Metafizyka dnia codziennego

listopad 2, 2009 | fisz 1 Komentarz | Kategoria: Kultura, Osobiste

Lubię dzień Wszystkich Świętych, pomimo tego, że mamy go na codzień. Słońce świeciło od samego rana, odbijając światło ze złotej kołdry liści przykrywającej groby naszych bliskich. Po lekim szronie można się było domyśleć, że noc była bezchmurna, zimna i księżycowa. Błękit nieba zatopiony w jesiennym morzu krzyży. Przed bramą wejściową,  stoiska ze zniczami, kramik ze słodyczami, ciastami i futermelokami. Za bramą gwar i tempo wyraźnie zwalniają. Spokój i energia. Na cmentarzu mnóstwo ludzi, z widarami i szczotkami, kilku  przy kranie z wodą. Toczą się przyciszone dyskusje, rozmowy z bliskimi. Słońce rysuje na ich twarzach uśmiech,  kiedy zmiatając liście ukazują się miejsca ich historii, pamięci. Coraz więcej światła przy grobach, na pustych ludzie też zapalają. Trudno się wyciszyć, w duchu porozmawiać, zadać pytanie, wyjaśnić niedokończone sprawy. Zza płotu cmentarza, dochodzą dźwięki pośpiechu i niedobrych informacji.  Potem na obiad. Jeszcze raz, rodziny przy grobach, okazja do spotkań. Różne relacje, różne klimaty jak w życiu. Aż do wieczora ludzie przychodzą. Wieczorem jest też pięnie, kiedy czuć ciepło i ten blask.

angelus 1
Przeczytaj Całość »

Tagi: , ,
... free counters