„Dla ciebie liczy się tylko to, jak ja tańczę”

październik 31, 2009 | Piana 8 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie, Osobiste

Ową kwestię powiedziała właśnie jedna z bohaterek serialu „Tancerze”, który leciał w telewizorni. Nie wytrzymałem – nalałem sobie wina wiśniowego domowej roboty i usiadłem do klawiatury (człowiek pisać musi, inaczej się udusi).

Hmmmm… „Tancerze”, „Dom na rozlewiskiem”, „Londyńczycy” – obrazy i dźwięki służące do zapychania mózgu. Emocje w końcu trafiają celniej i mocniej niźli cięta riposta wujka Dobra Rada. To już wszyscy wiedzą. Czy jednak takie zadanie wykonują tylko seriale, tokszoły i różnej maści seanse nienawiści?

Warto zatem zrobić sobie eksperyment. Czas trwania – około pół godziny. Ja sprawdziłem to na sobie, więc nie ma ryzyka. Królik doświadczalny przeżył i miewa się nieźle. Jak miałby ów eksperyment wyglądać? Bardzo prosto. Siadamy wieczorem (wczora, z wieczora…) przed telewizorem i oglądamy główne wydanie wiadomości w którejś z głównych stacji propa…. to znaczy telewizyjnych. Oglądamy od początku do końca, wpatrujemy się w ekran, słuchamy i patrzymy. Nie jemy chrupków i nie pijemy piwa. Po skończonym seansie robimy głęboki wdech, wydech….. ufffff. Zamykamy na chwilę oczy i staramy się przypomnieć o czym to mówili i pytamy siebie, czy jesteśmy dzięki temu choć odrobinę mądrzejsi. U mnie wypadł negatywnie. Informacja jednak napompowała mnie i moje ego jak balon. Czułem się też światowcem, niczym najsłynniejszy lowelas III RP na wyjeździe, sam Kazio Marcinkiewicz (co to suszi wsuwa w Hajd Parku i kupuje kozaki z metką). Mózg dostaje strawy, czujemy się lepsi, a tak naprawdę to nafaszerowano nas telewizorowym gównem niczym gęś przy pomocy rury, co to wątrobę musi mieć ogromną, bo Żabojady się tym zajadają.

Do dobra, mamy więc znieczulenie mózgu jak ta lala, jak to się niegdyś mawiało. Mózg zapchany, potrzeba informacji zaspokojona, ego wzrosło. Do czego jednak piję? Bo piję wino wiśniowe, to już wspomniałem. To wszystko po to, żeby sterować niewolni…. to znaczy się oczywiście, aby informować obywateli (Word mi szaleje, nie akceptuje łatwo słowa „obywatel”. Ciekawe czemu?)

Meritum. Z bardzo nieoficjalnych źródeł wiem, iż trwa lobbing nad uchwaleniem ustawy o zbieraniu danych o stanie zdrowia niewol… obywateli Kraju Nadwiślańskiego (Polski już dawno nie ma, tak dla przypomnienia). Centralna baza danych – gdzie będą zawarte wszystkie informacje medyczne o niewol… obywatelu. Proste? Proste. Wielki Brat uśmiecha się do nas szeroko.

Co pomyśli sobie zwykły niewol… obywatel? To samo co obecnie przy zbieraniu odcisków do paszportu (niczym pospolitemu bandycie) i za jakiś czas przy zaczipowaniu (jak zwykłego kundla). No, pomyśli sobie… „przecież ja nie muszę się obawiać bo coś tam…. Skoro zbiera to państwo, to musi być bezpieczne…. ja nic nie ukrywam….”. Mass media wszelakie włączyły już dawno tryb psa Pawłowa. Toż to lepsze od gry komputerowej – steruje się ludźmi, a nie figurkami na ekranie. Ale jazda! To jest naprawdę trendi-dżezi-kul.

Ja tymczasem włączam tryb ostrzegawczy i się zapytuję – kto mi zagwarantuje, iż takowe dane nie zostaną użyte w celach nie mających wspomaganie leczenia. No kto? Eeeee…. No wie pan, bo to państwo, bo cały cywilizowany świat, bo obciach w eŁropie, eeee… wicie, rozumicie…..

Tu nie trza być Szerlokiem czy też Płarotem. Wystarczy zwykła, elementarna logika na poziomie szkoły podstawowej (tej starej oczywiście, bo teraz pewnie tylko o pingwinach – pedałach tam nauczają). Tfu, nawet na poziomie przedszkola. „Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę” – stara piosenka przedszkolna. Jeśli a, to b (jak na wycieczkę, to miś z nami). Skoro więc są gdzieś zmagazynowane dane medyczne o wszystkich niewol… to znaczy oczywiście szanowanych obywatelach Najjaśniejszej III RP, to na pewno (podkreślam wyrażenie „na pewno”… wężykiem, wężykiem) znajdzie się ktoś lub ktosie (i pewnie są to osoby dużo mniej sympatyczne od stworów z filmu „Horton słyszy Ktosia”), kto będzie chciał się dobrać do takich danych. Wiedza to ogromna i potężna, a więc skutki jej użycia mogę być również poważne..

To z pewnością nie spowoduje jednakże żadnej reakcji, ani tym bardziej obawy. trudno jest to zrozumieć, ale nie od dziś to wiadomo, iż bezpieczeństwo (nawet to złudne niczym fatamorgana i trwałe jak bańka mydlana) jest dużo bardziej w cenie od wolności. „Wolność? Po co wam wolność?” jak śpiewał przed laty Kult.

Ktoś powie, że się nie da, że przesadzam, panikuję, i sieję defetyzm (niczym w kawale o bacy, co piłował gałąź na której siedział). Przykład? Proszę bardzo. Internet wymyślony jako medium wolnościowe już zaczyna być cenzurowane (kto zainteresowany, znajdzie linki). I to w dodatku nie w krwiożerczych, kapitalistyczno-komunistycznych (lub odwrotnie) Chinach, lecz tu, w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, co to wolności miał nauczać ksenofobów i antysemitów znad Wisły. Zaczyna się od tzw. „piratów”, ale ktoś musi pójść na pierwszy ogień niczym kułacy w Rosji Radzieckiej. Potem będą następni – patrz obowiązkowa rejestracja blogerów.

Do czego zatem może posłużyć takowa wiedza? Na przykład towarzystwom ubezpieczeniowym. Inny przykład – jak załatwić konkurenta – wystarczy, że poznasz na co ma silne uczulenie.

Co jednak z tajemnicą lekarską? Panie, teraz jest nowoczesność, co pan wyjeżdżasz ze średniowiecznymi pierdołami?

Tagi: , , , , , , ,

Zbigniewa Sawicki też płakał

październik 31, 2009 | Siedem 21 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Zbigniew Chlebowski opowiada swoją wersję wydarzeń z afery hazardowej. Zwierza się też, że z powodu atmosfery po jej wykryciu miał myśli samobójcze.

Zbigniew Chlebowski powiedział dziennikowi “Polska”, że bardzo przeżywa aferę hazardową. – Tyle razy, ile przez ostatni miesiąc, to jeszcze nigdy w życiu nie płakałem – wyznaje. Mówi, że miał myśli samobójcze, ale na szczęście rodzina bardzo go wspiera. – wiem teraz dobrze, dla kogo warto żyć – mówi.

Tłumaczy, że wszystkie jego kłopoty wynikają z “nadgorliwości i braku asertywności”. – Wiele razy myślałem sobie potem: Zbyszek, ty głupku, dwoma zdaniami zmarnowałeś swoja gigantyczną karierę. Bo ja głupio obiecywałem, żeby mieć kogoś z głowy. Za słowami nie kryły się czyny – opowiada. Dlatego też, powiedział słynne zdanie: “Na 90 proc., Rysiu, załatwię”.

Tagi: , ,

Sodomita cierpi podwójnie

październik 30, 2009 | XiazeLuka 14 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Tekst poniższy jest z pogranicza fizyki kwantowej, na której zupełnie się nie znam, niemniej – jak pokazał właśnie Adolf Obama – to w niczym nie przeszkadza. I za taką właśnie biegłość w ignorancji jak nic za rok będzie się znowu uprzejmie dziwił: „Naprawdę nie spodziewałem się Nobla z fizyki, ale choć Noblów u nas w Białym Domu dostatek, to i tego przyjmę”.

Profesor Obama dowiódł był, że jeśli w buzię dostanie jakiś heteroseksualny białas, to obowiązują prawa normalnej fizyki. Jeśli ofiarą będzie Murzyn, pederasta, kobieta albo ateista – ooo, wtedy zmieniamy czasoprzestrzeń na bardziej złożoną. W takim kwantowym matriksie każdy podbródkowy boli po dwakroć. A wymierzony w czarną niewierzącą lesbijkę – poczwórnie. Ustalenia dookołanaukowe są niepodważalne, zatem profesor Obama nie tracąc czasu ogłosił swe ustalenia drukiem. Kiedyś za takie rewelacje zostałby spalony na stosie, dzisiaj sytuacja jest odwrotna – jego słowo lewem się stało, dokonując w ten sposób ostatecznej rehabilitacji Prometeusza wolnomyślicielstwa, Dżiordana Bruna.

Dominacja fizyki wielowarstwowej cieszy „społeczność gejowską i lesbijską”. Wszyscy inni owej społeczności zazdroszczą, jako że przypisać się do „społeczności heteroseksualnej” jest równie głupio, jak do „społeczności zoofilnej”, no a każdy chciałby mieć powody do radości. Zastanawiam się jedynie, jakiego rodzaju fizyka będzie obowiązywać, kiedy dwaj pederaści pobiją niepederastę – przecież nie jest to „zbrodnia wynikająca z nienawiści do mniejszości seksualnych”, lecz odwrotnie, jest to „zbrodnia wynikająca z nienawiści do większości seksualnej”. Jak taki przypadek potraktować? Domyślam się, że dialekty… pardon… kwantowo: „niepederasta sprowokował swoją agresywną orientacją wrażliwych pederastów”.

Swoją drogą obecny czarny lokator Białego Domu nie powinien ulegać tak beztrosko naciskom ze strony „społeczności” sodomickiej. O analogii, o której za chwilę napiszę, zapewne nie ma pojęcia, niemniej ze względu na olbrzymie możliwości federalnego wymiaru ścigania jest szansa, że FBI wspomni w codziennym biuletynie dla prezydenta o moim tekście i to da Obamie do myślenia (zwrot „myślący Obama” nie jest oczywiście dowcipem. W fizyce kwantowej wszystko jest możliwe). Oto anonsowana analogia:

Od czasów Kazimierza Wielkiego aż po kres I Rzeczpospolitej kolejni królowie zatwierdzali przywileje generalne dla Żydów, już za Jagiellonów „nigdzie w chrześcijańskiej Europie Żydzi nie posiadali tak korzystnych przywilejów jak w Polsce”. Wystarczyło parę wieków, by beneficjenci owych królewskich udogodnień wystawili „sąsiadom” rachunek…

Też się w to bawiłem

październik 30, 2009 | Siedem 26 Komentarze/y | Kategoria: Tech7

W konkursie zorganizowanym przez stację radiową KDND-FM wzięło udział 20 osób. Co kwadrans dostawali ćwierćlitrową butelkę wody a od ósmej rundy musieli wypijać po pół litra. Z rywalizacji odpadał ten, kto udał się do toalety. 28-letnia Jennifer Strange wystartowała w konkursie by wygrać konsolę do gier dla trójki swoich dzieci.

Gdy po wypiciu 7,5 litra wody została na placu boju z inną kobietą, zaczęła skarżyć się na bóle głowy i drgawki. Kilka godzin później zmarła w swoim domu. Lekarze stwierdzili, że przyczyną zgonu było zachwianie równowagi elektrolitycznej spowodowane wypiciem w krótkim czasie dużej ilości wody.

Bawiłem przy grze w karty w jakimś górskim schronisku. Wypiłem około 5 litrów. Przestałem gdy woda zaczęła mi się ulewać jak niemowlakowi. Byłem po prostu jak beczka i musiałem chodzić wyprostowany by nic się nie wylewało. Makabra [bo później i tak się wylało]. Byłem po tym chory jak świnia do rana.

Piszę ten wpis dla tych kretynów co po lekturze VIVY albo PANI DOMU odchudzają się wodą i oczyszczają organizm. Przewód pokarmowy człowieka nie jest rurą kanalizacyjną. Nie można jej przepłukać. Wlewając wodę od góry zmuszamy nasze ciało by przy pomocy bardzo skomplikowanych procesów chemicznych przyswoiło wodę i uzdatniło ją a następnie podobny wysiłek czeka nas przy wydaleniu. Powtarzam: jesteście pierdolcami “Życie Na Gorąco” i wasze czytelniczki.

Zdrowy człowiek nawet w upałach może świetnie funkcjonować na 3 szklankach wody dziennie.

Wyższość Islamskiej Teokracji

październik 29, 2009 | Siedem 20 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Nad laicko-liberalnym tyfusem cywilizacji białego człowieka…

Komuchy walczą o rozdział państwa od Kościoła. W ich mniemaniu wartości sprzedawane przez kościoły są uniwersalne i humanistyczne, lubią powoływać się na stare cywilizacje, które “już to miały” a Chrystus się jeszcze nie urodził. Na marszu ateistów w Krakowie widziałem plakat “jestem dobry – nie wierzę” [czy coś takiego] co miało sugerować przywłaszczenie przez Kościół tych uniwersalnych wartości. Mam inne zdanie. Bez religii nie byłoby ateistów wcale – biegaliby dalej po puszczy i gonili niedźwiedzie i tury. Komuchy ukradły wartości, cześć zmodyfikowali i żyją w tym swoim krzywym lustrze szczerząc dziwne miny.

Przeczytajcie jaki skandal:

Prokurator w oficjalnym dokumencie pisze o “naruszeniu siódmego przykazania”. Mężczyzna, którego dotyczyła sprawa poczuł się urażony – Ta uwaga funkcjonariusza dotknęła najbardziej intensywnej strefy życia – mówi. Domaga się przeprosin od ministra sprawiedliwości. Sprawę opisuje dziś “Rzeczpospolita“.

Pan Marcin z centralnej Polski postanowił na swojej działce wybudować dom. W urzędowym formularzu napisał, że jest współwłaścicielem terenu. Drugi nie żyje. Nie dopisał jednak, że ma spadkobierców. Twierdzi, że nikt go nie poinformował o takim obowiązku.

Złodziej oburza się, że został nazwany złodziejem zamiast jakąś cyferką z kodeksu karnego. Zostawmy ten czerwony gnój urządzony przez łżeliberałów i popatrzmy jak jest zdrowo i prawidłowo w Iranie:

Znany adwokat z Teheranu zbiera przez internet pieniądze, które uratują czwórkę nastolatków [pewnie pedofil - czemu nie zbiera na dorosłych?] skazanych na szubienicę. Są oni wśród 140 młodocianych przestępców, którzy w Islamskiej Republice siedzą w celach śmierci

Irańskie sądy nie mają litości dla zabójców i gwałcicieli, bez względu na ich wiek. Dla skazanych na śmierć jest tylko jeden ratunek: dija, czyli okup krwi.

Zgodnie z muzułmańskim prawem rodzina ofiary zbrodni może darować życie zabójcy czy gwałcicielowi w zamian za pokaźną sumę pieniędzy. Jeśli najbliżsi odmówią przyjęcia okupu krwi, muszą na żywo obserwować egzekucję, a niekiedy zdarza się nawet, że sami wykonują wyrok.

Bardzo mi się podoba. Chyba się przeprowadzę. Irańczycy bez tych wszystkich jałowych dyskusji na sralonach24 i forach mają idealny system karny bo Boski. U nas też tak kiedyś było w Średniowieczu. Myślę, że moglibyśmy nasz kodeks reformować właśnie w tym kierunku.

I jeszcze mały peesik dla wpiszowych czubasów co jest dorosłością a co pedofilią [polanski case]. tak jest w Arabii Saudyjskiej:

Arabia Saudyjska podpisała konwencję praw dziecka zakazującą egzekucji dzieci, ale również ma własną, jeszcze bardziej osobliwą definicję dorosłości. Dorosła jest osoba, która spełni przynajmniej jeden z czterech warunków: ma 15 lat lub owłosienie łonowe lub nocne polucje lub miesiączkuje.

Instalacja Analogowa [hepenink]

październik 29, 2009 | Siedem 13 Komentarze/y | Kategoria: Tech7

Żeby nie było, że ja tylko z postępem i z osiągnięciami jak w reklamie Elsew. Instaluję właśnie Windows 98 Se [se oznacza złocone końcówki dżaków] bo będę go używał do ałdiofilskich odsłuchów dżezu synkopowego i muzyki smyczkowej. MP3 pro 320 kilobipsów kupione po czy dulary w aple storze. Tylko legalne pliki gwarantują ałdiofilski odsłuch no i oczyiwiście analogowy system operacyjny :)

OGLĄDAĆ W HD

Tagi:

2 Newsy

październik 29, 2009 | Siedem Brak Komentarzy | Kategoria: Polityka

Na Gejzeta.pl

1. PiS i SLD biorą telewizję. Kto za Farfała?

2. Znów będą czytali Wyborczą” na Woronicza

Pro forma dla tych którzy mają resztki wątpliwości w kwestii koloru gazety aborczej.

Tagi:

Raczej Będzie Nowa Wojna

październik 29, 2009 | Siedem 7 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Zaraz napiszę dlaczemu. W ostatnich dniach mieliśmy dwa zamachy o niespotykanej zbyt często wcześniej masakryczności. Jeden w Bagdadzie gdzie zginęło półtorej setki a drugi w Pakistanie z setką zabitych. Słuchałem w TOK fm mądrych bliskowschodnich ekspertów jak pierdolili o alkajdzie, co ona na to i jat tamto czy sramto i czy ma związek z ptasią grypą. Rzygać się che słuchając ludzi uznanych za mądrych jak opowiadają o tworze [alkajdzie] wymyślonym dekadę temu na potrzeby Ministerstwa Prawdy Mossadu.

Nie ma w tych bredniach żadnej spójności. Jeśli alkajda jest organizacją partyzancką walczącą z Ameryką to dlaczego morduje cywilów? Przecież istnienie każdej podziemnej organizacji zależne jest od poparcia zwykłych obywateli. Jeśli nawet tak nie jest to czemu alkajda nie uderza w USA czy państwo Srael? Odmrażają sobie uszy na złość? nawet gdybyśmy przyjęli jak chcą “eksperci” [tacy oni eksperci jak fanzin Włatcy Pierścieniuw], że alkajdę wspierają bogaci szejkowie to oni też nie mają motywu by likwidować tanią siłę roboczą i w ogóle walczyć z zachodem, który przecież jest sprawcą ich bogactwa!

Poza tym 2 ostatnie zamachy stały na niezwykle wysokim technologicznie poziomie:

Teraz gdy mamy jasność co do sprawców dla przyzwoitości zastanówmy sie nad tym co tymi złoczyńcami kierowało. Ani CIA ani mossad nie muszą bardziej destabilizowac Bliskiego Wschodu. Syf tam kiła i mogiła panuje. Po co zatem dwa wyjątkowo brutalne rajdy?

Odpowiedź jest oczywista. Należy do końca odhumanizować dzikusów. Skoro sami wysadzają się setkami w powietrze to nasi dzielni wojacy mogą równie dobrze i chirurgicznie ich bombardować.

Tagi: , ,

Zero ryzyka

październik 28, 2009 | XiazeLuka 4 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Towarzysze z Peło nie zawiedli i zgodnie ze swoją wolnościową metryką zaordynowali komunistyczny zamordyzm, deklarując zamiar delegalizacji zabaw z automatycznymi i internetowymi loteriami. Oczywiście  nie chodzi tu o automaty, lecz nachalną próbę wyrobienia sobie alibi wobec zarzutów korupcyjnych a propos jakiejś niepotrzebnej ustawy o grach losowych. Zresztą, też mi coś, korupcja w sferach polityki – cóż w tym dziwnego? Urok demotfukracji…

Alibi alibem, jednak współczesny polityk nigdy nie przepuści, aby każdą okazję wykorzystać do swoich… pardon… naszych celów. My, naród (czyli działający w naszym imieniu politycy) w ramach działań ekologicznych wykorzystamy sposobność do upieczenia trzech tłustych kuropatw na jednym ogniu. Po pierwsze, mamy alibi. Po drugie, nadarza się świetna okazja do rozszerzenia inwigilacji obywateli, zgodnie z oficjalną polityką ograniczania inwigilacji – Waaadza będzie szpiegować internatów uprawiających e-hazard. Jak z dumą oświadczył jakiś funkcjonariusz naszego wolnościowego reżimu – możliwości techniczne mamy. Po trzecie i najważniejsze – polityka „zero ryzyka” to użyteczna metoda do budowy społeczeństwa obywatelskiego (kiedyś była obywatelska milicja, obecnie – społeczeństwo). Społeczeństwa ubranego w prohibicję ryzyka, czyli wolnego od ulegania skłonnościom do czynów nieprzemyślanych. W praktyce przekłada się to na zwiększenie bezpieczeństwa i roli urzędników, czyli realizację ostatecznego rozwiązania kwestii wolności osobistej.

Omówmy to na przykładzie – zero ryzyka w praktyce:

Jak wiadomo (z reklam telewizyjnych) do 80% wypadków dochodzi we własnym domu/mieszkaniu. Na bezpieczeństwie nie ma co oszczędzać, ani też prowadzić przewlekłych, nieskutecznych działań prewencyjnych. Potencjalne groźby należy eksterminować jednym, szerokim cięciem brzytwy Ockhama – w tym przypadku dekretem odbierającym osobom prywatnym prawo własności. Baraki w obozach kon… pardon… zastępczych nie będą własnością obywateli, zatem z miejsca możemy uszczęśliwić ludność 80-procentową obniżką ilości wypadków. Chodzi tu między innymi o zakaz przygotowania potraw we własnym zakresie czy samodzielnego golenia się – są to czynności ryzykowne, a więc niebezpieczne, przeto należy je zdelegalizować. Zupa ze wspólnego kotła smakuje tak samo i pogłębia społeczny solidaryzm.

Pozostaje kwestia 20-procentowej resztówki, czyli generalnie czasu spędzanego w pracy oraz podróży z i do niej. Najłatwiej rozwiązać sprawę komunikacji – jak wiadomo z mądrych i niepodważalnych telewizyjnych oświadczeń fotogenicznych policjantów, główną przyczyną wypadków jest „nadmierna szybkość”. Spostrzeżenie jasne, spójne i zrozumiałe dla każdego – żeby doszło do kraksy potrzebny jest ruch, a zatem każda prędkość jest nadmierna, ponieważ może prowadzić do katastrofy w ruchu lądowym. Wystarczy ograniczyć dozwoloną prędkość do 0 km/h i problem rozwiązany. Skoro auta będą stały bez ruchu, to tym samym stracą dla społeczeństwa przydatność, więc i w tym przypadku można sformalizować status quo i odebrać wolnym ludziom prawo posiadania samochodów, motocykli, rowerów, wrotek, rolek, łyżew, nart – wszystkiego, co ma koła, płozy, kil czy inną dowolna powierzchnię toczną.

Załatwione. Została tylko praca (niebezpieczeństwa urlopowe można pominąć – urlopy też się zlikwiduje, jeżdżenie i latanie po świecie jest bardzo niebezpieczne), do której nie trzeba będzie jeździć, jako że zorganizuje się w tym samym obozie kon… pardon… zastępczym (nie ma nic trwalszego od prowizorki, a trwałość to wszak podstawa bezpieczeństwa). No i z tą pracą może być pewien problem, jako że chyba nie uniknie się konieczności używania ciężkich narzędzi i warczących, elektrycznych maszyn. Na szczęście to już ostatnie kilka procent ogólnej puli sytuacji ryzykownych, ilość z zakresu błędu statystycznego, a zatem pomijalna. No i mamy prawdziwe zero procent bez żadnych ukrytych haczyków.

Nowy wspaniały świat stoi otworem. A wszystko dzięki obywatelowi Chlebowskiemu, Prometeuszowi, który wykradł bogom boskość.

Metełoryt

październik 28, 2009 | Siedem 35 Komentarze/y | Kategoria: Tech7

Zjawisko tak niecodzienne, że zasługuje na wpisz. Pogodną nocą na wsi można położyć się na ławce przed domem i fantazjować w oczekiwaniu na świetlistą kreseczkę. To jest metełoryt spalający się w atmosferze. Do powierzchni ziemi dociera resztka wielkości ziarnka grochu. Tak mała cząstka w powietrzu nie jest już w stanie pędzić 10km/s. Ośrodek gazowy wyhamowuje i studzi drobinkę. Poszukiwacze z wykrywaczami metali zbierają te maleństwa do kolekcji.

Kiedyś jadąc nocą miałem przyjemność obserwować dosyć spory obiekt i blisko. Widać było olbrzymi komin dymu rozświetlonego płonącym  ciałem niebieskim i słychać dźwięk po czasie. Piękna i przerażająca sprawa na tyle, że zatrzymałem ałtomobil i wyjrzałem przez okno czy jakiś jego koleszka nie zbliża się w moją stronę.

Ale! Coś takiego co spotyka się z glebą z kilometry na sekundę i wciąż ma rozmiar średniego Arbuza to wielka rzadkość. Powtarzam arbuza. Gdy przyleci na Łowę kawałek wielkości Lokomotywy to ziemia zafaluje i u nas.

Popatrzcie tylko na ten cudny krater na Łotwie nieopodal Mazsalaca na północy. Co robi kilka kilogramów rozpędzone do kilometrów na sekundę.

meteo02

meteo01

meteo03

15 METRÓW ŚREDNICY

Tagi:
... free counters