Ja, zgred

maj 27, 2008 Kategoria Polityka, Xiaze

Dama w kapelusiku z piórkiem i etolą na szyi, skromnie ściągnięte usteczka, odległy uśmiech Mony Lizy. Mężczyzna: starannie przycięty wąs, kapelusz przywodzący na myśl agentów gestapo z tanich filmów wojennych, krawat ze spinką, powściągliwe, uprzejme spojrzenie. Całość na pożółkłej fotografii, jakimś cudem szczęśliwie ocalonej od zaginięcia w kipieli wojny i prlowskiej gułagowej stabilizacji – ot, zawieruszyła się między dawno nie przeglądanymi szpargałami.

Nasi antenaci – dziadek i babcia (względnie: pradziadek z prababcią).

Istoty bajkowe, odległe i niecodzienne, posiadające dziwaczne maniery i jeszcze śmieszniejsze, archaiczne słownictwo. No i staroświeckie poglądy – zresztą, czego innego oczekiwać od ludzi bez żenady noszących na szyi zabite zwierzęta futerkowe? O prawach zwierząt nie słyszeli, z globalnym ociepleniem nie walczyli, no i nie potrafili wysyłać ememesów. Chodzą słuchy, że nie znali telefonów komórkowych, lecz to raczej niemożliwe, ktoś se robi jaja.

Nie w tym jednak rzecz.

Dzisiejsza młodzież jest, używając nowomowy, otwarta (ja to nazywam ekshibicjonizmem). Swobodniej się zachowuje, dosadniej wyraża, a przez „intymność” rozumie utajnienie numeru telefonu do nie zadającej zbędnych pytań lekarki, specjalistki od zabiegowego likwidowania w zarodku problemów życiowych. Niemniej jest i pozytywna strona owej bezpośredniości – jeśli dwudziestoparolatkowie zechcą się wyspowiadać z historii swego życia, mogą zadziwić starszych. Oraz bez większego trudu uzmysłowić zgredom, że od upadku komunizmu do dzisiaj nie minęło lat dwadzieścia, lecz kilka wieków.

I to jest przygnębiające.

Przygnębiające dla ludzi takich jak ja – naocznych świadków prlowskiego syfu, a jednocześnie nie mających jeszcze nawet czterdziestu lat. Przygnębiające dlatego, że dla mojego pokolenia antykomunizm był postawą oczywistą, kwestią zasad – a współcześni wrogowie komunizmu, pryszczaci studenci, do swej antyczerwonej postawy doszli albo metodą negatywnej selekcji, albo chłodnym utylitaryzmem. Czyli w punkcie wyjścia uznawali byle sld za jedną z równorzędnych opcji i odrzucali to ugrupowanie zaraz po tym, jak się nim rozczarowali. Ponieważ rozumowanie takie nie odwołuje się do Zasad, to należy uznać za uzasadnione podejrzenie, że i do aktualnie wyznawanej idei się rozczarują. Przodkowie mieli łatwiej. Dziadek całował kobiety w rękę, ponieważ darzył je szacunkiem. A jak tu szanować Dunin Kingę, Środę Magdalenę czy inną feminazistkę, skoro są z własnego wyboru białogłowami jedynie de nomine? No i całowanie niewieścich dłoni zanika.

A wszystko to przez brak punktu odniesienia. Czyli Zasad.

Pewien młody człowiek napisał, że wiedzę zdobywał z tygodników politycznych i ogólnie mejnstrimu. A świadomość osiągnął w chwili, kiedy zorientował się, że katechizm ojca Michnika powstał w spółce autorskiej z Mefistofelesem, zaś partie polityczne to w gruncie rzeczy grupy szemranych biznesów, obsadzających w roli Hermesów producentów filmowych. Nieco starsi, jak na przykład Rafał Ziemkiewicz, zrobili się czujni zaraz po wyborach kontraktowych, kiedy to wierchuszka „strony społecznej” nie zdołała ukryć dyzgustu rozgromieniem przez społeczeństwo listy krajowej, niemniej proces rozczarowywania się przedłużyła ślepa wiara w pewnego przewodniczącego, noszącego w klapie, niewiele przesadzając, koleżanką. Niżej podpisany złudzenia stracił natychmiast po tym, kiedy usłyszał narzekania drogiego Bronisława, krytykującego niedojrzałe społeczeństwo. Dzięki temu bez zbędnej skromności może powiedzieć, iż chociaż był wtedy młodszy od Ziemkiewicza, wykazał się lepszym od niego węchem– odór padliny wyczuł od razu. Nie wymagało to wielkiego charakteru, była to kwestia zasad, tak – zasad.

I to jest właśnie punkt krytyczny.

Małolaty świadomość uzyskują skokowo – sld oszukało wyborców, AWS także puściło kantem społeczeństwo, Peło et consortes nie lepsze, wszyscy oszukują, nie realizują obietnic. Jednym słowem – mądry Polak po pierwszej szkodzie, głupi przed drugą, bliźniaczo podobną do pierwotnej i da capo. Kłamstwo wspierane przez udającą obiektywną prasę (a kto powiedział, że prasa ma być obiektywna???), dyspozycyjną telewizję i w ogóle media. I to jest postawienie sprawy na głowie – jeśli się zamawia kurpiowski obrus haftowany obietnicami, to nie należy mieć pełnych zdumienia pretensji, że rękodzieło w efekcie przypomina siatkę na duże ryby.

Nieważne, jak się reklamują. Nieważne, jak ich reklamują. Nie siadamy do stolika z szulerem.

No i to jest trudna do przesadzenia jednym susem przepaść. Zaawansowany wiekowo trzydziestolatek nie jest w stanie porozumieć się z dwudziestolatkiem także wtedy, kiedy światopoglądowo niewiele ich różni. Nihil novi sub sole. Za dziesięć lat obecni studenci z niesmakiem będą komentować postawy przyszłych żaków. Pytanie tylko, czy punkt odniesienia pozostanie ten sam. Pytanie zasadne, ponieważ już w tej chwili małolaty nie rozumieją pojęcia „prawa naturalne”. Za dekadę będą walczyć o prawa dla prześladowanych pedofilów. Mowę wiązaną zastąpi esemesowe gdakanie. A Zasady będą kojarzyć się jedynie z mydełkami zapachowymi i to jedynie największym bystrzakom.

Nadmiar informacji przyspiesza dezorientację, relatywizację, oportunizm. A brak Zasad to brak gęstego sita na aparacie poznawczym.

Dlatego nie należy wyrzucać pożółkłych fotografii.

Aby nie tracić gruntu pod nogami.

15 Komentarze dla “Ja, zgred”

  1. Siedem Napisł/a:

    bert hellinger by tego lepiej nie napisał. tego “Dlatego nie należy wyrzucać pożółkłych fotografii.”


  2. Basia Napisł/a:

    Luka – zgadzam sie co do zasad – kregoslupa silnego, co do tematow pobocznych jestes moze ciut zbyt surowy dla mlodziezy. przodkowie nasi tez popelniali bledy i byli wodzeni za nos.
    Ot, moze przyklad z innej troche beczki, pzred wiekiem leczono sie radem, lykano jak aspiryne – glupota? niewiedza?

    Zasady, to bede monotematyczna – Dekalog.


  3. Andrzej.A Napisł/a:

    Chyba Ci się chronologia pomerdała. Drogi Bronisław swoją sławetną wypowiedź o nie dorośnięciu społeczeństwa do demokracji był łaskaw wyrazić po pierwszej turze wyborów prezydenckich gdy przepadł Mazowiecki.


  4. johndoe Napisł/a:

    Rozumiem że to po części to do mnie i moim postem powodowane przemyślenia.

    Niestety, ale świat “starych” nie jest aż tak piękny. Obyczaje obyczajami, ale stosunek polityki to chyba coś innego.

    Antykomunizm nie był/jest postawą naturalną dla ludzi 40+. Przynajmniej nie tam skąd ja pochodzę, a pochodzę z bastionu komunistów ziem zachodnich.

    Wcześniej polityką nie interesowałem się kompletnie, bo bardziej mnie interesowało rzucanie do kosza piłką. Tak więc ciężko zarzucić mi fakt, że antykomuszy nie byłem od poczęcia.

    Innej metody niż metoda prób, błędów i rozczarowań wybrać nie mogłem, no chyba że miałem wsątpić do sldowskiej młodzieżówki i tam by mnie prowadzili mędrcy.

    Metoda rozczarowań będzie główną siłą napędową młodych ełropejskich wyborców mieszkających w Polsce. Nie ma się co oszukiwać, ale ci co wychowywali moich rówieśników w 80% antykomunistami nie byli. Najpewniej byli bierni, w politykę się mieszać nie chcieli, gadać o niej też nie mieli ochoty z dziećmi. To że się kiedyś do solidarności zapisali i kiedyś tam na kogoś zagłosowali to chyba nie jest antykomunizm?

    Tak więc skąd ten naturalny antykomunizm ma się u młodych brać? Samoistnie? Jak wykształcić samoistnie antykomunizm, gdy rodzice są na sytuację polityczną obojętni, a społeczeństwo i media to popierają?

    Degradacja społeczeństwa postępuje, ale naprawdę trochę denerwuje mnie taka krytyka młodych. Przecież to rodzice spieprzyli nasze wychowanie, nie my.

    Ten dziadek ma zasady, bo ktoś je wpoił. Więc jak rzucać kamieniami, to w pokolenie 50latków, które po “upadku” komuny wzięło się za swoje sprawy zapominając o tym, że komuna nie upadła, że ma się dobrze, a ich dzieci same się nie uświadomią.


  5. Loulou Napisł/a:

    Sprawy prawdopodobnie maja sie zdecydowanie lepiej. Czasem trafiam na teksty oddajace realia lat 70tych. Wlos na glowie staje. Dzisiejsza rzeczywistosc wydaje sie o niebo lzejsza.

    Kwestia przemijania jest bolesna w kazdych okolicznosciach. Czasem serce mi sie sciska na wspomnienie zdarzen sprzed kilku miesiecy, nie mowiac o minonych pokoleniach.


  6. Andrzej.A Napisł/a:

    Jest zdecydowanie gorzej niż twierdzi Luka. Bo trend – makerzy (jest taki zawód) utwierdzają małolatów, że być “cool” to być jak Doda i Majdan. A zgredy nie mają w większości czasu żeby powiedzieć swoim pociechom co to są wartości, sami zresztą napędzani przez te pociechy, “bo wszyscy mają mp4 tylko ja nie mam”, itd., itp.
    Bo mój znajomy usłyszał całkiem niedawno “propozycję” – Pan postawi piwo to zrobię Panu laskę. Panienka na pytanie co tu robi i skąd jest odparła, że z Mławy i że studiuje. Wyobrażacie sobie poziom moralny tej przyszłej “Pani magister” – bo ja nie jestem w stanie.


  7. jaszczomb Napisł/a:

    Do kurwy nędzy, obrażasz mnie. Nie mam nic wspólnego z tym skrytokomuchem, któremu wydaje się, że ktokolwiek(nauczyciel) może być czyimkolwiek (uczniów) panem, mimo że jestem góra rok od niego starszy. A na LSD nie głosuję z zasady. A w mydełkach zapachowych są estry nie(do)uku i ignorancie.


  8. Loulou Napisł/a:

    hehe, panowie odkrywaja roznice pokolen i wierzganie mlodziezy przeciw zgredom.

    No, ale prawda jest, ze co innego brykac przeciw ojca regulacjom, a co innego generalnie je odrzucac.


  9. Basia Napisł/a:

    tez sie zachichocze sobie :)

    Z roznica pokolen jest jak z ociepleniem klimatu i jego “szkodami”, od Adama i Ewy bez zmian;)


  10. XiazeLuka Napisł/a:

    Wróciłem.

    Ansłery tu ol:

    Dżon – “Niestety, ale świat “starych” nie jest aż tak piękny. Obyczaje obyczajami, ale stosunek polityki to chyba coś innego. [...]
    Wcześniej polityką nie interesowałem się kompletnie[...]

    My się nie rozumiemy. Ja nie piszę o obyczajach i polityce, lecz Zasadach. Obyczaje i polityka to sfery wtórne wobec Zasad. To tak, jakbyś oceniał polityka pod względem wyglądu i zachowania (ma czyste, białe skarpetki do czarnego garnituru i nie przeklina przy otwartym mikrofonie) oraz składanych śpiewnym głosem obiecujących deklaracji (dla każdego darmowe gruszki z wierzby). Same plusy, tak? No to skąd wiadomo, że to kanciarz? Do czego należy się odwołać?

    O zaniku myslenia oddolnego pisałem. To nie jest żaden “świat starych”, tak samo jak nie ma różnych – jakichś dwóch idiotów na Zalonie spierało się ze mną, że jednak są; doskonały przykład zastąpienia mózgu przez relatywizm – praw naturalnych. Ten świat jest taki sam dla Ciebie, jak i dla mnie, problemem jest jedynie to, jak sobie na nim poradzisz, czym będziesz się kierował – Zasadami czy artykułem w Trybunie Wybiórczej. Albo Njusłiku czy co tam prenumerujesz.
    Antykomunizm zatem to praktyczne zastosowanie Zasad – Czerwoni to przecież kłamcy, oszuści i mordercy, żaden porządny człowiek nie ma ochoty mieć z tą hołotą czegokolwiek wspólnego. Czy masz jakiś problem z odpowiedzią na pytanie: premedytowanego mordercę należy karać czy nagradzać???

    Możliwe, że nikt nie wpaja małolatom Zasad. Powiedzmy. Czy to jednak zwalnia gówniarzy od samodzielnego myslenia? Starzy nawalili, okej. Ale to ma być usprawiedliwienie?

    PS. Jestem za młody, by byc Twoim ojcem.

    Andrzej – brak odporności społeczeństwa na wpływ mediów nawet mnie zaczyna niepokoić. Pamiętacie wileką powódź bodaj w 1997 roku? Domostwa pod wodą, zatopione samochody, bydło, zniszczony dobytek… oraz te nędzne resztki mienia, które zdołano z wielkim mozołem ocalić: jakieś łachy, przypadkowo złapany wazon, niezidentyfikowane rupiecie, a na szczycie – telewizor. Zapominali o dokumentach, kosztownościach, ukochanych chomikach, świętych obrazkach – a żeby uratować pudło zawsze był czas.

    Jaszczomb – mniej przeklinaj, dokładniej czytaj. Pokłóć się może z autorem takiej oto tezy:
    “Od strony chemicznej mydło to sól kwasu tłuszczowego i kationu nieorganicznego (jonu metalu) bądź organicznego (aminy). Wszystkie mydła zaliczają się do środków powierzchniowo czynnych, są łatwo rozpuszczalne w wodzie i zawsze mają pH zasadowe” (http://www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/7138_mycie_twarzy.html)

    …bo ja nie mam w zwyczaju wyważać drzwi obrotowych.


  11. sir Thomas Napisł/a:

    Luka
    Z zasadami jest jak z ideałami, pewien znany kabaret ujął to tak “Och, mistrzu ideały to piękna rzecz ale ta siódma góra i siódma rzeka cholernie daleko.”
    Jeszcze się odezwę, bo trochę się z tobą zgadzam a trochę nie.


  12. gagato Napisł/a:

    Mówiąc mniej finezyjnie: Komunista to najgorsza z możliwych form życia dlatego, że nie wyznaje żadnych zasad, przez co jest nieobliczalny.

    Tekst i ansłery przypomniały mi o takim wierszu „Potęga smaku”.


  13. XiazeLuka Napisł/a:

    Ideały są zmienne. Jak byłem mały chciałem zostać nietoperzem bombardującym. Tyle, że ani wówczas, ani dzisiaj nie umiem latać.


  14. XiazeLuka Napisł/a:

    To było do ser Tomasza.


  15. johndoe Napisł/a:

    Pisząć świat starych nie chodziło mi o świat, ale o te zasady, które przez prl uległy załamaniu nawet wśród ludzi co wojnę przeżyli, tak przynajmniej było w mojej rodzinie. Kolaboracja z komunizmem nie deformowała tylko obyczajów, zasady zostały przedefiniowane i duża część ludzi je zaakceptowała. Antykomunizm może i naturalny dla większości był,ale przed wojną.

    Wina u dzieci też jest, ale jest to wina o wiele mniejsza jeśli przyrównywać ją do odpowiedzialności rodziców. Ja uważam, że jednak z tego matrixa bardzo ciężko się wyrwać, szczególnie, że niezbyt często się trafia się ktoś oferujący tą pigułkę, co oczy otwiera. Jak już bym miał rozkładać winy to wg mnie to jest tak:
    1.Rodzice/rodzina.
    2. Media/ałtorytety i szeroko pojęta propaganda.
    3. Brak krytycznego myślenia u osobnika młodego.


Napisz Komentarz

... free counters