Jak przegrywac?

lipiec 31, 2009 | n0str0m0 22 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Gra toczy sie wszedzie. Walcza wszyscy. Graja w szachy, fechtuja sie potepionym zelaztwem lub ostrym slowem. Reguly opisane sa detalicznie i hurtem. Pan sie klania, prostuje i kopie przeciwnika w twarz. Pani podnosi pilke do gory, myrda nia na dzien-dobry i sle z predkoscia zagranicznego ekspresu w strone przeciwniczki. Gdy sie juz okaze czy zwyciezca jest ten co wygral, nastepuje rytualny taniec z prysiudami. Ach, gratuluje, bylo bosko, co za cudowny pojedynek. Rasia, usmiech. Czasem buziak. Czasem tylko gratulacyjny jek z noszy. Jacy drzentelmenscy ci drzentelmeni. I drzentelmenki.

Ostatnio wyjatkiem stal sie pan co przegral Wimbledona. Ten co wygral, milo sie usmiechal, bo on tak juz ma od lat. Ten drugi wygladal na mocno zajetego wymyslaniem sposobu w jaki moglby sie wyrzygac zwyciezcy na klate. I wyjsc z tego bez skazy na zyciorysie. I, choc odruch to normalny, to przeciez w dobrym towarzystwie nie rekomendowany.

Jednakowoz. Jednakowoz, sa momenty, gdzie pokonany nie powienien w zadnym wypadku reki zwyciezcy podawac. Z tego powodu chwalilem Saddama. Z tegoz samego powodu pozytywnie oceniam Hitlera. Zreszta, owo calospalenie zalatwilo sprawe zwyciezcom – rowniez. Bo kto by chcial bandycie taki zaszczyt sprawiac? Nie kazdy przecie jest na tyle rubaszny by zrobic to z usmiechem i slowami “ja tam panie kazdej swini reke podam”.

No i jak to potem domyc?

Nie dane mi bylo poddawac sie ni szwedom ni szwabom. Nie musialem nawet spotykac sie z kanalia jaruzelskim. Jednak wiem, ze SMIERTELNEMU WROGOWI nie sprawilbym ulegloscia satysfakcji. I dlatego wlasnie nie potrafie zrozumiec jak mogl Bor-Komorowski pod kolana hitlerowca podejmowac… i z tym pozniej latami zyc.

Przeciez domyslam sie, Powstania Warszawskiego nie traktowal jak gry w bierki?
A moze mu jednej kulki w pistolecie zabraklo?

Tagi:

Niechaj język giętki…. (czyli o analfabetyzmie powszednim)

lipiec 30, 2009 | Piana 23 Komentarze/y | Kategoria: Kultura

Do napisania tej notatki skłoniły mnie doświadczenia zawodowe. Pracuję w firmie, gdzie kontakt z klientem jest bardzo częsty i nierzadko odbywa się on przy pomocy maili. Czytanie owych maili nieraz stawia moje włosy (na szczęście jeszcze są) dęba. Sposób pisania jest po prostu koszmarny. Nie chciałbym w chwili obecnej robić dokładnej analizy, ale w skrócie można powiedzieć tak: niechlujnie i z mnóstwem błędów.
Warto się chwilę zastanowić skąd to się bierze. Dlaczego ludzie wysyłają śmieci (inaczej owych listów nazwać nie można)? Równie dobrze mogliby zrobić kupę na wycieraczkę przed własnym mieszkaniem. Efekt jest dokładnie taki sam – ogólne zniesmaczenie.
Na mieście swego czasu powiadali, iż likwidacja analfabetyzmu była błogosławieństwem dla ludzkości. Nieprawda. Dzięki temu zalewa nas bezgraniczne szambo. To, że ktoś potrafi składać litery razem, to nie znaczy jeszcze, że umie pisać, ani tym bardziej formułować w języku pisanym własne myśli. To już wyższa szkoła jazdy i nie każdy to potrafi.
Zastanowić się należy, dlaczego ludzie nie trenują, nie doskonalą się w pisaniu. Dzieje się coś wręcz przeciwnego – ulegają postępującej prymitywizacji. Inaczej mówiąc staczają się w rozwoju z szybkością śnieżnej lawiny. Mam na ten temat swoją opinię.
Otóż, ludzie lubią być modni, snobować się, dowartościowywać się poprzez bycie trendi-dżezi-kul. Co jest na topie to już inna kwestia. Dodatkowo także snobują się, co (wbrew pozorom) ma swoje dobre strony. Ludzie pragną wówczas być lepsi, niż są. Dążąc do elity, staramy się przejmować ich zwyczaje. Tu jednak jest zgrzyt, jak to mawiają Anglosasi, „big problem”. Problemem są właśnie elity, a raczej ta zbieranina miernot, co takową elitę udaje. Ujawnione taśmy Michnika czy Gudzowatego pokazują nam ich poziom (gdyby zastosować porównanie do jeziora, to jest to poziom mułu). Język elit III RP to zwykły slang, jakim posługują się bandyci, przy których snobowanie się na francuszczyznę z końca XVIII wieku wygląda przy tym jak wykwintna kolacja w Maryjocie do odgrzanego w mikrofalówce bigosu w barze dworcowym w Bydgoszczy.
Na aukcjach, od wielu zresztą lat, listy słynnych ludzi uzyskują całkiem spore kwoty. Intryguje mnie, czy przedstawiciele elit III RP piszą pomiędzy sobą listy, czy tylko ograniczają się do sms-ów w stylu A. Halbera („chwała nam i naszym kolegom, ch… precz”)?
Reasumując – obecnie poprawne pisanie nie jest Trendi-dżezi-kul. Nie jest też oldskulowe czy jak mu tam, ani tym bardziej elitarne.
Nie wymagam jednak, aby co druga osoba przejawiała zdolności literackie. Wystarczyłaby mi likwidacja błędów ortograficznych i tzw. literówek. Najśmieszniejsze jest to, że większości tych błędów da się uniknąć. Współcześnie praktycznie każdy komputer ma wbudowaną podstawową korektę (różnej maści ofisy, gadulce, czy fajerfoksy). Nie jest sztuką włączyć taką kontrolę i przed wysłaniem wiadomości sprawdzić jeszcze raz podkreślone wyrazy. To jednak wymaga czasu („czas ciągle goni nas…”) oraz dobrej woli i szacunku dla odbiorcy. Z tym jest jednak obecnie bardzo ciężko – taka jest moja końcowa konkluzja.
PS1. O spustoszeniu, jakie czyni wśród młodych umysłów idiotyczny serial adresowany do niedorozwiniętych umysłowo ludzi o nazwie „Włatcy móch” to już nawet nie ma co się rozpisywać, bo temat był wielokrotnie wałkowany.
PS2. O „zmianach” w języku mówionym, a szczególnie o jego wulgaryzacji i zdziecinnieniu (o dziwo idzie to w parze) postaram się napisać już innym razem.

Tagi: , , ,

Ciekawe Choroby Vol. 9 Negacjonista Powstaniowy

lipiec 30, 2009 | Siedem 23 Komentarze/y | Kategoria: Kultura

Negacjonista Powstaniowy (Negacjus  Spartakus ) F-666

Na początek troszkę teorii. Każde zaburzenie czy choróbsko manifestuje się pod postacią kilku [wielu?] objawów. Im więcej z objawów pasuje do klienta [więcej z klasyfikacji] to z pewnością bardziej on chorszy na dokładnie TO. Posłużę się najprostszymi kryteriami ICD

Kryteria diagnostyczne negacjonizmu powstaniowego ICD-10

  1. nieliczenie się z uczuciami innych
  2. lekceważenie norm
  3. uwielbienie dla przedmiotów humanistycznych w tym historii
  4. niemożność utrzymania związków
  5. niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji
  6. niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się (kary)
  7. awersja do romantycznych zrywów wolnościowych
  8. skłonność do obwiniania innych

Chyba nie wskażę tej osoby palcem bo to piętnowanie jest i brak tolerancji. Opowiem za to anegdotkę z końca lat 90 ubiegłego wieku.

Rozdział II – Wiesława

Wolałbym uniknąć rozlewu łez [z rozsądku oczywiście] i powszechnego rozmazania Wpiszówców i dlatego oszczędzę Wam opisu Jej dzieciństwa i wczesnej młodości. W każdym razie miała mocno pod górkę i porywisty wiatr w oczy. Samo imie Wiesława mówi nam "o jaki okrutny żart ze strony rodziców lub rodzica [bo tak też mogło być z 1 rodzicem]". Dziś Wiesia ma ponad 30 lat. Wtedy była młodziutką mężatką niegrzeszącą tzw mądrością życiową.

Pewnego razu przychodzi do nas w gości z wózkiem, dzieckiem i limem fioletowym, że aż czarnym. Jak Panda. Dosłownie tak. Powolutku gościmy, karmimy prowadzimy konwersację o pogodzie, gospodarce, medycynie…. by łagodnie przejść do pytania: "Wiesiu a co Ci się stało w buzię? ". Czy może małżonek szanowny pobił czy zacięła się przy goleniu. Wiesia na to: "No co!? Może se zasłużyłam?! "

Na takie diktum nastała dłuższa chwila milczenia. Dopiero z czasem przyszły dodatkowe pytania i refleksje. Może mąż nie powinien był walić ją w twarz z siłą 400 Newtonów, może w ogóle nie powinien być jej mężem, a może przynajmniej nie miał pić tego ranka???

Nie wiem jak to historie zgrabnie połączyć z tymi ludzmi, którzy obwiniają powstańców o to, że sznycle zrzucili na nich bomby. Mam nadzieję, że czujecie andaluzję czy tam analogię.

Tagi: ,

Mity powstania warszawskiego

lipiec 29, 2009 | XiazeLuka 107 Komentarze/y | Kategoria: Xiaze

Za parę dni odbędzie się obowiązkowa masówka poświęcona pamięci tej nieszczęsnej awantury. Wielkie słowa będą odmieniane przez wszelkie możliwe przypadki, a nieśmiałe próby polemiki zostaną zagłuszone przez wściekłe klątwy hurrapatriotów. 1 sierpnia o godzinie 17 tysiące warszawian zamienią się w słupy soli, oddając hołd baśni z 1001 nocy.

Mit generalny

Rocznicę wybuchu walk w Warszawie obchodzi się co rok nieomal na kolanach, trajkocząc jednocześnie o wspaniałej postawie ludności i powstańców, heroizmie, poświęceniu i takich tam, znamy te bajkowe frazy na pamięć. Maksymalizowanie pamięci o 1 sierpnia pozwala wyrzucić z pamięci drugą klamrę spinającą tę drakę – 2 października. 2 października zweryfikował dosadnie i boleśnie ułudy 1 sierpnia. Symboliczny dokument fotograficzny: Bór-Komorowski ściska prawicę von dem Bachowi-Zeleńskiemu – Bór ponury, z pochyloną smętnie głową, zadowolony von dem Bach patrzy prosto przed siebie.

Gdzie tu mit? Ano w tym, że świętujemy nie rocznicę radosnego wydarzenia, lecz straszliwej klęski. Jeśli więc rocznicę tę warto celebrować, to nie w imię rzekomych zalet, lecz w intencji zapobieżenia w przyszłości wszczynania podobnej masakry. Bo świętować masakrę to samobójczy masochizm…

Przeczytaj Całość »

Tagi:

Boskiego Sajmona cd

lipiec 29, 2009 | Basia 4 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie, Przyroda

SIMON’S CAT – FLY GUY
przez Mister3ZE
Tagi:

Nalewka Wiśniowa

lipiec 28, 2009 | Basia 13 Komentarze/y | Kategoria: Alkohole

Pierwsza taka 2tygodniowa – czyli szybko nadająca się do spożycia. W proporcjach 1 kg wiśni, 1 l spirytusu + pół litra syropu z wody i szklanki cukru. Dodakowo parę goździków. Wiśnie z pestkami, parę bez pestek, pestki rozgnieść. Wszystko razem w słoju, po 2 tyg. rozlewamy.

Wlaśnie rozlałam. Zamocne! wiśnie same w sobie są cierpkie do tego w spirytusie, ech! aż przeczyszczają zatoki. Rozrobiłam jeszcze trochę wody z cukrem [na oko] teraz lepiej, a może to dlatego, że to 3 kieliszek degustacyjny i jakby wszystko staje sie lepsze i nie ma niedobrych nalewek…

Tak czy siak. Wiśniówka nie zostanie chyba moją najulubieńszą z nalewek, jest taka [nie mogę znaleźć właściwego słowa] wódkowa jak pół litra, nie delikatna, znaczy za mało w niej sztuki. Dobrze, że czuć goździki, to ją odrobinę ratuje.

Nie jest aż tak tragicznie. Może ciut przesadzam mam jeszcze zalane w/g innego przepisu dłuższego – zobaczymy co wyjdzie, ale zainwestuję raczej w maliny w najbliższym czasie.

ps. w butlach mam smorodinówkę – to jest królowa nalewek. Od niej wszystko się zaczęlo. Zła jestem, bo przespałam najlepsze porzeczki, potem zaczęło padać i mało było do kupienia a moich to ze 2 garście zebrałam – za małe krzaczki.

Tagi: ,

Bratnia Republika Słowacka SSRE

lipiec 28, 2009 | Siedem 9 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Wysforowała się na czoło awangardy postępu. Ciężko dogonić taki kretynizm słowackich kałmuków. Ja w każdym razie nie mam pomysłu na to co mogłoby się zbliżyć do przepisu zakazującego zostawiania niedomkniętych okien w autach. Nawet Wyborowa przeciera oczy ze zdumiania. Uzasadnieniem nie jest już nawet dbałość o bezpieczeństwo a o mienie towarzyszy Słowaków. Proponuję 20 ełrusów za pozostawienie roweru bez łańcucha. Zgłoszę to oficjalnie na następnym wiecu przodowników UłE.

"Słowacka policja może ukarać mandatem w wysokości stu euro kierowcę, który nie domknął okna swojego samochodu. Kontrowersyjny przepis budzi sprzeciw zarówno Słowaków, jak i zagranicznych turystów.

Wielu kierowców, parkując na ulicach słowackich miast podczas rekordowych upałów, zostawia uchylone okna swoich samochodów. Wielu z nich nie wie, że w przypadku opuszczenia szyby nawet o 2 milimetry grozi im grzywna w wysokości stu euro.

Nadgorliwi policjanci egzekwują twardo kontrowersyjny przepis tłumacząc, że podczas nieobecności kierowcy wóz powinien być zabezpieczony przed ewentualną kradzieżą. Wiele takich przypadków odnotowali zdumieni mieszkańcy Bratysławy, którzy pozostawili swoje auta z niedomkniętymi oknami dokonując szybkich zakupów.

Tagi:

Kancelaria prezydenta w chórze ruskich fałszerzy historii

lipiec 28, 2009 | XiazeLuka 6 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Pan Prezydent rozgromił ostatnio szefa swojej kancelarii. Ponoć wywiadów nie umiał udzielać.Szybko dorobił się nowego, niejakiego Stasiaka Władysława. Niestety – różnicy nie widać, nowy boss prezydenckiego sekretariatu zdążył już udzielić wywiadu, w którym bez skrępowania pochwalił się wiedzą historyczną jako żywo przypominającą biuletyny propagandowe sowieckiego Politbiura:

Pytanie: Teraz Władimir Putin mówi, że przyjedzie do Polski na obchody wybuchu II wojny światowej, jeśli nie usłyszy, że był po stronie agresorów.

Odpowiedź: No właśnie. To kolejny przejaw braku normalności. Nie możemy przecież udawać, że nie było 17 września. Miałem nadzieję, że wersja o wyzwalaniu zachodniej Białorusi i Ukrainy przeszła do historii.

Putin dobrze wie, skąd wieje wiatr, dlatego domaga się glejtu. Szef kancelarii prezydenta RP naiwnie uważa, że postsowietów drażni wspominanie o 17 września. Skądże znowu! Czego mianowicie mają się wstydzić, wyzwolenia zachodniej Białorusi i Ukrainy spod władzy faszystowskiej sanacyjnej soldateski? Toż to powód do dumy…

Nie, panie szefie kancelarii prezydenta, Ruskom nie chodzi o 17 września, lecz o 1 września. Nie o udział „po stronie agresorów”, lecz bezpośrednie sprawstwo i wiążącą się za to odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. Europa stanęła w ogniu w wyniku nazistowsko-komunistycznego spisku, zawartego i przyklepanego 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie. Pakt Ribbentrop-Mołotow przesądził o wybuchu wojny międzykontynentalnej, obie strony solidarnie zmierzały do podboju terytoriów swoich sąsiadów, tak na początek. Przypomnienia tego właśnie niewygodnego faktu Kreml się obawia, a nie usprawiedliwionego dziejowo marszu narodowowyzwoleńczego na tereny tak zwanej Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy.

Tak zwanej, panie Stasiak Władysławie – ponieważ były to wschodnie województwa II Rzeczpospolitej, a nie jakaś tam zapadnaja Białoruś czy zapadnaja Ukraina. Nie jest pan zakłopotany powtarzaniem bolszewickich bredni? To może definitywny urlopik potrzebny?

Telewizja SPIERDOLIŁA ludziom mózgi

lipiec 28, 2009 | sz0k 31 Komentarze/y | Kategoria: Kultura, Ludzie, Sz0k

Kompletnie spierdoliła, doszczętnie zlasowała, totalnie unicestwiła… Jest to zagrożenie nieporównywalne chyba z niczym w historii (tylko internet ma szansę je pobić). Alkohol, ostre dragi, głód, chore ideologie, nic tak nie zjebało ludziom mózgownic jak telewizja…

Oczekuję… tfu… ŻĄDAM, aby amerykańscy naukowcy , tu i teraz przeprowadzili i opublikowali badania nt. "Wpływu oglądania telewizji na degenerację mózgu ". Jestem pewien, że jest ona 10 razy gorsza od regularnego wąchania butaprenu…

Chodzi o KDT … ale nie tylko, choć przede wszystkim, to ta przysłowiowa kropla, która przelała czarę goryczy. Nie zaczęliście się zastanawiać skąd to całe bezhołowie się naglę zaczęło tak mnożyć? Te cyrki z "białymi miasteczkami", górnikami rozwalającymi pół miasta, czy teraz psycholami co to z dziećmi i starcami się okopują w jakichś blaszkach, których od kilku lat nie powinno w ogóle być i potem jęczą przed kamerami jak to ich "katują" i "gazują"? Otóż te wszystkie zjeby są wytworem "magicznego" oddziaływania telewizji (szerzej: mediów elektronicznych). Od momentu kiedy miernota pokroju Donalda z jego partią-wydmuszką została wykreowana przez media na siłę przewodnią narodu, którą popiera połowa Polaków, Ci ostatni kompletnie wyłączyli myślenie zdając się w całości na to co "pokażą i powiedzą w telewizji". Bo w telewizji nie ważna jest rzeczywistość , tylko właśnie to co i jak zostanie pokazane.

I tak problem kilkuset, czy nawet kilku tysięcy ludzi (górników, pielęgniarek, kupców spod KDT) może stać się wielkim, narodowym problemem, o którym będą napierdalać w TV przez tydzień, a WSI24 założy specjalny blok tematyczny z wyjebaną i wzruszającą czołówką. Wystarczy tylko zrobić odpowiedni burdel i cyrk. Chamstwo, burdy i prowokacje są tutaj w cenie. Zawsze można odegrać rolę uciśnionych, prześladowanych i maltretowanych. To telewidzów wzrusza, a że myślenie mają wyłączone to oczywiście automatycznie solidaryzują się i ustawiają po stronie rzekomo "uciśnionych".

Przypatrzmy się więc nieco tym "uciśnionym" spod KDT:

Interesujących jest tutaj kilka faktów:

1. Tłumy gapiów , z których 90% ma komórki/kamery/chuj wi co tam jeszcze i nieustannie filmuje. Z jednej strony to dobrze, bo możemy potem na jutubie podziwiać takich świrów jak powyżej, z drugiej strony większość z nich to te odmóżdżone zombiaki, które myślą, że swoim filmikiem zwojują świat i dołączą do boskiego grona Sekielsko-Morozowsko-Liso-Żakowskich. To dla takich dekli powstają te wszystkie platformy Alert24, Kontakt24, ChujCiWDupe24. Wchodząc na gadzinówę i czytając te przerażające i mrożące krew w żyłach relacje o "potężnej nawałnicy, gradobiciu i drugim potopie", mam ochotę się wyrzygać.
To łechtanie ludzkiej próżności, połączone ze wspomnianym odmóżdżeniem tworzy takich ciołków jak ten od tego filmiku:

który jak debil lata z komórką i wygraża się policjantom, że "To wszystko będzie w telewizji! To wszystko będzie w telewizji!" i nawołuje resztę podobnych mu zombich do umieszczania swoich nagrań na Kontakt24…

Bardziej ekstremalne przykłady takich głupków już znamy. Mam na myśli tutaj chociażby filmiki nastolatków z seksu w kiblu, czy z dręczenia nauczyciela. Z bardziej aktualnych, ciekawy przypadek:

20 osiłków na komendzie
Po kilku minutach od doprowadzenia zatrzymanych do jednostki, do gmachu weszło około 20 osób. Żądali natychmiastowego zwolnienia mężczyzn. Grozili, że jeśli nie zostaną wypuszczeni, to nagrany przez nich telefonem komórkowym film trafi do mediów.

Ludziom kompletnie odbiła szajba… telewizja jest większym straszakiem niż… niż cokolwiek, niż policja, czy wymiar sprawiedliwości, co doprowadza mnie do punktu numer:

2. Postawa policji.
No luuuudzie… to ma być policja? Ta grupka uśmiechających się głupkowato i nie reagujących w ogóle chłopaczków? To właśnie strach przed telewizją, przed tym jak ich pokażą, co z tego zrobią, zamienił ich w takie niedojdy… W normalnych warunkach tego psychopatę, czy tego pyskatego gnoja-chuligana jebnąłby po łydach z pały, docisnął kolankiem do ziemi, skuł kajdankami i wsadził na 48 coby sobie przemyślał zachowanie, a potem albo do wariatkowa, albo srogie kary pieniężne. Taka bezczelność w odniesieniu do policji jest po prostu DO CHUJA NIEPODOBNA!

3. Bydło vel kupcy spod KDT.
Tutaj to nawet nie ma co komentować… hołota jakaś spod Warszawy, czy insze chamstwo. Miasto im łaskę zrobiło nie raz, przedłużając im co chwila pobyt w najbardziej dogodnym miejscu w Polsce. O tym, że mają się wynieść wiedzieli od dawna (myślę, że wielu się wyniosło regulaminowo, ale o tym przecież Nam w TV nie powiedzą), ale nie, woleli zrobić burdel. Rzucić się na policję i krzyczeć, że "Kobiety biją!", wykorzystywać dzieci, osoby starsze, itd. Monty Pajton to jest po prostu pikuś przy tym. No ale czego się spodziewać w erze telewizyjnego odmóżdżenia? Chyba tylko tego, że będzie jeszcze gorzej…

Tagi: , , , ,

Czy jesteś feministką? (Zrób sobie test!)

lipiec 26, 2009 | Piana 11 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie

Czasami człowiek nie wie, że mówi prozą. To normalne. Bardzo często zresztą do końca nie jesteśmy w stanie dokładnie określić ani bytu, ani także świadomości. Co wówczas zrobić, aby określić siebie, kim jesteśmy i co reprezentujemy? Warto jest skonfrontować się z kimś, ewentualnie zrobić jakiś test. W tytule dzisiejszego odcinka znajduje się informacja o teście na feministkę, więc poniżej zaprezentuję, jak należy go przeprowadzić (oczywiście jest to test dla kobiet).

Oto, co w tym celu należy wykonać. Jedziemy na dworzec kolejowy z walizką ważącą około 30 kilo. Najlepiej by było, gdyby w tym dniu panował ponadtrzydziestostopniowy upał. Walizkę bierzemy do ręki, następnie próbujemy ją taszczyć przez cały dworzec i wnieść na peron. Kolejny etap to przeniesienie walizki („W dniu dzisiejszym pociąg do Lublińca odjedzie z peronu trzeciego. Podróżnych oczekujących na peronie drugim prosimy…”) z jednego peronu na drugi. Jeśli po dwóch minutach testu zaczniesz rozglądać się za facetem do dźwigania (najlepiej jakimś konkretnym), to oblałaś na całego test na feministkę. Jesteś po prostu normalną kobietą.

Facet nie narzeka na noszenie ciężarów, ponieważ tak został stworzony i/lub ukształtowany przez kulturę, tradycję, etc (nie chciałbym tu wnikać głęboko w genezę). Nie może się rozkleić i już. Kropka. Negowanie tradycyjnych ról, podziałów, etc. jest działaniem wbrew naturze, a historia pokazuje, iż działania wbrew naturze (np. zakaz własności prywatnej) powodowały skutki opłakane.

Jak już jesteśmy przy sprawach damsko-męskich, to chciałbym wrzucić trzy grosze w temacie tzw. „parytetów” (kolejny po tzw. „homofobii” potworek językowy), a swoje zdanie określiłem kilka lat temu i nie zmieniłem go choćby o jotę. Otóż, gdy mam ochotę zatrudnić do mojej firmy tylko i wyłącznie biusciaste blondyny, to mam do tego absolutne prawo. I wara hołoto od tego! Jeśli jeszcze wprowadzę do regulaminu firmy zapis, iż strojem obowiązującym będzie spódnica w wersji mini oraz bluzka z dużym dekoltem, to jest to wyłącznie sprawa między pracodawcą i pracownikiem. Moja firma, moi pracownicy. Podpisujemy umowę, warunki są jasno przedstawione. Jeśli panie się na to zgodzą, to w porządku. Trzecia osoba nie ma prawa się do tego mieszać. To przecież zwykła umowa, z której można się zawsze wycofać.

Problematyczne są jedynie instytucje państwowe, gdzie rząd jako pracodawca może wdrażać w życie różne bzdury. Dlatego też należy sprywatyzować coś się da (resztę, jak np. większość ministerstw, zlikwidować). Dopiero wówczas temat tzw. parytetów zniknie jak słynny wieloryb co się pojawiał swego czasu w Bałtyku.

Tagi: , ,
... free counters