Dyskretny “urok” dupokracji
Za każdym razem jak mam okazję gdzieś obejrzeć coś w TV, albo jak włączam sobie radio w pracy, łudzę się, że zalew głupoty płynący z mediów, mnie tym razem niczym nie zaskoczy. I prawie za każdym razem się to nie sprawdza. Pamiętacie pewnie mój wpis o tym jak to Komorra chcący zostać prezydentem, miał problem bo został nagle PO prezydenta? Otóż dzisiaj, kiedy został już nie PO, tylko najprawdziwszym, okazało się, że teraz to ma naprawdę gigantyczny problem i to nie tylko on sam ale i całe PełO razem z nim…
Dokładnie takie przesłanie płynęło dzisiaj z mediów (a mówię to tylko na podstawie radia! Niech ktoś oglądający TV to potwierdzi, jak może). Poziom skretynienia dziennikarzyn, tych wszystkich politologów, socjologów i innych -ogów i -orów, mnie po raz kolejny zaskoczył. Każdy z tych kretynów, oczywiście rasowy dupokrata, pałujący się nad “zwycięstwem demokracji” przy każdej frekwencji nieco powyżej 50% (co za nonsens!) potrafi jednocześnie, ze stoickim spokojem, wypowiadać takie oto kwiatki:
“Bronisław Komorowski stanie się teraz zakładnikiem obietnic wyborczych, co utrudni wprowadzanie reform.”
(Dosłowny cytat z radiowej Trójki! Musiałem to zapisać!)
i dalej (to już nie będzie dokładny cytat, ale sens wiernie oddany):
“A jest przecież wiele reform do zrobienia, ale są to reformy społecznie niepopularne i to jest problem. Za rok mamy przecież kolejne wybory (samorządowe – przyp. moja) a to stawia rządzących w trudnej sytuacji.”
Oni to mówili zupełnie SERIO! To jest po prostu niebywałe! Każdy z tych jełopów będzie zachwalał dupokrację pod niebiosa, żeby za chwilę, jednym tchem, bez żadnego zażenowania przyznawać jak absurdalny a wręcz antypaństwowy jest to system!
Podsumujmy kilka faktów:
1. “Obietnice wyborcze” sobie a “reformy” sobie. Jak się okazuje to potrafią być 2 zupełnie różne, wręcz przeciwstawne sobie rzeczy.
2. Podczas kampanii serwuje się motłochowi “obietnice wyborcze”, które następnie po wygraniu na pewno nie zostaną spełnione. Zostaną natomiast zrobione jakieś “reformy”, które społeczeństwu podobać się nie będą. Stąd powstaje naturalny PROBLEM ekipy wygrywającej – konflikt między obietnicami a tym co ma zamiar robić. Czyż dupokracja zbudowana od początku na fundamencie kłamstwa nie jest piękna?
3. W dupokracji ZAWSZE ma się PROBLEM. Po pierwsze z powodów wyżej opisanych, po drugie dlatego, że zaraz są przecież kolejne wybory, do których wypada jak najmniej spieprzyć i jak najlepiej ukryć swoje kłamstwa.
4. PROBLEM ma się również bez względu na to czy jest się w opozycji, czy się rządzi w parlamencie, czy ma się pełnię władzy. PO było w opozycji to był oczywisty problem, nie mogli rządzić, Kaczystan się panoszył. PO stworzyło rząd – był problem bo PiSowski prezydent nie pozwalał im rządzić. PO ma rząd i prezydenta – jest problem, bo… muszą zacząć rządzić… KURWA czy to już Tworki? Gimmie the Red Pill Neo pliz…
Warto również w tym miejscu zwrócić uwagę na poziom relatywizmu i hucpy jaka się odbywa w mediach. Kiedy PiS miał (lub miał właśnie mieć) rząd + Prezydenta to grano larum, piano z oburzenia nad “zachwianiem demokracji”, nad Kaczystanem, dominacją jednej partii, państwem policyjnym, itp. brednie. Kiedy PO znalazło się w analogicznej sytuacji (żeby nie powiedzieć o niebo lepszej) mamy zupełne odwrócenie nastrojów! Teraz jest to troska, niemalże współczucie nad biednym losem PO, które zostało postawione w tak trudnej sytuacji i musi… wziąć się do rządzenia! I jak tu nie mówić o mediokracji… To jest wszystko, normalnie, bez żenady wciskane ludziom 24/7 a te lobotomy chwytają to jak manne z nieba… No ale jak ma być inaczej jak jeden “dziennikarz” z drugim “profesorem” potrafią z pełną powagą przeczyć sobie i formułować kompletnie alogiczne wnioski w tej samej wypowiedzi…
Tagi: dupokracja, Komorowski, wybory