PIT-37 i wycięte lasy

marzec 22, 2010 | XiazeLuka 58 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Przyszedł czas wypełniania donosów na siebie. Tę poniżającą czynność można na szczęście uczynić nieco przyjemniejszą korzystając z wszelkich możliwych odpisów – im mniej pieniędzy oddamy biurokratom, tym mniej ich zmarnują. Państwo jest bogate bogactwem swych obywateli zauważył bystro Adam Smith. Niestety – myśl ta znana jest jedynie obywatelom, państwo trwa w mrokach premedytowanej ignorancji. Dlatego właśnie należy brać sprawy w swoje ręce i patriotycznie uniemożliwiać państwu osiąganie nadmiernych dochodów.

Przeczytaj Całość »

Korea Północna ma pewne zalety

marzec 18, 2010 | XiazeLuka 17 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Pzy okazji niedawnej dyskusji na temat filmu o tow. Jaruzelskim przedstawiciele oświeconej części żurnalistów wykazali się umiejętnością znalezienia zalet u tego sowieckiego namiestnika. Ponadto ze straceńczym uporem dowodzili, iż ocenianie Spawacza biblijną miarą „białe-białe, czarne-czarne” to daltonizm moralny, ignorujący odcienie szarości. Jestem pod wrażeniem owej dialektyki, przeto pozwolę zwrócić PT. Publiczności na północnokoreańskie metody ostatecznego rozwiązania kwestii biurokratycznej:

Wysokiej rangi urzędnik północnokoreański, który zainicjował w swym kraju reformę walutową, został rozstrzelany w zeszłym tygodniu za złe przygotowanie zmian […] Pak Nam Gi, szef wydziału finansowego i planowania rządzącej Partii Pracy Korei, został stracony w Phenianie […] Pak był oskarżony m.in. o zrujnowanie gospodarki […]

Liczba urzędasów kraju Prywiślańskiego oscyluje około miliona. Milion urzędasów to kilkanaście milionów radosnych decyzji. Radosnych, ponieważ nie liczących się z konsekwencjami:

…sąd uznał roszczenia nie tylko poszkodowanego (spółki) ale właściciela (akcjonariusza). Uznał on, że Skarb Państwa ma zapłacić spółce 38,5 mln zł z odsetkami (od 2006 roku to kolejne kilkanaście mln zł) za straty, jakie poniosła w wyniku bezprawnych działań organów skarbowych.

„Organy skarbowe” to równie zwodnicze co eleganckie określenie jednego (lub kilku) całkiem konkretnego pasożyta fiskalnego, czyli przypadkowej osoby obdarzonej mocą niszczenia równą kilkumegatonowej bombie jądrowej. Jednym ciosem długopisu taki wandal decyduje o życiu i śmierci setek ludzi. I to całkowicie bezkarnie. Ewentualne odszkodowania za błędną decyzję to nie jego zmartwienie, podatnicy złożą się i zapłacą z odsetkami.

No dobrze. To złóżmy teraz pierwszą informację z drugą:

Wysokiej rangi urzędnik, który doprowadził do ruiny świetnie rozwijającą się firmę, został rozstrzelany za bezprawne działanie.

O co zakład, że po wprowadzeniu tego typu odpowiedzialności za swoje decyzje banany znowu staną się krzywe?

Niewdzięczni Rodacy, kiedy Wielopolskiemu postawicie pomnik?

marzec 17, 2010 | XiazeLuka 69 Komentarze/y | Kategoria: Xiaze

[Spełniam życzenie Czarnucha]

Pewnie nigdy – w Prywiślańskim Kraju nie lubi się ludzi, którzy w twarze logiką chlustają. Liczby, wykresy, wyważone opinie i wszelkie racjonalne argumenty traktuje się z niechęcią i nienawiścią, posądzenie o „Targowicę” skutecznie paraliżuje rozsądek, którego i tak rzadko tu się używa. Nie, dla nas Szopen – groch i kapusta i od czasu do czasu powstanie. Powstanie, które jest w naszej historii synonim słowa klęska. I nieodmiennie wywołuje zachwyty, ku radości naszych wrogów.

Przeczytaj Całość »

To straszne – mamy „problem”!

marzec 16, 2010 | XiazeLuka 27 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Wczoraj media z zapałem wałkowały historię ataku ochroniarza na klienta – goryl zaatakował maczetą, ucinając ofierze dłoń. Typowy pięciominutowy njus, do natychmiastowego zapomnienia. Niestety funkcjonariusze TVN poszli dalej.

Przeczytaj Całość »

Nie ma wyjścia – musi powstać Partia Automobilistów

marzec 12, 2010 | XiazeLuka 28 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Dlaczego PA? Dlatego, że takiego ugrupowania jeszcze nie ma.

Dlaczego musi? Dlatego, że dłużej po prostu nie da się wytrzymać tego wściekłego terroru wymierzonego w kierowców.

Przeczytaj Całość »

Walka z dyskryminowaniem zdezorientowanych płciowo

marzec 9, 2010 | XiazeLuka 5 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Na podwórku szkolnym dziesięciolatkowi bawią się w wojnę. Jeżdżą czołgiem, brum-brum, walą z armaty do Niemców – bam-bam, dokonują cudów odwagi – szast-prast. To załoga „Rudego”.

Obok, również w wojnę, bawią się dwunastolatkowie. Wiedzą więcej, więc – bam-bam, brum-brum – walczą na Shermanie z dywizji Maczka. Czasami między oboma załogami dochodzi do scysji, zażarcie kłócą się o jakość swojego sprzętu. T-34 był lepszym czołgiem, lecz Sherman bardziej patriotycznym. Ech, dzieci.

Pewnego razu przypałętał się Pyciuś. Przyczepił się najpierw do dziesięciolatków:

- Mogę się z wami bawić?

- Czemu nie. Będziesz desantem piechoty.

- Nie, co wy. Nie chcę być desantem piechoty. W ogóle nie chcę bawić się w ten głupi czołg.

- No to w co chcesz się bawić?

- W sklep – Pyciuś wyciągnął z plecaczka lalki.

- My się bawimy w czołg. Jak ci się nie podoba, to spadaj.

- Poskarżę się na was pani! – Pyciuś popłakał się z żalu i odszedł przyciskając do piersi lalki.

Za chwilę znowu rozległ się rozdzierający skowyt – to dwunastolatkowie pogonili Pyciusiowi kota, jeden z nich nawet pokazał mu język.

Minął kwadrans. Na podwórku ponownie pojawił się Pyciuś, tym razem w asyście nie tylko Barbie, lecz i pani Magdaleny Środek, wychowawczyni. Pani Środek wzięła w obroty dziesięciolatków:

- Spójrzcie mi w oczy! Dlaczego dyskryminujecie swojego serdecznego kolegę nie chcąc się z nim bawić?

- Bo my, psze pani, bawimy się w wojnę. A on chce bawić się w sklep.

- No to co? – pani Środek zmarszczyła brwi. – Co jest złego w bawieniu się w sklep? Ja w dzieciństwie często się bawiłam w ekologiczny sklep spożywczy dla wegan…

- Ale my chcemy bawić się w wojnę! Nie chcemy bawić się w sklep!

- Czy wy nie rozumiecie, że w ten sposób robicie przykrość swojemu koledze, który chce się bawić w sklep? Że go w ten sposób poniżacie i pomiatacie nim?

- To niech sobie znajdzie kogoś, kto będzie się chciał z nim zabawiać lalkami. Albo niech idzie do dziewczyn.

- Ja wolę chłopców – wtrącił się Pyciuś i oblizał wargi.

- No! Słyszeliście? Pyciuś was kocha, a wy co? Macie się z nim bawić w sklep!

- Ojejku, psze pani, ale dlaczego?

- Dlatego, że w ten sposób zwalczycie nierówność, wykażecie się tolerancją, no i zwalczycie szkodliwe stereotypy! Skoro dziewczynki mogą się bawić lalkami, to i chłopcy też! A teraz idę edukować tych starszych smarkaczy, jak wrócę ma być w sklepie tłum i kolejka do kasy! – pani odwróciła się i stanęła jak wryta. Czujna załoga Shermanagdzieś się wycofała, dając przykład udanego odskoku taktycznego. Pani pogroziła pięścią w nieokreślonym kierunku – Jeszcze was dorwę i zmuszę do okazywania szacunku bliźnim!

- Macie się ze mną bawić, słyszeliście? – Pyciuś wziął sprawy w swoje ręce. – Ja będę kierownikiem sklepu i kasjerem, a wy klientkami – i rozdał załodze „Rudego” lalki.

- Psze pani – odezwał się jeden z malców. – A mój tata mówi, że kobiety nie są takie same jak mężczyźni. A skoro nie są, to my możemy nie lubić bawić się lalkami, tak?

- Twój ojciec to zdegenerowany nietolerancyjny samiec posługujący się mową nienawiści! – wrzasnęła pani Środek.

- Mój tata mówi – ciągnął bezczelnie smarkacz – że to nie są uprzedzenia, lecz fakty. Bo konstrukcja psychiczna chłopców i dziewczynek różni się biologicznie, genetycznie i psychodelicznie – zakończył niezręcznie.

- Powiedz swojemu tatusiowi… albo nie, sama to załatwię. Pracownik socjalny przyjrzy się twojej społecznofobicznej rodzince Adamsów, wyraźnie widzę, że rodzice znęcają się nad tobą psychicznie. Trzeba cię ratować.

- No dobrze, psze pani, ale czy to prawda, że wśród 30 najlepszych szachistów świata nie ma ani jednej kobiety i że kobiety mają gorszą orientację przestrzenną?

- Nooo, teraz to już przegiąłeś, gówniarzu – pani wychowawczyni wyciągnęła telefon i wystukała numer 112. – Halo, zgłaszam incydent na tle rasistowskim, faszystowskim, dyskryminacyjnym i przemocowym. Podaję adres…

- To na tym polega walka z wykluczeniem społecznym? Na stosowaniu przemocy? – upewnił się maluch. – No to ja też tak potrafię – powiedział i uszczypnął Pyciusia w tyłek.

- Oooo – ucieszył się Pyciuś.

Jestem nazistą

marzec 8, 2010 | XiazeLuka 2 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

To znaczy, przepraszam, jestem feministą, oczywiście. Niby to samo, a inaczej się pisze. Starość nie radość, w moim wieku już wszystko zaczyna się coraz szybciej mieszać, nakładać na siebie, zwodzić podobieństwami. Wydaje mi się, że to było przedwczoraj: równe szeregi maszerujące ulicami Warszawy, wujek Gierek celnymi rzutami dalekodystansowymi wręczający najpiękniejszym demonstrantkom tulipany, łopot czerwonych flag, radosne uśmiechy… Ba, nawet data się nie zgadza, jak w przypadku Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej – paradenmarsch przemieszczał się wczoraj, czyli 7 marca, a jego uczestniczki czciły święto 8 marca. No i powab towarzyszek niezmiennie ten sam, silnie wpływający na moje ciśnienie. Kilka godzin obserwacji pokonującego horyzont uśmiechu Jarugi-Nowackiej Izabeli pozwoliło mi odstawić leki na cała dobę. Zresztą inne manifki także nie ustępowały krasą przodowniczce feminizmu Wasilewskiej Wandzie. Geriatryków mojego pokroju informuję, że krasawica Wasilewska to ten mężczyzna stojący na masce samochodu, a nie, jak to seksistom zdaje się na pierwszy rzut oka, ów ktoś ze zgrabnym tyłeczkiem widoczny w głębi między tow. Berlingiem a tym drugim w szynelu:

Hasła też się nie zmieniły od półwiecza, chociaż muszę przyznać, że są trochę odważniejsze niż za rządów premiera Gierka. Kiedyś skandowało się „Solidarni w walce o socjalizm”, wczoraj „Solidarne w kryzysie, solidarne w walce”. Różnica polega więc na tym, że w moich czasach nie wspominało się o kryzysie. Więcej szczerości, znaczy. Jestem dumny z moich feministycznych sióstr za ich odwagę.

Delegacje VIP-ów budziły szacunek. Zabrakło co prawda towarzysza Breżniewa Leonida (z powodu imperialistycznych sankcji 10 listopada 1982 roku ów terminator wyłączył się po zużyciu ostatniego skradzionego na zachodzie duracella), niemniej zjawił się pogromca strażników miejskichIwiński Tadeusz, osoba własną przybyła etyczka Środa Magdalena, nie zabrakło i sekretarza generalnego KC PZPR… ojej, znowu mi się nałożyło… sekretarza generalnego SLD oczywiście… tow. Napieralskiego Grzegorza. Prawdziwymi gwiazdami były jednak celebrytki Tysiąc i Krawczyk, które jako jedyne spośród zgromadzonych mogą pochwalić się wymiernymi dokonaniami. Wymiernymi, nawet biorąc pod uwagę fakt, że jednej i drugiej nie do końca powiodły się feministyczne manewry: pierwsza musiała zadowolić się jedynie pieniędzmi, druga do dziś szuka współautora genotypu córki. Szanse na pełne powodzenie mają obie w przypadku zrealizowania postulatów uciskanej klasy kobiet i wprowadzenia pełnego parytetu. Warto nadmienić, że etyczne uzasadnienie męskiej ciąży wynalazła już Środa Magdalena, pozostaje jedynie wprowadzić taki zapis do konstytucji. Obywatelski projekt zmiany konstytucji wprowadzający parytet w zachodzeniu w ciążę zebrał już 1675 podpisów, w tym naturalnie i mój – zajście w ciążę w wieku 82 lat będzie moim wkładem w walkę z krzywdzącymi stereotypami.

Cała zabawa rozpoczęła się pod Pałacem Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, jak zwykle zresztą od 1955 roku. Także jak zwykle pełno było transparentów z kolącymi w oczy wrogów postępu hasłami: „Jestem Polką socjalistką”… e, nie, mój starczy, słaby wzrok trochę przekłamuje… tam było „Jestem Polką feministką”, co w sumie na jedno wychodzi. Albo inne: „Budżet ma płeć”. Chociaż nie, mój starczy wzrok… eee… no nie, mój starczy wzrok w tym przypadku nie zawodzi, faktycznie tam było „Budżet ma płeć”. Czyżby znaczyło to, że w wyniku ostatecznego rozwiązania kwestii mizoginizmu nie będzie budżetu? Albo zamieni się w budżetkę? Tak jak „dziesiąta potęga gospodarcza świata” za Gierka zamieniła się w Bangladesz za Jaruzelskiego? Wszystko to być może, w moim wieku umysł nie nadążą za zmieniającymi się błyskawicznie wydarzeniami. Dlatego jestem feministą – moje siostry z manify także są za socjalnym bezpieczeństwem lat 70. zeszłego wieku, pamiętam, pamiętam – wszyscy mieliśmy zatrudnienie, wszyscy mieliśmy prawo posiadać dolarowe bony towarowe, a mleko było w butelkach. Tak, będziemy walczyć o powrót do tych kolorowych czasów.

A propos powrotu do normalności – siostry tego nie pamiętają, dla mnie natomiast to dzieje młodzieńcze. Widzę oto oczami retrospektywnymi Lenina Włodzimierza, płomiennie przemawiającego „domagamy się bezwarunkowego zniesienia wszystkich ustaw ścigających sztuczne poronienia”. Lenin Włodzimierz wielkim humanistą był. Jego uczeń, Hitler Adolf, w stosunku do Niemców wykazywał się pewnym rewizjonizmem, niemniej wobec Słowian stanowisko władz było jednoznaczne i mocne: „Płodność Słowian jest niepożądana. Niech

używają prezerwatyw albo robią skrobanki – im więcej, tym lepiej.” Dwaj wodzowie światowej rewolucji mówili jednym głosem, dając przykład oświeconej solidarności. Dlatego nasza manifa została zwołana pod tym samym hasłem – solidarności.

Do zobaczenia za rok!

Tagi:

Gdzie się podział najwyższy urzędnik?

marzec 5, 2010 | XiazeLuka 24 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

17 września 1944 rozpoczęła się zaplanowana przez marszałka Bernarda Montgomery’ego wielka operacja „Market-Garden”. Operacja miała na celu obejście od północy niemieckich umocnień na linii Renu, wtargnięcie tą drogą do Zagłębia Ruhry i przyspieszenie w ten sposób zakończenia wojny.

Przeczytaj Całość »

Potrzeba monarchii dziedzicznej

marzec 1, 2010 | XiazeLuka 303 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Władca dziedziczny

poziom doradczy > ciało wykonawcze < poziom sądowniczy

lokalne struktury samorządowe

poddani

Struktura prosta, jasna, przejrzysta i sprawiedliwa. Porównajmy ją z demotfukracją:

SN <> prezydent <> reżim <> parlament <> cholerajeszczewiekto (ChJWK)

przyjaciele królika <> mafiozi <> służby specjalne <> sędziowie <> lobbyści <> ChJWK

partie <> urzędy <> średnie struktury reżimu <> średni przyjaciele królika <> ChJWK

lokalne urzędasy <> lokalni kumple królika <> ChJWK

niewolnicy (tzw. obywatele)

Ostatnia strzałka nie bez powodu ma grot skierowany tylko w jedną stronę. Powód jest oczywisty – przeciętny człowiek nie ma żadnego wpływu na wiszące nad nim struktury Waaadzy i podczepione pod nie nieformalne układy towarzysko-partyjno-biznesowe. Rycho, Zdzicho i Zbychu to nie jest niecodzienna patologia, lecz naturalna konsekwencja demotfukracji, na którą „obywatel” ma znikomy wpływ, sprowadzający się do uczestnictwa w pompatycznym rytuale cyklicznego wrzucania zadrukowanej kartki papieru do pudełka z dziurką.

Owszem, czasami dzięki temu zmieni się skład personalny świń przy korycie. Czasami nastąpią jakieś zmiany w konstelacji koryt. Ba, świnie się między sobą pokłócą, dostarczając niewolnikom chleba i igrzysk (czytaj: zajęcia dla zawodowych i amatorskich komentatorów politycznych). Kłótnie przy korycie nie wpłyną wszelako na jednomyślnie zgodny stosunek świń do publicznej forsy, sprowadzający się do odwiecznej dyrektywy „brać ile się da”.

Takie są uroki demotfukracji – ileż pary, sił i środków idzie w te puste obrzędy i finansowanie świńskich zabaw! Skomplikowane struktury kolejnych poziomów Waaadzy to doskonale żerowisko dla amatorów łowienia ryb w mętnej wodzie i jednocześnie doskonały pretekst do dezorientowania niewolników. Samorząd często jest upartyjniony, przeto nie zajmuje się oczekiwaniami mieszkańców, lecz realizacją celów partyjnych. Partie z kolei nie spełniają obietnic przedwyborczych, lecz starają się umocnić na zdobytym terytorium. 560 przypadkowych ignorantów jest w każdej chwili gotowych uchwalić dowolną bzdurę, której odwołać prosto się nie da, ponieważ tę pierwszą bzdurę przygniotło kilkanaście kolejnych absurdów. Na straży tego bajzlu stoi Sąd Najwyższy, usłużnie wydający wyroki w stylu „To bezprawie, ale…”

Naprawdę złudne poczucie współuczestnictwa w budowie państwa (które trudno nazwać swoim – to raczej bezwzględny i chciwy wróg) warte jest popierania demotfukracji? Zali formalny egalitaryzm różni się czymś od feudalnych stosunków? „Wolny obywatel” może żyć po swojemu, może na przykład bez pytania o zgodę swojego pana wyciąć własne drzewo na własnym podwórku?

Monarchia dziedziczna wolna jest od tego demotfukratycznego cyrku. Monarcha jako właściciel jest zainteresowany sukcesem swego kraju, aby następnie przekazać go w ręce potomka. Powodzenie tej misji wyklucza pobłażanie dla demotfukratycznego bałaganu, prawa są twarde, ale jasne i ograniczone. Ponieważ Władca nie ma możliwości ingerowania w każdy aspekt życia, to na poziomie elementarnym zdaje się na lokalne samorządy, tworzone bez udziału zbędnych w monarchii partii politycznych. Władza w ręce poddanych, których entuzjazm ogranicza jedynie spisana na kamiennych tablicach wola suwerena. Poddani nie tracą czasu na oglądanie nużących telenoweli pt. „Komisja śledcza XVI”, lecz robią interesy. Bogacą się tym łatwiej, że nie ma wydatków na demotfukratyczne śmieci typu wybory, referenda, dotacje dla partii, parlament, rozdęty rząd. Owszem, poddani nie są równi Władcy, lecz co za różnica? W demotfukracji są? W monarchii przynajmniej nikt ich nie okłamuje, ich pozycja jest jasno określona…

Nieodpowiedzialna definicja odpowiedzialności

luty 25, 2010 | XiazeLuka 3 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Manipulacje odpowiedzialnością zaczęły się lata temu, zatem kolejne szachrajstwo, o którym niżej, już nie zaskakuje, lecz raczej skłania do szukania dróg ucieczki. Zaczęło się wszystko bodaj w Norymberdze, gdzie współsprawcy wywołania II wojny sądzili z wysokości prokuratorskich stołków swoich kamratów w zbrodni. Jednym z punktów oskarżenia był „spisek przeciwko pokojowi”, faktycznie zawiązany przez dwóch wybitnych działaczy socjalistycznych, towarzyszy Stalina i Hitlera. Na miejscach dla podsądnych zabrakło jednak Stalina i Mołotowa, chociaż znalazło się dla Ribbentropa. Odpowiedzialność za II wojnę zwalono jedynie na socjalistów narodowych, tych internacjonalistycznych uznając za cnotliwych i niepokalanych.

Przeczytaj Całość »

... free counters