Na gorącym uczynku
luty 6, 2010 Kategoria Przyroda
Do tej pory po śladach na śniegu widziałam, że sarenki czy jelonki były blisko domu, no i oczywiście po pustym koszyku, który im noszę na łąkę. T.j. koszyk noszę wypełniony jabłkami, marchewką, czy podobnie. Lubią też suchy chleb.
Dziś koło 8 rano zobaczyłam na gorącym uczynku, co mnie naturalnie ucieszyło. Szybko chwyciłam za aparat i zza okna pstryknełam zdjęcie na dowód.


luty 6, 2010 o 23:18
fotomontaż
luty 6, 2010 o 23:42
Rozumiem, że wabisz je w pobliże domu by gdy już ci zaufają odstrzelić najdorodniejszą sztukę.
Szkoda, że nie lubię dziczyzny.
luty 7, 2010 o 11:29
Siedem- ktos kto trzyma dzika w ogrodku nie powinien watpic.
Galba, ja z tych co mieso u rzeznika kupuja, wiec sam rozumiesz ze z polowania nici….
ps. rano jak zwykle po 7, znowu byly. te same dwa jelonki z tylu domu. co wyjatkowe, wygladam teraz od frontu a przy jablonkach rozkopane i slady widac. wyjde na spacer to zrobie zdjecie sladow chociaz. niestety pzregapilam widok jeleni w tym miejscu. gardlo mnie boli, wiec wstalam rano, zrobilam herbate wzielam aspiryne, napalilam w kominku i polozylam sie z powrotem.
wyjde jednak na krotki spacer z psem, bo slonce swieci dzis oblednie.
luty 7, 2010 o 12:18
po jablkach maja lepszy aromat
luty 7, 2010 o 12:41
Jak dobry pies to jeszcze wytropi tego jelenia:
http://www.knieja.pl/1,5,1,137,zraziki_mielone_z_jelenia_zapiekane_z_ziemniakami
luty 7, 2010 o 16:08
Nie dla mnie jelanki i te sielanki. Za oknem jeno mewy, kominy i inne durne dziobańce. Podglądują mnie, gdy tańczę.
luty 7, 2010 o 16:18
do siedema, dlaczego mnie nie ma na zasczytnym historiconie jako jednego z charyzmatycznych bojowników z gazwybem od 2001 roku. JB>
P.S. Wywalić Romaszewskiego za bratanie cię za koko/lachociągiem pieskiewiczem.
jak sie robi wpisy zapomniałem. prosze o kontakt na jean-baptiste@o2.pl
luty 7, 2010 o 16:30
pyt:
dlaczego mnie nie ma na zasczytnym historiconie
odp:
jak sie robi wpisy zapomniałem
luty 7, 2010 o 17:22
Nostromo – i smak pewnie tez;)
Pe- moja najukochansza bokserka kaja, juz od grudnia w krainie wielkich łowow tropi zwierzyne:(
ze bez psa nijak zyc sie nie da, mam innego. rasa w sumie goncza rhodesian ridgeback.
to rasa ktora laczy moja milosc do bokserow i gonczych.
tu slady jeleni pod jabloniami. te roszczchrane drzewa to wlasnie stare jablonie tuz przy domu od frontu.
tu pies na spacerze. mlody jeszcze ledwo ciut ponad 3 miesiace.
luty 7, 2010 o 17:43
A ja myślałem że ty w jakiejś pustelni mieszkasz, a tu jakaś chałupa kolo twojej.
luty 7, 2010 o 17:46
mam przestzren wolna za domem i to jest dobre. sasiad obok tez jest dobry-kota nakarmi jak mnie dluzej nie ma, przypilnuje dobytku, prostownik pozyczy jak akumulator wysiadl itd.
luty 7, 2010 o 18:36
Piesio gut. Sarny gut.
U nas jarmark sie wczoraj odbywal, wiec kiedy dojde do siebie zdam relacje.
luty 7, 2010 o 19:31
Ta bokserka, to ten słynny pies bez ucha?
PS.
Rhodesian? To te psy od polowan na lwy? Masz tam jakies lwy w okolicy?
luty 7, 2010 o 19:31
@Lou
A ogladasz Super Bowl?
luty 7, 2010 o 20:00
Lu- a Adamek?
Pe- z tymi lwami to juz jak mit.
polowal nie polowal, prawda, ze sie nie bał i o to chodzi :)
Z lwow mam kota bez uszu!!!! [bokserka byla z uszami, za to bez ogona jak to czesto u bokserow bywa]
Saba poluje na kota. traktuje ja jak pluszaka do zabawy. musze czasem interweniowac….bo kot ma anielska cierpliwosc do szczeniak, mimo ze szczeniak 2razy wiekszy od niej.
luty 7, 2010 o 20:40
Ale masz fajnie Basiu.
Ja żeby se popatrzeć na sarenki to się muszę gdzieś po lasach szlajać.
Choć ostatnio spotkałem sarenki na Górze Św Anny jak szedłem sobie do Bazyliki na nartach :)
luty 7, 2010 o 21:48
Mozemy zazdroscic ale to tez dlatego, ze nie musimy rano wychodzic przez okno, zeby odsniezyc sciezke do drzwi. Choc sama dziczyzna rzeczywiscie palce lizac.
Na szczescie w miastach tez troche dziczyzny mozna spotkac: szczurki, gawrony, muchy, komary, …
luty 7, 2010 o 23:06
a ja szłem na nartach na pik pabiedy. w plecaku miałem rolki i wyrzły syberyskie no i deskę snowbordową przewieszoną niedbale. … i wędkę z kewlaru i kołowrotek złocony z wieczystą gwarancją do połowów podwodnych w zimie.
o!
o kto mi teraz fiknie?
luty 8, 2010 o 04:32
Superbowla nie ogladam. USFutbol jest taki brutalny…
luty 8, 2010 o 21:40
Piknie! :)
Na miejskim puchu śniegowym ledwo jakieś ptasie ślady rozpoznajem – też na wabia sypie się im sypie jakiś żer… Ale w słoneczne południe zdarzyło się im nawet zaspiewać to i owo więc jakoś brak WIDOKU został wynagrodzony.
Gratuluję psiny – urodna :)
luty 9, 2010 o 01:00
Wczoraj w parku zanecilem ziarnem sikorke. Podleciala, przysiadla na rece, zabrala ziarnko i poleciala dalej.
Wszystkie kobiety takie som!