Swego czasu socjalista narodowy Adolf Hitler zablokował nadanie okrętowi imienia „Deutschland”. Miał rację obawiając się negatywnego wydźwięku propagandowego, jaki by powstał gdyby „Niemcy” poszły na dno. Noooo… same by nie poszły, ale zostały przypadkiem zatopione przez wrogie siły, co to nie do końca były przekonane o wyjątkowej misji Tysiącletniej Rzeszy.
Mądrości sprzed ponadpółwiecza zabrakło niestety współczesnym macherom prasowym, co to nazwali swego czasu dziennik papierowy tytułem „Polska”. Konkretnie „Polska. The Times”. Mieszanka absurdalno-wybuchowa. Coś jakby „Pcim Dolny. Nju Jork Tajms”. Śmieszne? Raczej żałosne.
Nie kupuję tego tytułu, bo już lepiej przepić pieniądze (przy okazji pełnię misję dziejową odwlekając w czasie bankructwo Polskiej Socjalistycznej Republiki Europejskiej). Czytuję jednak wszystko, co wpadnie pod rękę, także „Świat Seriali”, „Galę”, czy też „Głos Zabrza i Rudy Śląskiej”. Tak więc stało się – dorwałem numer „Polski De Tajms” z środy, 17-go lutego 2010.
Jakiś pismak, którego nazwiska dobrze wychowany człowiek nie powinien pamiętać, napisał wstępniaka w którym charakteryzował senatora Romaszewskiego. Oczywiście przy tym wychwalał go pod niebiosa, bo nie dał sobą pomiatać znanemu miłośnikowi kotów i dzielnie bronił innego zasłużonego senatora, co to lubi paradować w damskich ciuszkach i wciągać kokę (a który facet nie lubi, no przyznać się!).
Nie obyło się oczywiście przy tym bez łyżki dziegciu, jak w klasycznej samokrytyce na zebraniu Komsomołu. Pozwolę sobie zacytować ten fragment z pamięci, gdyż na stronie internetowej to usunęli (wcale się nie dziwię). Zarzut brzmi to mniej więcej tak „[Romaszewski] swoimi nieprzejednanymi sądami zrażał zwolenników centryzmu”.
No kurde Eureka! (jakby powiedział Ferdek Kiepski). Czy redaktor to idiota, czy po prostu już mu za przeproszeniem mózg mu wyprało? Ludzie dawniej mieli poglądy, aby je wyrażać, dyskutować, walczyć na argumenty. Najwidoczniej jednak miłość do post-polityki powoduje iż pismak (jak to mawia młodzież) „bredzi jak potrzepany”.
Ciekawe kiedy przeczytamy w tym szmatławcu następującą frazę „Benedykt XVI swoimi poglądami na życie i współczesny świat zraził do siebie pederastów, aborcjonistów, feministki, trockistów…” (chciałoby się dopisać „i resztę mend”). No, kiedy?
Odłożyłem gazetę ciesząc się w głębi, że w chwili pomroczności jasnej nie wydałem na nią ani złotówki. To było pierwszy raz i obiecuję zatem więcej już nie pisać o tym szmatławcu – nie warto. Tytuł gazety jest tak wymowny i tak współgra z jego poziomem, iż obejdzie się bez mojego dodatkowego komentarza. Niechaj zatem zdycha „Polska”. „Polska De Tajms”.
Tagi:
"Polska The Times"