Akcja

czerwiec 30, 2009 | Siedem 33 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Mam prośbę wielką o dodanie ocen do fotki w konkursie na NK. "Poomoożecie?"

TUTAJ

JZ na tropie kolejnej zbrodni Junty Kaczynskych

czerwiec 30, 2009 | Siedem 7 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Juden Zeitung delektuje się, mlaskając głośno dekonspiracją kolejnego spisku Krwawego Reżymu  Neonazistów z PIS’u. Znaleziono w piwnicy przestrzelone czaszki młodych i wykształconych z wielkich miast? Odkopano nieopodal Nadżafu masowe groby wyborców PO? Nie… Mąż senatorki pisowskiej zdecydował się umieścić facjatę Palikota na butelce wyrobu spirytusowego.

Jeśli to ja miałbym decydować w sprawach marketingowych w polmosie to nie umieszczałbym na butelce alkoholu palikota. Używki mają w ostatnich latach bardzo złą prasę. Panuje powszechne przekonanie podsycane przez media, że papierosy czy wódka szkodzą ludzkiemu organizmowi. Do tego ryło palikota może sugerować poważny brejn damydż [uszkodzenie mózgu]. To nie jest dobry pomysł.

Tagi: ,

Nadzmysłowe 3 minuty

czerwiec 30, 2009 | Loulou 3 Komentarze/y | Kategoria: Sport

Nazbierało się kilka smaczków, wiec pozwolicie. Smakosze boksu mogą czytać dosłownie, pozostali przyczynowo. Bo przecież nie o to chodzi, żeby delektować się krwią, tylko żeby znaleźć punkt odniesienia. Można iść do opery, można do kościoła, można obejrzeć film Herzoga, można w końcu udać się na salę sportową.

Przede wszystkim!

cotto012.jpg

Miguel Cotto pokazał 3 tygodnie temu w Nowym Jorku, że jest pięściarzem kompletnym, pokonując na punkty w wyśmienitym pojedynku Jehudę Clottey`a. Pozornie chaotyczne starcie było w rzeczywistości wyśmienitym widowiskiem  pięściarskim. Do takich walk można wracać wielokrotnie, choć nie obfitowała w fajerwerki.

Ponadto.

kli.jpg

Starszy z braci Kliczków pobił w Glensenkirchen Rusłana Czagajewa, udowadniając, że jest bokserem nie do oglądania. Do wyrzygania profesjonalne asekuranctwo, na najmniejsze nawet ryzyko Władymir się nie odważy. Całe szczęście, że nie robią mu w Stanach walk. Niemcy mogą sobie to oglądać, dobrze im tak.

ada.jpg

Niedaleko do kolejnej obrony mistrzowskiego pasa Tomasza Adamka. To już 11 lipca, w Newark. Z kelnerem jakimś, prawda, ale nie bądźmy tacy jak łonetowcy, dla których Adamek jest najlepszym bokserem świata. Razem z Robertem Kubicą. Dojść do czegoś kurewsko ciężko jest, dlatego jedziemy do Newarku tak samo, jakby na ring miał wyjść z Adamkiem  Joe Calzaghe, czy Bernard Hopkins.

Na horyzoncie są kolejne walki stulecia, na wrzesień zakontraktowany jest pojedynek Marqueza z Mayweatherem, w sierpniu ma się przetrzeć Baby Bull, ale o tym inną razą.

Zmarło się jakiemuś bokserowi w Meksyku, w wyniku obrażeń odniesionych na ringu. Podniósł się wrzask na portalach, że "to nie jest sport" i żeby zakazać, bo dochodzi do nieszczęść. Nieomylny to znak, że trzeba o tę piękną dyscyplinę sportu dbać i promować ją. Każdy pięściarz w każdej chwili może przerwać walkę. Wystarczy by dotknął kolanem maty. Więc czemu się, wrażliwcy, wpierdalacie?!

I w końcu deser. Miał być wpis piękny przy okazji premiery filmy biograficznego. Film miał kręcić Aronofsky, ten od Requiem i Wrestlera. 3 rok już chyba jest ten film robiony. I ostatnio wyczytałem, że reżyser się zmienił, aktorzy się zmienili a film wypuszczą na jesieni 2010. Dzięki.

Micky Ward i Arturo Gatii spotykali się trzykrotnie. Pierwszy raz w 2002 roku. Lokalna gala bokserska w Connecticut. 10ciorundowy pojedynek o nic. Przyszło trochę ludzi, w ringu sędzia-emeryt. Miało odbyć się rzemiosło i do domu. Przypomnijcie sobie filmy z holiłoda, na których faceci biją się na zabój, żaden się nie broni, już-już ten jeden katuje drugiego a tu nagle zmiana i w końcu wygrywa ten dobry. Bajera, no nie? No to popatrzmy sobie na końcówkę ósmej i dziewiątą rundę wspomnianego rzemiosła. Ward w czerwonym pasie.

Frank Cappucino nie przerwał walki. Nie przerwał bo miał wtedy 68 lat i ponad 10000 przesędziowanych pojedynków. Widział, że dzieje się coś niezwykłego i że zbrodnią byłoby to zatrzymać. Na początku 10 rundy widzimy jak Ward stuka Gattiego w glowę i co mówi? No właśnie… Czysta szlachetność. Prawdziwa.

Tagi: , ,

łitnes Jehowy

czerwiec 29, 2009 | Siedem 22 Komentarze/y | Kategoria: Ludzie

Kolejna mniejszość rozpieszczana przez czekistów słowa z Gazety Bliskowschodniej.

"Świadków Jehowy szukają przez ogłoszenia w internecie i prasie sklepy Occasion działające w hipermarketach Tesco w Łodzi i Warszawie. To duże sale z odzieżą, kosmetykami i akcesoriami : okulary, torebki, plecaki. Sprzedają markowe produkty (Wrangler, Lee, Mustang* ) - nie z nowych kolekcji, ale po niskich cenach.

Uczciwość, rzetelność, pracowitość - Hoszowski wylicza zalety świadków Jehowy. - Biblia mówi: pracujcie tak jak dla Jehowy, czyli Boga.
Rekrutująca dla Occasion: - Już mieliśmy pracownika, który przyznał podczas rozmowy kwalifikacyjnej, że jest świadkiem . Zaznaczył, że musi uczestniczyć w zebraniach zborowych i nie zawsze będzie mógł zostać na popołudniowy dyżur. Bardzo się sprawdził. Miły, otwarty, garnął się do klientów**. Nikt nie wyszedł z pustymi rękami ."

Ciekawe co Jehowa na wyzysk "małych chińskich rączek" szyjących lewisy za 5 dolarów tygodniowo. Jak świadkowie zapatrują się na 100% marżę w sklepie o ironio "okażyn" bo w zwykłym marży jest 300%.

Poza tym:

*- Buty mustanga śmierdzą

**- Pewnie pedał albo ocieracz.

Tagi:

Pasożyt o nazwie “Rzeczpospolita Polska”

czerwiec 27, 2009 | Piana 5 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Wielokrotnie już twierdziłem, że państwo polskie nie istnieje w rzeczywistości. Państwo jest organizmem, stworzonym po to, aby uporządkować życie, stanowić i egzekwować przestrzeganie prawa, a także bronić przed wrogami wewnętrznymi (policja, służby specjalne) i zewnętrznymi (wojsko). Tyle teoria. W praktyce żyjemy w matriksie – instytucja o nazwie “Rzeczpospolita Polska” to zwykły pasożyt, który nie zajmuje się opisanymi wyżej rzeczami. Sposób działania instytucji państwowych, stosunek państwa do obywateli jednoznacznie pokazuje nam raczej, iż sa to stosunki wrogie. Nie można tego nazwać w żadnym wypadku “państwem” – to zorganizowany aparat wyzysku i zniewolenia. Słynny zakaz wywieszania flagi biało-czerwonej poza dniami świątecznymi jest tylko delikatnym, ale wymownym obrazem.

Żyjemy w matriksie, gdzie wmawia nam się, że jest wszystko w jak najlepszym porządku. W ostatnim czasie uzyskaliśmy kolejny już dowód na potwierdzenie mojej teorii. O nim poniżej.

To, że od dwudziestu lat kolejni złodzieje, zwani dla niepoznaki “ministrami finansów” zadłużają nas i kolejne pokolenia, to wszyscy wiedzą. Przy nich to nawet nieboszczyk Edward Gierek był prawdziwym ascetą rodem ze średniowiecznych opowieści.

Obecnie naczelny złodziej RP, niejaki Vincent Rostowski, zarządził kolejny rabunek na swoich niewol… to znaczy oczywiście obywateli III RP. Powiedział to w sposób równie łatwy, niczym Makłowicz zapodaje kolejny przepis (pewnie niedługo zakazany, jak to w “liberalnym” społeczeństwie) na tłusty i smaczny posiłek. W końcu owce są po to, by je strzyc, a niewol… to znaczy oczywiście obywatele niewiele się od nich różnią – przecież ponoć wszystkie stworzenia są równe.

Najciekawsze oczywiście jest to, czego nie powiedział. Nie powiedział mianowicie jednej rzeczy – “w związku z problemami ograniczamy wielkość administracji, zmniejszamy ilość agencji i redukujemy etaty”. Tłumacząc to z polskiego na nasz: “kit z tym, że nie ma kasy – my i tak musimy dostać swoje – zabierzemy wam ostatnią koszule, ostatni kawałek chleba. Może tu być jak na Ukrainie w latach 30-tych, nas to gówno obchodzi.

Media oczywiście ze zrozumieniem przyjęły argumentację naczelnego złodzieja III RP, nikt nie przypomniał mu o wcześniejszych słowach. Milcząca masa polskiej grupy etnicznej zapomniała o tym już po trzech minutach słuchając kolejny złoty przebój i przypominając sobie, że muszą popierać PO, bo inaczej wróci PiS i będzie “obciach na całą Europę”.

PS. Narodu polskiego oczywiście nie ma (jest tylko polskojęzyczna grupa etniczna) – ale o tym innym razem. Na razie uzyskałem potwierdzenie, że nie tylko ja tak myślę. W czerwcowej “Opcji na prawo” przypomniany jest cytat Czesława Blicharskiego, dowódcy Dywizjonu 300. Stwierdził on, że “Dziś nie ma czegoś takiego, jak polski naród, jest tylko materiał etnograficzny”. Smutne to, ale jakże prawdziwe…

Tagi: , , ,

Bez przebaczenia

czerwiec 26, 2009 | XiazeLuka 25 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Bossa przymusowej telewizji, obywatela Farfała, środowiska postępowe tytułują niezmiennie „byłym neonazistą”. Chodzi o jakiś drobny epizod z zamierzchłej przeszłości jego młodzieńczych lat, zdaniem środowisk tolerancyjnych – nie podlegający zatarciu. Unforgiven.

No cóż, jeśli rowu nie można przeskoczyć, należy przejść po jego dnie. Czyli uwypuklić najważniejsze osiągnięcia znanych ludzi analogicznymi anonsami:

Robert Biedroń – były mężczyzna,

Daniel Cohn-Bendit – były pedofil,

Joschka Fischer – były terrorysta,

Bronisław Geremek – były komunista,

Maria Janion – była komunistka,

Milan Kundera – były donosiciel,

Jacek Kuroń – były trockista i czerwony harcerz,

Tadeusz Łomnicki – były milicjant i komunista,

Lesław Maleszka – były szpicel-ochotnik komunistycznej policji politycznej,

Tadeusz Mazowiecki – były stalinowski dziennikarz,

Grzegorz Napieralski – były instruktor PZPR,

Daniel Passent – były kapuś komunistycznych służb specjalnych,

Joanna Senyszyn – była członkini partii komunistycznej,

Andrzej Szczypiorski – były konfident komunistycznej policji politycznej,

Wisława Szymborska – była piewczyni Stalina,

Lecz Wałęsa – były agent SB.

Prawda, że taki dowód nieustającej pamięci jest bardzo sympatyczny? Nic to późniejsze zasługi czy dowody zmiany poglądów, pryncypialność ponad wszystko. Zatem niech owa pryncypialność w ocenie bliźnich nie będzie – nomen omen – wybiórcza, niech nie ogranicza się jedynie do byłego neonazisty Farfała…

Złośliwi zbieracze szmelcu

czerwiec 26, 2009 | XiazeLuka 4 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Opinie, jakoby w dzisiejszych czasach panowała znieczulica, są z gruntu błędne.  Ilość altruistów zainteresowanych pomaganiem rodakom jest tak duża, że aby dojść do głosu muszą stać w kolejce oczekując na swoją kolej. Tłumy zionących empatią bezpieczniaków chcą powsadzać w pobocza dróg tysiące fotoradarów tworząc z nich coś w rodzaju szpaleru rabarbaru; inni proponują zmusić kierowców do cyklicznych wymian praw jazdy pod pretekstem zmian w ich fizjonomii; są i tacy futuryści, którym marzy się czipowanie aut i dróg w celu pomiaru średniej prędkości. Wszystko to ma na celu oczywiście poprawę naszego bezpieczeństwa i odchudzenie naszego portfela – za okazaną nieproszoną troskę nasi dobrodzieje oczekują oczywiście drobnej zapłaty.

Dzisiaj do mikrofonu dorwał się kolejny łaskawca, prezes PZPM tow. Faryś Jakub. Ludzkim głosem obwieścił urbi et orbi, że co trzecie auto w Polsce ma od 16 do 30 lat, przez co zagraża bezpieczeństwu na drogach. Ciekawe, na jakiej podstawie PZPM szermuje takimi danymi, skoro na udostępnionym na swojej stronie zestawieniu roku produkcji  importowanych autwystępuje jedynie kategoria „wiek powyżej 10 lat”?

Mimo wszystko przyjmijmy informacje tow. Farysia do wiadomości i skierujmy swoją skupiona uwagę na jakąś zatłoczoną trasę przelotową. 30 lat temu mieliśmy rok 1979, czyli okres panowania fiatów 125, 126 i polonezów oraz mirafiori czy kadetów. Hm… Owszem, czasem mignie nam przed oczami jakiś dużuś, poldek czy inny zabytek, niemniej nie jest on co trzeci, lecz raczej co trzydziesty. No dobrze, ale 16 lat temu mieliśmy rok 1993. Czym to wówczas się jeździło? Wytężmy pamięć – wypasione modele polonezów, pierwsze japończyki i fordy, włoskie fiaty i polskie czinkłeczenta… Fakt, te modele łatwiej wyłowić z tłumu innych wehikułów, czy jednak rzeczywiście stanowią aż jedną trzecią ogółu? Oferta importowa (dane z mobile.eu) za lata 1979-1993 to ok. 42 000 propozycji, a za 1994-2000 – już ponad 176 000. Skoro zatem auta starsze niż 10 lat stanowią mniej więcej 40% importu, to siłą rzeczy te 16-30-letnie nijak nie wybiją się na reprezentację 30%.

Chyba, że źle liczę i kiepsko widzę.

Widzę natomiast wyraźnie co innego Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego to największa polską organizacja pracodawców branży motoryzacyjnej, zrzeszającą obecnie 36 firm: producentów oraz przedstawicieli producentów pojazdów samochodowych, motocykli i skuterów. Tym samym motywy skłaniające tow. Farysia do żądania usunięcia konkuren… pardon… 30-16-letnich wraków z dróg i ulic, jako odpowiedzialnych za niechlubną ilość zabitych w wypadkach, stają się jasne jak słońce (fatalne, jednopasmowe drogi do rzeczy nic nie mają). Boss PZPM zresztą się specjalnie nie kryje, zachwala rozwiązania przyjęte w większości państw UE promujące zakup nowych samochodów i wprowadzające dopłaty do złomowanych aut. Jego kieszeni to specjalnie nie obciąża, więc – co tu ukrywać – powód do zachwytu jest.

Pozostaje jedynie drobiazg – jak by tu zmusić krnąbrnych Polaków do oddania swoich ukochanych średniowiecznych rupieci i skłonić do zakupu pojazdów wytworzonych przez kolegów tow. Farysia z cechu samochodowego? Tak, tak, szefowi PZPM bardzo podoba się koncepcja podatku ekologicznego i szykanowania posiadaczy pojazdów nie wyprodukowanych przez jego zaprzyjaźnione fabryki.

Wynika z tego wszystkiego, że pozbawić ludzi ich samochodów być może nawet się łatwo uda, niestety nadal pozostaje pewien szkopuł: koszt nowego auta bardzo średniej klasy wyposażonego w bajery typu ABS, ESP, TRC itp. przekracza 60 tysięcy złotówek. Średnia pensja brutto to jakieś 3500 PLN. Zdaje się, towarzyszu Faryś, że w ten sposób temat wyczerpaliśmy, prawda?

Zakaz Jedzenia Czipsów W Czasie Jazdy Samochodem

czerwiec 26, 2009 | Basia 8 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Posłowie przygotowują nową ustawę, w myśl której nie będzie można jeść czipsów w samochodzie.  Zakaz ma dotyczyć  nie tylko kierowcy, ale i pasażerów.

Nowe przepisy są właśnie opracowywane w sejmowej komisji zdrowia i mają stanowić uzupełnienie do ustawy antynowotworowej. Jeden z przepisów mówi, że w czasie jazdy wszystkich jadących samochodem będzie obowiązywał zupełny zakaz jedzenia czipsów .

Z racji tego, że póki co w projekcie mowa jest tylko o jadącym samochodzie, przedstawiciele firm produkujących czipsy już dopytują o ewentualne jedzenie w czasie postoju. Posłowie mają się jeszcze nad tym zastanowić.

Absurd? z pewnością. Tekst powyższy jest kompilacją tekstu Nie zapalisz w czasie jazdy . Zamiast jedzenia czipsów wstawcie "palenia papierosów" . Chciałam zaznaczyć, że czipsy w/g badań zawierają związki rakotwórcze .

Nie można wykluczyć, że pomysł posłów jest na poważnie, albo jest to sposób na "kozę" z tego dowcipu o Żydzie co narzekał, że ma ciasno w domu. Odczuł ulgę, jak się pozbył kozy. Tak i tu, posłowie stwierdzą [po wakacjach], okej nie będzie zakazu palenia w samochodzie [oczywiście mandatów] podwyższymy tylko mandaty za jazdę bez zapiętych pasów.

A ludzie na to: huura…jak super, uff jaka ulga.

Tagi:

Zioło2

czerwiec 25, 2009 | Basia 6 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Pisałam kiedyś, że będę sobie studiować zielarstwo. Marny ze mnie student, ale coś już mam. Suszą się na strychu stodoły. Mają tam ciepło i przewiewnie. Na razie fajnie wygladają. Znaczy, slużą do patrzenia.

zioło

Na pierwszym planie jest mięta. Się okazało, że jak ten Hilary z okularami mam pod nosem, na własnej łące krzaczory mięty. Bardzo intensywna i aromatyczna po zaparzeniu.

Z innych leczniczych specjałów, chciałam poinformować, że pierwsza nalewka z truskawek rozlana.Następna jeszcze w słoju, bo inną metodą robiona. 

Smakowana na świeżo [ta pierwsza] zapowiada się obiecująco.

Tagi: ,

Anioły i Demony

czerwiec 25, 2009 | Siedem 16 Komentarze/y | Kategoria: Kultura, historia

Intensywnie reklamowany antyklerykalny serial z ateistycznym Indianom Dżonsem Tomem Hanksem. W drugim odcinku tej telenoweli dzielny prof. Hanks zwiedza kościoły rzymskie. Dobry przewodnik i zachęta dla turystów. Zdjęcia robią wrażenie. Kryminał z klechami w czerwonych sukienkach raczej nudny.

Dostępna jest już kopia DVD więc ośmielam się wkleić jeden apetyczny fragment. Streszczę troszkę intrygę. Ważny klecha adiutant papieża na stanowisku SB, koleś urwany z filmu trajnsputing chwyta słoik z antymaterią [!!!!!!!] :), biegnie ze słoikiem do helikoptera, wyrzuca pilota, siada za sterami bo kończył kurs pilotażu z talibańskimi terrorystami 10 września 2001 o godzinie 16:oo [tak żeby zdążyli się wyspać przed atakiem na WTC o 8 rano następnego dnia]. Taa..

No więc leci z tym słoikiem na baterie i kończy się powoli prąd w słoiku, który utrzymuje antymaterię z dala od materii. Cchroni Rzym przed kataklizmem wybuchu. Reszta na widełło.


... free counters