Zioło2
czerwiec 25, 2009 Kategoria Osobiste
Pisałam kiedyś, że będę sobie studiować zielarstwo. Marny ze mnie student, ale coś już mam. Suszą się na strychu stodoły. Mają tam ciepło i przewiewnie. Na razie fajnie wygladają. Znaczy, slużą do patrzenia.

Na pierwszym planie jest mięta. Się okazało, że jak ten Hilary z okularami mam pod nosem, na własnej łące krzaczory mięty. Bardzo intensywna i aromatyczna po zaparzeniu.
Z innych leczniczych specjałów, chciałam poinformować, że pierwsza nalewka z truskawek rozlana.Następna jeszcze w słoju, bo inną metodą robiona.
Smakowana na świeżo [ta pierwsza] zapowiada się obiecująco.
czerwiec 25, 2009 o 22:28
Noooooo liściory ma ta twoja miętka imponujące na oko wyglądają jak grab albo wiąz :) a to zgrabnie związana mięta :) Tak szczerze to letko zazdroszczę ;)
czerwiec 25, 2009 o 22:52
tak, wielgachne liscie. wiec wrzucilam temat miety do googli i na pierwszy rzut oka czytam, ze miet jest ze 40 gatunkow.Tę identyfikuje jako nadwoda.
czerwiec 26, 2009 o 01:11
My tez dzis w ziolach robimy.
czerwiec 26, 2009 o 08:28
ryba z tymiankiem, albo z rozmarynem lepiej jest okej, ale bez wnetrznosci
czerwiec 26, 2009 o 09:51
Ladne, nie ma co, ladne.
Rybka taka, ze reki bym jej do pyszczka nie wlozyl.
czerwiec 30, 2009 o 13:27
a propos mięty. Zaparzam tylko przy niestrawnosciach. Natomiast namiętnie pożeram ser zapiekany z miętą. No ale to taki lokalizm, jak i “prozioki”. Te ostatnie bez mięty :)