PRL alternative ending part 3.
W końcu po wielu latach starań organizacje feministyczne, gejowskie i lewicowe zebrały fundusze na utworzenie własnej gazety o nakładzie 8tyś egzemplarzy. Jako, że w Polsce nie występuje prawo prasowe, a dystrybucja prasy odbywa się na zasadach wolnorynkowych, wystąpił problem ze znalezieniem dystrybutora dla pisma, bo środowiska homoseksualno-feministyczno-lewicowe są bardzo niszową grupą docelową, bardziej niszowa niż wielbiciele mongolskiego techno.
Po negocjacjach i ustaleniu ceny dystrybucji, pismo trafia do części punktów sprzedaży prasy, ku zaskoczeniu dystrybutora cały nakład rozchodzi się w wyjątkowo szybkim tempie. Dystrybutor, jak i redaktorzy pisma pan robert biedroń, pani manuela gretkowska i pan sławeczek sierakowski, są równie zadowoleni z nieoczekiwanego sukcesu pisma. W następnym miesiącu nakład zostaje potrojony, a 1/3 ryzyka bierze na siebie dystrybutor zaintrygowany potencjalnym hitem. Kolejne wydanie rozchodzi się równie szybko, jednak fenomen tego pisma nadal jest nieodgadniony. Naprawdę niezależne media (w jednej z niezależnych telewizji tomasz lis jest woźnym, a w drugiej monika olejnik myje kible) starają się zgłębić ten fenomen, nikt nie potrafi określić na czym polega sukces tego niszowego pisma. Nikt poza Adamem Michnikiem dawno zapomnianym jąkaczem. W ramach uzyskania opinii, kogoś ze środowiska dawnych komunistów (nie związanych bezpośrednio z tym pismem, których niewiele pozostało już w Polsce) proszony o komentarz stwierdza, że:
– Luuuuudzieeee , nie mooooogą już znieeeeść tej ciemnotyyy, chcą poznać noweeeee poglądy, nieskażone konseeeeeeeeeerwatywną patologią, chcą poznać wiodące trendy w eeeeeeeeeeeeeeełropejskiej myśli filozoficznej socjaaaaaaalistów. Mają dosyć dyktatury kleeeeru, chcą dowiedzieć się, co stałoooooo się z dawnymi bohateraaaami, generałem spawaczem jaruuuuuzelskim i człowiekiem honoru kiszczaaaakiem.
Wychodzi kolejny, 3 już numer pisma, w testowym nakładzie 100tyś egzemplarzy, wyniki sprzedaży nadal są oszałamiające. Pojawiają się pierwsze doniesienia o powodach popularności pisma, jednak są one dementowane przez wydawnictwo. Część mediów sugeruje, że pismo swą popularność zawdzięcza egzotyce poglądów, które intrygują i śmieszą niczym lewackie pisma z Kuby, a nie każdy może je czytać ze względu na język hiszpański. Redakcja odcina się od takich domysłów, prezentuje liczne listy poparcia od rzekomych entuzjastów lewicy, praw kobiet do mordowania nienarodzonych etc. Kilka telewizji daje szansę na prezentacje stanowiska biedroniowi i sierakowskiemu. Jednak nawet ci, którzy udostępnili miejsca wykolejeńcom światopoglądowym nie dowierzają im.
Po kilku dniach jedna z telewizji przerywa relację z mistrzostw posłów w ping ponga (posłowie pracują nie otrzymując diet, traktując pracę jako służbę narodowi, więc jak nie mają co robić, to mogą grac w ping ponga nie narażając podatnika na koszty), wieść propaguje się w ciągu kilku minut, jeden z reporterów dotarł do woźnego z redakcji tego nadzwyczajnego pisma. Woźny dostarczył 2 worki = około 1,5tyś listów, prawie wszystkie nie potwierdzały wersji prezentowanej przez biedronia i sierakowskiego, a podobnych worków było jeszcze 6, lecz zostały już zniszczone przez redakcje. Treść listów zawierała, albo obelgi pod adresem autorów, albo podziękowania za dostarczanie materiałów do edukacji dzeco na temat zagrożeń płynących z oddalenia się od obecnego nurtu politycznego i swiatopogladowego. Po utracie wiarygodności redakcja pisma nie była w stanie dostać się do mediów, by dostarczyć kolejne kłamstwa.
Po emisji tego materiału dystrybutor podwyższył cenę dystrybucji i wycofał się z gwarancji częściowego pokrycia ewentualnych kosztów niesprzedanych egzemplarzy. Jednak redakcja niedoceniając społecznego oddźwięku tej afery, postanowiła zaryzykować i zwiększyć na własny koszt nakład do 200tyś, liczać na kolejny wzrost spowodowany rozgłosem. Następne wydanie sprzedało się w ilości 3tyś, co stanowiło totalne załamanie dla redakcji. Społeczeństwo zbojkotowało totalnie pismo i ściągało za darmo jedynie elektroniczną wersję z jednego z wielu serwisów „weri ołpen sors”, co oczywiście nie podobało się redakcji. Po 2 kolejnych wydaniach i utrzymaniu wielkości sprzedaży gazeta musiała zostać zamknięta, za długi robert biedroń i manuela gretkowska zostali pozbawieni wszelkiej własności i musieli wyemigrować z rodzinami do Szwecji. Pan sierakowski upłynnił swój majątek zanim organa sprawiedliwości były w stanie go złapać i wyegzekwowac należności. Został za nim wydany list gończy i ustanowiona nagroda za doprowadzenie go na teren Polski, lub jednego z konsulatów.
Po klapie gejowsko-feministyczno-socjalistycznej gazety część krajów, gdzie rządzą gejo-feministo-socjaliści starała się izolować Polskę, jednak dyplomatyczne zabiegi nie dały rezultatów, ponieważ Polska nadal prowadziła handel z tymi krajami, a zawieszone były jedynie stosunki dyplomatyczne, co powodowało tylko mniejszą ilość imprez w konsulatach.
marzec 27, 2008 o 14:56
A kiedy bedzie jakis seks? To juz trzeci rozdzial i nic…
marzec 27, 2008 o 15:49
Ale śmierć. Seks i smierc to jest to!
marzec 27, 2008 o 15:53
nie ALE tylko ALBO
marzec 27, 2008 o 16:00
szabla smierc byla w pierwszej czesci.
marzec 27, 2008 o 16:04
O śmierci będzie na koniec a szeks to nie wiem czy wpaśuje w to.
marzec 27, 2008 o 16:07
W takim razie ponawiam prosbe o opisanie odpowiedzi Polski na żądania swiatowego kongresu pejsów (chodzi o te 60 duzych baniek). Senkju
marzec 27, 2008 o 17:35
@Szablasty
Nie byłoby takiej potrzeby. Taka Polska już dawno by się od tego sk…syństwa odcięła. Nie, bo nie – i tyle. Indywidualni Żydzi mogliby oczywiście za okazaniem stosownych dokumentów (potwierdzających ich własność, lub ich przodków) ubiegać się o restytucję prawowitego mienia. Jak wszyscy inni obecni i byli obywatele Polski, i na tych samych zasadach. Ale naprawdę to sprawiedliwość społeczna ma się do sprawiedliwości jak gwałt do miłości. I skutki są widoczne, chociażby w tych 65 miliardach.
marzec 27, 2008 o 18:14
Tak, tak trup stanowczo ożywia akcję, zwłaszcza świeży trup (może być lekko nadgniły w ostateczności).