Na blogu Europy21 (reprezentujacym najjastrzebsze nurty mysli politycznej od Telawiwu do Waszyngtonu) przeczytalem kiedys zachete do rozpetania Drugiej ZImnej Wojny.
Wojna ta mialaby sie toczyc – jak domniemywam – pomiedzy panstwami Koalicji Zelaznej Szczeki a Moskwa (z jej islamofaszystowskimi poplecznikami). Zimna Wojna oczywiscie, taka sama jak kiedys. Bo tamta pierwsza byla – jak zareczaja euro21siacy – czarowna.
Panowie jastrzebiowie zdaja sie liczyc na moja kiepska pamiec. Urok Zimnej Wojny Numer Einz znany jest mi zbyt dobrze. Nowemu pokoleniu pewnie mniej, w koncu kto by dzis ogladal – nawet w celach czysto edukacyjnych – takie paszkustwo jak “1984″ czy “Czerwony Swit”. Nie wspomne juz o “The Day After”.
A co mi tam. Wspomne. Zaczyna sie niewinnie, ten film. Lekko strzelane nieporozumienie terytorialne na obrzezu Berlina Zachodniego. Blokada enklawy. Proba przelamania blokady. Strzepy sprzecznych informacji docierajacych z terenu konfliktu. I smugi na niebie. I atomowe zniwo. I smierc.
Taaaa. To byly czasy. Czasy oczekiwania na dzwiek syren. Panom euro21siakom mile i reinkarnacji godne. No coz. Jescze pare tygodni temu ich zyczenia czysto hipotetycznymi byly. Ot, takie sobie przechwalanki i niesforne ciaganie spiacego misia za uszko. Z tym, ze od czasu rozpoczecia Wojny o Osetie sytuacja sie zmienila dramatycznie. Do euro21siakow usmiechnelo sie szczescie. Gwiazdka w Sierpniu. Wrog podjal rekawice. Teraz pozostaje tylko usiasc wygodnie w fotelu, odprezyc sie i poczekac na rozwoj wypadkow – ufajac, ze potocza sie idealnie tak samo jak te sprzed 50 lat. I z final bedzie ten sam – rozpukniecie sie Imperium Zla i…
To oczywista bzdura.
Bo po pierwsze, zwolennikom Zimnej Wojny nie chodzi o wygranie jej i zakonczenie jej stanem pokoju. Wojna jest celem samym w sobie, czego mamy dowod dzis – gdy po latach wzglednego pokoju (lepszego dla swiata niz dekady pelne nerwicy) – jastrzebie zrobily wszystko co w ich mocy by stan ten nie trwal wiecznie.
Po drugie – scenariusz poprzedni moze okazac sie nieaktualny. Rosja dzis jest o wiele silniejsza, o wiele bardziej butna (po latach spedzonych na kolanach) i o wiele bardziej przypierana do muru.
Wczoraj o wlos nie doszlo do wojny strzelanej pomiedzy Marynarka USA i Rosji. Konwoj amerykanski (z wyrzutniami ladowanymi humanitarna pomoca) w ostatniej chwili zrezygnowal z przelamywania kordonu wokol Poti i skierowal okrety do jeszcze dostepnego portu w Batumi.
To, ze sytuacja ta przypomina jako zywo poczatek filmu “The Day After” nie wydaje sie niepokoic zimnowojennych jastrzebi. Ktos jednak powinien byc rozsadny, zanim odezwa sie glosy syren obwieszczajacych nuklerana zime.
Tylko kto?
Tagi:
zimna wojna