. To normalne. Bardzo często zresztą do końca nie jesteśmy w stanie dokładnie określić ani bytu, ani także świadomości. Co wówczas zrobić, aby określić siebie, kim jesteśmy i co reprezentujemy? Warto jest skonfrontować się z kimś, ewentualnie zrobić jakiś test. W tytule dzisiejszego odcinka znajduje się informacja o teście na feministkę, więc poniżej zaprezentuję, jak należy go przeprowadzić (oczywiście jest to test dla kobiet).

Oto, co w tym celu należy wykonać. Jedziemy na dworzec kolejowy z walizką ważącą około 30 kilo. Najlepiej by było, gdyby w tym dniu panował ponadtrzydziestostopniowy upał. Walizkę bierzemy do ręki, następnie próbujemy ją taszczyć przez cały dworzec i wnieść na peron. Kolejny etap to przeniesienie walizki („W dniu dzisiejszym pociąg do Lublińca odjedzie z peronu trzeciego. Podróżnych oczekujących na peronie drugim prosimy…”) z jednego peronu na drugi. Jeśli po dwóch minutach testu zaczniesz rozglądać się za facetem do dźwigania (najlepiej jakimś konkretnym), to oblałaś na całego test na feministkę. Jesteś po prostu normalną kobietą.

Facet nie narzeka na noszenie ciężarów, ponieważ tak został stworzony i/lub ukształtowany przez kulturę, tradycję, etc (nie chciałbym tu wnikać głęboko w genezę). Nie może się rozkleić i już. Kropka. Negowanie tradycyjnych ról, podziałów, etc. jest działaniem wbrew naturze, a historia pokazuje, iż działania wbrew naturze (np. zakaz własności prywatnej) powodowały skutki opłakane.

Jak już jesteśmy przy sprawach damsko-męskich, to chciałbym wrzucić trzy grosze w temacie tzw. „parytetów” (kolejny po tzw. „homofobii” potworek językowy), a swoje zdanie określiłem kilka lat temu i nie zmieniłem go choćby o jotę. Otóż, gdy mam ochotę zatrudnić do mojej firmy tylko i wyłącznie biusciaste blondyny, to mam do tego absolutne prawo. I wara hołoto od tego! Jeśli jeszcze wprowadzę do regulaminu firmy zapis, iż strojem obowiązującym będzie spódnica w wersji mini oraz bluzka z dużym dekoltem, to jest to wyłącznie sprawa między pracodawcą i pracownikiem. Moja firma, moi pracownicy. Podpisujemy umowę, warunki są jasno przedstawione. Jeśli panie się na to zgodzą, to w porządku. Trzecia osoba nie ma prawa się do tego mieszać. To przecież zwykła umowa, z której można się zawsze wycofać.

Problematyczne są jedynie instytucje państwowe, gdzie rząd jako pracodawca może wdrażać w życie różne bzdury. Dlatego też należy sprywatyzować coś się da (resztę, jak np. większość ministerstw, zlikwidować). Dopiero wówczas temat tzw. parytetów zniknie jak słynny wieloryb co się pojawiał swego czasu w Bałtyku.

Tagi: , ,

Unia, wolność i socjalizm w oczach człowieka rodzaju żeńskiego.

czerwiec 1, 2008 | johndoe 40 Komentarze/y | Kategoria: Johndoe, Polityka

Otóż dzisiaj odprowadzając moją dziewczynę na autobus w ramach akcji odkomuszającej chciałem się dowiedzieć, czy wyobraża sobie chociaż częściowe odstąpienie od unijnej polityki komuszej. Chodziło dokładniej o to, co stałoby się w wypadku, gdyby Polska zrzekła się „praw”, do funduszy wspierających odpowiedni wyrób oscypka i takie tam, a także olała wszelkiego rodzaju unijne przymusy np. wpłaty pieniędzy do unijnej kasy, stawek VAT, limitów produkcji mleka, cukru, wykałaczek, zapałek etc. Czyli tak naprawdę, co by było, gdyby unia dla Polski stanowiła przestrzeń wolnego bezcłowego handlu i strefę wolnego przepływu ludzi (to czym kiedyś unia niby była).


Odpowiedzi były jak zwykle pokrętne, oto kilka z nich.

1. Polska bez tych dopłat nie jest w stanie funkcjonować. -> kejnsizm, z którym się nigdy nie spotkała, ale jest to dla niej “naturalne” -> wpływ mediów/natury człowieka rodzaju żeńskiego
2. Polska zostałaby zaszczuta i wywalona z unii. -> schemat jeśli nie unia, to Białoruś.. -> wpływ mediów
3. Polska jest za mała, by podejmować takie decyzje. -> musimy lizać stopy wielkim narodom, a nie fikać -> wpływ mediów
4. Unia jest wszechmogąca, a my już nic nie możemy tak naprawdę. -> wpływ wcześniejszej rozmowy, o tym jak traktat reformujący wpłynie na sytuację Polski

Trochę mnie dobiła tym fatalizmem.

Ostatnio na jednym ze spotkań Kolibra rozmowa zeszła na temat, że człowiek rodzaju żeńskiego jest domyślnie ustawiony na socjalizm i odmienić to jest bardzo ciężko. Jedna koleżanka się mocno zapierała, ale jednocześnie w imię bezpieczeństwa chciała, by wszyscy ludzie oddali państwu swoje DNA i odciski palców, nie miała też nic przeciwko kamerom na rogu każdej ulicy.

Zastanawiam się, jak wyglądają poglądy człowieka rodzaju żeńskiego, który nie jest odkomuszany regularnie (np. moja dziewczyna), albo nie należy do organizacji typu Koliber.

Czy kobiety powinny mieć prawo głosu, nawet gdyby odsunęło się od władzy komuchów? (zakładając, że demokracja pozostanie)

Czy hasło kobiet na wybory, można porównać z hasłem kobiety na traktory? Czy może ani na traktor, ani do kopalni, ani na wybory kobieta się nie nadaje? Mowa oczywiście o większości kobiet, nie o wszystkich, aż takim płciowym rasistą nie jestem. ;]

Tagi: , , , ,
... free counters