Co to ma być?

marzec 11, 2010 | Loulou 13 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie, Osobiste

Otwieram panel analityczny

Otóż Lou był na froncie II wojny światowej gdzieś na zachodzie, w stopniu szeregowego. Nie było żadnych walk jeno stacjonowalismy w jakiejs miejscowosci. W opuszczonym miejscu Lou znalazl (srebrne?) monety, ktore wydały mu się cenne. Zapakowałem monety do prawej kieszeni morrówki, podzielilem się nieznaczną ilością z kompanem, ktory był ze mna kiedy odkrywałem znalezisko.

Na nieszczeście Lou, zdarzenie widział również dowódca oddziału i zapałał żądzą posiadania srebrnych monet. Próbował Loulka korumpować funkcją adiutanta! [to mnie najbardziej oburzyło] Lou w strachu szukał możliwości ukrycia skarbu przed zakusami niedobrego dowódcy. Nagle, w formie zupełnego zaskoczenia, listonosz z nikąd doniósł mu przesyłkę zagraniczną z Francji: zeszyt etiud, który zamówiłem wcześniej na Allegro. Zeszyt był podłużny znaczy szerszy jak wyższy.

Co to kurwa jest!?

Samodzielnie uratuję Drogę Mleczną!

luty 27, 2010 | Piana 7 Komentarze/y | Kategoria: Akcje, Ludzie, Osobiste

Jestem zdeklarowanym wegetarianinem – to znaczy nie jem mięsa tak pomiędzy 10 w nocy a szóstą rano. No, chyba że trafi się wesele lub balanga całonocna – wówczas daję sobie dyspensę i cnoty nie tracę. Ha! Swoim bohaterskim, pro-ekologicznym działaniem, jako prawdziwy pionier i awangarda ludzkości („Wyklęty powstań ludu Ziemi!”) przeciwdziałam nadciągającej zagładzie Drogi Mlecznej, która już za chwileczkę, już za momencik (pewnie za kilka lub kilkadziesiąt miliardów lat) zostanie wchłonięta przez jedną z perfidnych Czarnych Dziur. Proszę zatem o odznaczenie za mój bohaterski czyn (abym się wnukom mógł pochwalić, jak mój śp. Dziadek, co to w Batalionach Chłopskich walczył) i dotację – konto podam zainteresowanym.

Ktoś powie, że to bzdura i bredzę. Bzdury? Brednie? Skoro tak, to co powiedzieć o telewizyjnych aŁtorytetach popierających idiotyczną (to najdelikatniejsze określenie, jakie odnajduję) akcję „Godzina dla Ziemi” (brzmi to prawie jak „Godzilla dla Ziemi” – kolejna ambitna produkcja japońskiej kinematografii), to dlaczego, ja nie mogę urządzać własnej – ratując Drogę Mleczną? No właśnie dlaczego?

Krąży opinia, iż współczesny świat chodzi na psy i że mężczyzn już nie ma. Coś w tym jest. Wszystkie akcje typu dzień ziemi, dzień bez samochodu, dzień bez (za przeproszeniem) pierdzenia, godzina bez światła, minuta bez oddychania sprawiają dziwne znajome wrażenie i efekt tych wszystkich śmieszno-żałosnych akcji jest z góry wiadomy do przewidzenia. Posłużę się cytatem z klasycznego wiersza, bo już zostało to lepiej spuentowane.

„No, ale cóż, kiedy ryby
Działały tylko na niby,
Żaby
Na aby-aby,
A rak
Byle jak”.

Teraz będzie na poważnie.

Wyłączyć światło na godzinę? Dlaczego tylko na godzinę i tylko światło? Bądź twardzielem – eko-matole i wykręć wszystkie żarówki! Sprzedaj lodówkę, komputer i sprzęt audio-video. Uważasz, że za dużo jest ludzi na świecie, grozi nam przeludnienie i dlatego trzeba zabijać nienarodzone dzieci i niedołężnych starców? Daj przykład debilu i sam się powieś na gałęzi. Nie będę za tobą płakać. Dzień bez samochodu? Tylko dzień? Miej jaja mega-mózgu i oddaj auto na złom. Bujaj się głąbie w śmierdzących i brudnych autobusach, czy też niedogrzanych lub rozgrzanych niczym piec (Dżem po głowie krąży) trzydziestoletnich pociągach.

Te akcje to coś jak orkiestra Owsiaka. Dasz pięć złotych jeden z drugim i już czujesz się lepiej. Przylepisz sobie baranie na czole nalepkę i już masz zaliczona charytatywność na cały rok. Czujesz się lepiej, jesteś trendi-dżezi-kul i o to tobie chodzi. Gówno prawda – życie to nie akcje ogłoszone przez media, to zwykła szara codzienność, gdzie nikt tobie nie mówi co masz robić. I pewnie nie wiesz co masz ze sobą zrobić? Użyj tego, co masz pod czaszką, to naprawdę nie boli.

Tagi:

Valentine`s Day

luty 15, 2010 | Loulou 10 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie, Osobiste

Nikt nic nie zapodał, nieładnie nieładnie. Wiecie przecież jak bardzo te ckliwe, tanie chwyty są istotne. Codzienne drobne pierdoły. Nawet piosenki bojsbandów, których targetem jest rozegzaltowana nastolatka czekająca na księcia. Prawdziwy, prawy prawicowiec nie zwraca na takie rzeczy uwagi, wiem. Dlatego zawsze słucham z przejeciem, podkręcam volume, przeżywam jak woźny wakacje.

Nie można też “zabijać entuzjazmu” (taki zarzut usłyszałem). To ponoć straszny grzech i wszelkie nieszcześcia od niego pochodzą. Trzeba pszczółką na kwiatku się emocjonować, trzymać za ręce podczas spaceru i całować na dobranoc. Inaczej marna nasza starość.

12 Kredek

luty 7, 2010 | Siedem 8 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste, Polityka

IMAG0223Dzisiaj muszę poruszyć przykry temat. Czasem tak po prostu jest. Nie możemy odwracać się od pasażerskich liniowców z Czerwonego Krzyża, pełnych niemowlaków, z kapitanem niemowlakiem, z bosmanem oseskiem, maszynownią niemowlaków, ostrzeliwanych przez radzieckie Scudy.

Byłem w EMPIKU, szłam między pólkami i nagle przeżyłem wstrząs który mną wszcząsnął. Zobaczyłem Dwanaście Kredek mego dzieciństwa. Poczułam się a) okradziona ze wspomnień, b) zgwałcona przez menażerię IIIRP, c) oszukana, d) …i w ogóle.

Pamiętam doskonale polską pomarańczową rewolucję agentów i ich oficerów prowadzących. Jednego dnia w EMPIKU było “Rude Prawo” i “Prawda” by następnego, już po “przemianach”, leciały z telewizora pirackie pornosy a z półek kusiły egzotyczne, kolorowe dobra. Nie jestem oficerką śledczą jak Kataryna, ale już wtedy, mojemu naiwnemu rozumkowi prywatyzacja EMPIKU wydawała się podejrzana. Podejrzana jeśli chodzi o prędkość większą od światła. W czasach /początek 90/ gdy handel istniał tylko w “szczękach” i popłuczynach po peweksach i baltonach, w EMPIKU  były perfumerie, których nie powstydziłby się Paryż.

Znaczy jakiś czerwony wieprz wiedział o “rewolucji” wcześniej i zdążył się do niej dobrze przygotować oraz zaklepać smakowity kąsek dla siebie.

No i teraz te knury pijące czilijskie wina, mieszkające w dużych miastach a także głosujące na Półtuska, kradną MI moje zamknięte wspomnienia i Misia Uszatka. To nie jest fair.

Tagi: ,

Uśmiech na codzień

styczeń 10, 2010 | fisz 9 Komentarze/y | Kategoria: Kultura, Osobiste

Wczoraj pierwszy raz widziałem świat pokryty lukrem. Choinki wyglądały jak plastkiwe drzewka z obi. Samochody pokryły się przeźroczystą powłoką.  Powrót do domu z imprezy, kiedy błędnik jest uśpiony, okazał się miszyn imposible. Kopyrtki, entki i gleby.  Porządny poślizg, połączony z wysublimowanym lotem i zakończony efektowym upadkiem zawsze mnie śmieszył. Tak mam i znam TO przysłowie o dziadku.  Najbezpieczniejszą pozycją była pozycja leżaca, w terenie o nachyleniu zero.  Nawałnica śmiechu niwelowała jednak rozdźwięk (dysonans) spowodowany bólem łokci i kolan.  Dziś za oknem mnóstwo puchu. Okazja to wyjścia z betonowych bunkrów.  Podkręćcie potencjometry w swoich sprzętach, zaproście dzieci przed ekran i delektujcie się szczęśliwym światem Mr Scruff’a.  Jedziemy!

Tagi: , ,

Zbawcza moc mediów

styczeń 3, 2010 | Loulou 39 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie, Osobiste

Szanowni Państwo. Tak jak 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm, tak dziś myślę skończy się obszczekiwanie przez prawicawych oszołomów roli, pozycji i ewolucji współczesnych mediów.  Sprawa jest oczywista:

Kradzież historycznego napisu “Arbeit Macht Frei” (…) zlecił brytyjski kolekcjoner, a skrajnie prawicowe ugrupowanie ze Szwecji było tylko pośrednikiem STOP

Ustalono, iż napis po przewiezieniu go do Szwecji zostanie ukryty w sztokholmskiej piwnicy, skąd Brytyjczyk je odbierze STOP

Według “Sunday Mirror” plan ten nie udał się, ponieważ złodzieje wpadli w panikę z powodu policyjnej akcji zarządzonej w Polsce w reakcji na międzynarodowe oburzenie z powodu kradzieży STOP

Gang porzucił pocięty na trzy części napis w lesie, gdzie został znaleziony dzięki sygnałowi od szwedzkiego pośrednika STOP

Gdyby nie “międzynarodowe oburzenie” nie byłoby “akcji” polskiej policji, która tak wystraszyła “gang”, że porzucił zdobyty napis w lesie a szwedzki pośrednik targany lękiem i wyrzutami sumienia dał “sygnał” gdzie znajduje się łup cenniejszy niż Komnata Bursztynowa i Święty Graal do kupy wzięte. Pewnie dł. i szer. geograficzną podał z dokładnością do setnej sekundy.

Skąd “gang” wiedział o rozmachu “akcji”? Skąd policja znała rozmiary “międzynarodowego oburzenia”? Przecież JadWaszem nie słał specjalnego listu do każdego funkcjonariusza policji. Z mediów. Media swą bohaterską postawą udaremniły zbrodnię porównywalną jedynie z ponownym uruchomieniem Paleniska.

Wyobraźmy sobie, co pomyslałby o Polsce “świat”, gdyby kradzież się powiodła? Jak Lou wytłumaczyłby klasie robotniczej Wschodniego Wybrzeża polski antysemityzm? A gdybym tak wdał się w rozmowę z intelektualistką, która zaraz zapytałaby mnie o pochodzenie akcentu!? Co pomyślałaby Mysyzzz Kroboth, uczytielka mojej pociechy!? O Kyrie Eleison!

Dlatego wdzięczny jestem Adamowi Michnikowi, układowi medialnemu i “międzynarodowemu oburzeniu” za zatrzymanie tego błędnego koła i odratowanie Relikwii.

Tagi:

Mój sylwestrowy kaming-ałt

grudzień 31, 2009 | Piana 3 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

W związku ze zbliżającym się Nowym Rokiem, chciałbym zrobić mały kaming-ałt, to znaczy ujawnić się. Żeby mnie było łatwiej zidentyfikować, gdy przyjdzie po mnie Policja Myśli (jeszcze nie ma, ale na pewno już się tworzy). Ja stoję z lewej, w środku Bogien, a po prawej Arsil. Oprawa graficzna to dzieło Jotka. Zdjęcie trochę stare (z czasów portalu “Gumiaki Szwagra”), ale ukrywam się ostatnio i nie mam czasu iść do fotografa.

Dresiarz Polski

Tagi: , ,

Kto prostuje drogi Antychrystowi?

grudzień 29, 2009 | Piana 48 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Całkiem niedawno przeżywaliśmy rocznicę (symboliczną, bo najprawdopodobniej wszystko działo się jesienią) narodzin Jezusa. Minęło ponad dwa tysiące lat, a my dalej pamiętamy o tym. Super.

Wydaje się nam jednak, iż to wydarzenie czystko historyczne, bez większego znaczenia w odniesieniu do teraźniejszości i przyszłości. Nic bardziej błędnego. W Piśmie czytamy „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!”. Starożytni wyprostowali już ścieżki dla Chrystusa. Co zaś z jego diabelskim odpowiednikiem, Antychrystem? Czy ktoś prostuje ścieżki dla niego (przypominam dla niekumanych, iż On dopiero ma nadejść)?

Postawię ryzykowną teorię i odpowiem na powyższe pytanie – tak, my wszyscy.

W wielu moich poprzednich wpisach omawiałem działania państw i służb mu podległych, polegające na zwiększającej się kontroli poczynań niewolników (dawniej obywateli). Jak już wspominałem, współczesne technologie pozwalają niemal na kontrole absolutną. Brakuje jedynie zaczipować wszystkich, ale spokojnie… to będzie za jakiś czas.

Wiele razy się zastanawiałem – po jaką cholerę to wszystko? Dlaczego władcy i możni tego świata poświęcają środki na budowanie totalnej kontroli nad niewolnikami? Czy mają misję wprowadzania bezpieczeństwa ponad wszystko? He, o bezpieczeństwie proszę nie mówić, bo taka odpowiedź jest jedynie śmiechu warta. Cóż więc się dzieje?

Kontrola absolutna to jeden w wielu elementów niezbędnych do panowania Antychrysta. Czy wysłannicy nie kształtują zatem już ścieżek? (Ścieżki to oczywiście przenośnia, jakby kto nie wiedział). To wcale nie jest bezzasadne pytanie. Zastanówmy się nad tym. Użyję porównania – czy Antychryst będzie wolał zasuwać czteropasmówką, czy też tłuc się po wiejskich drogach? (”Gdy przemierzam wiejskie drogi, widzę obok siana stogi”).

Po co to? W założeniach zostało powiedziane, iż Antychryst ma zachwycić wszystkich wokoło, omamić, oślepić, czynić cuda… Co jednak z wątpiącymi i sceptykami? Sposób jest bardzo prosty – tych mniej sceptycznych i mniej wątpiących należy odpowiednio zmotywować, najlepiej delikatną (w ostateczności mniej) perswazją. Jak kto uparty, to się delikwenta zagłuszy, odetnie internet, wepchnie do getta, a w końcu wyłączy czipa i pozamiatane.

Zło najczęściej lubi czynić swoje z hasłami o pokoju, dobroci i szczęściu na ustach. Kto nie wierzy lub nie pamięta, niech przypomni sobie co nieco o imperium, z którym do niedawna graniczyliśmy od wschodu. Czy mamy świadomość, iż sami, własnymi działaniami, pozornie nieskoordynowanymi, przybliżamy przyjście Antychrysta, nadejście czasów ostatecznych? Oczywiście nieświadomie, ale to nie zmienia samego wyniku.

Dygresja. Ilość osób głosujących na cudotwórcę Tuska i jego bandę wesołych patałachów pozwala mi wysnuć teorię, iż Antychryst będzie miał w Polskiej Socjalistycznej Republice Europejskiej wysokie notowania. Pod warunkiem oczywiście, iż nie będzie Lechem/Jarosławem Kaczyńskim. Spokojnie. Na pewno nie będzie. Koniec dygresji.

W ostatniej Frondzie pisano o „czarnym Tusku”, Obamie, demonicznym komunistycznym czarodzieju z Hawajów, co to Jankesów wprawił w trans, że zapominają oni skąd im nogi wyrastają. Czy jest on Antychrystem? Nie, on jest (używając zwrotu z reklamy) „Mały Miki”. Chociaż patrząc w gliniankę możemy sobie wyobrażać ocean. Obama to właśnie taka gliniaka.

Kogokolwiek przy okazji spotkania staram się zagadnąć w temacie czasów ostatecznych, unika rozmowy niczym diabeł święconej. Dlaczego? Czy dlatego, że to nie jest temat zbyt przyjemny (pewne, że nie jest)? Ludzie podświadomie odrzucają od siebie takie pytania i zagłuszają siebie zapychając mózg medialnym gównem. Ciarki człowieka przechodzą na myśl o czasach ostatecznych, więc odpychają to od siebie, ale… czy ktoś powiedział, że żywot ziemski to będzie bajka?

Ja myślę o Apokalipsie dość często i to zmienia w sposób drastyczny sposób patrzenia na świat. Nagle życie nie jest już zamkniętą całością (jak na przykład w wierzeniach ateistów), ale staje się jedynie przesiadką na stacji w Koluszkach, oczekiwaniem na pociąg do Wieczności. Kto chce do niego wsiąść?

W czasach ostatecznych człowiek zostanie na próbę. Co zatem wybierzecie? Do wyboru: – święty spokój (pozornie), życie na poziomie i zeszmaceniu lub też życie w nędzy, odtrąceniu, bez dachu nad głową, pozbawionym majątku (gorzej niż za początków pierwszej komuny), ale duchowo niezłomnym. Na co wówczas postawicie? Czy będziecie w stanie cierpieć głód, chłód i ubóstwo w imię wiary? Szczególnie, że to jest w dalszym ciągu tylko wiara, a nie pewnik. Zadajcie sobie proszę to pytanie.

Pierwsi chrześcijanie potrafili pójść na śmierć w imię wiary z pieśnią na ustach i uśmiechem na twarzy, bo wiedzieli, że już za chwilę spotkają się z Panem. Zazdroszczę im tego.

Tagi: , , ,

Świątecznego obrusa zmarszczenie…

grudzień 27, 2009 | rizunia 3 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste, Rodzina

Zastanowiło mnie określenie red. naczelnego o zmarszczeniu obrusa. W czas tak bardzo odświętny jak teraz na prawie każdym stole rzeczony serwet jest i to niezwykle starannie uprasowany, jakby uprzedzając ewentualne wydarzenia zamawia się tym samym rzeczywistość na wypadek jakiejś zmarszczeniowej draki.

Czy uprasowaliście swe obrusy by żaden niespodziewany prezent wam się nie wydarzył ?

Otóż mój najniespodziewaniejszy “Prezent” bożonarodzeniowy – MIKOŁAJ – ma juz trzy latka. Miał być prezentem wielkanocnym – ale bałaganiara ze mnie i chyba obrus był zmięty…

100_4911.jpg

Wszystkiego Najlepszego

Wszystkim Solenizantom Wpiszowym :)

Tagi:

Kot vol 18

grudzień 18, 2009 | Basia 3 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste, Przyroda

Nowy odcinek kota Sajmona widziałam ze śniegiem. Zmobilizowana się poczułam, żeby o moim kocie opowiedzieć właśnie.

Mróz jest – to wiemy. Nawet jak siedzimy w ciepełku to we wiadomościach nas informują. Kot takiej zdolności raczej nie posiada, albo nie wierzy mediom i już.

Wchodzę do domu, kot  normalnie wtedy wychodzi na szybki ogląd terenu. Po pierwsze wślizguje się szparą w drzwiach do stodoły policzyć myszy chyba. Te schowane, więc szybko wraca jeść do domu. Później już wychodzi na dłuższy spacerek.  Coś się zmieniło jednak. Śnieg a co gorsza mróz. Kot jest zdezorientowany.  Wychodzi od strony tarasu. Zimno. Wraca do domu i idzie pod drzwi wejściowo-wyjściowe . Otwieram jej- wychodzi. Kurcze – tu tez zimno. I tak po kilka razy sprawdza. Z każdej strony zimno.

Tagi: ,
... free counters