Oświadczenie Klubu Konserwatywnego w Łodzi i Organizacji Monarchistów Polskich
Don Juan Carlos de Borbón y Borbón-Dos Sicilias, zwący się i zwany w „ukoronowanej” demokracji ateistycznej „Janem Karolem Pierwszym”, jako konstytucyjny szef Państwa, podpisał 5 marca b.r. (z datą 3 marca) przeforsowane przez rząd socjalistyczny nowe prawo aborcyjne, jeszcze bardziej niż dotychczas rozszerzające możliwość zabijania nienarodzonych dzieci w łonie matek.
Decyzją tą D. Juan Carlos (który nawet nie próbował stawić oporu zbrodniczej ustawie, mimo iż konstytucja Hiszpanii wcale nie nakłada na niego jednoznacznie obowiązku podpisanie każdej ustawy uchwalonej przez parlament) swoiście “uwieńczył” ciąg zdrad, których dopuścił się od czasu, gdy – po śmierci gen. Francisca Franco – z jego woli został proklamowany przez Kortezy Królem Hiszpanii. Przypomnijmy pokrótce najważniejsze:
- złamanie przysięgi na wierność (złożonej jako desygnowany do objęcia władzy Książę Hiszpanii) Ustawom Organicznym państwa katolickiego oraz Zasadom Ruchu Narodowego, poprzez zgodę na transición ku monarchii parlamentarnej i podpisanie ateistycznej konstytucji z 1978 roku;
- podpisanie prawa wprowadzającego rozwody;
- podpisanie pierwszej ustawy aborcyjnej;
- podpisanie ustawy wprowadzającej „małżeństwa” pomiędzy dewiantami seksualnymi;
- podpisanie ustawy edukacyjnej czyniącej ze szkół jaskinie perwersji.
Mimo tych wszystkich występków przeciwnych świętej wierze katolickiej, moralności, prawu naturalnemu i dobru wspólnemu narodów Hiszpanii, aktualny konstytucyjny szef Państwa używa nadal, pośród tytułów tradycyjnie przysługujących władcom Hiszpanii, tytułu Króla Katolickiego (El Rey Católico). W rzeczywistości kala on tron Hiszpanii i przekreśla dziedzictwo królów prawdziwie katolickich, jak Rekared, Pelayo, Alfons VII, Ferdynand III Święty, Alfons X Mądry, Izabela Katolicka, Karol I i Filip II. Swoim wielokrotnym przyzwoleniem na zło jawnie lekceważy przestrogę największego autorytetu chrześcijańskiej tradycji monarchicznej, Doktora Kościoła św. Tomasza z Akwinu: „Niech zatem zrozumie ten, kto przyjął królewską posługę, by był w królestwie tym, czym w ciele dusza i czym Bóg w świecie”, i „że do jego stanu należy, by kierować królestwem w imię Bożego sądu” (De regno, 13.4).
Tego zaś, który nie kieruje się Bożym prawem i sprawiedliwością, nie należy już zwać “królem”, tylko “tyranem”. Królowie (reges) bowiem – jak pisał już św. Izydor z Sewilli – “biorą swoją nazwę od dobrego postępowania (recte agendo), tak więc nazwa królów przysługuje dobrze czyniącym, a nie przysługuje grzesznikom” (Sententiae, ks. III, XLVIII, 7); tyran zaś – mówi Akwinata – jest jak bestia, “bo nie różni się od bestii człowiek, który kieruje nie zgodnie z rozumem, ale według rozpustnej woli swojej duszy” (De regno, 4.12).
Od tyranów dawniejszych, takich jak morderca Niewiniątek Herod czy Neron, tyranów nowoczesnych, jak Jan Karol Dzieciobójca, różni tylko jedno: tyrania tamtych, sprawujących rzeczywistą władzę, brała się z pychy; tyrania „malowanych królów” w demokracji bierze się z ich tchórzostwa. Motorem niegodziwości, na które przyzwalają jest strach, aby rządząca w imieniu „suwerennego ludu” oligarchia partiokratyczna nie pozbawiła ich również resztek tej czysto symbolicznej i reprezentacyjnej funkcji, którą im jeszcze dotąd łaskawie pozostawiono.
Nie możemy także nie wyrazić zdumienia stanowiskiem Konferencji Episkopatu Hiszpanii, która – ustami swego sekretarza generalnego, bpa Juana Antonio Martíneza Camino – pospieszyła z zapewnieniem, że D. Juan Carlos, w przeciwieństwie do polityków głosujących w parlamencie za ustawą aborcyjną, nie jest ekskomunikowany, jako że królowie nie podlegają tym samym ocenom moralnym. Trzeba powiedzieć jasno, że pogląd, który wyraził JE Bp Martínez, to nie chrześcijańska, lecz na wskroś pogańska koncepcja „króla-boga”, stojącego jakoby „poza dobrem i złem”. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: królowie nie tylko że podlegają, jak wszyscy inni śmiertelnicy, tym samym normom moralnym oraz tym samym przepisom prawa kanonicznego, ale wręcz ponoszą większą odpowiedzialność z racji swojej godności. „Komu bowiem więcej powierzono, od tego więcej będzie się wymagać” (Św. Izydor, Sententiae, ks. III, L, 5); już Pismo św. mówi: „Mocnych czeka mocna kara” (Mdr 6, 6). Podpisując ustawę dozwalającą zabijanie jego niewinnych, potencjalnych poddanych, konstytucyjny szef Państwa bez wątpienia zaciągnął ekskomunikę latae sententiae, a przyjęcie przez niego (i podanie mu) Komunii św. byłoby potwornym świętokradztwem i zgorszeniem.
W samym już porządku dynastycznej „prawowitości pochodzenia” (legitimidad de origen) prawa D. Juana Carlosa do tronu nie były najmocniejsze; swoją intronizację zawdzięczał on raczej woluntaryzmowi gen. Franco i jego tragicznej pomyłce, że desygnowany nie okaże się liberałem. Teraz, po wspomnianym wyżej ciągu sprzeniewierzeń się powinnościom Króla Katolickiego, w szczególności tej ostatniej partycypacji w ustawodawczej zbrodni dzieciobójstwa, winno być oczywiste, że nie ma on moralnego prawa do tronu w porządku „prawowitości wykonywania” (legitimidad de ejercicio). Jedynym ratunkiem dla Hiszpanii byłoby skupienie się wszystkich prawych Hiszpanów przy tym Księciu, który nie tylko jest depozytariuszem legitymizmu monarchicznego i Strażnikiem Tradycji (Abanderado de la Tradición), ale całym swoim życiem udowadnia nieustannie, że jest prawdziwym Księciem Katolickim, który na pewno nie promulgowałby dzieciobójczej ustawy – D. Sixto Enrique de Borbón y Borbón-Busset, księciu Aranjuezu, Infancie Hiszpanii, Regencie Wspólnoty Tradycjonalistycznej.
¡Abajo del Usurpador, Juan Carlos!
¡Viva el Rey Legítimo, Sixto Enrique!
Co istotniejsze fragmenty odnoszące się w dużym stopniu do poruszanych tu ostatnio tematów – wyróżniłem. Jedyne z czym nie mogę się zgodzić z Panami Bartyzelem i Nikielem to fragment:
” (…) swoją intronizację zawdzięczał on raczej woluntaryzmowi gen. Franco i jego tragicznej pomyłce, że desygnowany nie okaże się liberałem.”
Owszem to okazało się tragiczną pomyłką, ale dlatego że Chujan Karols okazał się dupokratą (ergo socjalistą). Ja rozumiem tą niechęć do liberalizmu niektórych środowisk konserwatywnych, ale tylko jeśli mówimy o kwestii moralności i formie jaką przyjął liberalizm (i rzeczy, które tym mianem się określa) np. w Stanach. Natomiast w sferze gospodarczej liberalizm jest jak najbardziej pożądany i doszedł do tego sam gen. Franco, który po niepowodzeniach spowodowanych państwowym interwencjonizmem w gospodarce, wprowadził szereg liberalnych zmian doprowadzając Hiszpanię do “cudu gospodarczego”.
PS. Proszę plujących na monarchistów o zostawienie dla siebie swoich uwag w stylu “to znowu te pryszczate, onanizujące się szczyle wierzące w bajki o klulu alturze” i postaranie się o choć odrobinę merytoryki.
Tagi: aborcja, hiszpania, jan karol, królPan Hiroji Kubota, nie Ten od uniwersalnych wielosezonowych klapek out and in-door ale Ten od fotografii.
Na marginesie: … takie przejście od cesarstwa do władzy państwowej Komunistycznej Partii Chin. Dynastie…
Tagi: hurt lockerZnów można by rzec, mało politycznie. Powiem szczerze, od ponad pół roku nie bardzo się nią interesuje, czasem jakis felietonik, prawy, żeby nie dostać zaparcia. Czuję się lepiej, towarzysko bogatszy, mniej nerwowy:) I tak zajonca za rogi nie złapię, więc po co sie szarpać. Do rzeczy. Akty bezmyślnego równania z ziemią infrastruktury przemysłowej, która z powodzeniem mogłaby zostać wpisana do UNESCO, to bezpowrotne niszczenie kultury. Może tutaj ktoś doszuka się polityki. Nawet nie wiem czy stoją jeszcze trzy przepiękne szyby: Sienkiewicz, Reymont, Żeromski. Aktualnie trwa zamulanie. To co dało sie wywieść na powierzchnię wywieziono, tysiące ton kombajnów, ustrojstwa, żelastwa zostało zakonserwowanych na wieki w glebie. Słyszałem, że ileś tam metrów pod ziemią, znajdowała sie potężna hala, wyłożona białym klinkierem, z kolumienkami i innymi rarytasami. Kobiety, co jakiś czas zjeżdżały pod ziemię by wypucować to pomieszczenie. Zatem prezentuje poniżej najnowszy film przedstawiający rozbiórkę kolejnej megapięknej kopalni. KWK Andaluzja, znajdującej się jeszcze nieopodal Piekar Śląskich.
Tagi: andaluzja, fotografia, kwkinvictus – niezwycieżony
Wszyscy, którzy chcecie obejrzeć zwycięstwo ducha nad materią zapraszam do thepiratebay.org. Racjonaliści24.pl będą mocno zawiedzeni. Polecam zwłaszcza prezesini Związku Wypędzonych o. Generalna Gubernia Fräulein Lukce, Panienka udziela się również w TPPR i jest naczelną Wpiszowego Towarzystwa Prezerwatywistycznego [wciąż w konspiracji]. Będzie trochę zawiedziona, że nikt w tej produkcji nie liczy czołgów ani piechoty i racjonalnie nie podejmuje mądrych decyzji.
Nelson Mandela wychodzi z więzienia-wyspy, zostaje prezydentem RPA. Przy okazji dygresja – piękny obraz trudności związanych z czasem przemian. RPA uczyniło skok w “inną rzeczywistość” znacznie głębszy od naszego z 1989 roku. Warto się temu przyjrzeć z boku. Mandela postanowił zjednoczyć ludzi i podludzi pod flagą narodowej drużyny rugby. Nieludzie czarni pokochali ten sport a biali przestali obawiać się wyrżnięcia w pień. Nie wiem czy tak było, ale w filmie się udało.
Ciekawostka. RPA posiadało jedne z najwspanialszych autostrad na świecie, były najmądrzejsze, najszersze i w ogóle do czasu aż czarni z rowerów zaczęli przesiadać się do aut dojeżdżać nimi do zamkniętych wcześniej “białych” miast.
Zaraz – temat… Emocje, uczucia [zwycięstwo rugbystów] więcej znaczą od realpolitik. Emocje to ten nieobecny w rozważaniach wpiszowych berbeci element bez którego każde równanie okazuje się fałszywe. Rodzą później takie trójnogie dzieci z oczkami dookoła kwadratowych główek jak “bombardowanie Drezna”. Obawiam się, że nigdy nie pojmą przyczyn tego bombardowania. Czasami coś robi się po prostu po to by było wesoło a jak jest wesoło i radośnie to reszta już z górki jest. I tak było.
Dlaczego kilka tysięcy Talibów rozgromiło sowietów w Afganistanie, dlaczego Talibowie uczynią to ponownie z “naszymi chłopcami” i amerykańskimi bandytami? Dlaczego ktoś pracujący w hucie cynku 40 lat, żrący kiełbaski po 4 zł/kg, margarynę i chleb dmuchany dożywa 90 w dobrym zdrowiu a inny kupujący organiczne marchewki droższe od polędwicy, leczący się u konowalstwa li tylko z trzema przedrostkami przed nazwiskiem, zdycha w okolicy 60ki?
Dobrze słyszałem “geny”? Mordy macie jak geny…
Tagi: INVICTUSPrzemysł, szczególnie ten amerykański tłoczy horrory na potęgę. Zamiast dobrego klimatu, poobgryzanych paznokci i obowiązkowym zapolonym świetle w przedpokoju, po projekcji, pozostaje niesmak i znudzenie. Kwiestia wieku też ma znaczenie, “za bajtla” przerażały takie pozycje jak “Żaby”, “Piranie” czy “Blob zabójca”. Dziś już raczej budzą śmiech, swą naiwnoscią. Znakomicie jednak nadają się (jako np. tło) na wspólną wieczorną nasiadówę ze znajomymi. Nie oglądam już teraz namiętnie horrorów, jednak ostatno dwa mnie porządnie wystarszyły, to ”Sierociniec” i “Dark wather”. Wczoraj skusiłem się właśnie na “Wrota do piekieł”, głwnie za sprawką reżysera. Dziś już znanego szerokiej publiczności za Spajdejmena.
Seria Evil Dead, Sam’a Raimi’ego, słusznie nazywana kultową, nie zestarzała się ani trochę. Należy ona do gatuntu horroro-komiediowych w stylu gore. Pomimo upływu 30 lat jest nadal dobra, może dlatego, że zrobiona z pasją. Sam Raimi zrobił film w starym dobrym stylu, począwszy od starych chwytów, straszy dobrą muzyką (podskoczyłem kilka razy w fotelu), najazdem kamerą i ujęć zza framugi drzwi. W filmie jest też troszkę obrzydlistwa, tanich zagrywek i specyficznego humoru. Przekonująco zagrała główna bohaterka, niestety jej parner życiowy (to chyba ten sam płaczek z T3, który miał stanąć na czele buntu przeciwko maszynom). Zabawa konwencją wyszła reżyserowi zadowalająco. Myślę, że Siedemowi i Geraltowi wejdzie;)
Wyszedł właśnie w internetowej wypożyczalni www.thepiratebay.org. Po wypożyczeniu i konsumpcji mój umysł, protestujący przeciw stagnacji w jaką popadł po zderzaku Łągiewki, postanowił napisać notkę.
Nie będę tak szczodry jak tłuszcza głosująca na IMDB, która dała filmowi 7,3 punkta. Jestem skłonny przyznać mocną szóstkę. Film śmiało przebija się przez tłum znośnych produkcji, ale niczym specjalnie nie zachwyca. Jest chrześcijańskie skrzywienie doprowadzające cebulaków do pasji lecz zbyt delikatne /to nie Gibsona rzecz niestety/. Zbyt wiele zupełnie niepotrzebnych zapożyczeń z MadMaxa. Czy nie można wykreować Świata po katastrofie w jakiś świeży sposób? “I’M a Legend”, miałki “Postman” wywołują odbicia jak kiełbasa zwyczajna z kerrfura.
Zawiódł okrutnie aktorstwem Gary Oldman /najlepiej spożyć w roli czubka/. Zaraz przypomnę ukochaną scenę z Leona. Denzel W. wyprany z cech nie nadaje się do komentowania. Równie dobrze w tej roli mogli obsadzić komputerowego Avatara.
Celowo nie zdradzam nawet zarysu fabuły ponieważ w niej jest 98% wartości tego filmu więc jeśli chcecie go z przyjemnością obejrzeć nie czytajcie więcej recenzji.
Gary /w jego dobrych czasach/:
Tagi: the book of eliFormułka dobrze oddaje temat, ciekawy przykład poniżej.
Pojawia się zazwyczaj na rękach, może opanować całe nasze ciało. Często uczuciu gęsiej skórki towarzyszy przyjemny bodziec, harmonijnie rozchodzący się po całym ciele. Odmiana lekkiego uniesienia. Nagła energia przechodząca przez wszystkie nerwy, poruszająca poza naszą kontrolą cały organizm. Przez sekundę, może dwie. Całkiem miłe uczucie. Chopy tak czasem mają przy sikaniu. Taki nagły, na pół kontrolowany twist. Czasem przez człowieka mogą przejść ciarki, w ekstremalnych klimatach nawet ciary przechodzące w dreszcze. Mrowienie… orgazm każdej komórki, podczas gęsiej skórki. To reakcja. Akcją może być wszystko, całe spektrum (uwielbiam to słowo) zdarzeń wokoło. Napotkana osoba, zaobserwowana scena, odgłos, piosenka w radiu. Muzyka i głos, lubią powodować gęsią skórkę. Celine Dion, Whitney Houston, Mariah Carrey to szczyt wg jakiś wszechlist. Bardzo subiektywne odczucia zestawiłem poniżej. Coś w tym musi być, że wiele z tych wokalistek pochodzi z północy. A Wy jak macie? Zabrakło facetów, cóż parytet 50/50 nie został zachowany, może w innym wpiszu. Przeczytaj Całość »
Tagi: gęsia skórka, kobiety, muzykaPrezydent Obama wygłosił przemówienie z okazji rocznicy wyzwolenia z rąk Niemców obozu w Oświęcimiu (ciekawe czy wśród załogi byli jacyś SS-manni z Dresden). Uhonorował tych, którzy próbowali nieść pomoc Żydom – Polaków, Węgrów, Francuzów i kilka innych nacji. Na końcu krótkiej listy ratujących pojawili się „geje”.
Nigdy dotychczas nie myślałem o kwestii niesienia pomocy prześladowanym przez nazistów (czy ktoś wie czy w Dresden byli jacyś naziści?) w kontekście zdrowia psycho-seksualnego ratujących. Ciekawa koncepcja. Widać takie są wymogi „obecnego etapu”.
Każde bohaterstwo powinno zostać nagrodzone pomnikiem.
Jakieś podpowiedzi dla projektantów monumentu „Gejom antynazistom”?
PS. Najnowsze badania amerykańskich historyków ujawniają nieznany dotychczas szczegół II WŚ – otóż decydujący wkład w sowieckie zwycięstwo w bitwie na Łuku Kurskim miał II Samodzielny Gejowski Korpus Pancerny generała Iwanowa. Gejowskie zagony pancerne zadały druzgocący cios w samo serce zgrupowania heteroseksualnych czołgów nazistowskich czym przechyliły szalę zwycięstwa w tej bitwie.