Marazm. Tęsknić zaczynam za koalicją PiS-LPR-Samoobrona. Czy znaliśmy wtedy dzień czy godzinę? Wracał człowiek z szychty i odpalając kompa nie był pewien, czy jest Andrzej Lepper jeszcze premierem, czy już nie jest? Czy nie był to czas, w którym Polacy jednoznacznie obalili twierdzenia różnych Ziemkiewiczów, że nie są społeczeństwem obywatelskim? Wokół siebie nie było czasu zrobić! Sytuacja zmieniała się jak na froncie. A dziś? Flaki z olejem. Janusz Palikot stara się jakoś urozmaicić czas, ale bądżmy szczerzy: to są wygłupy dla prostaków. Te wygłupy są dobrą ilustracją porzekadła, że każdy kij ma dwa końce. Gdyby nie było posła Palikota i jego popisów, nigdy nie dowiedzielibyśmy się, kim w istocie jest młody, wykształcony wyborca PO z dużego miasta.
Nawet w zastoju dostrzec można jednak ciekawostki. Oto u red. Piaseckiego objawiła się pani minister Kopacz. W pierwszej części audycji, która dotyczyła przykrej rzeczywistości służby zdrowia, pani minister była wyraźnie nieukontentowana nachalnymi dociekaniami prowadzącego i jakimiś bzdurnymi pretensjami o to, że w szpitalu na Banacha chorzy leżą na podłodze. Przecież na suficie leżeć nie będą. Jednak pointa tematu zdrowotnego urzekła mnie. Na pytanie o półroczne kolejki do specjalistów pani minister odrzekła:
(…) z roku na rok jest coraz większa dostępność do tych świadczeń. W związku z tym pacjenci dojrzeli również po akcjach, które prowadzi również minister zdrowia, żeby nie lekceważyć najmniejszych objawów swojej choroby. Ich świadomość powoduje, ze zgłaszają się częściej.
I dalej:
Ja myślę, że dzisiaj pacjenci bardziej zaczęli dbać o swoje zdrowie. Z tego powinnam się cieszyć i z tego się cieszę.
No w końcu ktoś miał odwagę powiedzieć jak na prawdę jest. Zamiast zdrowiej się odżywiać, rano ćwiczyć, rzucić palenie, nie jeść kolacji i zapisać się na basen, rodacy w swej hipochondrycznej paranoi lecą z każdym przemęczeniem do kardiologa i stąd na audiencję trzeba czekać pół roku lub dłużej. W swej radości i szczerości mogła pani minister dodać, że przecież dawniej nie było całej tej aparatury, leków, specjalistów, WOŚP i jakoś się kręciło wiec o co te pretensje?
Dalej audycja dotyczyła spraw politycznych. Tu pani minister zdecydowanie się odprężyła i złapała wiatr w żagle. Można było pare zdań powiedzieć nt. PiS. W tym każdy minister PO, każdy poseł PO, każdy najmniejszy pachołek PO doszedł do mistrzostwa. Red. Piasecki zagaił nt. ewentualnego startu pani minister w wyborach do PE.
Powiem szczerze, że gdybym nie brała tego rodzaju decyzji pod uwagę, to życie straciłoby sens.
Czy kobicinie nie należy się “jedynka” w Warszawie? Czyż nie natyrała się w tym niewdzięcznym ministerstwie? Przecież dzięki programom pani minister, w swej dbałości o zdrowie mogliśmy wyrobić półroczne kolejki do specjalistów. Należy się więc jakaś nagroda dla pani minister. Niech się w świecie przetrze.
Z kolei marszałek Senatu Bogdan Borusewicz skarcił Jego Świętobliwość Benedykta XVI za to, że “odchodzi od linii, którą nakreślił i realizował Jan Paweł II”. Mowa oczywiście o zdjęciu ekskomuniki z biskupów Bractwa Św. Piusa X. Marszałek dodał również, że papież Benedykt XVI “popełnia błąd za błędem”. Ciekawe co skłoniło marszałka Borusewicza do takiej oceny? Patrząc na decyzje Benedykta XVI można odnieść wrażenie, że podejmuje je arcystarannie mając świadomość, że przecież w Holandii Niemczech czy Francji nikt po łacinie dwugodzinnej mszy nie będzie odprawiał. Ministrantów nawet odpowiednio dużo nie ma! Poluzować było łatwo, jednak powciągnąć rozmemłaniu jest zadaniem na pokolenia i delikatne przesterowanie, jakiego dokonuje Benedykt XVI jest dowodem raczej jego dalekowzroczności, niż jakichś “błędów”. Chyba że marszałek Borusewicz jest zdania, że do kościoła powinniśmy przychodzić nie na mszę lecz na dyskotekę. Co zaś do “linii” Jana Pawła II, to nie rozumiem skąd u marszałka przekonanie, że była ona słuszna? Za jakieś 100 lat będzie można tak powiedzieć lub nie, ale dziś?
Tymczasem sąd w Edynburgu nie przyznał opieki nad dwojgiem rodzeństwa dziadkom dzieci, lecz przekazał je dwóm pederastom argumentując, że dziadkowie są za starzy na wychowywanie dzieci. Babka 46 lat, dziadek 59. Dzieci mają 5 i 4. Wynika z tego, że babka mogłaby być spokojnie ich matką, lecz sąd był innego zdania. Warto wspomnieć, że wnioskodawcą takiego rozwiązania była opieka społeczna, która dziadków dzieci odpowiednio sterroryzowała groźbami, że jeśli będą brykać przeciw sprawiedliwości dziejowej, to więcej wnuków na oczy nie zobaczą.
Myślę sobie, że dawniej tę “opiekę społeczną” gdyby takowa jakimś cudem pojawiła się z pretensjami, sąsiedzi po prostu przegoniliby pałami i nikt więcej nie nachodziłby tych ludzi. Zwracam w tym miejscu honor Luce. Wpis o ochroniarzach środowiska był właściwy. Żyjemy w potwornych czasach. W III częsci filmu Ojciec Chrzestny, Michael Corleone przestrzega swego siostrzeńca w obliczu porachunków mafijnych, by odpuścił sobie jego córkę. “Kiedy przyjdą, zabiorą to, co dla ciebie najcenniejsze”. I właśnie tak dziś jest. Kiedy przyjdą, zabiorą nam dzieci, zabiorą naszą godność, zabiorą “to co dla nas najcenniesze”. Zostawią tylko bezpieczeństwo i kolejkę do kardiologa. I nikt palcem w naszej obronie nie kiwnie…