Dlaczego prawo bez kary głównej jest absurdalne?
Za słusznością stosowania kary śmierci przemawia bardzo wiele argumentów, ale jeden z nich jest szczególnie istotny i “nie do obalenia”. Bez kary śmierci pozbawia się kodeks karny, wymiar sprawiedliwości i prawo – kary maksymalnej, czyli takiej po której nie da się już bandyty bardziej ukarać.
Jakie są tego rezultaty? Liczne i wszystkie bardzo negatywne. Przede wszystkim przestępca po otrzymaniu kary dożywocia (czyli aktualnie najwyższej) staje się bezkarny. Po jednym zabójstwie może zabić dżylion kolejnych osób i tak nie robi mu to już żadnej różnicy… Państwo nie jest wstanie go bardziej ukarać. Rodzi to kolejne absurdy:
- rozmywa się pojęcie ciężkości przewinienia (zabicie 1 osoby jest tak samo traktowane jak zabicie 1000 osób);
- pojawiają się wyroki skazujące na kilka “dożywoci”, lub 1902032382 lat;
- powyższe wynika z kolejnego absurdu, że mamy dożywocia bardziej dożywotnie (wypuszczają po 25 latach) i mniej dożywotnie (wypuszczają po 9…);
- paradoksalnie przestępcy czasami bardziej “opłaca” się zabić ofiarę (lub kilka kolejnych osób) – i w ten sposób liczyć na pozbycie się świadków i uniknięcia kary, niż zostawienie osoby przy życiu.
Dobitny przykład tego wszystkiego mamy w ostatnio nagłośnionej sprawie pewnego Polaka, który został skazany na dożywocie (podwójne – jedne z wyjściem po 9 latach, drugie z wyjściem po 12…) za gwałt i trwałe uszkodzenie ciała jakiejś kobiety. Od razu mówię, że nie chodzi mi tu o tą konkretną sprawę (nie wgłębiam się w to czy jest winny, czy nie, itd.), ale o zasady. Zasady doprowadzone naprawdę do granic absurdalności (a nawet mocno je przekraczające). Okazuje się bowiem, że lepiej dla takiego mężczyzny, który dokonał gwałtu, jest po prostu zabić swoją ofiarę (ukryć zwłoki i zatrzeć ślady), bo i tak przecież dostanie dożywocie (ewentualnie te “bardziej dożywotnie” – co pokazuje, że jeden absurd musi momentalnie rodzić kolejne).
Czyż brak kary śmierci nie wpływa więc wyraźnie na zaostrzenie się brutalności i bezwzględności gangsterów, przestępców i pospolitych bandytów? Hamulce znikają, hulaj dusza piekła nie ma… Zwłaszcza w momencie kiedy mafia może zabijać wszystkich do woli, a Państwo już ich nie… (oczywiście odpowiednie służby mogą strzelać do bandytów podczas wymiany ognia, ale lewactwo już i nad tym pracuje i niedługo doczekamy się przymusowego wystrzelania całego magazynku w powietrze, wypowiedzenia 5 zdań proszących o zaprzestanie ognia/ucieczki/etc., przyjęcia pozycji obronnej i dopiero w tym momencie, jak funkcjonariusz będzie jeszcze żył, oddania strzału na wysokość kostki bandyty lub niżej…).
Bardzo proszę, niech jakiś lewus mi wytłumaczy… jak przy zdrowych zmysłach można być przeciwko karze śmierci???
styczeń 30, 2008 o 20:08
Sz0k, ten argument, ze po wyroku skazany moze robic co mu sie podoba, jest nieco powiedzialbym, wyblakly (1000 razy wypowiedziany przez pana K-M). Ponadto nie slyszalem o zadnym takim przypadku, zeby wiezien, odsiadujacy dozywocie kogos zamordowal, jesli znasz taki przypadek to poprosze o link.
Zwracac uwage nalezaloby na cos innego, cos, co musnie nieco ludzki egoizm.
Otoz na calym chyba swiecie istnieje prawo do samoobrony. Oznacza to, ze w obronie wlasnej mozemy podjac adekwatne srodki wobec napastnika. Nie zgadzam sie tu z pogladem wyrazonym ongis na blogu, ze napastnik bierze pelna odpowiedzialnosc za swoje dzialanie i nie ma czegos takiego jak przekroczenie obrony koniecznej. Jesli ktos da nam na ulicy w ryja, to nie mamy prawa wyjac rewolweru i jegomoscia rozstrzelac, to nonsens widoczny golym okiem. Ale jesli ktos nastawalby na nas z nozem, rewolwerem czy siekiera, mamy prawo napastnika unicestwic w obronie wlasnej, chociazby oddajac do niego strzal z broni palnej.
I teraz najwazniejsze: czyn kryminalny, np. morderstwo, krymialistyka dzieli na zamiar, usilowanie i popelnienie przestepstwa. W fazie zamiaru i usilowania, napastnik jest zagrozony kara smierci, poniewaz w obronie wlasnej ofiara moze zgodnie z prawem podjac probe zabicia napastnika. Ale juz po popelnieniu przestepstwa, napastnik kara smierci zagrozony nie jest! Kiedy wiec przejdzie do II fazy, w jego ineteresie lezy popelnienie przestepstwa (mowimy w tym przypadku o morderstwie), poniewaz UWALNIA go to od grozby smierci, czyli w pewien sposob WYNAGRADZA.
I to jest moim zdaniem koronny argument za KS, chyba ze K-M do swojego basowania dolaczy jakis przyklad mordu popelnionego na klawiszu przez wieznia z dozywosciem.
styczeń 30, 2008 o 20:18
Loulou, ale tu nie chodzi nawet o jakieś konkretne przykłady, a o zasadę. O istnienie takiej możliwości. To są rozważania czysto teoretyczne, które po prostu nijak nie przystają do logiki.
Nie można ewidentnych nonsensów traktować jako nieistotnych bo “to się nigdy, lub prawie nigdy nie zdarzyło”…
PS. A przykładów, że ktoś został wypuszczony z “dożywocia” po iluśtam latach i znowu popełnił kolejne morderstwa jest myślę całkiem sporo…
styczeń 30, 2008 o 21:11
Mysle ze duze znaczenie ma kwestia bezwaldnosci spoleczenstw. Jak wiadomo, jesli ludu nie podpusci bezpieka, to z glodu zdechnie a palcem nie kiwnie. Stad np. recydywa mordercow nie robi na nikim wrazenia, tak samo jak recydywa pedofilow i innych takich. W Wielkiej Brytanii chyba od 2000 roku pederasci moga adoptowac dzieci. Po krotkim zastanowieniu latwo sie domyslic, po co dwom pederastom mlodziutki chlopak, ale jak widac zadne szumy sie przeciw temu nie podniosly. Niedawno gdzies w kaciku jakiegos portalu wyczytalem newsika malutkiego, ze spraw tego typu jest od chuja, ze jest to na porzadku dziennym wrecz. No i co? No i nic….
styczeń 30, 2008 o 21:35
A ja powiem, że dla mnie najważniejszym argumentem za karą śmierci jest oszczędność kasy.
Sponsorowanie, życia jakimś szujom nie powinno leżeć w obowiązku państwa. Nie jetem też zwolennikiem “procedur” i “ludzkich wyroków śmierci”, bo wtedy kara śmierci kosztuje więcej niż to całe dożywocie.
Kara śmierci = stryczek / strzał w łeb + pochówek w zakresie rodziny, ewentualnie wrzutka do dołu dla morderców przy więzieniu, albo na specjalnym cmentarzu.
Śmierć za śmierć jest wg mnie jedyną rozsądną możliwością, negowanie prawa do wymierzenia przez społecznośc tej kary jest dla mnie absurdem, jednym z największych forsowanym przez lewactwo ogólnoświatowe.
styczeń 31, 2008 o 00:45
->loulou
Gdyby w KK była kara śmierci, przestępcy i tak bardziej “opłaca” się – rozumując drogą przyjętą przez Ciebie – przejść do fazy dokonania, bo zagrożenie “karą śmierci” wymierzoną w obronie koniecznej jest bezpośrednie i natychmiastowe. Zagrożenie karą sądową nie – raz, że nie wiadomo, czy zostanie schwytany, dwa, że może dostać nadzw. złagodzenie kary np. Nic pewnego tak czy inaczej.
Zresztą – wszystkie te analizy i wizje przestępców kalkulujących czy zabić, czy tylko ciężko uszkodzić ciało w MOMENCIE popełniania czynu dotyczą paru procent psychopatów. W większości przypadków na kalkulację pod wpływem emocji nie ma czasu ani intelektualnych możliwości.
Tak czy inaczej – argumentów ZA jest mnóstwo – mi wystarczyłby ten o sprawiedliwej odpłacie – pytanie tylko co z osobami skazanymi niewinnie? Przy dożywociu – bardziej, czy mniej dożywotnim, istnieje możliwość rehabilitacji nawet po kilkudziesięciu latach – takie przypadki były. Co na to zwolennicy kary głównej?
styczeń 31, 2008 o 08:57
“na calym chyba swiecie istnieje prawo do samoobrony. Oznacza to, ze w obronie wlasnej mozemy podjac adekwatne srodki wobec napastnika.”
Tylko w świetle faszystowskiego ustawodastwa. Faszyści, jak wiadomo, to współcześni właściciele niewolników. W związku z tym faszyści nie życzą sobie, by ich bydło załatwiało takie sprawy jak obrona własna, pojedynek czy ustawka we własnym, niekontrolowanym zakresie. Stąd się biorą głupie teksty o “adekwatności srodków obrony do siły napadu”.
Pogląd “Wszelkie konsekwencje napadu spoczywają na agresorze” jest mojego autorstwa. Norma ta jest zrozumiała i jasna dla każdego, w przeciwieństwie bełkotu o adekwatności. I o to chodzi – człowiek ma mieć konkretny sygnał ze strony prawa, iż wolności i własności może bronić nie oglądając się na, jak by to nazwać, “prawa” napastnika. Napastnik złamał reguły z własnej, nieprzymuszonej woli, no to musi ponieść konsekwencje. Jeśli jakiś idiota połozy się na torach przed nadjeżdżającym Intersiti, to kogo obarczymy odpowiedzialnością za zaświnienie nasypu?
Norma ta jest ponadto uniwersalna – bo likwidująca nierozwiązywalne aspekty ataku wysportowanego 65-latka na 40-latka z zapasem pół tony cholesterolu na brzuchu.
styczeń 31, 2008 o 10:09
w jednym z najbardziej feudalnych, niewolniczych i nieludzkich ustrojów jaki panował w japonii jeszcze 150 lat temu cham-chłop [czy jak mu tam] nie miał prawa posiadac nawet noża.
w USA podatki sa tak niskie poniewaz IRS nie pojdzie łupić 45% do kogoś kto być może ale raczej tak posiada w domu ak47, uzi i kieszonkowego patriota [ziemia ziemia]
styczeń 31, 2008 o 10:17
Zgadzam się z Loulou. Kara za morderstwo dokonane powinna być dla przestępcy bardziej przerażająca niż kara za morderstwo potencjalne. W odwrotnym przypadku jest motywacja do dokonania morderstwa.
Przeprowadźmy rozumowanie:
1. Kara za morderstwo potencjalne musi być mniejsza
2. Zatem przestępca zamierzający zabić nie powinien być zagrożony KS.
3. Zatem należy odebrać możliwość zabicia w obronie własnej.
Powyższe jest bzdurą.
Inna możliwość jest taka, że morderstwo dokonane powinno być zagrożone karą okrutniejszą od kary śmierci, którą może zadać osoba zaatakowana (takie jest jej prawo).
Powinna być to okrutna kara śmierci.
Śmierć okrutna fizycznie (wbijanie na pal, krzyż, kamienowanie, stos itp) kłóci się z moim poczuciem miłosierdzia i z moją wiarą.
Dopuszczam karę śmierci okrutną psychicznie (cela śmierci przez kilka lat, publiczny stryczek itp)
styczeń 31, 2008 o 11:25
hmmm ale kara śmierci sama w sobie nie jest jeszcze najgłówniejsza. np. główniejszą karą od powieszenia jest rwanie końmi. jej, można wymyślić całą hierarchię główności kar śmierci, np.:
zastrzyk-krzesło elektryczne-łamanie kołem-obdzieranie ze skóry
styczeń 31, 2008 o 11:48
Luka, rozumiem, ze za danie w ryj mozna zastrzelic, spelnia to przeciez warunki twojego rozumowania.
styczeń 31, 2008 o 12:12
Loulou – oczywiście, że tak. Dzięki tej zasadzie będziesz mógł bez obaw oczekiwać późna porą na powrót Twoich dzieci.
Parę tygodni temu miał w Warszawie miejsce przypadek taki – dwóch gówniarzy napadło na przechodnia i “dało mu po ryju”. Oszołomiona ofiara uciakała na oslep – prosto pod koła nadjeżdżającego samochodu. No i mamy trupa od “dania w ryja”.
styczeń 31, 2008 o 15:31
> hmmm ale kara śmierci sama w sobie nie jest jeszcze najgłówniejsza. np. główniejszą karą od powieszenia jest rwanie końmi. jej, można wymyślić całą hierarchię główności kar śmierci, np.:
zastrzyk-krzesło elektryczne-łamanie kołem-obdzieranie ze skóry
Ale to tylko metody, końcowy efekt jest zawsze ten sam i nie może być nic większego. Maltretowanie straceńca przed straceniem jest zwykłym barbarzyństwem i nie ma w tym nic sensownego…
styczeń 31, 2008 o 15:52
@”Maltretowanie straceńca przed straceniem jest zwykłym barbarzyństwem i nie ma w tym nic sensownego”
no jak to. nie może tak być, że za zamordowanie 1 osoby będzie taka sama kara, co za zgwałcenie, brutalne zamordowanie i zbezczeszczenie zwłok 5 osób. logiczne byłoby, że w pierwszym przypadku zastosujemy np. powieszeneie, a w drugim, bo ja wiem, żelazną dziewicę.
luty 1, 2008 o 00:07
Za danie w ryja nie mozna zastrzelic, poniewaz jest to NIESPRAWIEDLIWE. Nie chce rozdzialc wlosa na czworo, ale chyba widac to na golo, ze jest to odplata niewspolmierna.
Ponadto takie rozumowanie, ze kazdy wymierza sprawiedliwosc wg. wlasnego uznania, to jest zaden liberalizm, tylko buszmenstwo.
luty 1, 2008 o 02:28
Loulou niestety, to tylko pobożna teoria, zakładająca, że gość zakończy na uderzeniu w ryj, a może poprawi butem w łeb, jak będziesz leżeć półprzytomny? A może jak uderzy w gębe, to polecisz tak, że głową walniesz w coś co wyśle cię na tamten świat? Ja sądzę, że sam fakt ataku pozwala na obrone i o adekwatnosći nie ma tutaj mowy, bo w momencie ataku nie mamy pojęcia, jaki będzie skutek starań przeciwnika.
Ja nie odczuwam potrzeby dawania komukolwiek w ryj, ale odczuwam potrzebe by mieć za sobą prawo, że będe mógł takiego kogoś kto się za mnie zamachnie potraktować kijem, krzesłem, czy płytą chodnikową i nikt nie będzie mi robił zarzutów, jeśli napastnik w czasie ataku na mnie umrze i nikogo nie będą interesowały motywy czemu mnie atakował, jak chciał mnie atakowa, lub czy moja odpowiedź była “adekwatna”.
Adekwatnośc to po cześci absurd, jak to, że mordercy będą kalkulować w trakcie mordowania, oni najczęściej nie kalkulują, ja chce kary śmierci, by nie mogli wyjść z więzienia i nie trzeba było wydawać kasy na ich utrzymanie przez 40-50lat.
luty 1, 2008 o 04:43
> Za danie w ryja nie mozna zastrzelic, poniewaz jest to NIESPRAWIEDLIWE.
Ach… oczywiście, że nie chcemy gościa zastrzelić. Ja po prostu do niego strzelę a że przypadkiem trafię go nie w ramię, które celowałem, ino w czoło…
Przecież taki delikwent, od którego dostaniesz w ryj, może się tłumaczyć przed policją że go zaczepiłeś (niewerbalnie, hehe), cokolwiek – i już zamiast napaści masz bójkę i jesteś traktowany na równi z agresorem.
Aaa… tak w temacie kary śmierci zauważyć trzeba, że lewactwo karze śmierci mówi nie ale tzw. aborcja jest olrajt.
luty 1, 2008 o 08:57
Loulou,
Przeoczyłeś jedną ważną rzecz – status napastnika i ofiary nie jest jednakowy. Gdybyś, powiedzmy, ustawił sobie solówę z kolegą i w pewnym momencie siegnął po kosę/giwerę/felieton Kingi Dunin, to wtedy Twoje postępowanie faktycznie byłoby niehonorowe i niesprawiedliwe. My jednak rozważamy sytuację nagłego, niesprowokowanego napadu – zaskoczona ofiara nie ma czasu się zastanawiać nad “adekwatnością”, jeno instynktownie broni swojego życia/zdrowia/mienia. Wysuwanie pretensji, że ofiara zastrzeliła kogoś, kto tylko chciał jej dać w ryj, aby ukraść łańcuszek z szyi jest po prostu gwałtem na moralności i poczuciu sprawiedliwości.
Gówno mnie obchodzi, jaki los spotka napastnika – to on podjął kroki zaczepne, to on postanowił zaryzykować. Jego wybór. A wolność wyboru to przecież podstawa libertariańskiej wolności.
Po drugie: to nie jest wymierzanie sprawiedliwości. To jest doraźna, bezpośrednia obrona. Nikt tu nie rozważa, czy napastnik miał chujowe dzieciństwo i czuje się pokrzywdzony przez społeczeństwo, nikt nie analizuje jego dossier, nikt nie czeka, aż skończy walić w ryj aby się przekonać, co agresor zamierza dalej (zadowolony odpusci, zacznie rabować, gwałcić, torturować, łaskotać).
Przykład z życia: moja znajoma wracała wieczorem z pracy. Napadł na nią jakiś typek i zaczął “walić w ryj”. To nie byl napad rabunkowy, to nie był gwałt, nic z tych rzeczy – bandzior jedynie zmasakrował jej twarz (wygląda na regulowanie jakiejś osobistej urazy, lecz cholera wie). Obyło się cudem bez operacji plastycznej i wypoczynku w klinice psychiatrycznej. Niewiele brakowało. A gdyby? Czy oszpecenie na całe życie i doprowadzenie do niewydolnosci psychicznej nie zasługiwało na zastosowanie dowolnych środków defensywnych? Gdyby napadnięta miała spluwę, to Twoim zdaniem, powinna jej użyć? Wszak tylko “dostała po ryju”…
luty 1, 2008 o 11:27
Sluchajcie, nie przedstawiajacie sprawy tendencyjnie bo ja tez moge wynalezc jakis taki przyklad. Ot mlody chlystek starszemu facetowi na ulicy powie “Z drogi!”, starszy pan slusznie zajebie mu z plaskacza a ten wyjmie spluwe i go rozwali. No i? Mozna?
Nie twierdze, ze ofiara nie ma prawa sie bronic, albo ze ma sie zastanawiac, czy wyjac bron, czy moze tylko noz, czy wystarczy gaz. Ale nie uwazam, ze obrony nie da sie przekroczyc, bo da sie.
Problem jest gdzie indziej. Otoz prawo, czy moze nie prawo, ale sama praktryka, powinna automatycznie stawac po stronie ofiary i z tego punktu dopiero dochodzic. Natomiast dzis prawo wychodzi z zalozenia, ze podejrzany jest ten bardziej agresywny, ten, ktory wyrzadzil wieksze szkody. Stad np. ciagano po sadach babcie, ktora w nocy na oslep strzelila do zlodzei okradajacych transformator kolo jej domu, jednego powalila a drugiego ranila. Stad tez ciagano po sadach jak zloczynce emerytowanego wojskowego, za to ze postrzelil zlodzieja radia samochodowego. Dla sadu wazniejsze jest to ze kradziez byla mniejsza szkoda niz smierc, czy postrzelenie, wiec staje po stronie zlodzieja, zamiast uznac, ze staniecie w obronie wlasnosci jest wazniejsze niz kradziez i stad dochodzic. Tu mysle jest problem, a nie tu, czy jest granica obrony. Bo ona oczywiscie jest.
Chcialem jeszcze o dostepie do broni zagaic. No bo teoretycznie to kazdy powinien miec, gwarancja wolnosci itd. Ale, ale, czy rowniez kazdy za przeproszeniem murzyn w Harlemie, Bronxie czy w East New York, jesli nie byl jeszcze karany, rowniez? Kazdy portoryk tez? Kto ich poobserwowal, popracowal z nimi, bedzie wiedzial o czym mowie.
luty 1, 2008 o 11:34
po stronie ofiary i z tego punktu dopiero dochodzic. Natomiast dzis prawo wychodzi z zalozenia, ze podejrzany jest ten bardziej agresywny
Genialne wyłuskanie sedna sprawy. mogę do tego dodac jeszcze trzymanie się kurczowe “praw obywatelskich”. ktos kto wyrzadza krzywda pozbawia sie 99% praw
luty 1, 2008 o 11:35
Obrony nie mozna przekroczyć. Można ustalić moment, w którym obrona zamienia się w atak, lecz samej obrony nie da się przekroczyć. Obrona to słownikowo “odpieranie napaści”, a zatem zastosowanie środków umozliwiających powstrzymanie agresora. W jaki spoóśb obrone można więc przekroczyć?
Problem, jak słusznie zauważasz, istnieje. Lecz zauważ – zastosowanie mojej normy problem ów likwiduje!
Czarnuchy to obywatele drugiej kategorii? Obama jest niebezpieczny, nie mozna dać mu kolta do ręki?
luty 1, 2008 o 13:16
@ktos kto wyrzadza krzywda pozbawia sie 99% praw
ino pierw trza wiedzieć na 100% kto ta krzywda wyrządził
luty 1, 2008 o 13:17
> Ot mlody chlystek starszemu facetowi na ulicy powie “Z drogi!”, starszy pan slusznie zajebie mu z plaskacza a ten wyjmie spluwe i go rozwali. No i? Mozna?
Bzdury opowiadasz. Nie rozwali starszego pana bo będzie wiedział, że jeśli wyjmie broń to otaczający go tłum go zajebie no i przede wszystkim nie będzie miał pewności, że nie stoi przed mistrzem województwa w strzelaniu.
A jeżeli jest głupi i jednak zastrzeli, po czym sam zginie, to jego ziomalki zobaczą to w telewizji i gazetach i zastanowią się przy podobnej sytuacji. Albo i nie zastanowią, głupota jest wszędzie, z tym już nic nie da się zrobić ale to nie jest argument przeciwko prawu do obrony!
luty 1, 2008 o 13:25
Ja też uważam, że obrony przekroczyć nie można, ale wydaje mi się, że to co loulou uważa za adekwatność obrony ja i xluka identyfikujemy, jako granica po przekroczeniu, któej obrona zamienia się w atak.
Przykład dziadka tłukącego jakiegoś idiotę za złe zachowanie jest dobrym przykładem tej “adekwatności”/granicy obrony i ataku. Wg mnie jasne jest, że za odstrzelenie tego dziadka, należy się stryczek, ale gdyby to młody bluzgał po czym dałby jeszcze dziadkowi w ryj, to on miałby pra go odstrzelić. Z jednej strony lewaki, powiedzą, że to łamanie równości ludzi wobec prawa, a konserwatyści moga zarzucić “relatywizm”, ale ja sądzę, że dziadek dostający w ryj od młodego agresora spodziewa się większych szkód niż ten młody, który dostaje plaskacza, sprowokowango przez samego siebie.
Co do rozdawania pistoletów podludziom, ja wole, by w Polsce 30mln Polaków mogło nosić broń i jednocześnie 1000murzynów i innych podludzi.
Jednak problem wg mnie nie idzie o broń, bo tutaj póki co w bezpośrednim starciu każdy ma szanse, bo noszenie noża jest w Polsce póki co dozwolone. Większośc ludzi z policji czy zajmujących się samoobroną, powiedza, że nóż w rękach gospodyni domowej czy starego dziadka w bezpośrednim starciu jest o wiele bardziej śmiercionoścny niż broń, z którą ktoś co tydzień nie trenuje. Najgorsze jest to, że nóż kojarzony jest z atakiem, nie obroną, jeśli tylko kogoś dźgniesz, to lecisz za kraty, “przeciez nikt normalny z nożem nie chodzi po ulicy”, za to z postrzał z broni palnej jeszcze darują.
No i ogólna kwestia postrzegania obrony, któa zakończyła się śmiercią, kalectwem atakującego jako przestępstwo, to jest już totalna paranoja.
Ja sądzę, że zamiast walczyć o prawo do posiadania broni, należy walczyć i domagać się prawa o obrony, szczególnie na własnym terenie – dom/mieszkanie.
luty 1, 2008 o 18:41
Wyjasnienie terminu przez Luke mi pasuje. Rozumiem, ze zgadzamy sie, co do tego, ze obrona moze sie skonczyc i zaczac atak, badz msta w gniewie i wtedy jest to juz niesprawiedliwosc.
Jesli chodzi o imaginacje Przemka to prosze dodac do mojego zalozenia, ze nie ma tlumu, sa tylko mlokos i starszy Pan.
Jesli chodzi o murzynow, to ja nigdzie nie napisalem, ze to sa podludzie. Pytam jedynie, czy kazdy niekarany powinien miec prawo posiadania broni, nieograniczone. Bo to jest stanowisko liberalne, stanowisko wyrazone nawet w konstytucji Stanow.
Chce tu tylko napisac, ze niegdys nie mialem do tego zastrzezen, acz odkad zamieszkuje Wschodnie Wybrzeze, nie mam co do tego przekonania takiego na 100%. I prosze mi tu nie naskakiwac, ze bzdury wypisuje, jesli ktos nie umie sie opanowac to niech sie idzie przwietrzyc i potem wylozy swoje argumenty w elegancki sposob.
luty 1, 2008 o 19:23
Zastanawia mnie to że na groźniejszy w bezpośrednio starciu nóż nikt zezwolenia nie wymaga (na szczęście). Tak więc loulou czy każdy powinien mieć prawo nosić przy sobie nóż? Rozumiem że w usa modne jest zabijanie pistoletem ale sądzę że i nóż ma swoje wysokie miejsce w statystykach zabójstw. Zakładam że w twoim stanie nie trzeba zezwolenia na noszenie noża przy sobie czemu więc odmawiać komuś prawa do posiadania broni palnej?
luty 1, 2008 o 19:29
W 5 dzielnicach NY nie mozna posiadac nawet wiatrowki. Siekiera tez mozna zabic, a nie trzeba na to pozwolenia. To sa dywagacje korwinowskie. Bron palna to nie noz i kazdy, kto mial w rece jedno i drugie o tym wie.
Pytam co z tym dostepem, jesli ktos nie byl w Harlemie, albo na East NY to moze niech nie kategoryzuje tak bardzo. Chodzi o to ze metoda powinna byc uniwersalna, a nie wybiorcza.
luty 1, 2008 o 20:38
Nie sądzę by było to korwinowskie. Czy ty sądzisz że w starciu z gościem który ma nóż byś wygrał jak byś miał broń? Przecież żeby broń wyciągnąć i odbezpieczyć trzeba więcej czasu niż na sięgnięcie po nóż. Żeby broń w walce bezpośredniej była lepsza od noża to trzeba dużo trenować by wykształcić odpowiednie odruchy bezwarunkowe, z nożem jest trochę łatwiej. Oczywiście broń palna gdy człowiek człowiek widzi biegnącego w jego kierunku gościa z nożem jest skuteczniejsza w zabijaniu, ale niezbyt często wiadomo że ktoś ma ochotę nas okraść czy pobić z odpowiednim wyprzedzeniem. Dlatego sądzę że jednak nóż to skuteczniejsza broń do obrony przed nagłym niespodziewanym atakiem, a mimo to nie zakazana. Ja nie twierdzę że murzyny z bronią to moje marzenie ale sądzę że dostęp do broni nie powinien być regulowany tak jak jest w polsce.
luty 1, 2008 o 21:16
> Jesli chodzi o imaginacje Przemka to prosze dodac do mojego zalozenia, ze nie ma tlumu, sa tylko mlokos i starszy Pan.
Czyli nie ma świadków? To o czym my gadamy? ;)
Powtarzam – w starciu jeden na wygra raczej ten sprawniejszy, niekoniecznie ten, który ma rację. Rzecz w tym, że z tego nie wynika że trzeba zabrać broń wszystkim.
luty 3, 2008 o 01:56
Pieprzone komuchy z Frakcji Armii Czerwonej w Trizonii to i siedmiokrotne dożywocie dostały, a już po 20-paru-latach brykają na wolności – a ofiary, któż się nimi przejmuje, dawno przecie zgniły … W słonecznej Italii mordercy Aldo Moro z Brigade Rosse też już “dożywocie” odbyli…
Komuchom w tej walce p-w KS chodzi głównie o zagwarantowanie tego, aby to ich nikt nie mógł na nią skazać – a la walka z odchyleniem prawicowo-trockistowskim.
luty 3, 2008 o 03:59
A ja bym najglowniejsze kary przeznaczyl dla tych co robia mlodym kupe w mozgu, zamiast uczyc wspolzycia w spoleczenstwie ucza ich wspolzycia w dupie. Do tego dodalbym tych ktorzy decyduja o tym komu za 2 grosze sprzedac firme ktora daje krocie zysku a spoleczenstwo skazuje na zycie w biedzie.
O i tyle, lewicowy jestem jak ten Karol M. Ale zasady BYT KSZTALTUJE SWIADOMOSC BYM JEDNAK NIE SKAZYWAL.
Co do reszty mysle ze zgadzam sie z XL…
chociaz jeszcze duzo wiecej, bo to jest temat skomplikowany. Ale co do kar to bym jeszcze propagande uprawial w pewien ciekawy sposob.
luty 3, 2008 o 13:04
@delobbe
“pytanie tylko co z osobami skazanymi niewinnie? Przy dożywociu – bardziej, czy mniej dożywotnim, istnieje możliwość rehabilitacji nawet po kilkudziesięciu latach – takie przypadki były. Co na to zwolennicy kary głównej?”
sposób jest jeden – KS tylko za całkowicie udowodnione morderstwo (np. schwytanie na gorącym uczynku vel 100% dowody) – żadne tam poszlakowe (vide Sacco& Vanzetti)
luty 3, 2008 o 13:51
pełna zgodność z Sz. P. Usamą. kara śmierci za zdrade państwa to już komunizm. państwo jest oprawca i należy je zdradzać z kim popadnie – najlepiej z tymi którzy lepiej płaca.
luty 3, 2008 o 17:00
Kara śmierci za zdradę państwa podczas wojny to jest oczywista oczywistość. Tak po prostu musi być, bo inaczej można się od razu zrzec niepodległości…
luty 3, 2008 o 17:03
nic podobnego. na “rynku miedzynarodowym” powinna być wolnosc. tzn człowiek. Człowiek jest NAD wybiera lepsze panstwo tak jak reala zamiast tesco i tesco bankrutuje.
luty 3, 2008 o 17:06
No i człowiek sobie wybiera, a państwo ocenia czy wybór jest ołkej czy strzał w tył łba.
luty 3, 2008 o 17:10
No to niech se wybiera, zmienia obywatelstwo, wypierd… la i wuala… a nie _zdradza_ robiąc za wiernego obywatela, a podpierd… i sprzedając państwo wrogom…
To są podstawy sztuki wojennej, zdrajców należy wieszać i tyle…
luty 3, 2008 o 17:10
@ sz0k
za zdradę to może być kilkanaście lat, ponadto w tym wypadku to niewinnych może być dużo więcej, niż przy oskarżeniach o morderstwo
vide przykłady z historii (niejasne)
zaś co do niepodległości – proszę spojrzeć w historię – a taki np. St.A. Poniatowski ? przecież to on był najw. zdrajcą, nie jakiś tam Branicki czy Rzewuski, to on zrzekając się tronu zlikwidował państwo polskie
a w XIX/XX w. – ileż to władców podpisało z mocarstwami (gł.) eur. traktaty o “protektoracie” – czyli zrzeczeniu się de facto władzy i niepodległości, przy (najczęściej) pozornym i czasowym zachowaniu tytułów i (zwykle) majątku…
luty 3, 2008 o 17:11
PRL tez był państwem. A kuklinski stracił synów i siebie mimo ze to panstwo niby zdechło…
luty 3, 2008 o 17:17
My chyba o czym innym mówimy… a niektórzy jakby nie bardzo rozumieli czym jest zdrada podczas toczącej się wojny…
luty 3, 2008 o 17:22
wojna to tylko objaw końcowy choroby, ktora toczy dwa panstwa dwa organizmy. nawet w tej agonii mozna wybrac lepszy organizm.
mowimy niemal o tym samym
luty 3, 2008 o 17:26
Zdrada zdradą, czy w czasie wojny, czy pokoju… Czy morderstwo lub gwałt też mamy oceniać inaczej zależnie od tego czy jest pokój czy wojna ? Czyn jest ten sam. A jeśli zdradza szef państwa? I to żeby uniknąć wojny :) On może, ale niewolnik (”obywatel”) nie?
Czy można w ogóle “zdradzić” państwo, które nas zdradza, okrada, oszukuje?
luty 3, 2008 o 17:31
nie moszna.
luty 3, 2008 o 17:37
Ja mam swoją prywatną teorię (spiskową dziejów ofkoz) na temat zakazu kary śmierci na świecie. Otóż największymi orędownikami jej wycofania była zawsze (i zawsze będzie) masoneria wszelaka.
Tkwi to już u zarania tej sekty, która praktycznie zawsze (jako walcząca z Tronem i Ołtarzem) była antypaństwowa, pełna wszelkiej maści zdrajców i kombinatorów, dla których interesy ich państwa były niczym w porównaniu z interesami sekty, będącymi ponad te wszystkie śmieszne podziały narodowe. Dlatego często byli skazywani na stryczek. I tak tkwiła ta zadra w ich tyłkach powodując taki a nie inny stosunek do KS.
Z biegiem lat masonerie jeszcze bardziej lewicując się i komunizując, kompletnie zatraciły już poczucie jakiejkolwiek narodowej przynależności, no a wiadomo że w celu utworzenia jednego wielkiego, radosnego, internacjonalistycznego kołchozu, nie może być mowy o jakiejś tam karze śmierci za zdradę państwa, no bo jak tu tą rewolucję prowadzić?
W Europie gdzie rządzi już praktycznie oficjalnie masoneria (cała chUjnia Ełropejska to ich wymysł), zakaz KS jest już więc chyba wszędzie + dodatkowo prawie wszędzie nawet podczas wojny (Siedem możesz więc spokojnie uścisnąć kudłate łapsko Kon Benditów i innych, teraz będzie można spokojnie szmalcownikować, wydawać swoich wrogom, grabić, gwałcić i mordować jako partyzantka – i żadna kara śmierci takim złoczyńcom za to nie grozi…).
Ja mówię o zdradzie podczas WOJNY (a jak wiadomo jedyna sprawiedliwa to obronna, czyli walczymy w obronie niepodległości), a Wy mi coś tu pierdolicie o jakimś PRL-u (okupacja), czy poddawaniu się państwa przez ich władców…
luty 3, 2008 o 17:39
rzecz chyba w tej zdradzie, kto ucierpi.
luty 3, 2008 o 17:40
> Zdrada zdradą, czy w czasie wojny, czy pokoju… Czy morderstwo lub gwałt też mamy oceniać inaczej zależnie od tego czy jest pokój czy wojna ?
Oczywiście, że tak… to jest k… elementarz… Ja pierdziele nie chciałbym oddawać losów naszej armii w Wasze ręce jakby wybuchła jakaś wojna…
luty 3, 2008 o 17:41
nie pierdolimy. tzn moze bardziej ja nie.
luty 3, 2008 o 17:42
szok poszet na łatwizne. Temat KS zawsze wzbudza 400% normy komentarzy
luty 3, 2008 o 17:43
Współczuje siedemie, ale ja też jestem w celibacie do końca tygodnia.
luty 3, 2008 o 17:43
Zdaje się, że wykonywanie KS za zdradę w czasie wojny jest nieco mniej sformalizowane :) więc nie martw się… a co z niesłusznie skazanymi?
A jeśli jedyną sprawiedliwą wojną jest obronna – więc po jej przegraniu powinno się łapki położyć na sobie i wiek wieków służyć (np. Polski) Szwedom, Turkom, Rosjanom, Niemcom, Sowietom… ? Bo przecie bunt p-w legalnej władzy, Tronowi i Ołtarzowi (muslimskiemu czy heretyckiemu też?) to masońska nielegalna zdrada…
luty 3, 2008 o 17:44
Zawsze można było o pedałach ;-)
luty 3, 2008 o 17:47
@ szOk
To MY mamy jeszcze jakąś armię ? ciekawe co robi ta NASZA armia okupując Irak & Afganistan… Pewnikiem nas zaatakowali i to wojna obronna :)
Byłem pewien, że to siły USraelsko-jewropejskich nadzorców, mające przeciwdziałać ewentualnym (mało prawdopodobnym*) buntom niewolniczej ludności tubylczej.
*-bo cytując klasykę, “macie przecież telewizję, interwizję, eurowizję…” :)
luty 3, 2008 o 17:49
> a co z niesłusznie skazanymi?
Mają pecha.
> A jeśli jedyną sprawiedliwą wojną jest obronna – więc po jej przegraniu powinno się łapki położyć na sobie i wiek wieków służyć (np. Polski) Szwedom, Turkom, Rosjanom, Niemcom, Sowietom… ? Bo przecie bunt p-w legalnej władzy, Tronowi i Ołtarzowi (muslimskiemu czy heretyckiemu też?) to masońska nielegalna zdrada…
No oczywiście jest jeszcze walka wyzwoleńcza, chociaż nie wiem czy traktowałbym to w kategoriach wojny akurat… Dla mnie okupacja nie jest “legalną władzą” :-)
luty 3, 2008 o 17:54
Usama nie bardzo rozumiem dlaczego mnie atakujesz za to co robi nasza armia w Afganistanie, czy Iraku… Dla mnie jest absurdem, żeby posyłać swoje wojska aby walczył w innym kraju, bez wypowiedzenia temu krajowi wojny. To raz. A dwa oczywiście nie widzę powodu atakować kogoś kto nas nie zaatakował… (no chyba, że mówimy o uderzeniu wyprzedzającym, ale tutaj też takich podstaw nie było, zresztą to całe pitolenie o jakichś “akcjach pokojowych”, itp. dyrdymały to jest czyste kuriozum jakieś…).
luty 3, 2008 o 18:02
Ależ ja Cię nie atakuję, tylko twierdzę, iż nie jest to NASZA armia (co np. stan wojenny pokazał najostatniej :) ) – myślisz, że jakby zachowała się ta NASZA armia, gdyby Don Tus (ze zgodą Kaczora) wprowadził stan wyj. w obronie zagrożonych “wartości jewropejskich”?
A czy “okupacja” nie jest legalną władzą – np. Polski znów – St.A. Poniatowski zrzekając się tronu zlikwidował legalne istnienie Polski. Po Kongresie Wied. została odrodzona (okrojona terytorialnie) w unii z Rosją, z carem jako legalnym monarchą, noszącym tytuł króla Polski … Więc występowanie p-w Rosji było nielegalnym masońskim (i owszem) spiskiem. Podobnie walka o niepodległość państw Ameryki Łac. (mason ! Bolivar + wsparcie obcych mocarstw) etc. przykłady można mnożyć – choćby i walka o niepodległość USA.
luty 3, 2008 o 23:12
To są rzeczy nieporównywalne. Ja mówię o wojnie prowadzonej między dwoma niepodległymi państwami, a nie jakichś powstańczych ruchawkach na rzecz odzyskania niepodległości… Z sofizmatycznymi pierdami w stylu “to znaczy, ze uważasz, że wystąpienie przeciwko III Rzeszy, która była legalnym rządem na terenie Generalnej Gubernii było zdradą i powinno być karane karą śmierci?” nie będę dyskutował…
PS. A wracając do meritum tematu:
Nawet Koszerna daje piękne przykłady, o proszę:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80283,4865666.html
Nie dość, że mamy przykłady wyjątkowego kurestwa i debilizmu lewicowych elit, to jeszcze przykłady kolejnych morderstw (po wypuszczeniu) tych od “dożywocia”, no i dodatkowo jak same te skurewnssony uważają za słuszne siebie ukarać (obydwoje samobójstwo).
Także zakończenie tego artykułu cytatem: “Dzięki Bogu, on nie żyje” w momencie kiedy ma się gęby pełne pierdzielenia o niehumanitarności kary śmierci i w ogóle ogromnym źle jakie ona stanowi – potraktuję tylko jako kolejną groteskę w stylu “JZ” (mimo, że to tylko przedruk z NYT, ale w sumie co za różnica).
luty 3, 2008 o 23:28
są odcienie anarchizmu. jestes po prostu mniej radykalny niz ja czy Usama. pogódź się z tym i zyj jakoś. widocznie tak ma być.
acha ja bym dodał jeszcze do ewidentnego morderstwa gwałt na dziecku jako cos co wysyła do krainy wiecznych łowów automatycznie.
luty 3, 2008 o 23:36
Tylko ten wasz “radykalizm” zajeżdża mi internacjonalistyczną komuną… bo to na jej rzecz właśnie gracie… Myślę, że towarzysz Trocki by się ucieszył…
luty 3, 2008 o 23:38
“pełna zgodność z Sz. P. Usamą. kara śmierci za zdrade państwa to już komunizm. państwo jest oprawca i należy je zdradzać z kim popadnie – najlepiej z tymi którzy lepiej płaca.
naPisał Siedem dnia pięknego ”
Kurca no, Wpisz nie tylko przeszedl transmutacje webowa ale rzeczywista transformacje.
Kurde, Siedem, juz nie pytam, juz wiem.
Wez no tylko jakas ciepla posadke dla mnie tam.
luty 3, 2008 o 23:44
Szoku. oj. no nie miotaj się. do setki tego nie pociągniesz :)
radykalizm biały i czerwony są bardzo blisko siebie. można to lepiej zrozumieć gdy linię prostą, oś zagniesz w kółko, ale takie, ktore nie styka się końcami. tzn prawie się styka. takie graficzne przestawienie bardzo wiele wyjasnia.
poczytaj tez o regule króla artura. o tym jak wrogowie, sojusznicy etc zajmują miejsca przy okragłym stole.
luty 4, 2008 o 00:31
zgodzę się, pedofilski gwałt też można-by pod KS podciągnąć… aczkolwiek gdyby tak poszerzać katalog to by się jeszcze co-nieco kwalifikujące znalazło (np. trwałe uszkodzenie ofiary, tak że jest tylko roślinką ?)
a ogólnie za gwałt – kastracja fizyczna+chemiczna – może nawet bez kary więzienia – myślę, że skazany nie próbowałby więcej… :) choć komuchom się by nie spodobało – możliwość “resocjalizacji” odpada…
luty 4, 2008 o 08:09
> Szoku. oj. no nie miotaj się. do setki tego nie pociągniesz :)
Z gonzo.debilem jako wiernym giermkiem bym pociągnał ;-)))
> radykalizm biały i czerwony są bardzo blisko siebie. można to lepiej zrozumieć gdy linię prostą, oś zagniesz w kółko, ale takie, ktore nie styka się końcami. tzn prawie się styka. takie graficzne przestawienie bardzo wiele wyjasnia.
Wiem, znam to i to jest w pewnym sensie przerażające…
luty 4, 2008 o 08:47
well. taki juz jest ten lajf
luty 5, 2008 o 09:17
> a ogólnie za gwałt – kastracja fizyczna+chemiczna – może nawet bez kary więzienia – myślę, że skazany nie próbowałby więcej…
Usama ronisz krokodyle łzy nad “niesłusznie skazanymi”, a za gwałt chcesz kastrować??? No ile to przypadków k… na tym świecie jest co to za “gwałt” na lewo i prawo posądzają… A tu znacznie trudniej dojść do prawdy niż w przypadku morderstwa (no bo jak faktycznie ustalić czy taka rzeczywiście została zgwałcona, czy miała ochotę na jakąś “ostrą jazdę”, a potem się jej odwidziało, lub śmiertelenie się na adoratora pogniewała/odkochała/była zazdrosna – jak to baby i stwierdziała po 15 latach, że go “ukara”, a takim psikusem – kastracją…).
luty 5, 2008 o 10:47
A tak wogóle to kastracja zmniejsza popęd seksualny tylko u debili, którzy wiążą go bezpośrednio z jajkami.
A co do posądzania o gwałt, to już jset cała feminazistowska ideologia o tym kiedy gwałt jest a kiedy nie, wiec jakiekolwiek inwazyjne metody w tym obszarze uważam za chybione, póki wirus feminazizmu nie zostanie totalnie wyparty ze społeczeństwa.