Piła V
Już kiedyś wspominałam, że uważam Piłę za jednyny horror z treścią i dlatego lubię ten film. Lubię to nie jest najodpowiedniejsze słowo, ale inne, odpowiednie nie przychodzi mi do głowy. Nie jestem przy tym fanem wszystkich części, nawet nie wiem czy wszystkie oglądałam.
Rozczarowała mnie 5tka z takiego powodu że:
1.Jest jak film o kulisach filmu, z tymże nie opowiada scenarzysta a Jigsaw, albo agent FBI [dużo retrospekcji z poprzednich odcinków]
2.Już pierwsza scena mówi nam – że coś jest nie tak, bo w rozprawianiu się z ofiarą złamano reguły, reguły Jigsawa. [agent FBI dochodzi do tego samego wniosku jakiś czas później]
3.Piątka bohaterów tego odcinka “zaproszonych” do gry, jest potraktowana “po łebkach”, rutynowo.
4.Technicznie zawiódł w pewnym momencie. W scenie, ktorą przedstawia poniższy obraz, która sama jest wystraczająco thilerrska – agent z głową w klatce, która za moment zapełni się wodą. Oglądamy szamotaninę, czekamy czy może jakoś się wyswobodzi a może nie. I w tym momencie kamera robi jakieś zygzaki, skacze trzęście się. Efekt beznadziejny… Ale scena okej.

5.Głosy wszystkich gł. bohaterów Jigsawa, agenta FBI i policjata Hoffama są bardzo do siebie podobne. Głos z natury z glosem z taśmy wydającym polecenia.
Teraz Za:
1.ogólnie lubię Piłę
2.czarna skrzynka, którą dostała w testamencie żona Jigsawa [ nie wiadomo co w niej jest, będzie cz. VI?]
3.Podskoczyłam ze strachu, czy z obrzydzenia na jednej z końcowych scen [ostatni pokój w grze], oraz przy scenie ze skrzynką na głowie w kluczowym szczególe.
4.I jeszcze ostatnia scena [nie zdradze jednak ani słowem, badźcie zaskoczeni] Chociaż słowo powiem – odrobinę mnie rozśmieszyła, bo coś z gwiezdnych wojen mi przypomniała.
