Asportowy marsz

wrzesień 17, 2009 | Basia 7 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

- Jesteśmy Asportowcami i Antykibicami ale nie wszyscy z nas są antytrenerscy czy zwolennicy likwidacji Orlików . Nie głosimy żadnych wywrotowych haseł. Chcemy normalnie żyć i śmiało przyznawać się do tego, kim jesteśmy – o pierwszym w Europie Marszu Asportowców i Antykibiców, który 10 października przejdzie ulicami Krakowa rozmawiamy z jego organizatorką Malwiną Nastojąco.

Jednak to pytanie zadam: dlaczego?

- Bo uważamy, że jako asportowcy i antykibice  jesteśmy dyskryminowani. Ma to swoje źródło nie tylko w polskiej mentalności, ale choćby w codziennym życiu, np. podczas prowadzonego przez władze państwowe spisu powszechnego. Co ma wpisać asportowiec w rubrykę “uprawiane sporty” skoro  żadnego sportu nie uprawia, a innej rubryczki nie ma?

Albo języki obce. Co ma wpisać ktoś kto żadnego obcego języka nie zna?

Zostawić pustą kratkę.

- Żadne wyjście. Równie dobrze uczestnikom marszu można byłoby powiedzieć: zostańcie w domu. A tak zwykli przechodnie na ulicy zobaczą pierwszy organizowany na taką skalę asportowy coming out

Kraków nie ma przecież specjalnych asportowych tradycji, a wręcz przeciwnie.

- Może i nie ma, ale na pewno mieszka tu sporo ludzi, którzy nie uprawiają sportu i pragną to wreszcie publicznie powiedzieć, nie narażając się na szykany czy towarzyski ostracyzm. Ludzi, którzy są kwalifikowani w społeczeństwie jako sportowcy wedle wpisów w księgach szkół podstawowych, a którzy w dorosłym życiu nie mają ze sportem nic wspólnego. Świadomość tego problemu wśród Polaków jest żadna, większość asportowców nawet nie podejmuje prób zmiany tego stanu rzeczy. A dodajmy, że nie jest to wcale łatwe. Aby zostać wykreślonym ze szkolnego spisu i nie być automatycznie ujętym w statystykach sportowców, czyli dokonać tzw. apostazji, trzeba przedstawić dwóch świadków, słać pisma do kuratora, od którego dobrej woli zależy, czy owo pismo dotrze do danego ministerstwa. To z kolei wcale nie musi zająć się sprawą. Bardzo to kłopotliwe i dla niesportowców krzywdzące.

Przeszłaś apostazję?

- Nie. I wiem, że przez to mogę narazić się na zarzut bycia niewiarygodną. Myślę o tym, ale na razie nie mogłabym zrobić tego mojej rodzinie. To bardzo drażliwy temat. Pochodzę z małej wsi na Śląsku, gdzie wszyscy wokół praktykują sport. Nie chcę narażać na docinki czy szykany moich bliskich, z którymi i tak trudno mi dojść w tej kwestii do porozumienia.

(…)

To prowokacja.

- Niekoniecznie. Nie głosimy żadnych wywrotowych haseł. Chcemy normalnie żyć i śmiało przyznawać się do tego, kim jesteśmy. To taka nowa wersja kampanii “Niech nas zobaczą”, z tym że my z mniejszościami seksualnymi mamy niewiele wspólnego.

(…)

Macie jakieś sygnały, jak na marsz zareagują działacze sportowi?

- Jesteśmy w stałym kontakcie ze stroną związków sportowych, ślemy im zaproszenia na dyskusję  i na sam marsz. Chcemy posłuchać ich argumentów, chcemy dyskutować, zwłaszcza w temacie zdrowia. W odróżnieniu od naszych ideowych przeciwników, którzy na portalach Asportowiec.pl rozpoczęli już jadowitą kampanię obrażania nas, my jesteśmy otwarci na wszelkie polemiki.

natchnienie znalazłam tu

Tagi: ,

The man from earth

sierpień 23, 2009 | johndoe 21 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Nie wiem jaki jest ten district 9, ale pewnie nie jest lepszy od tego filmu.

Przez przypadek wpadłem na niego przeglądając imdb top scifi. Nie kojarzyłem tego totalnie, opis brzmiał zachęcająco. Film jest bardzo dobry. Wieje od niego ateuszostwem, niuejdżowym buddyzmem, nie ważne. To co prezentuje główny bohater to kwintesencja mojej niewiary. A dyskusja prowadzona w tym filmie jest tym czego każdy wierzący się boi, jeśli ma choć trochę miejscą w sercu na zwątpienie. Film nie nawraca chamsko na ateizm niczym paszkwile środowej, ale pewnie na racjonalgliździe mu ołtarzyk zrobili i dali medal za ateistyczny film roku. To nie jest dołkinsowskie ścierwo, które mówi, że źródlem wszelkiego zła jest religia, nie mówi że nie ma moralności i że wszystko wolno.  Momentami przymomina mi Dogmę kewina smifa, gdzie 13 czarny apostoł mówi do głównej bohaterki, że jezus był inny, a ludzie wszystko co on powiedział  poprzekręcali.  Z filmu bije rozczarowanie religią, która jest zmyślana postfaktum, by wymyśleć, czemu słońce wschodzi, albo czemu na tacy ma się znaleźć u plebana parę groszy.

O czym jest film można sobie przeczytać tutaj, ale lepiej nei czytać, bo to tylko zepsuje wszystko. Przywłaszczcie sobie tą własność intelektualną i sami oceńcie.

http://rapidshare.com/files/197414188/The_Man_From_Earth__2007_.part1.rar
http://rapidshare.com/files/197414688/The_Man_From_Earth__2007_.part2.rar
http://rapidshare.com/files/197415179/The_Man_From_Earth__2007_.part3.rar
http://rapidshare.com/files/197415642/The_Man_From_Earth__2007_.part4.rar
http://rapidshare.com/files/197416193/The_Man_From_Earth__2007_.part5.rar
http://rapidshare.com/files/197416710/The_Man_From_Earth__2007_.part6.rar
http://rapidshare.com/files/197417278/The_Man_From_Earth__2007_.part7.rar
http://rapidshare.com/files/197417378/The_Man_From_Earth__2007_.part8.rar

Film oczywiście nie obala mojej nadziei, że kreacjonizm jest prawdą. ;]

Tagi: , , , ,

Z kogo Wrocław może być dumny?

luty 25, 2009 | johndoe 13 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Oczywiście wiadomo, z młodych wykształconych, ale jest jeszcze jedna osoba …

Z wyglądu niczym siostra kononowicza. Mentalnie człowiek socrealizmu – kobieta z wyższym wykształceniem, która 40lat w piekarni pracowała i w międzyczasie analfabetów powojennych uczyła czytać. W tym czasie odkryła, że księża posiadają drogie samochody i stwierdziła, że to wbrew sprawiedliwości społecznej.

Niestety nie udało mi się jej spotkać na wrocławskim dworcu, teraz będę na nią polował i jeśli mi się tylko uda to postaram się nagrać komórką jakiś mały wywiad specjalnie dla wpisza. ;]

Oglądając ten “dokument”, stwierdziłem jedną ciekawą rzecz, otóż jedynym “podatkiem” jakiego komuniści nie popierają jest “podatek” na kościół czy inne związki zawodowe. Ten przejaw wolności podatkowej jest chyba jedyny swego rodzaju, no chyba, że ktoś zna inne podatki, których komuniście nie popierają.

Nie ma co się rozwodzić nad sensownością argumentów tej wrocławskiej senyszynowej, bo jasne jest to, że podatku na kościół nie ma, są podatki na wszystko, a jak to dzielą zależy od tego kto w danym roku w stołek pierdzi. Manipulacja, że niby 1% podatku przymusowo płacimy na kościól katolicki i inne związki zawodowe to normalna zagrywka komuchów, którzy musza kłamać by swoje tezy udowodnić.

Tagi: , , , ,
... free counters