Zanim zagra WOŚP…

grudzień 31, 2009 | XiazeLuka 25 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Dęta akcja zdziecinniałego (facet ma już 56 lat, a nadal przedstawia się „Jurek”) szołmena rozpocznie się lada chwila, tradycyjnie wywołując z jednej strony nieprzytomne ochy i achy ślepego podziwu, a z drugiej – nieprzychylne komentarze ludzi wolnych od napadowej afektacji. Rozpiętość opinii nie jest dziwna, szczytny cel realizowany terrorystycznymi napadami „wolontariuszy” na przechodniów, którym na siłę usiłuje się przykleić serduszka do odzieży, skłania do pofolgowania sobie szczerą wypowiedzią.

Nie to jest jednak najważniejsze. Działalność WOŚP ma inny, ciekawszy aspekt.

Na macierzystej stronieOrkiestry czytamy co następuje:

Czym się zajmujemy?

Cel Fundacji: Celem Fundacji jest działalność w zakresie ochrony zdrowia, polegająca na ratowaniu życia chorych osób, w szczególności dzieci, i działanie na rzecz poprawy stanu ich zdrowia, jak również na działaniu na rzecz promocji zdrowia i profilaktyki zdrowotnej.

Cel ten realizujemy poprzez zbiórki Finałowe, zakup sprzętu na oddziały medyczne szpitali w całej Polsce, a także przez prowadzenie czterech ogólnopolskich programów medycznych i jednego edukacyjnego.

Gdyby do Polski trafił jakiś średnio zorientowany w tutejszych stosunkach Marsjanin, to zapewne zaklaskałby z podziwu – ofiarne społeczeństwo dobrowolnie składa się na ratowanie życia dzieci! Cóż za bezprzykładny akt miłosierdzia i społecznej wrażliwości, jakiż wspaniały dowód na brak konieczności istnienia siły wyższej w postaci urzędowego hegemona…!

Marsjanin oczywiście byłby w błędzie. WOŚP bowiem zajmuje się mniej więcej tym, czym organizacja wymuszająca comiesięczne haracze, ukrywająca się pod kryptonimem NFZ:

który finansuje diagnostykę, leczenie i rehabilitację oraz refunduje przedmioty ortopedyczne i środki pomocnicze oraz leki dla ponad pięciu milionów ubezpieczonych mieszkańców Mazowsza.

Jak widać, działalność NFZ jest bardziej ograniczona od WOŚP (nie ratuje życia), ale za to droższa, utrzymywana z zuchwałego rabunku podatników. Orkiestra Owsiaka przekracza kompetencje NFZ, chociaż to właśnie NFZ jest powołany do realizacji zadań, które winny być skończone. Skończone – w sensie zrealizowane od A do Z. Gdyby były skończone, to istnienie WOŚP by było pozbawione sensu. Jednak tak nie jest, ponieważ Orkiestra ratuje życie dzieciom, których rodziców uprzednio NFZ okradł a konto… leczenia tych samych dzieci.

Państwo jest zatem niezdolne do zrealizowania zadań, za które pobiera przymusowe opłaty. Grabież, niewydolność i oszustwo – to po co nam to państwo, skoro paru Owsiaków zapewni taniej podobny zakres usług?

Mój sylwestrowy kaming-ałt

grudzień 31, 2009 | Piana 3 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

W związku ze zbliżającym się Nowym Rokiem, chciałbym zrobić mały kaming-ałt, to znaczy ujawnić się. Żeby mnie było łatwiej zidentyfikować, gdy przyjdzie po mnie Policja Myśli (jeszcze nie ma, ale na pewno już się tworzy). Ja stoję z lewej, w środku Bogien, a po prawej Arsil. Oprawa graficzna to dzieło Jotka. Zdjęcie trochę stare (z czasów portalu “Gumiaki Szwagra”), ale ukrywam się ostatnio i nie mam czasu iść do fotografa.

Dresiarz Polski

Tagi: , ,

Sylwestrowe kołysanki.

grudzień 31, 2009 | rizunia 1 Komentarz | Kategoria: Alkohole, Architektura, Kultura, Ludzie, Sport

Grupa wsparcia dla NN – Notorycznie Nietańczących : )

Pokołysać sie można na początek do czegoś całkiem niemodnego

a potem do Por Una Cabeza

a na koniec ( uwaga majtkoprzezgłoweściągaczki/cze ) do don\’t say anythink :)

Udanego NN zakończenia roku obecnego i oby do zobaczenia w 2010.

PS

( Filmy nie chciały sie umieścić we wpisie ).

Tagi: , , ,

Optymistycznie

grudzień 31, 2009 | pe 24 Komentarze/y | Kategoria: Kultura, Ludzie, pe

Ostatnio Piana ostrzega przed prostowaniem ścieżek dla Złego, Siedem przestrzega przed Dzieciątkiem, które miało przyjść, podobno, kiedy wiadomo przecież, że niemowlaki nie chodzą. Ja chciałbym napisać o czymś optymistycznym.

Jeśli już szukać powodów do optymizmu, to najlepiej szukać ich oczywiście wśród młodzieży. Bo najszlachetniejszy nawet staruszek ma swoje, wiadome, ograniczenia: a to na grypę zejdzie, a to osteoporoza go chwyci, a to odbije się na nim na starość intensywnie spędzona młodość. Staruszek, nawet najszlachetniejszy, to optymizm niepewny i krótkotrwały, tak jak krótkotrwali są staruszkowie. Co innego młodzież! Ona jeszcze długo kształtować będzie przyszłość naszą, swoją i swoich dzieci.

W kontakt z młodzieżą wszedłem wracając autokarem z północnych rubieży Polski. Jechaliśmy długo, młodzież jechała na fotelach za mną. Chcąc nie chcąc usłyszałem co nie co poglądów młodzieży na życie, bo młodzież głosy ma silne, nie zniszczone jeszcze paleniem i piciem.

Podczas podróży dowiedziałem się, że jadąca za mną młodzież płci kobiecej była osobą poszukującą. Problemy ze znalezieniem odpowiedniego dla siebie światopoglądu lub wiary to typowe problemy młodzieży. Młodzież siedząca za mną nie poddawała się, szukała, nie chciała iść na łatwiznę. I w końcu znalazła: “W buddyzm nie trzeba wierzyć. Buddyzm trzeba praktykować. Nie można nic nie robić, jak w chrześcijaństwie. Długo szukałam czegoś dla mnie i wiem, że buddyzm to jest to.“.

To co wzbudziło mój optymizm w powyższej wypowiedzi młodzieży, to fakt, że młodzież nie szuka łatwej ścieżki. Zaspokaja ją jedynie coś, co zmusza do rozwoju. Młodzież długo szukała, więc wie, że nic nie wymagające Chrześcijaństwo jej tego nie da. Na szczęście młodzież znalazła nie-wiarę w buddyzm. Nie-wierzyć w buddyzm nie jest wprawdzie łatwo. Trzeba nie-wiarę praktykować ale to jest właśnie to czego pragnie dzisiejsza młodzież: prawdziwych wyzwań. Młodzież weźmie niedługo udział w warsztatach, gdzie będzie mogła swoją nie-wiarę pogłębić.

Zdarzenie to i dowód że mamy w kraju młodzież, która pragnie się rozwijać, która nie zadowala się płytką i nic nie wymagająca wiarą chrześcijańską wlał w moje serce optymizm. Wróciłem spokojny o przyszłość naszą, kraju i świata czego i Wam w Nowym Roku życzę.

Dziś jest 1 kwietnia

grudzień 30, 2009 | XiazeLuka 4 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Skąd to wiem? Stąd, że p.o. premiera Tusk Donald opowiada kawały:

Kenkarta dla noworodka

To nie jedyny żart. Oto kolejny: smycze zakładane przez państwo na szyje tzw. obywateli są prawem przysługującym każdemu Polakowi od urodzenia. To „prawo” ma się do swobody wyboru tak, jak doniczka z fiołkiem do mgławicy AH1/N1 w galaktyce 3,141529. Dlaczego? Dlatego, że zaczipowana kenkarta ma być jednocześnie biletem uprawniającym do skorzystania z opłaconych metodą pre-paid usług pogrzebow… pardon… zdrowotnych świadczonych przez NFZ. Zresztą nawet burżuje, których stać na omijanie pułapki „szpital publiczny” nie będą w stanie wybrać opcji „nie korzystam ze swojego prawa” – zdaje się, że to „prawo” jest obowiązkowe.

Co będzie w czipie – tego Tusk Donald nie ujawnił, dowcipkował jedynie, że posługiwanie się elektrokenkartami „uprości załatwianie spraw urzędowych”. Znając dotychczasową praktykę biurokracji, sprowadzającą się do wymogu przytargania w byle „sprawie urzędowej” sterty papierowych świstków można się obawiać, iż w czipach zostanie zakodowanych znacznie więcej informacji o „obywatelu” niż to zapowiada okupacyjny reżim. Zalety inwigilacji „obywateli” są tak duże, że Tusk Donald zapowiedział bezpłatne wydawanie smyczy – najwyraźniej koszty są pomijalne w porównaniu do prostego zdobywania wiedzy o każdym.

Oczywiście pomysł zlikwidowania kenkart nawet „liberałom” do głowy nie wpadł, pewnie odrzucili go jako przejaw „rozrostu biurokracji”…

Gadu Protest

grudzień 30, 2009 | Siedem 6 Komentarze/y | Kategoria: Tech7

Na wykopie widziałem ładny paszkwil na naszego poczciwego gadulca, którego używam odkąd nazywał się SMSExpress. Autor nazwał GG Jolą Rutowicz oprogramowania. Ociężałe umysłowo, różowe i kolorowe, tępe w działaniu. Za alternatywę ma służyć Google Talk. Myślę, że racją bedzie masowa przesiadka. Twórcy GG, ci, którzy zrobili z niego cyrk być może się opamiętają.

mój login siedem44@gmail.com

sprawy kościelne i parafialne 15-17 środy i frajdeje

Gejzety Aborczej Bicz z Piasku

grudzień 30, 2009 | Siedem 27 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Jak zapewne wiecie “juden zeitung” od niepamiętnych czasów konkuruje z “Fakty i Mity” i racjonalista.pl. Czasami nawet współpracują w zwalczaniu czarnej sotni. Fstyd wielki, że Wpisz24 w tym roku nie sfilmował żadnego potknięcia Aborczej Gazety co jest łatwe ponieważ w zapieczonej nienawiści ludzie [red. z czerskiej] popełniają wiele błędów. Pamiętacie może sprawę plakatu Matki Boskiej z buziom michnika towasza i dzielnego red. Galbę, który  podniósł mój trop?

Dziękuję portalowi WP.PL za czujność.
3. “Młodzi nie chcą krzyża”, czyli sen Gazety Wyborczej

Machina medialna, która ruszyła po publikacji tekstu “Młodzi nie chcą krzyża”, rozpoczęła wielką debatę na temat “obecności krzyża” w przestrzeni publicznej. Gazeta Wyborcza opisywała, iż uczniowie polskich szkół średnich nie chcą w szkołach krzyży. Sześciu różnych autorów piszących teksty, kilka listów poparcia, zaangażowanie profesorów, publicystów i wielu osób, które odnosiły się do sprawy “krzyża” i opisywały “wojnę pokoleń” o religię. Tyle ze strony Gazety Wyborczej.

Oczywiście, tutaj znowu zadziałała medialna machina bezrefleksyjnego kopiowania i przetwarzania. Nikt, albo przynajmniej niewielu, zadało sobie pytanie o to, kim są ci “młodzi”, o których pisała Gazeta Wyborcza? Kim są ci, od których w rzeczywistości cały “protest” się rozpoczął?

Zatem, “młodzi nie chcą krzyża”, oznacza, że “troje uczniów wrocławskiego liceum nie chce krzyża”. Główna inicjatorka to zaś, to uczennica klasy maturalnej Zuzanna Niemier (18 l.), prywatnie związana z Mariuszem Agnosiewiczem (30 l.) (właściwie: Mariusz Gawlik), który jest m. in. założycielem antyklerykalnego serwisu racjonalista.pl.” O tym, “dziennikarze” Gazety Wyborczej, nie wspomnieli. Być może uznali, że są to informacje mało istotne i nic nieznaczące.

tutaj jeszcze jeden kwiatek

Tagi:

PKP? Przewozy Bardzo Regionalne!

grudzień 29, 2009 | Piana 10 Komentarze/y | Kategoria: Świat

Skośnoocy z Państwa Środka wypuścili na tory super-mega-lux-torpedę i śmigają tym ustrojstwem prawie 400km na godzinę. Ponoć w czasie jazdy żołądek podchodzi pod gardło, komórki wariują, a krowy za oknem zmieniają się w ciemne smugi. Sensacja rewelacja!

Jak zareagowali dysydenci w Polskiej Socjalistycznej Republice Europejskiej? Na mieście powiadają, iż „szpece” w Pi-Kej-Pi wpadły w popłoch i już zaczynają się nerwowe ruchy. Dochodzą do nas wieści, iż spełniają się zapowiedzi czołowego polityka III RP i „zimową porą będą szykować architekci plany budowy dróg, plany budowy dróg, podkreślam jeszcze raz plany budowy dróg, a na wiosnę wyjdziemy z budową…”

Ja jednak nie z tej strony chciałem uderzyć. Zastanawiam się dlaczego akurat tak zrobili Chińczycy. Nie jestem specem od inwestycji kolejowych, ale mogę się założyć, że gdyby zmniejszyli prędkości o około 100km, inwestycja byłaby dużo tańsza. Nie zrobili jednak tego. Dlaczego? Z jednego, znaczącego powodu – aby pokazać, kto tu rządzi.

Amerykanie wysłali Armstronga, Aldrina i tego trzeciego na Księżyc (trwoniąc ciężką kasę) co sensu miało w sumie niewiele. Ważny był tylko powód – aby zademonstrować zdumionemu światu, kto jest numer jeden (w domyśle jankesi).

Czy zatem spotkamy się teraz z odpowiedzią ze strony tzw. „zachodu”? Czy szykuje nam się nowa wojna kolejowa (kto szybciej pojedzie)? Nic z tego. Jankesi wpadli po uszy w kryzys, w Irak i w Afganistan i jedyna broń, która im została, to sam Barack Huseinn Obama, co razi argumentami celniej i skuteczniej niż sam Wujek Cięta Riposta. Europejczycy budują zaś swoją potęgę przy pomocy apeli o pokój, demokrację oraz listów pisanych przez Amnesty International.

PAAAACZCIE!!!

grudzień 29, 2009 | Siedem 23 Komentarze/y | Kategoria: Akcje

Co dostałem na Gwiazdkę od Tajemniczego dziadka Mroza. Mam nadzieję, że napis w języku arabskim nie znaczy “Siedem Jest Gupi”

IMAG0217

Tagi:

Kto prostuje drogi Antychrystowi?

grudzień 29, 2009 | Piana 48 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Całkiem niedawno przeżywaliśmy rocznicę (symboliczną, bo najprawdopodobniej wszystko działo się jesienią) narodzin Jezusa. Minęło ponad dwa tysiące lat, a my dalej pamiętamy o tym. Super.

Wydaje się nam jednak, iż to wydarzenie czystko historyczne, bez większego znaczenia w odniesieniu do teraźniejszości i przyszłości. Nic bardziej błędnego. W Piśmie czytamy „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!”. Starożytni wyprostowali już ścieżki dla Chrystusa. Co zaś z jego diabelskim odpowiednikiem, Antychrystem? Czy ktoś prostuje ścieżki dla niego (przypominam dla niekumanych, iż On dopiero ma nadejść)?

Postawię ryzykowną teorię i odpowiem na powyższe pytanie – tak, my wszyscy.

W wielu moich poprzednich wpisach omawiałem działania państw i służb mu podległych, polegające na zwiększającej się kontroli poczynań niewolników (dawniej obywateli). Jak już wspominałem, współczesne technologie pozwalają niemal na kontrole absolutną. Brakuje jedynie zaczipować wszystkich, ale spokojnie… to będzie za jakiś czas.

Wiele razy się zastanawiałem – po jaką cholerę to wszystko? Dlaczego władcy i możni tego świata poświęcają środki na budowanie totalnej kontroli nad niewolnikami? Czy mają misję wprowadzania bezpieczeństwa ponad wszystko? He, o bezpieczeństwie proszę nie mówić, bo taka odpowiedź jest jedynie śmiechu warta. Cóż więc się dzieje?

Kontrola absolutna to jeden w wielu elementów niezbędnych do panowania Antychrysta. Czy wysłannicy nie kształtują zatem już ścieżek? (Ścieżki to oczywiście przenośnia, jakby kto nie wiedział). To wcale nie jest bezzasadne pytanie. Zastanówmy się nad tym. Użyję porównania – czy Antychryst będzie wolał zasuwać czteropasmówką, czy też tłuc się po wiejskich drogach? (”Gdy przemierzam wiejskie drogi, widzę obok siana stogi”).

Po co to? W założeniach zostało powiedziane, iż Antychryst ma zachwycić wszystkich wokoło, omamić, oślepić, czynić cuda… Co jednak z wątpiącymi i sceptykami? Sposób jest bardzo prosty – tych mniej sceptycznych i mniej wątpiących należy odpowiednio zmotywować, najlepiej delikatną (w ostateczności mniej) perswazją. Jak kto uparty, to się delikwenta zagłuszy, odetnie internet, wepchnie do getta, a w końcu wyłączy czipa i pozamiatane.

Zło najczęściej lubi czynić swoje z hasłami o pokoju, dobroci i szczęściu na ustach. Kto nie wierzy lub nie pamięta, niech przypomni sobie co nieco o imperium, z którym do niedawna graniczyliśmy od wschodu. Czy mamy świadomość, iż sami, własnymi działaniami, pozornie nieskoordynowanymi, przybliżamy przyjście Antychrysta, nadejście czasów ostatecznych? Oczywiście nieświadomie, ale to nie zmienia samego wyniku.

Dygresja. Ilość osób głosujących na cudotwórcę Tuska i jego bandę wesołych patałachów pozwala mi wysnuć teorię, iż Antychryst będzie miał w Polskiej Socjalistycznej Republice Europejskiej wysokie notowania. Pod warunkiem oczywiście, iż nie będzie Lechem/Jarosławem Kaczyńskim. Spokojnie. Na pewno nie będzie. Koniec dygresji.

W ostatniej Frondzie pisano o „czarnym Tusku”, Obamie, demonicznym komunistycznym czarodzieju z Hawajów, co to Jankesów wprawił w trans, że zapominają oni skąd im nogi wyrastają. Czy jest on Antychrystem? Nie, on jest (używając zwrotu z reklamy) „Mały Miki”. Chociaż patrząc w gliniankę możemy sobie wyobrażać ocean. Obama to właśnie taka gliniaka.

Kogokolwiek przy okazji spotkania staram się zagadnąć w temacie czasów ostatecznych, unika rozmowy niczym diabeł święconej. Dlaczego? Czy dlatego, że to nie jest temat zbyt przyjemny (pewne, że nie jest)? Ludzie podświadomie odrzucają od siebie takie pytania i zagłuszają siebie zapychając mózg medialnym gównem. Ciarki człowieka przechodzą na myśl o czasach ostatecznych, więc odpychają to od siebie, ale… czy ktoś powiedział, że żywot ziemski to będzie bajka?

Ja myślę o Apokalipsie dość często i to zmienia w sposób drastyczny sposób patrzenia na świat. Nagle życie nie jest już zamkniętą całością (jak na przykład w wierzeniach ateistów), ale staje się jedynie przesiadką na stacji w Koluszkach, oczekiwaniem na pociąg do Wieczności. Kto chce do niego wsiąść?

W czasach ostatecznych człowiek zostanie na próbę. Co zatem wybierzecie? Do wyboru: – święty spokój (pozornie), życie na poziomie i zeszmaceniu lub też życie w nędzy, odtrąceniu, bez dachu nad głową, pozbawionym majątku (gorzej niż za początków pierwszej komuny), ale duchowo niezłomnym. Na co wówczas postawicie? Czy będziecie w stanie cierpieć głód, chłód i ubóstwo w imię wiary? Szczególnie, że to jest w dalszym ciągu tylko wiara, a nie pewnik. Zadajcie sobie proszę to pytanie.

Pierwsi chrześcijanie potrafili pójść na śmierć w imię wiary z pieśnią na ustach i uśmiechem na twarzy, bo wiedzieli, że już za chwilę spotkają się z Panem. Zazdroszczę im tego.

Tagi: , , ,
... free counters