Ekspert Kwiatkowski równa do średniej
Doktor nauk ekonomicznych Ireneusz Kwiatkowski oszacował o ile za mało polskie państwo wydaje na służbę zdrowia. Wydaje za mało o 20 miliardów złotych. Jak pisze doktor „Podstawą tego oszacowania jest porównanie procentowego udziału w PKB wydatków publicznych na świadczenia zdrowotne w Polsce ze średnią PKB dla krajów Unii Europejskiej.” Zanim jednak zdążymy przestraszyć się tym stanem rzeczy, ekspert Kwiatkowski proponuje rozwiązanie tego problemu „możliwości zwiększenia publicznych pieniędzy w systemie ochrony zdrowia są dość ograniczone. W zasadzie może to być wzrost stawki oprocentowania składki zdrowotnej, zmiana i wzrost stawki za ubezpieczonych w KRUS oraz zwiększające się, na określonych zasadach, dofinansowanie z budżetu państwa.” I trudno odmówić mu racji – skoro wydajemy za mało na służbę zdrowia, to trzeba dopłacić te 20 miliardów i wszystko będzie dobrze. Ekspert Kwiatkowski potrafi elegancko przedstawić drogę ratunku: „Moim zdaniem najprostsza droga wiedzie przez znaczące nasycenie go [systemu ochrony zdrowia] dopływem publicznych środków pieniężnych.”
Uspokojony wizją tego prostego, acz genialnego rozwiązania już przelewałem środki z prywatnego konta na konto pani minister Kopacz gdy spytałem się, ileż to wydają Polacy na prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Nie trzeba długo szukać, by dowiedzieć się, że w 2008 roku było to 26 miliardów złotych. W takim razie, dodając tę kwotę okazuje się, że wydajemy o 6 miliardów więcej niż wyznacza średnia. Wydawałoby się, że w takim razie wszystko dobrze i będziemy zdrowi ale to tylko pozory bo jednak niedobrze. Niedobrze, gdyż rozumując zgodnie z zasadami doktora Kwiatkowskiego, wydajemy na zdrowie o 6 miliardów za dużo. Wydaje się jednak, że istnieje proste rozwiązanie również tego problemu. Nie wypada wprawdzie zabronić premierowi finansować służby zdrowia tak, jak sobie życzy, ale można by przecież zabronić obywatelom wydawać tak dużo pieniędzy na prywatne ubezpieczenia. Wtedy wydamy na zdrowie dokładnie równo ze średnią UE.
Nie byłoby może warto pastwić się nad doktorem Kwiatkowskim, gdyby nie to, że ten sposób rozumowania i ferowania opinii rozpanoszył się ponad wszelką miarę. Żeby dowiedzieć się, czy jest czegoś u nas za dużo lub za mało, domorośli eksperci porównują ze średnią – światową lub unijną. Gdyby doktor Kwiatkowski żył w Etiopii doradzałby większe inwestycje w śnieżne pługi, których ilość odbiega w tym państwie od światowej średniej. Gdyby żył na Grenlandii, postulowałby dofinansowanie producentów napoi chłodzących, których spożycie jest niższe niż średnia.
Zgodnie z tym podejściem, do rozwiązania problemów polskiej służby zdrowia wystarczyłoby, żeby reszta krajów UE zmniejszyła finansowanie swoich szpitali. Wtedy nagle wydawalibyśmy procentowo więcej niż wynosi średnia. Nic by się wprawdzie u nas nie zmieniło ale ważne, że powyżej średniej! Ponieważ jednak nasz wpływ na wydatki Francji lub Niemiec jest znikomy, nie pozostaje nic innego niż wysupłać te głupie 20 miliardów, za które NFZ wystawi sobie nowe ośrodki regionalne i centra konferencyjne, w których ekspert Kwiatkowski będzie opowiadał, jak udało mu się naprawić stan polskiej służby zdrowia.
PS.
Doktor nauk ekonomicznych Ireneusz Kwiatkowski wykłada w Katedrze Finansów i Rachunkowości w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu w Szczecinie
luty 28, 2010 o 01:33
Szczecin przeprasza za “doktora nauk ekonomicznych”……
luty 28, 2010 o 02:16
mógłbyś w prostsze słowy ubrać swój pogląd? mnie, więcej wydawać, czy co?
luty 28, 2010 o 02:48
Nie o tym jest ten wpisz. Mój pogląd jest, że bez sensu jest patrzyć na średnią.
A czy mniej, czy więcej?? Jak kto chory, to więcej. Jak zdrowy, to mniej.
luty 28, 2010 o 10:37
dlaczego bez sensu jest patrzyć na średnią?
luty 28, 2010 o 11:45
W skrocie to byloby tak:
Eskpert K. sprawdza, ze wydajemy na zdrowie ponizej sredniej UE i w zwiazku z tym mowi, ze w naszej sluzbie zdrowia zle sie dzieje i jest niedofinansowana.
Gdyby nagle reszta panst UE obnizyla ilosc wydawanej kasy na swoje sluzby zdrowia to znalezlibysmy sie powyzej sredniej a K. stwierdzilby, ze nasza sluzba zdrowia ma sie swietnie.
Gdyby reszta panstw zwiekszyla podatki zdrowotne, ekspert K. stwierdzilby, ze u nas brakuje juz nie 20 mld a 60.
Podczas gdy w naszej sluzbie zdrowia nic by sie w tym czasie nie zmienilo.
Takie stwierdzenia, bez analizy na co idzie kasa i jak jest wykorzystywana to tylko zabawa cyferkami i mydlenie oczu czytelnikow. Bez analizy jak sie ta kase wydaje nie ma co mowic o stanie polskiej sluzby zdrowia a juz na pewno nie ma co twierdzic, ze jak bedzie wiecej kasy to sie polepszy. Ale zeby to zrobic, to trzeba ekperta od sluzby zdrowia a nie od sredniej.
luty 28, 2010 o 11:59
uhm. myślałem, że artykuł jest o czymś więcej niż księgowość.
luty 28, 2010 o 12:30
Jest o czymś wiecej :-)
Jest o jednym ze sposobów robienia ludziom wody z mózgu przez pisanie pseudoanaliz o tym ile wynosi średnia. Gazeta, która opublikowała Kwiatkowskiego jest poważną gazetą, paru ludzi może sie na to co pisze nabrać.
Poza tym taki argument jest odpryskiem znanej frazy: “a w Unii to …”
luty 28, 2010 o 17:30
Na tej stronie możesz wyrazić sprzeciw wobec USTAWY ZAKŁADAJĄCEJ KONTROLĘ ŻYCIA PRYWATNEGO PRZEZ PAŃSTWO Inicjatywa Związku Dużych Rodzin Trzy Plus oraz Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców
http://www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php
luty 28, 2010 o 17:47
Pe, był czas gdy polska Służba Choroby pochłaniała na łeba 10x mniej niż niemiecka. Ktoś przy tym zwrócił uwagę, że wyniki mamy identyczne.
luty 28, 2010 o 20:25
Dokladnie. Dlatego analiza doktora K. jest … (szkoda słów).
marzec 1, 2010 o 00:24
…
Watch CBS News Videos Online
marzec 1, 2010 o 01:42
Statystycznie to wyjdzie jakies zaniendbywalne polepszenie wynikow ichniej health service.
marzec 1, 2010 o 19:20
Polski doktor Hałs:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7614092,Mlody_lekarz_pogotowia_wyzwal_pacjentke_od_krow_i.html