Gdy nie ma cegłówki
Najbardziej lubię włączyć komputer, przejrzeć wszystkie RSSy i już wiedzieć o czym chce napisać. Czasem się to udaje i temat spada jak cegłówka* Są jednak dni gdy żadna cegła nie chce zlecieć, wkładam głowę do każdej dziury gdzie potencjalnie można oberwać i nic. Wówczas potrzebna jest MUZA. Tak Muza, taka staroświecka, będąca natchnieniem dla poetów i blogowiczów. Ja należę do grona szczęśliwców posiadających takową. Pojawia się zawsze w krytycznym momencie i pozwala się sobą zachwycić a to zachwycenie pozwala przyjść wenie…
No to dzisiaj mnie Muza natchnęła i zachwyciła i gdy się już na nią zagapiłem podsunęła mi temat – czy każda kobieta która podsuwa temat jest od razu Muzą? No gdyby tak było to Muzą dla Siedema byłaby Alicja Tysiąc a dla Luki Nadieżda Krupska czy inna komunistyczna działaczka…
Tak więc by zostać Muzą nie wystarczy być kobietą. Ok, czyli jakie cechy musi posiadać ta wietrzna istota by być boginią dla twórcy? No powinna zapewne być natchnieniem w sensie pozytywnym, inaczej faktycznie Siedem mógłby uznać Alicję T. za Muzę. Po drugie, musi być opiekuńcza. Alicja T. chcąca zamordować własne potomstwo raczej odpada w tych zawodach. Nie jest nawet cieniem Melpomene mimo że faktycznie jest tragiczna.
A moja Muza jest bardzo opiekuńcza, to taka Kaliope, chociaż czasem zasługuje na miano Erato…. Dzięki że jesteś.
* słowa natchnione przez moją Muzę
marzec 27, 2009 o 15:17
na temat natchnienia i tematu. jest zawsze :)
marzec 27, 2009 o 18:21
“kiedys za taka jedna bym sobie dal odciac reke. i wiesz co, grucha? dzisiaj bym byl bez reki”
marzec 28, 2009 o 22:01
n0str0m0:Brak ręki to za mało na niepełnosprawność! Więc to tak jakbyś jej nie stracił… co innego ręka i noga, albo obie ręce /nogi, ale jedna phi…
http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/822858.html