Gołąb już nie kaszlnął?

grudzień 28, 2007 | sz0k 8 Komentarze/y | Kategoria: FormaLinki, Sz0k

Jak donosi nasz wielce szanowny portal “JZ”:

Wg WHO, wirus H5N1 przechodzi z człowieka na człowieka
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała w czwartek o przypadku przejścia wirusa ptasiej grypy H5N1 z człowieka na człowieka w Pakistanie. Jest to kolejny groźny precedens, po Wietnamie, Kambodży i Indonezji.
WHO zastrzega się, że przypadek ten, podobnie jak poprzednie w innych krajach, nie stwarza groźby epidemii, ponieważ za każdym razem chodzi wyłącznie o przekazanie śmiertelnego zarazka między ludźmi tylko raz, a nie wielokrotnie.
Analizy przeprowadzone w laboratoriach licencjonowanych przez WHO wykazały, że jeden z pacjentów zaraził się wirusem H5N1 mimo, że nie miał żadnego kontaktu z chorym na ptasią grypę drobiem – wyjaśnił AFP rzecznik WHO John Rainford.

Eeee, zaraz, zaraz WHO coś sądzi na podstawie kilku przypadków? Na bazie empirii??? I skąd wiedzą, że zarażony nie miał styczności z chorym ptactwem? (chyba że to wychodzi na “analizach przeprowadzonych w licencjonowanych laboratoriach” :))) A jak jakiś gołąb na niego ukradkiem kaszlnął, albo że się tak wyrażę “narobił”???

To już nie lepiej było te sposoby “przenoszenia się wirusa H5N1″ dupokratycznie przegłosować??

FormaLinki vol 1

grudzień 28, 2007 | Basia 5 Komentarze/y | Kategoria: FormaLinki

Czasami trzeba coś, nawet kiedy to “coś” jest zmutowanym tasiemcem uzbrojonym, wystawić na widok publiczny.W celach naukowych, ku pamięci natępnych pokoleń, czy dla rozrywki. Stąd własnie kategoria FormaLinki.

Co mówią zwolennicy/rodzice dzieci z in vitro [FormaLinka z GW]

“Jeżeli katolicyzm nie zmieni swego podejścia, to kościoły będą pustoszeć, bo ich podejście jest nieżyciowe, nienowoczesne, a nawet jakoś niemoralne. Jak dwoje ludzi chce mieć dziecko, to – według mnie – jest to rzecz nadrzędna. A jak to się odbyło w szczegółach? To rzecz bez znaczenia. “

Tagi:

Prawda i Piękno

grudzień 28, 2007 | Siedem 10 Komentarze/y | Kategoria: Kultura

tekstowisko.comNo i jeszcze “wolność“. Gdy te stany nie występują razem nie jest i nie będzie dobrze. Dziś niezmordowani żurnaliści “gazety wybiórczej” rozczulają się nad PRL’em. Na ten przykład Pani ubrana w czapkę przypominająca katodę z krzesła elektrycznego jest cool & dżezi. Wiecie czemu? Bo ta Pani nie porusza trudnych i obcych zwykłemu szaremu obywatelowi tematów. Nie mówi o jaruzelskim i michniku. Ona cieszy się z butów “Relaks“. Jakie to chwytające za serce. Nie to co harce zwierzęcych ogłupionych nienawiścią antykomunistów.

Taki wstęp wybrałem by skomentowac jakoś powstanie konkurencji dla http://wPisz24.pl. “Szanujemy ich” tzn. konkurencję i dlatego czuję się zobowiązany udzielić im kilku rad na dobry początek. Pierwsza: “wolność” druga “Wolność” i na koniec trochę więcej “wolności”. Imprezy tworzone przez ładnie wystrzyżone pudle salonowe tylko po to by nikt im nie disturbuował we wzajemnym lizaniu się po jajkach kończą się przed godziną 22.oo tego samego dnia. Co jeszcze? Nie odginamy małego paluszka trzymając filiżankę z kawą bo to ukryty symbol agresji jest a nie elegancji.

Tagi: , ,

Czyż nie powinno się święcić 22 czerwca?

grudzień 27, 2007 | XiazeLuka 6 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

8 maja świętuje się rocznicę zakończenia II wojny światowej w Europie, przynajmniej na Zachodzie – w krajach oddanych pod władzę ZSRS tak zwany Dzień Zwycięstwa (zresztą obchodzony podług sowieckiej chronologii następnego dnia, 9 maja) stanowił ponure memento przypominające o zmianie jednego okupanta na drugiego.

O mały włos, a juble z okazji Dnia Zwycięstwa organizowanoby nieco później, zapewne latem – i to w całej Europie od Uralu po Atlantyk: 7 lipca 1941 roku towarzysz Józef Stalin wydałby bohaterskiej Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej rozkaz rozpoczęcia wyzwalania kontynentu spod panowania jadowitych faszystowskich gadów. W pełnej gotowości do wypełnienia rewolucyjnego obowiązku stało 198 dywizji strzeleckich, 13 dywizji kawalerii, 61 dywizji pancernych, 31 dywizji zmotoryzowanych, 16 brygad spadochronowych oraz liczne formacje NKWD. Trzy miliony żołnierzy, ponad 60 tysięcy dział i moździerzy, kilkanaście tysięcy czołgów i samolotów miało realizować Wielki Plan czyli podbój kontynentu.

W 1920 roku, zwyciężając w „18 decydującej bitwie w dziejach świata” czerwonych ludojadów, polska armia uchroniła Europę od rozkoszy rewolucyjnych porządków. Lord D’Abernon zobrazował konsekwencje bitwy warszawskiej następująco:

Gdyby Karol Młot nie powstrzymał inwazji Saracenów zwyciężając w bitwie pod Tours, w szkołach Oxfordu uczono by dziś interpretacji Koranu, a uczniowie dowodziliby obrzezanemu ludowi świętości i prawdy objawienia Mahometa. Gdyby Piłsudskiemu i Weygandowi nie udało się powstrzymać triumfalnego pochodu Armii Czerwonej w wyniku bitwy pod Warszawą, nastąpiłby nie tylko niebezpieczny zwrot w dziejach chrześcijaństwa, ale zostałoby zagrożone samo istnienie zachodniej cywilizacji. Bitwa pod Tours uratowała naszych przodków przed jarzmem Koranu; jest rzeczą prawdopodobną, że bitwa pod Warszawą uratowała Europę Środkową, a także część Europy Zachodniej przed o wiele groźniejszym niebezpieczeństwem: fanatyczną tyranią sowiecką.*

22 czerwca 1941 roku towarzysz Adolf Hitler uczynił Europie podobną (choć na mniejszą skalę) przysługę, uprzedzając wcześniejszym atakiem komunistyczną agresję. Dzięki szalonemu kapralowi połowa kontynentu uniknęła losu państw zza Żelaznej Kurtyny, a miliony ludzi zachowały życie, zdrowie, majątek oraz wolność ducha. Pamiętajmy, że stalinowski pokój był dla narodów Rosji krwawszy niż I wojna światowa…

Czyż zatem 22 czerwca nie powinien być odpowiednio uhonorowany odświętnymi obchodami?

*- to jest oficjalny kolor wyróżnień na nowym wpiszu.

Mgła

grudzień 26, 2007 | Basia Brak Komentarzy | Kategoria: Polityka

Patrząc w niebo, na dachy nad miastem, zwykle nie widzimy przejrzystego powietrza. Czasem dlatego, że normale zjawiska metorologiczne tworzą mgłę lub w innym przypadku rury wydechowe głęboko oddychają bezołowiową, węgiel spala się w piecach i dymem z komina wycieka, itd.Krótka prasówka, telewizorówka, oparem ściele się nad Świętami Bożego Narodzenia, świętami chrześcijańskimi/katolickimi. Jest źle i dobrze. Źle, bo jacyś katole wciskają żłóbek jakiegoś Jezusa w sanki Santa Klausa niewiadomo po co, a przecież chodzi o to, żeby nikogo nie urazić, religijnym opłatkiem się nie dzielić , w ogóle heppy holidej. Dobrze, że chrześcijańskimi, bo można poszpanować ubiorem choinki, tradycyjną dobrocią, spoliczkowć paru katoli, a niech spróbuja policzka nie nadstawić…o, ho,ho,ho, to się im szpilę wbije, gdzie ich miłość ? no gdzie? nie popierają in vitro, bezuczuciowcy jedni! I tacy nazywają się katolikami? Już my was nauczymy co znaczy chrześcijaństwo i katolicyzm.

Tyle nieszczęścia na świecie, tyle dzieci bez wymarzonego mp3, no?! , tylu homeseksualistow bez ślubu, no gdzie Wasz Dobry Bóg, no gdzie? Cieńkie te Wasze Boże Narodzenie. Kłujecie w oczy, dyskryminujecie niekatolików.

Może zrobić rotacyjne Święta: raz np. Chanuka raz Boże Narodzenie. Weźmy powszechnie menorę, zaplacie i zagaście, raz jedną świeczkę, raz dwie, że co? że codziennie jedną? a po co? zapalmy wszystkie od razu, ładniej bedzie wyglądać, a co? że tak nie należy? a kogo to obchodzi – heppy holidej!

7: Ale wszystkich w politycznej poprawności przebija Google. Google równie chętnie zamyka paszcze Tybetańczyków co dba o to by 3ech scjentologów amerykańskich nie obraziło się na jakąś aluzję związana z choinką w logo Google.

ateistyczny syf<- To są święta wg. Google.com. Np to biało czerwone nie jest logiem Samoobrony tylko laską Dziadka Mroza wykreowanego przez grafików z koncernu Coca-Cola 96 lat temu. Ps. Mój bratanek miał w przedszkolu jasełka w których występowała Pani Natura (ja ******ę, postęp nadchodzi wielkimi krokami)

Tagi:

Opowieść Wigilijna

grudzień 25, 2007 | Siedem 3 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

24.12.2007 – 01:12:36″ Zulu TIME

Borne Sulinowo, Minus sześć stopni celcjusza: Wołodia, l. 44, wściekły jak dzik, że nie może sie wyspać w ostatni dzień służby przed świąteczną przepustką. Zziębniety prowadzi od niechcenia wózek widłowy z tajemniczym pakunkiem. W drewnianej skrzyni o wymiarach podstawy 1,2m na 1,2m i wysokości 2m coś cichutko kołacze. W tej chwili ta tajemnica nie interesuje go nic a nic. Agenci CBA, FSB, MI6, GRU, ABW, boru krzątający się po całym lotnisku też nie wzbudzają żadnego zainteresowania rozżalonego Wołodii. Do transportowego samolotu z otwartym włazem zostało kilkaset metrów, pogrąża si w rozmyślaniach o jego długiej, ciężkiej i wyboistej drodze od Afganistanu do cichego, ciepłego domku dzielonego z Jadwigą (l. 42 i pół – dane podejrzane), do siedmio hektarowego gospodarstwa porośniętego chwastami, za które Unia od 3 lat płaci pieniądze (i dobrze). Myśli o Jadzi – jak się poznali za bramą koszar, jak kupowała od niego paliwo do ciągnika Ursus. Jest już cieplej przynajmniej na sercu. Jeszcze tylko wspomnienie pierwszego spotkania z Jadwigą w “cztery oczy” na kopcu siana, owoc tego uniesienia: Tamara (l. 17, technikum gastronomiczne 3kl, profil w naszej-klasie) i już musi się skupić na manewrowaniu wózkiem. Tajemniczy ludzie delikatnie ściągają skrzynię z europalety i kładą ją na wciągarce linowej przy nieoznakowanym transportowcu. Wołodii nic już nie dziwi, znika za linią halogenowych świateł. Jeszcze tylko chwilkę będzie widać zarys mknącego wózka po białej, oszronionej płycie lotniska…

24.12.2007 – 05:35:10″ Zulu TIME

Baza Ramstein, Niemcy, minus jeden stopień celcjusza, wiatr 3 NW. Agenci słuzb wszelakich, bez oznaczeń spotykają się w ogrzewanym hangarze w małych grupkach, dyskutują tajemniczymi głosami, krótkimi zdaniami, podpisują dziesiątki kolorowych, samokopiujących się dokumentów. Biurokracja w strukturach NATO’wskich jest legendarna. Ciekawscy zapamiętują wyrwane z kontekstu słówka, ryzykują karierę dla opowieści dla wnuków przy kominku za 40 lat. Wciąż powtarzają się słówka: Memphis (czyżby nie zamknięto tego projektu w 1946 po śmierci kilkudziesięciu marynarzy nieudanie przeniesionych w czasie i przestrzeni?), Projekt Dharma (???), Project Human Voice 24 (co to?), IP, “Pochwycono”. Same zagadki, ale wojskowi są już myślami przy świątecznych stołach. Technik podchodzi do skrzyni z plastykowym szablonem i trzema niechlujnymi machnięciami sprajem maluje ostrzeżenie BIOHAZARD. Transportowiec Galaxy pomrukiem silników pogania służby naziemne do szybszego załadunku cargo. Jeszcze tylko 37 worków z krzewicielami demokracji w Iraku i wio.

24.12.2007 – 08:49:20″ Zulu TIME

Reykyavik, Islandia, 18.000 feet nad poziomem morza, minus 42 stopnie celcjusza. Gasną światła w całym mieście, telefony komórkowe wyświetlają screensejwery z “Matrixa”, wódka zamarza w kieliszkach. Gdy pracownicy wieży kontroli lotów tracą z radarów LOT 666 z bazy w Ramstein, wszystko wraca do normy.

24.12.2007 – 23:59:00″ Zulu TIME

Newark Texas, USA, tak tajna baza marynarki, że aż nie ma jej nazwy w internecie, plus trzy stopnie Faranchajta, 260 metrów pod ziemią. Chłodno-metaliczne światło pada na skupione twarze kilkunastu zebranych wokół terrarium kipiącego światłem oscyloskopów i tajemniczej aparatury badawczej. Wyglądają przynajmniej na noblistów lub generałów w cywilu (przynajmniej część z nich). Przy śluzie bezpieczeństwa o ścianę opiera się nonszalancko mężczyzna w wieku około 60 lat, twarz “kwaśna”, odpala papierosa od poprzedniego papierosa. Bliżej obiektu badań nienagannie, galowo ubrany Tom Kruz przestępuje z nogi na nogę. Śnieżnobiała koszula, mnóstwo odznaczeń na mundurze, nerwowo zerka na boki, wtem nie wytrzymuje: “chyba popierdoliły mi się filmy”, wychodzi. Śluza błyskawicznie zamyka poziome drzwi za nim. Nikt z zebranych nawet nie drgnie. Laboranci gorączkowo sprawdzają aparaturę nagrywającą.

W tej chwili nobliwy tłumek porusza się wsłuchując w głos z poza sceny: “Projekt “Zwierzęta Mówią Ludzkim Głosem” rozpoczęty, Obiekt Gondzo pochwycony w europie środkowej po zgłoszeniu na naszej skrzynce e-mail przez pannę Tamarę Niczypiórkin powinien równo o północy przemówić do nas w jednym z 6.000.000.000 języków znanych w naszej Galaktyce”

25.12.2007 – 00:00:08″ Zulu TIME

Obiekt gańdzia podnosi się z niklowego stołu, okablowanie chrzęści, tomografy wariują i rzecze tako: “odpowiecie za zamordowanie Blidy. Poziomki kosztują 2 metry kwadratowe. Już Was tu nie ma“. Następuje przedziwna cisza. Obcy opada na stół. Na twarzach zgromadzonych maluje się skwapliwie ukrywana konsternacja. Rozglądają się po sobie badawczo. Szukają najstarszego ranga by wygłosił choć trzy słowa tytułem podsumowania eksperymentu.

gonzo demon alien obcy roswell strefa 11

Tagi: , , , ,

Lecę Na dół do Kurtki

grudzień 25, 2007 | Siedem 3 Komentarze/y | Kategoria: Tech7

Po portfel by zapłacić google Ireland 119,36 Pln zaległych pieniążków za reklamy. Co prawda wisi mi je klient, który już pożycza od 20 lat młodszej dziewczyny, jednak po tym co zobaczyłem w Google Analytycs czuję się bardzo zobowiązany. Dziś Wigilia i pierwszy dzień niemal pełnej funkcjonalności wPisza24 i jakie śliczne wyniki na początek. 50 odwiedzających w ten Święty dzień w samej Polsce.

wyniki na 24.12.2007

Albo Wasze wyszukiwarki (przykład) oraz dziesiątki innych niezwykle zaawansowanych statystyk.

wyszukiwarki

Wszystkim łebmasterom serdecznie polecam. Aj Lowe Google. jaki ja jestem niekonsekwentny…

Tagi: , , ,

11.9.2001

grudzień 24, 2007 | Basia 3 Komentarze/y | Kategoria: The Best of wpisz.blox.pl

Przy okazji dyskusji w Salonie u T.Terlikowskiego nt. aborcji, ktoś zamieścił linkę do strony
http://video.informacje.int.pl, na której jest rownież film o WTC. Różni się od pozostałych, przynajmniej tych które ja widziałam.Podaje np. prawdopodobne okoliczności np. [jakim cudem “nikt nie zauważył tygodni przygotowań, nikogo nie zainteresowało, dlaczego faceci z odblaskowymi literami CIA na plecach wiercą w ścianach otwory na trotyl” Film długi:


Tagi: , , ,

Nielegalne Myśli

grudzień 24, 2007 | XiazeLuka 3 Komentarze/y | Kategoria: The Best of wpisz.blox.pl

Gdy ustaje tolerancja dla tolerancji, nastaje tolerancja przemocy.

/August Kotzebue/

Najważniejszym rodzajem tolerancji jest tolerancja okazywana jednostkom przez społeczeństwo i państwo. (…) Gdy państwo staje się wartością nadrzędną, a jednostka zostaje sprowadzona do roli posłusznego narzędzia w jej ręku, wszystkie wyższe wartości zostają zaprzeczone.

/Albert Einstein, 1934/

Jak brzmi najbardziej irytujące pytanie, jakie słyszą z ust niewiast mężczyźni? Oczywiście: „O czym myślisz?” Własne myśli to rzecz najbardziej osobista, jaka tylko może być, wszelkie próby wpłynięcia na nasze przemyślenia budzą silny, stanowczy opór i jak najbardziej będący na miejscu gniew. Kobiet naturalnie nie obchodzi, o czym faceci sobie właśnie dumają, zadając pytanie o takiej treści usiłują zmusić partnera do udzielenia odpowiedzi: „O tobie, kochanie”. Ów szantaż emocjonalny to doprawdy drobnostka w porównaniu z metodami wpływania na naszą imaginację przez państwa i jej oficjalnych tudzież ochotniczych funkcjonariuszy.

W obecnych demotfukracjach (często dodatkowo ozdabianych niedorzecznym określeniem „liberalne”) przepełnionych prawami człowieka, tolerancją i heroiczną walką o prawa coraz pokraczniejszych „mniejszości” zachodzi zdumiewający paradoks – nieustannym zapewnieniom istnieniu wolności słowa, przekonań, wyznania etc. towarzyszy ciągła, zresztą coraz intensywniejsza walka ze… słowami, przekonaniami, gestami, ba, wyglądem. Towarzysz Stalin miał zupełna słuszność powtarzając, że w miarę postępów budownictwa socjalistycznego zaostrza się walka klasowa. Walka ściśle selektywna, jako że prowadzona przez jegomościów wystrojonych w tiszerty z mordą komunistycznego bandyty Czegewary, lecz nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to: niezauważalnie doszło do zrównania poglądów z czynami.

Oto strona www.dyzurnet.pl, reklamująca się następująco:

Jeśli natknąłeś się w Internecie na pornografię dziecięcą lub inne nielegalne treści, takie jak rasizm czy ksenofobia, nie ignoruj ich! Zgłoś je anonimowo…

Pornografia dziecięca to faktycznie ohyda – przynajmniej na razie, cytując mądrości protagonistów postępu: „Kiedyś praw nie miały kobiety, potem homoseksualiści, a teraz, proszę, o!” Ohyda słusznie uznawana za przestępstwo i słusznie ścigana, ponieważ jest przemocą wobec nieletnich oraz pogwałceniem praw rodzicielskich. Jest to c z y n naganny. A za swoje uczynki należy ponosić konsekwencje, pełna zgoda. Tylko co obok wezwania do zgłaszania przypadków dziecięcej pornografii w Internecie robi apel o donoszenie na „treści”??? Gorliwcy z Dyżurnetu powołują się na artykuł 256 KK, zabraniającego „publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość”, czyli nie czynów, lecz s ł ó w.

A czym jest słowo? Słowo to zwerbalizowana myśl. Zakaz wypowiadania na głos swoich poglądów to w istocie zakaz posiadania myśli, uznanych przez faszystowskie ustawodawstwo za „nielegalne”, przymus milczenia. Na razie będące u władzy reżimy nie dysponują odpowiednią techniką, pozwalającą usuwać niewłaściwe myśli bezpośrednio z mózgu przestępcy (dekapitacji „wartości europejskie” nie uznają, zapewne z powodu trudności znalezienia rozsądnego uzasadnienia dla ucinania głów przy jednoczesnym zniesieniem kary śmierci), dlatego wraże głowy wypełnione myślozbrodniami wrzuca się wraz z resztą w całości do turmy.

Obrońcy cenzury (i jednocześnie – szermierze tolerancji, a jakże) natychmiast odpowiadają: nie zabraniamy nikomu mówić, lecz „publicznie propagować”, tacy są otwarci w swej tolerancji. Pod „publiczne propagowanie” podciągają chętnie prywatne, zamknięte imprezy, na których łysi na zewnątrz i od środka głowy kretyni hajlują sobie dookoła ogniska, „publicznym propagowaniem” jest także przeniesienie swoich myśli na blog, ulotkę czy książkę, a nawet ostrzyżenie psa na Adolfa. Po sądach ciąga się ludzi, którzy wyrażają przekonanie, że oficjalna, kanoniczna wersja pewnych detali historycznych jest niedokładna, ba, samo „pomniejszanie znaczenia” niektórych wydarzeń jest tu i ówdzie ścigane przez wolnościowe prawo! Cóż więc to za wolność słowa i przekonań, z której nie wolno korzystać? Gdzie tolerancja dla tej prześladowanej mniejszości? Dlaczego w obronie więźniów sumienia, takich jak Dawid Irving czy Ernest Zuendel nie stają kolesie z Amnesty International i podobnych organizacji, od których przy innych okazjach trudno się opędzić? To nie wolność słowa, to wolność dla niektórych słów. To jest właśnie totalitaryzm, o którym wspomina ulubiony młot na wolnomyślicieli, czyli artykuł 256 KK.

Pamiętacie skecz Monty Pajtona o Rajmundzie Luksusowym Jachcie? Nie opowiadajcie go w towarzystwie, jest nielegalny – za to samo użyte w nim skojarzenie amerykańska aktorka Hol Beri musiała dokonać publicznej samokrytyki, niczym w czasach stalinizmu. Stalinizm, jak widać, powrócił, zakamuflowany politpoprawnością (w USA) i kodeksem karnym (u nas i w wielu krajach ZSRE).

PS. Treścią „nielegalną” jest także, w myśl artykułu 257 KK, „publiczne znieważanie grupy ludności albo poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości”. Gdyby nie moje obrzydzenie do tego antywolnościowego lewa, skorzystałbym z owego paragrafu, aby oskarżyć redakcję „Gazety Wyborczej” za publiczne znieważenie Polaków za przypisanie im en masse odpowiedzialności za mord w Jedwabnem – dyżurny chłopiec od brudnej roboty, Pacewicz Piotr, napisał był przy tej okazji „my wszyscy Polacy jesteśmy winni”.

Karta Zboczeń Podstawowych

grudzień 24, 2007 | XiazeLuka Brak Komentarzy | Kategoria: The Best of wpisz.blox.pl

Co odpowiedzieć, kiedy dziecko zapyta: „Tato, a kto stworzył normy prawne?” Jeśli maluch da się zbyć ogólnikami w stylu „Bóg”, „tradycja”, „reguły związane z funkcjonowaniem państwa i rozwojem cywilizacji” – to pół biedy, zachowujemy twarz. W przypadku bardziej dociekliwego malucha, żądającego ujawnienia nazwisk konkretnych osób, sytuacja staje się niebezpieczna: bełkotliwe, niejasne odpowiedzi zostaną zupełnie słusznie potraktowane jako nieudolne wykręty i autorytet rodzicielski szlag trafi.

Na szczęście istnieje Komisja Europejska – gdyby nie KE i parę tuzinów innych ciał mających w nazwie „europejski/europejska/europejskie”, nadal żylibyśmy w mrokach niewiedzy i ryzykownych domysłów. Otóż to właśnie KE, a ściślej rzecz biorąc jej 60-osobowy konwent (składający się z przedstawicieli szefów państw i rządów UE, parlamentów krajowych, Parlamentu Europejskiego oraz oczywiście Komisji Europejskiej) opracował tekst Karty Praw Podstawowych Tysiącletniej Trze… pardon… Unii Europejskiej. Dobrą wiadomością jest liczba autorów – do 60 potrafi zliczyć nawet absolwent państwowej szkoły, także po maturze – nazwisko każdego Autora będzie zatem bez trudu można sławić w przyszłości w kolejności alfabetycznej. To góra 5 minut roboty, a ile korzyści dla ducha.

Korzyści spływają na nas już podczas lektury pierwszych dwóch słów preambuły Komunistycznej Par… ponownie przepraszam… Karty Praw Podstawowych. Po pierwszej parze słów, zaprawdę! KPP pisało 60 dobrodziejów, tymczasem wstęp zaczyna się tak:

Narody Europy…

No i od razu zażywamy iluminacji, Prawda spływa na nas szerokim strumieniem, można rzec – powodziowym. Tych 60 mędrców nie jest – jak to można pochopnie uznać – szajką kilkudziesięciu cynicznych krętaczy i machlojkarzy, lecz personifikacją narodów Europy! Ba, każdy jeden z tych „szefów państw” lub biurokratów z KE to Naród we własnej osobie! Jednoosobowe Narody osiągnęły jednomyślność, na malkontenctwo więc pozwolić mogą sobie jedynie okazy niezrównoważone umysłowo; jak pamiętamy w ZSRS nie było niezadowolonych, a jedynie chorzy psychicznie (jednego z takich wariatów, Włodzimierza Bukowskiego, można jeszcze oglądać na wolności, chwilowo przebywa na przepustce w Wielkiej Brytanii).

To nie koniec objawień. Ostatnie zdanie preambuły brzmi tak:

Unia uznaje zatem prawa, wolności i zasady wymienione poniżej.

Znane z nazwisk „Narody” tworzą jednocześnie Unię Europejską. No i wszystko jasne – narodowi unioniści są prawną, polityczną i moralną alfą & omegą współczesnej Europy, nie ma miejsca na nisze dla rozbijaczy kontynentalnej jedności, pałkarzy z kruchty lub skrajnej, nietolerancyjnej prawicy – nie dlatego, że ktoś im wolności ujmuje, lecz dlatego, że po prostu nie istnieją. Co wcale nie oznacza, iż walka klasowa się zakończyła – towarzysz Stalin jasno stwierdził, że w sytuacji, gdy opozycja jest w zaniku, walka z wrogami ludu się nasila. Ta złota myśl ma się dobrze, nadal nie zaszła śniedzią.

Artykuł 2

1.Każdy ma prawo do życia.
2.Nikt nie może być skazany na karę śmierci ani poddany jej wykonaniu.

Rewelacja! Nie są jeszcze znane wyniki sondażu wśród płatnych morderców „Co pan na to?”, większość z nich nie jest w stanie udzielić odpowiedzi z powodu nieustępującego śmiechu. Mniej powodów do zadowolenia mają ofiary – ich „prawo do życia”, tak bohatersko gwarantowane przez socjalizm, w każdej chwili może paść ofiarą inicjatywy prywatnej, co jest kolejnym dowodem na wyższość ideałów Lewicy nad tymi normalnymi.

Artykuł 23

Należy zapewnić równość mężczyzn i kobiet we wszystkich dziedzinach, w tym w sprawach zatrudnienia, pracy i wynagrodzenia.
Zasada równości nie stanowi przeszkody w utrzymywaniu lub przyjmowaniu środków zapewniających specyficzne korzyści dla osób płci niedostatecznie reprezentowanej.

Wcześniej było dużo o równości, zakazie dyskryminacji ze względu na to czy tamto, artykuł 20 expressis verbis nawet zaklinał: „Każdy jest równy wobec prawa”. No jest, o czym zapewnić mogą wszystkie owce z folwarku zwierzęcego. Czy ktoś w to wątpi?

Ja nie wątpię. Dlatego poniżej wykazuję, że przy odrobinie dobrej woli nawet w programie KPP można znaleźć wartościowe zapisy:

Artykuł 5

1.Nikt nie może być trzymany w niewoli lub w poddaństwie.
2.Nikt nie może być zmuszony do świadczenia pracy przymusowej lub obowiązkowej.

Ad 1. – Brawo! Europejskie potępienie haraczu na telewizor (zwanego dowcipnie „abonamentem”) oraz zakwestionowanie legalności kennkart, meldunków i tym podobnych przejawów totalitaryzmu (pokrzywdzeni będą loverzy wysokich podatków, lecz co tam, niech się opodatkują nawzajem).
Ad 2. – Koniec wszechwładzy ZUS (Zawsze Ukradną Składkę alias Złodzieje Usługujący Socjalistom): reżim nie może ukraść mi połowy pensji pod pretekstem wypłacenia emerytury innej osobie. Ponownie oklaski dla panów i pań Narodów.

Artykuł 10, 11 i 13

Każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii. Prawo to obejmuje wolność zmiany religii lub światopoglądu oraz wolność uzewnętrzniania, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub światopoglądu poprzez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach.

Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.

Sztuki i badania naukowe są wolne od ograniczeń

Owacja staje się frenetyczna – zapisy te kładą kres faszystowskim paragrafom o tzw. kłamstwie oświęcimskim, heterofobicznym pogróżkom tow. Biedronia oraz ogólnie stawiają tamę rozpasanej politpoprawności. A propos wolności człowieka, obywatela i Europejczyka w świecie Postępu przypomniała mi się pewna anegdota z lat 80. ubiegłego wieku, zresztą autentyk: Pewna dyrektorka szkoły średniej publicznie podarła na strzępy Konstytucję PRL w pełnej furii reakcji na próbę jednej z uczennic udowodnienia na podstawie tekstu ustawy zasadniczej, iż można swobodnie mówić o zbrodni katyńskiej. Skąd ta reminiscencja? „Historia powtarza się jako farsa” pouczał Marks Karol, duchowy ojciec Mumii Europejskiej.

Tagi:
... free counters