Mój jest ten kawałek stodoły

maj 31, 2008 | Basia 16 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Nudzicie się jak widzę. Ja mam transfer powalająco wolny ale daję wam offtopikowy wątek do pogaduszek.

stajnia,stodoła

To jest kawałek stodoły, tu była stajnia. Tymczasowo jest “ogarnięta”, żeby gdzieś się podziać, jak cały dom będzie wyglądać tak:

salon, kuchnia

To kawałek pokoju gościnnego z kuchnią po wyburzeniu ściany i zdjęciu podłóg. Desek z powtrotem nie wykorzystam, ale nadzadzą się na coś innego, chociaż konkretnie nie wiem jeszcze na co.

Tagi:

Wyjąć rodziców spod prawa

maj 30, 2008 | XiazeLuka 37 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze


 

Pojawiły się wstrząsające doniesienia: opiekunowie znęcają się nad swoimi dziećmi. Maluchy trafiały do szpitali ciężko pobite, niektóre nie przetrwały agresji dorosłych. Przypadki te budziły powszechne emocje, przeto i politycy postanowili zabłysnąć, wykazując się nieodpartą troską o osaczone szkraby. I jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa, celem ich krucjaty stał się ogół rodziców – maniera typowa dla kolektywistów, którzy z przypadków patologicznych formułują normę, którą należy obwarować ustawodawstwem uwzględniającym odpowiedzialność zbiorową.

W zawody ruszyły z kopyta na razie panie: posłanki Populizmu i Socjalizmu Kluzik-Rostkowska Joanna pod ramię z Kempą Beatą oraz ministerka niepotrzebnego resortu Minpopis Fedak Jolanta. Wiadomo: białogłowy rozumują sercem, stąd ich pomysły z rozsądkiem niewiele mają wspólnego, czego naturalnie należało oczekiwać. Gorzej, jeśli ich histeryczne propozycje znajdą uznanie, jak to się mówi, z „powodów politycznych”. Znaczy – jeśli uda się zbić na głupstwach wzrost poparcia w sondażach.

Ministerka Fedak postanowiła ustawowo zakazać bicia dzieci:

Przeczytaj Całość »

Lepszy wróbel w garści niż laptop na dachu

maj 30, 2008 | Basia 31 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Słówko o tych laptopach, co je ma dobry wujek Tusk gimnazjalistom rozdawć. Pomysł nadęty, potrzebny po to, by zapełnić bloki reklamowe w TV w celu promocji osoby tuskowej przed wyborami prezydenckimi . Może Tusk liczy, że skoro te komputery da, to rodzice zagłosują na Tuska przez Internet – taki syndrom wdzięczności.

Merytorycznie – laptopy muszą być tanie, więc będą kiepskie, co z oprogramowaniem edukacyjnym? Czy mają służyć jako maszyna do pisania? Internet – noale, to trzeba jeszcze tego laptopa podłączyć do sieci i za dostęp zapłacić. I co niby w tym Internecie, szczególnie poza szkołą, gimnazjaliści będą szukać? Wzorów chemicznych? Hehe, chyba raczej koleżanek na fotka.peel, albo naszej-klasie.

Był, może nadal jest, program tworzenia nowoczesnych  pracowni internetowych w szkołach, program dofinansowany z UE ale oczywiście przy współudziale gmin, czy te pracownie powstały powszechnie? Nic mi o tym nie wiadomo, może jakiś jeden komputer w bibliotece jest powszechny. Skąd niby przekonanie, że gminy znajdą pieniądze na laptopa dla każdego gimnazjalisty?

Zresztą, szkoda gadać…a wiecie co, pewnie sami zaobserwowaliście zbierając grzyby w lesie czy wilcze jagody gdzieś tam w najdalszych zakątkach borów i lasów – wszędzie widać ślady cywilizowanego człowieka – a to butelka po kokakoli albo worek po chipsach, a tu [to znaczy Tam] w dalekiej Amazonii odkryto plemię, które nie spotkało białego człowieka z chipsami. Prawda, że niesamowite?

Fot. AP z GW

WOJNA NA SLOWA

maj 29, 2008 | n0str0m0 9 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Kolejna kontrowersyjna ksiazka.

ktora jeszcze sie nie ukazala – a juz wzbudza sensacje. Tym razem z USA. Byly rzecznik prasowy Bialego Domu, Scott McClellan jest jej autorem. Ksiazke dzis skrytykowala Condoleezza Rice a obecny rzecznik prezydencki powiedzial, ze George W Bush jest niesamowicie zdziwiony pogladami wyrazonymi przez bylego sojusznika.

Co McClellan pisze w niej?

Ot, to wszystko, co doskonale wiedzielismy od dawna – wojna z Irakiem jest wynikiem pprasowej nagonki niemajacej nic wspolnego z faktami. Nikt przez chwile nie wierzyl w deklaracje o broni masowego razenia czy udziale Saddama w spisku Al-kaidy. Scott MacClellan uderza w niej nie tylko w klamstwa ktore sam propagowal, lecz rowniez w dziennikarzy, ktorzy je powielali. Wedlug niego, miast dokonac krytycznej analizy slow prezydenckich – naglasniali “polityczna kampanie propagandowa”uwiarygadniajac ja i nadajac jej moc powaznych argumentow.

Co z tego wynika?

Przeczytaj Całość »

Prezydent to cham

maj 28, 2008 | XiazeLuka 8 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Tak przynajmniej twierdzi dyplomata, długoletni pracowniki MSZ i wykładowca w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu dr. Witold Rybczyński, odpowiadając na naprowadzające pytanie obiektywnego, bezstronnego dziennikarza:


Prezydent Lech Kaczyński powiedział we wczorajszych “Sygnałach dnia”: “Byłem przeciwnikiem powołania Kazimierza Marcinkiewicza na premiera. Mogę powiedzieć: nigdy nie kazałem go podsłuchiwać. Natomiast wyrzucić go kazałem, to jest prawda”. Czy takie brutalne sformułowania są na miejscu w ustach głowy państwa?

Przeczytaj Całość »

Kazik o Tusku: Wku… mnie, że dozorca mojego kraju jest kretynem

maj 28, 2008 | geralt 26 Komentarze/y | Kategoria: Geralt, Polityka

Wk… mnie, że dozorca mojego kraju jest kretynem albo niekompetentnym ignorantem – powiedział Kazik w rozmowie z Radiem Wrocław.

- Przejmuję się takimi rzeczami, to jest moja ojczyzna, mój kraj. Pomieszkuję teraz trochę w Hiszpanii i mało mnie rusza, że ich premier Zapatero jest gorszy niż jakikolwiek z premierów, jakich mieliśmy w Polsce – mówił w rozmowie z Radiem Wrocław. – Ale to jest moje gniazdo, mój dom i wk…. mnie, że dozorca mojego kraju jest kretynem albo niekompetentnym ignorantem – zakończył myśl.

Później dostało się PSL. – To najbardziej szkodliwa partia na polskiej scenie politycznej. Ja ich pamiętam z przeszłości – mówił Staszewski w Radiu Wrocław. – Tusk naobiecywał cudów na kiju. To wycofywanie ze wszystkiego, czego obiecali… Powoli zaczynam życzyć Platformie jak najgorzej – stwierdził.

A Tusk wystawił sobie ocenę 4+ co zostawię bez komentarza w świetle przytoczonych epitetów;)

 

PS. warto posłuchać na stronie Radia Wrocław tych kilku minut wywiadu.

Bajka o Człowieku, Który Uratował Rybę

maj 28, 2008 | Siedem 10 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Bil Drajwer przy pomocy noża wyzwolił Kocią Rybę [chyba sum of all fears] od piłki do koszykówki. Zakazać gry w koszykówkę ludziom bez Karty Koszykarza!!! Ta nieodpowiedzialna hołota jest przyczyną wielu tragedii. Pamiętacie żółwie greckie, które brały siatki z Reala za meduzy? Niczego Was to nie nauczyło?

cat ryba fisz basketball

Ciekawe kogo ten sum pomylił z piłką. W tej bajce tylko miejsce wypadku z nazwy jest piękne Łiczita w stanie Łyjoming.

Tagi:

Ja, zgred

maj 27, 2008 | XiazeLuka 15 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Dama w kapelusiku z piórkiem i etolą na szyi, skromnie ściągnięte usteczka, odległy uśmiech Mony Lizy. Mężczyzna: starannie przycięty wąs, kapelusz przywodzący na myśl agentów gestapo z tanich filmów wojennych, krawat ze spinką, powściągliwe, uprzejme spojrzenie. Całość na pożółkłej fotografii, jakimś cudem szczęśliwie ocalonej od zaginięcia w kipieli wojny i prlowskiej gułagowej stabilizacji – ot, zawieruszyła się między dawno nie przeglądanymi szpargałami.

Nasi antenaci – dziadek i babcia (względnie: pradziadek z prababcią).

Istoty bajkowe, odległe i niecodzienne, posiadające dziwaczne maniery i jeszcze śmieszniejsze, archaiczne słownictwo. No i staroświeckie poglądy – zresztą, czego innego oczekiwać od ludzi bez żenady noszących na szyi zabite zwierzęta futerkowe? O prawach zwierząt nie słyszeli, z globalnym ociepleniem nie walczyli, no i nie potrafili wysyłać ememesów. Chodzą słuchy, że nie znali telefonów komórkowych, lecz to raczej niemożliwe, ktoś se robi jaja.

Nie w tym jednak rzecz.

Dzisiejsza młodzież jest, używając nowomowy, otwarta (ja to nazywam ekshibicjonizmem). Swobodniej się zachowuje, dosadniej wyraża, a przez „intymność” rozumie utajnienie numeru telefonu do nie zadającej zbędnych pytań lekarki, specjalistki od zabiegowego likwidowania w zarodku problemów życiowych. Niemniej jest i pozytywna strona owej bezpośredniości – jeśli dwudziestoparolatkowie zechcą się wyspowiadać z historii swego życia, mogą zadziwić starszych. Oraz bez większego trudu uzmysłowić zgredom, że od upadku komunizmu do dzisiaj nie minęło lat dwadzieścia, lecz kilka wieków.

I to jest przygnębiające.

Przygnębiające dla ludzi takich jak ja – naocznych świadków prlowskiego syfu, a jednocześnie nie mających jeszcze nawet czterdziestu lat. Przygnębiające dlatego, że dla mojego pokolenia antykomunizm był postawą oczywistą, kwestią zasad – a współcześni wrogowie komunizmu, pryszczaci studenci, do swej antyczerwonej postawy doszli albo metodą negatywnej selekcji, albo chłodnym utylitaryzmem. Czyli w punkcie wyjścia uznawali byle sld za jedną z równorzędnych opcji i odrzucali to ugrupowanie zaraz po tym, jak się nim rozczarowali. Ponieważ rozumowanie takie nie odwołuje się do Zasad, to należy uznać za uzasadnione podejrzenie, że i do aktualnie wyznawanej idei się rozczarują. Przodkowie mieli łatwiej. Dziadek całował kobiety w rękę, ponieważ darzył je szacunkiem. A jak tu szanować Dunin Kingę, Środę Magdalenę czy inną feminazistkę, skoro są z własnego wyboru białogłowami jedynie de nomine? No i całowanie niewieścich dłoni zanika.

A wszystko to przez brak punktu odniesienia. Czyli Zasad.

Pewien młody człowiek napisał, że wiedzę zdobywał z tygodników politycznych i ogólnie mejnstrimu. A świadomość osiągnął w chwili, kiedy zorientował się, że katechizm ojca Michnika powstał w spółce autorskiej z Mefistofelesem, zaś partie polityczne to w gruncie rzeczy grupy szemranych biznesów, obsadzających w roli Hermesów producentów filmowych. Nieco starsi, jak na przykład Rafał Ziemkiewicz, zrobili się czujni zaraz po wyborach kontraktowych, kiedy to wierchuszka „strony społecznej” nie zdołała ukryć dyzgustu rozgromieniem przez społeczeństwo listy krajowej, niemniej proces rozczarowywania się przedłużyła ślepa wiara w pewnego przewodniczącego, noszącego w klapie, niewiele przesadzając, koleżanką. Niżej podpisany złudzenia stracił natychmiast po tym, kiedy usłyszał narzekania drogiego Bronisława, krytykującego niedojrzałe społeczeństwo. Dzięki temu bez zbędnej skromności może powiedzieć, iż chociaż był wtedy młodszy od Ziemkiewicza, wykazał się lepszym od niego węchem– odór padliny wyczuł od razu. Nie wymagało to wielkiego charakteru, była to kwestia zasad, tak – zasad.

I to jest właśnie punkt krytyczny.

Małolaty świadomość uzyskują skokowo – sld oszukało wyborców, AWS także puściło kantem społeczeństwo, Peło et consortes nie lepsze, wszyscy oszukują, nie realizują obietnic. Jednym słowem – mądry Polak po pierwszej szkodzie, głupi przed drugą, bliźniaczo podobną do pierwotnej i da capo. Kłamstwo wspierane przez udającą obiektywną prasę (a kto powiedział, że prasa ma być obiektywna???), dyspozycyjną telewizję i w ogóle media. I to jest postawienie sprawy na głowie – jeśli się zamawia kurpiowski obrus haftowany obietnicami, to nie należy mieć pełnych zdumienia pretensji, że rękodzieło w efekcie przypomina siatkę na duże ryby.

Nieważne, jak się reklamują. Nieważne, jak ich reklamują. Nie siadamy do stolika z szulerem.

No i to jest trudna do przesadzenia jednym susem przepaść. Zaawansowany wiekowo trzydziestolatek nie jest w stanie porozumieć się z dwudziestolatkiem także wtedy, kiedy światopoglądowo niewiele ich różni. Nihil novi sub sole. Za dziesięć lat obecni studenci z niesmakiem będą komentować postawy przyszłych żaków. Pytanie tylko, czy punkt odniesienia pozostanie ten sam. Pytanie zasadne, ponieważ już w tej chwili małolaty nie rozumieją pojęcia „prawa naturalne”. Za dekadę będą walczyć o prawa dla prześladowanych pedofilów. Mowę wiązaną zastąpi esemesowe gdakanie. A Zasady będą kojarzyć się jedynie z mydełkami zapachowymi i to jedynie największym bystrzakom.

Nadmiar informacji przyspiesza dezorientację, relatywizację, oportunizm. A brak Zasad to brak gęstego sita na aparacie poznawczym.

Dlatego nie należy wyrzucać pożółkłych fotografii.

Aby nie tracić gruntu pod nogami.

Feminizm upadły

maj 27, 2008 | Basia 7 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

A’propos wczorajszej obleśniej dyskusji Szczuki z Łyżwińską w tvn.

Feminizm chce zrównania kobiet z mężczyznami, tak? a w programie Teraz My, Szczuka udowodniła i potwierdziła, że feministki to słabe kobiety. Takie maluskie, słabe kobiety, które nie mają na mleko dla dziecka….Wyraźnie Szczuka powiedziała, że kobiety są słabsze, to co mogła, to nawyzywać odrobine Łyżwińskiego i poobleśniac na przyrodzenie ww.

Płatna protekcja:

1.Łyżwiński składa propozycje Anecie K. Oferta sprzedaży : smagnij mnie pejczykiem dostaniesz posadę – mamy towar [posada] i zapłatę[smagniecie pejczykiem]

2.Aneta K. składa oferte kupna : smagnę cię pejczykiem, za pracę . Również mamy towar [praca] zapłata [pejczyk]

Czy jako rasowe feministki nie powinny umacniać siły Anety K., wzięła i kupiła sobie pracę? Samodzielna silna kobieta, zapłaciła tym czym miała? Fakt, wyszło by na to, ze prawdziwe feministki to tylko i wyłącznie prostytutki, a tego, przecież Szczuka i Środa nie chcą.

Liczy się Pomysł

maj 27, 2008 | Siedem 2 Komentarze/y | Kategoria: Kultura

długopis

http://pixdaus.com/single.php?id=32061

Tagi:
... free counters