Jak trudno być homoseksualistą…

grudzień 31, 2007 | XiazeLuka Brak Komentarzy | Kategoria: Xiaze

22 lipca 2010

Nareszcie! Pani Kowalski przyciska do płaskich piersi najnowsze wydanie “Trybuny Wyborczej“, w którym na pierwszej tęczowe czcionki wielkości konkordansu krzyczą tytułem: “Małżeństwa gejów i lesbijek uchwalone!” Lata upokorzeń, trudnej walki o swoje prawa i zwykłą, homoseksualną godność, zostały nagrodzone. Pani Kowalski wreszcie będzie mogła stanąć na ślubnym kobiercu ze swym wybrankiem, panem Malinowskim, i wziąć ślub, jak pan Bóg przykazał. Koniec nietolerancji, ksenofobii i dyskryminacji.

 

22 lutego 2011

Nie minął rok, a już w małżeństwie pani Kowalski-Malinowski pojawił się potomek! Cała rodzina świętuje uroczystą chwilę narodzin w Miejskim Urzędzie Adopcyjnym. Mama Kowalski-Malinowski i tata Malinowski z czułością spoglądają na przewiązany pysznie czerwoną kokardą inkubator, dostarczony ze szpitala przy ul. Nowogrodzkiej. Maleństwo porzuciła jakaś nienormalna,

powichrowana heteroseksualna dewiantka, na szczęście dzidziuś znajdzie szczęśliwe miejsce w rodzinie Kowalskich-Malinowskich.

Po powrocie do domu mama Kowalski-Malinowski przytyka maleństwo do swej piersi, niestety, dziecko ma kłopoty ze ssaniem i zaczyna dławić się włosami, bujnie porastającymi tors mamusi. Wszystko jednak dobrze się kończy, druga załoga karetki (pierwsza została odesłana won – dyspozytor, pewnie tępy, heteroseksualny blondyn, źle usłyszał treść wezwania i wysłał ambulans E***) zdążyła w ostatniej chwili zastosować sztuczne oddychanie i sytuacja została opanowana.

 

11 czerwca 2011

Pan Malinowski wrócił z pracy wściekły i zmęczony. Pani Kowalski-Malinowski na wszelki wypadek zamknęła się z synkiem w komórce na miotły, czekając, aż ślubny nieco ochłonie. Głowa rodziny uspokoiła się dopiero wieczorem, wtedy też pani Kowalski-Malinowski dowiedziała się, jaki był powód irytacji męża; otóż, rzekł pan Malinowski głosem drżącym od irytacji, ci cholerni zboczeńcy znowu demonstrowali w centrum miasta, doprowadzając stolicę do paraliżu komunikacyjnego! “Wracałem do domu 4 godziny, k… j… mać” – pieklił się pan Malinowski – “Czy ci pedofile nie mogliby szwendać się gdzieś na przedmieściach? Wolność zgromadzeń wolnością, ale, do cholery, ludzie pracują! W dodatku nic mnie nie obchodzi fakt, że WHO wykreśliło pedofilię z listy zaburzeń seksualnych, to pieprzeni zboczeńcy! Prezydent Kaczyński Junior powinien tej hołocie zakazać manifestacji!”

 

15 czerwca 2011

Sobota. Pan Malinowski udał się na Plac Defilad, na Paradę Normalności, zwołaną przez Młodzież Wszechgejowską. Postanowił, wraz z tysiącami innych porządnych osób, dać wyraz swej niechęci wobec pedofilów, aroganckiej i agresywnej, jednak niestety mocno wpływowej nowej orientacji seksualnej; tajemnicą poliszynela jest pedofilia co najmniej kilkunastu członków najwyższych władz państwowych, wspieranych przez silne lobby dzieciolubów ulokowanych w sferach przemysłowych i towarzyskich.

Pani Kowalski-Malinowski nie doczekała się powrotu małżonka; zadzwonił on z komendy policji, z oburzeniem zawiadamiając swą panią, że gestapo przymknęło go pod pretekstem rzucania płytami chodnikowymi w grupę pedofilów. “To skandal!” – wrzeszczał do słuchawki – “Policja chroniła nielegalną kontrmanifestację, a nas pałowali!” Pani Kowalski-Malinowski nie ogłuchła tylko dlatego, że połączenie zostało nagle przerwane.

 

17 czerwca 2011

Czekanie na powrót męża pani Kowalski-Malinowski uprzyjemniała sobie oglądaniem telewizji. Na kanale TVGej24 leciały akurat wiadomości; prezenter w półgarniturze (koszula i marynarka z wycięciem na brzuch) poinformował, że sytuacją w Generalnym Gubernatorstwie zaniepokojone są władze Zjednoczonych Socjalistycznych Republik Europejskich. Przewodniczący Prodi ostrzegł Warszawę, że ZSRE nie będzie tolerować aktów dyskryminacji żadnej mniejszości seksualnej i zapowiedział, że Komisja Europejska może “rozważyć działania ostrzegawcze”, jeśli pedofile nie będą mieli takich samych praw jak wszyscy inni obywatele.

Pani Kowalski-Malinowski zerknęła ze strachem na swoje potomstwo i pobiegła sprawdzić, czy drzwi wejściowe są na pewno zaryglowane.

 

1 września 2011

W skrzynce pocztowej pan Malinowski znalazł ulotkę szefowej Socjalpedofilii Polskiej, Adolfiny Szyszko-Czwartkowej, która (szefowa) zachęcała do głosowania na swoją partię w nadchodzących wyborach:

 

Murzynów też bito i prześladowano. I też mówiono, że to przez tych, co o prawa dla nich wołają. Historia kołem się toczy… i dzisiaj stajemy przed wielką szansą wyrównania szans naprawdę dla wszystkich – głosując na Socjalpedofilię Polską! Historia przyzna mi rację – ale czy warto czekać? Lepiej się w Nią wpisać złotymi zgłoskami! Zapewniam, że chcemy jedynie takich samych praw, jakie mają pary homo i hetero! Dwoje ludzi ma prawo zawrzeć między sobą umowę zwaną małżeństwem, z której wynikają okreslone prawa i obowiązki. Para pedofilna takiego prawa nie ma. Wszystko jednak można zalegalizować. Wystarczy zdobyć do danego pomysłu większość. Dlatego wzywam wszystkich wrażliwych, odpowiedzialnych, nowoczesnych ludzi – głosujcie na nas! Walczmy z niesprawiedliwością i dyskryminacją, popierajmy małżeństwa pedoseksualne, pamiętajmy, że niezmiennych norm moralnych nie ma!

 

Państwo Malinowski zapadli w ponurą zadumę. Zegar tykał…

 

 

***E – eutanazyjny, zwany dawniej “łowca skór”.

Nikifor

grudzień 31, 2007 | Siedem Brak Komentarzy | Kategoria: Osobiste

Życie człowieka renesansu do lekkich nie należy. Maluje np. kredkami obraz:
em

Nemocnica na Kreju Mesta

Akcja No 1

grudzień 30, 2007 | Siedem 12 Komentarze/y | Kategoria: Akcje

życzenia noworoczne

Tagi: , ,

KIESZONKOWY SŁOWNIK MEDIALNO-POLSKI

grudzień 30, 2007 | XiazeLuka 4 Komentarze/y | Kategoria: Polityka, Xiaze

Słowniczek nie ma ambicji egzegetycznych, to po prostu podręczne kompendium dla naiwnych lub bezgranicznie poczciwych. Dlatego właśnie Redakcja nie będzie rozważać i przesądzać, czy torreadorzy radiotelewizyjnoprasowej nowomowy to bezideowi kondotierzy wynajęci za garść srebrników, zdeklarowani hochsztaplerzy czy raczej skończeni idioci, jako że analiza taka wykracza poza ramy niniejszego projektu. Poniżej zamieszczamy listę najczęściej spotykanych zaklęć wraz z krótkim tłumaczeniem na język polski. Zestaw jest niepełny, zapraszamy zatem do współpracy w redagowaniu kolejnych haseł.

 

 

Zwrot medialny 

 Rozwikłane znaczenie zwrotu medialnego  Przykład
„Antysemityzm” Odmowa padania plackiem przed majestatem Jego Ekscelencji Żyda. Wskazanie na obiektywny fakt, iż ogół Polaków nie odpowiada za wydarzenia w Jedwabnem.
„Bezpieczeństwo” Terror. Przymus zapinania we własnym samochodzie pasów.
„Brak tolerancji” Pełna tolerancja. Brak przywilejów dla zboczeńców, wolność słowa dla rewizjonistów
„Budżet na tym straci” Obniżka podatków lub ograniczenie rabunku fiskalnego pozostawiające pieniądze w kieszeniach obywateli. Zmniejszenie akcyzy na paliwo ograniczające drożyznę.
„Dyskryminacja” Brak prawnych, skarbowych i obyczajowych szykan wobec heteroseksualnych białych mężczyzn. Większość kobiet-wyborców głosuje na facetów, zamiast na Magdalenę Czwartek, skrzeczącą jak wrona z piekła rodem Szyszkowską lub tow. Niemca.
„Europejskie standardy moralne” Zoologiczna hipokryzja. Żurnalista przystrojony tiszertem w sierpy, młoty i gębę Czegewary, wyzywa od „morderców” zwolennika śp. Generała Pinocheta.
„Globalne ocieplenie wywołane jest przez człowieka” Zabobon podniesiony do rangi Najświętszego Aksjomatu. Grenlandia nie była skuta lodem w czasach, kiedy na świecie nie żyli jeszcze dymiący dwutlenkiem węgla z uszu i freonem spod pach amerykańscy imperialiści.
„Kontrowersyjne dzieło” Każda książka/film/wystawa, która ukazuje, a nie chwali lub gani. Obiektywne spojrzenie na Adolfa Hitlera lub Żydów, deklaracja przywiązania do katolicyzmu, pogodne wyrażenie poglądu, że „2+2=4”.
„Ograniczanie przestrzeni publicznej” Grodzenie osiedli, odbierające lumpom wolność sikania po klatkach schodowych. Nowe inwestycje mieszkaniowe.
„Państwo powinno interweniować…” Kogo by tu jeszcze okraść? Podatek Religi, podatek Belki, podatek całej „elity” politycznej zwany katastrem, składki na ZUS.
„Pijany kierowca” Każdy kierujący, który ma we krwi więcej niż 0,00 promila. Poseł Katarasińska-Śledzińska schwytana na prowadzeniu samochodu po spożyciu lampki wina = 0,24 promila. W krajach zamieszkiwanych przez ludy genetycznie odporne na wpływ C2H5OH norma dopuszczalna to 0,8 promila.
„Pirat drogowy” Każdy kierujący, który nie trzyma się bezmyślnie przepisów kodeksu drogowego. Trzypasmowa, bezkolizyjna ulica o trzeciej nad ranem. Zbrodniarz pędzi na złamanie karku z naddźwiękową szybkością 80 km/h.
„Skrajna prawica” Skrajna lewica Partia Faszystowska, NSDAP.
„Stereotypy” Konstatacja faktów sprzecznych z założeniami inżynierii społecznej. Kobiety rodzą dzieci, mężczyźni są silniejsi fizycznie, dzieci potrzebują ojca i matki.
„Tego nie regulują żadne przepisy” Z trudem kamuflowany żal, że jeszcze nie wszystko znalazło się pod kontrolą urzędników państwowych. - [przykładów nie będzie aby nie prowokować urzędasów do działania]
„Wstyd na cały świat” Takie zachowania, słowa lub uczynki, które odchylają się od politpoprawnego etalonu przyzwoitości. Handlarze na ulicach Warszawy, klęska organizacyjna Euro 2012, Michalkiewicz na wolności, dziura w jezdni na drodze krajowej nr 363.

 

Nieustraszony Łowca Komuchów

grudzień 29, 2007 | Siedem 5 Komentarze/y | Kategoria: Polityka

Pomysł Pan Galbowski:

nieustraszony łowca komuchów

Pseudoterapia Berta Hellingera

grudzień 29, 2007 | Siedem 24 Komentarze/y | Kategoria: Osobiste

Bert Hellinger, będący jednym z najbardziej znanych współczesnych terapeutów, staje się coraz bardziej popularny na świecie, także w Polsce. Ezoteryczno-spirytystyczne inklinacje tego niemieckiego guru – bo tak można go w istocie nazwać – to podejmowanie kontaktów ze zmarłymi przodkami lub wchodzenie w „wiedzące pole”, z którego wywodzi on swoje rzekomo „odwieczne prawdy”. Jego działania spoufalają się z aktualnym duchem czasów, zwłaszcza z New Age. Osoby biorące udział w tzw. „ustawieniu rodzinnym” wchodzą w kontakt z – jak to nazywa Hellinger – wyższym, „wiedzącym polem”, które jest pewnego rodzaju „duszą świata”.

Urodzony w 1925 r. w Niemczech Bert Hellinger studiował filozofię, teologię i pedagogikę. W 1946 r. wstąpił do katolickiego zakonu misyjnego. W zakonie spędził 25 lat, z czego 16 lat na misji w RPA, u Zulusów. Po powrocie do Niemiec coraz bardziej skłaniał się ku psychologii. W 1971 r. wystąpił z zakonu i poświęcił się psychoterapii.

W obszarze niemieckojęzycznym jest około dwóch tysięcy terapeutów, którzy pracują według zaleceń Hellingera. Wśród tej liczby znaleźć można zdumiewająco dużo osób o kwalifikacjach akademickich, jednak większość z nich pochodzi z rozległego obszaru psychosceny ezoterycznej. Są to homeopaci, terapeuci wierzący w reinkarnację albo wyznawcy antropologii okultystycznej. Wynika to z faktu, że po prostu wszystko, co pochodzi ze sceny ezoterycznej, zasadniczo jest kompatybilne z Hellingerem.

Hellinger z góry odmawia osobie szukającej pomocy jakiejkolwiek zdolności rozeznania. Rozwiązanie problemu leży w porządku kosmicznym i szukający pomocy nie potrafi go dostrzec; tylko on – Hellinger – może go rozpoznać. On ma wgląd w ten boski porządek świata i stamtąd otrzymuje intuicyjne natchnienia, jak ma wyglądać terapeutyczne rozwiązanie konkretnego przypadku. Koncepcji pracy Hellingera nie da się zrozumieć w sposób logiczny i racjonalny.

Nie jest to jednak jedynie problem religijny, ale także dotyczący zdrowia psychicznego. W niemieckiej prasie pisano już o niejednym przypadku samobójstwa z powodu tej terapii. Większość osób nabawia się poważnych problemów psychologicznych i potrzebuje później porządnej, fachowej psychoterapii, żeby zagoić rany, które w nich pozostały po uczestniczeniu w „ustawieniach” Hellingera. Z powyższych racji Niemieckie Towarzystwo Terapii Systemowej i Terapii Rodzinnej ogłosiło, że praktyka ustawień rodzinnych według Berta Hellingera daje Zarządowi powód do wyraźnej krytyki i rodzi niepokój o ewentualne narażanie na szwank klientów. W orędziu Towarzystwo pisze, że w swoich ustawieniach rodzinnych Hellinger postuluje istnienie porządku podstawowego i hierarchii oraz zawsze przedstawia swoje koncepcje, interpretacje i interwencje z absolutną pewnością, która w ogromnym stopniu ogranicza autonomię klientów. Jednocześnie unika poważnej i krytycznej dyskusji na temat swojej metody i woli otaczać się gromadą „wierzących” zwolenników. Prowadzi to do powstania aury niekrytykowalnego guru, co jest nie do pogodzenia z przejrzystością terapii systemowej.

Innymi słowy, terapia Hellingera jest niebezpieczna, gdyż osoby szukające pomocy nie uczą się, jak zerwać ze szkodzącymi im relacjami uzależnień. Muszą one poddać się autorytarnemu prowadzeniu terapeuty, który odmawia im zdolności samodzielnego wyjaśnienia ich sytuacji życiowych. W skutek tego wzmacnia się bezsilność i niesamodzielność osób, które przychodzą na terapię. Prezentuje też ona wyraźnie cechy antychrześcijańskie, szczególnie gdy chodzi o interpretację ludzkiego sumienia, w tym ludzkiej winy.

Jak rozumie system rodzinny niemiecki guru? „Ustawienia rodzin” Hellingera to – oficjalnie i eufemistycznie – terapia grupowa, zwana inaczej systemową. Zawiera w sobie decydujący czynnik poznawczy i zarazem wyzwalający. Przeprowadza się ją w obecności wielu osób, z których część uczestniczy w „ustawieniu”, a pozostałe są widzami. Prowadzący sesję terapeuta zadaje klientowi podstawowe pytania dotyczące jego rodziny i jej – najczęściej tragicznej – przeszłości. Najważniejsi są tu jednak tak zwani ludzie wykluczeni, potraktowani „niesprawiedliwie”, co rzekomo zaburzyło system czy też tajemniczy rodzinny układ. Chodzi nie tylko o żyjących członków rodziny, ale także (czy może przede wszystkim) o zmarłych oraz tych, którzy – związani z rodzinami nawet nieformalnie – z jakichś względów zostali w rodzinie niesprawiedliwie potraktowani, zapomniani czy zlekceważeni. Należy ich nie tylko wspomnieć, ale realnie przywołać i… uczcić! Przypomina to jednak wyraźnie seans spirytystyczny oraz okultystyczną inicjację.

Nie chodzi tu jednak o sprawiedliwość w sensie etycznym, ale funkcjonalnym. Dlatego, że Hellinger wyklucza „sumienie jednostkowe” na rzecz „sumienia klanowego”, które działa jakby mechanicznie, odruchowo i na sposób bezwzględnej konieczności. Nie chodzi tu zatem o prawa „zła moralnego”, ale jakby „zła fizycznego”, idzie bowiem tu o mechanizmy prawie fizykalne czy kosmiczne.

Oto w skrócie fatalistyczne dogmaty Hellingera, przypominające bezduszną „sprawiedliwość” prawa karmy i reinkarnacji, do którego przyznają się spirytyści, teozofowie, antropozofowie i zwolennicy New Age:

1. Każdy w systemie ma prawo do przynależności i do swojego miejsca.

2. Każdy w systemie ma prawo do rangi i do szacunku wynikającego z zajmowanego miejsca.

3. Każdy ma prawo do wyrównania w dawaniu i braniu. Jeżeli któreś z powyższych praw zostaje naruszone, to mamy do czynienia z pokrzywdzeniem… systemu. System wyrównuje i karze. System połyka ofiary przeniesienia i kompensacji. Nie ma „zmiłuj się”. Ofierze wykorzystania seksualnego przez ojca Hellinger powtarza: „Ojciec nigdy nie jest winny, to zadziałał mechanizm z przeszłości”. Siostrze zakonnej zaś powie, że poszła do zakonu wyłącznie ze względu na niesprawiedliwe potraktowanie w klanie rodzinnym kochanka jej prababci. Córka popełnia samobójstwo w zastępstwie ojca, zaś „duchowni są prawie zawsze ofiarowywani w rodzinie jako pokuta za coś oraz dla wyrównania jakiejś krzywdy” (G. Weber red., „Terapia systemowa Berta Helligera”, Gdańsk 2005, s. 140).

Według Hellingera, przede wszystkim więc „istnieje sumienie grupowe. Do grupy, w której ono oddziałuje, należą dzieci, rodzice, dziadkowie, rodzeństwo rodziców i osoby, po których pozostały puste miejsca, na przykład poprzedni małżonkowie lub ukochani rodziców. Jeżeli więc którejś z tych osób przydarzy się nieszczęście, w grupie powstaje potrzeba wyrównania. To znaczy, nieszczęście, które miało miejsce we wcześniejszych pokoleniach, później zostaje jeszcze raz wcielone i przeżyte przez kogoś, by wreszcie można było się z nim uporać. Jest to tak zwany systemowy przymus powtórzeń [podkr. AP]. Ten rodzaj powtarzania nigdy jednak niczego nie porządkuje.

Ci, którzy muszą wziąć na siebie los danej osoby, są niesprawiedliwie absorbowani przez sumienie grupowe [podkr. AP]. Są zupełnie niewinni. Natomiast tym, którzy rzeczywiście zawinili, na przykład oddając albo odtrącając dziecko, powodzi się dość dobrze. Sumienie grupowe nie jest więc sprawiedliwe dla potomków. Widocznie ma to coś wspólnego z „pierwotnym porządkiem w systemach rodzinnych” (B. Hellinger, G. ten Hövel, „Praca nad rodziną. Metoda Berta Hellingera”, Gdańsk 2004, s. 14-15).

Jest to więc prawdziwy kolektywny system, czyli niewola fatum, której trzeba się podporządkować. Tak jak w systemie opisanym przez G. Orwella i wszystkich systemach totalitarnych, sumienie kolektywne, klanowe czy grupowe jest ważniejsze od sumienia indywidualnego. Dla Hellingera sumienie jednostkowe ponadto nie spełnia „żadnej funkcji transcendentalnej czy boskiej. Nie mówi nam więc, co jest dobre i złe w ramach wyższego porządku” (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 38).

Gnostyckie uderzenie w tajemnicę wolności, to uderzenie w powagę zła, jak też we właściwie pojętą teologię zdrowia i choroby, a jednak zwodniczy guru Hellinger zajmuje się także terapią chorych na raka (por. B. Hellinger, „Dlaczego właśnie ja”, Wrocław 2004). Jest to niebezpieczne dla zbawienia tych ludzi. Kto się za nimi wstawi? Nie ma tu woli, głębi, walki. Nie ma tu miejsca na zbawcze cierpienie, na logikę krzyża jako właściwe rozwiązanie problemu winy. Nie ma też wyjaśnienia tego mechanizmu.

W takim kluczu fatalistycznej depersonalizacji Hellinger przedefiniowuje grzech własny i pokoleniowy, sugerując, że chodzi o ślepy mechanizm, który można rozwiązać poprzez powierzchowne rytuały. Odmawia każdemu jego winy indywidualnej, co jest nieprawdziwe i w najwyższym stopniu niebezpieczne. Zadziałał tu mechanizm fatum nieustannie żądający ofiary. W podobnym duchu rozgrzeszający się z grzechów seksualnych wyznawca astrologii powoływał się na Wenus, a zabójca na oddziaływanie Marsa (przykład ten wyśmiewał już św. Augustyn).

Rozstrzygnięcia moralne Hellinger pozostawia temu, co bezwolne i nieosobowe. Jednak czy rzeczywiście bezosobowe? Odrzuca on tak ważny dla teologii zbawienia – oparty na teologii krzyża – sens ofiary, pokuty czy ekspiacji, w zamian oferując powierzchowny pogański rytualizm, związany ze spirytystycznym kultem ofiarniczym, gdyż taki charakter ma pseudopsychologiczna inwokacja przodków.

Nic więc dziwnego, że Ewangelickie Biuro Centralne ds. Sekt i Zagadnień Światopoglądowych w Berlinie zalicza autorytarną terapię ustawień B. Hellingera do myślenia ezoteryczno-magicznego. Ideologia rozpowszechniana przez jego „Międzynarodowy Zespół Rozwiązań Systemowych” i trzydniowe kursy przygotowujące przyszłych „terapeutów ustawień rodzinnych” jest niezwykle ostro krytykowana przez znawców sekt z niemieckiego kręgu językowego. Postrzegają ją jako wspólnotę ideologiczną o charakterze kryminalnym, którego jednak na razie nie można stwierdzić pod względem prawnym.

KS. ALEKSANDER POSACKI SJ

Tekst pochodzi z miesięcznika Don BOSCO, grudzień 2007

Od siebie mogę dodać (żeby nie było zbyt płasko), że Salezjanie tutaj w Tarnowskich Górach przewałkowali kilkadziesiąt nowych baniek. Tak, wiem, że nie na temat, ale gdybym to ja wstępował do zakonu to bym wybrał jakąś Triadę albo Dżakuzi z bąbelkami.

Tagi: ,

Po tych Czerwonych Zombie

grudzień 29, 2007 | Siedem Brak Komentarzy | Kategoria: Osobiste

Niżej (tych od świadomego rodzicielstwa) muszę dać jakiś odstresowacz bo nam sie zrobi w koffanym blogasku jak w zakładzie pogrzebowym.nasza klasa

Tagi:

Mamusiu Kupisz mi tą Barbi?

grudzień 29, 2007 | Siedem 10 Komentarze/y | Kategoria: Siedem

“- ojoj, 29 ojro, tak córeczko, ale zaraz po tym jak otrzymam rentę za to, że nie udało mi się Ciebie zabić.

- dzięx Mom.”

Hipermarket “Geant”, Dział z Zabawkami, Polska, 2009r. grudzień.

O Take? Polskie walczyliśmy? Z pewnością nie. Za to gryzipiórki z Juden Zeitung zacierają kaprawe łapki. Z trudem ukrywają radość z wielkiego sądowego zwycięstwa nad ciemnogrodem i kołtunerią. Ślinią ołówki i stawiają ptaszka przy punktacji po stronie “cywilizacji śmierci”: Ponad 200 tys. odszkodowania z odsetkami będzie musiał zapłacić szpital, którego lekarz odmówił wykonania badań prenatalnych – orzekł sąd w Łomży w głośnej sprawie wytoczonej przez państwa Wojnarowskich. To pierwszy wyrok w takiej sprawie w polskim sądzie. Małżonkom sąd przyznał też comiesięczne renty, w sumie ponad 2 tys. zł – domagali się wysokiego odszkodowania oraz renty dla córki, która urodziła się z wadą kości. Obecnie trwa odczytywanie uzasadnienia.
Sąd oddalił powództwo w stosunku do lekarza*, który odmówił kobiecie badań płodu mających wykluczyć lub potwierdzić rzadką wadę genetyczną kości. Wojnarowska przyznała wcześniej, że jeśli przypuszczenia o wadzie się potwierdzą, podda się aborcji… Poniżej sympatyczni i postępowi rodzice (no nie do końca – nie wyzbyli się tego burżuazyjnego raka heteroseksualizmu)

sympatyczna rodzinka postempowych Adamsów

*- spalić durnego konowała, kato-piso-kaczo faszola. Niech żyje wolność równość i braterstwo (i Che)

Tagi: ,

Nasza kreska Klasa kropka Peel

grudzień 29, 2007 | Siedem 5 Komentarze/y | Kategoria: The Best of wpisz.blox.pl

Mam nieskrywaną przyjemność zaprezentować Państwu pierwszy tekst z nowego, jeszcze nienazwanego cyklu.

Kilka dni temu dołączyłem do 2 milionów użytkowników portalu http://nasza-klasa.pl i kurcze blade mam kilka refleksji. Uprzedzam pytania. Naturalnie jestem zazdrosny o gigantyczny sukces tej witryny zbliżającej się wielkimi krokami ku wartości 1mld pln w niecały rok. Właściwie w kilka miesięcy. Mój sajcik to bicz z piasku. Na pociechę mam statystyki, które dają 1 promil szansy nowym projektom.

Goryczy dodaje kompletny brak reguł. Wiele niemal identycznych przedsięwzięć poszło w niebyt. Są kraje w których nasza-klasa.cośtam musi żebrać o internautów. U nas zjawisko przebiło sukces gadu-gadu.

Popularność w sieci to Wszystko. Idę do mięsnego a tam potężne babsko z toporem drze się do Haliny zawijającej gicz wołową w szary papier: „widziałaś jakich nowych czy się dodali*?” W tramwaju czy metrze nie usłyszysz o niczym innym niż „nasza-klasa”. TPSA zanotowała 800% dynamikę wzrostu sprzedaży Neostrady. Wkrótce w banku by dostać kredyt trzeba będzie się pochwalić uzupełnionym profilem w Naszej-Klasie.

Drogi Czytelniku jeżeli jeszcze nie dodałeś swojej osoby do naszej (tak, bo ja już tam jestem) społeczności to już tego nie rób tak będzie rozsądniej. Gdzieś w okolicy Sylwestra staniesz się jednym z 6 obywateli Polski, którzy się jeszcze nie dodali. A wtenczas Ewa Drzyzga zaprosi Cię do „Rozmów w Rynsztoku” jako największego awangardowca w kraju. Pamiętasz będziesz jak królowiec co nic nie musi robić a i tak chrupie Kit-Katy. Przebijesz w swej osobliwej dziwaczności nawet takich gości Ewy jak para owczarków Alzackich tkwiąca w trójkącie erotycznym z żółwiem stepowym.

MINUSY:- Jeżeli masz żonę czy narzeczoną to zapomnij o dodawaniu apetycznych dupalków z LO, koleżanek czy czegoś-tam. Będziesz monitorowany 24h na dobę 365 dni w roku.
- Sieciowi psychopaci pokroju gańdza.debila dostali potężne narzędzie w ich kaprawe kończynki. Już się ślinią kwasem siarkowym i dygoczą z podniecenia co też złego mi uczynią. Ale ja się złego nie ulęknę bo Łaska Pana jest ze mną.
- Nie znajdziesz tam wszystkich. Część najzwyczajniej w świecie umarła inni nie korzystają z sieci. Czekać będziesz i tęsknić.
- Myślę, że grupa wiekowa 20-50 lat stanowiąca trzon N-K nie rozszerzy się o nastolatki (no sorki pedofile) bo oni mają swoje miejsca o których nie mamy pojęcia ani o 50+. Wielka szkoda bo bym chętnie z kilkoma nauczycielkami podzielił się moją opinią na ich temat…PLUSY:- Same plusy

*-do profilu

PS

Wszystkich, ale to wszystkich proszę o nie wyciąganie żadnych wniosków a raczej skupieniu się na poznawaniu Nowej Jakości w sieci. Patrzymy na narodziny supernowej.

Tagi: , ,

Nasza-Klasa na Wpiszu

grudzień 28, 2007 | Basia 8 Komentarze/y | Kategoria: Kultura

Jak mowiłam już wcześniej, nie zalogowałam się na portalu nasza-klasa i nie zamierzam [czekam na zaproszenie od Drzyzgi], jednak niczym Helenka z mięsnego zaglądam kto się nowy dopisał [zalogował na wPisz24.pl]. Miło powitać starych znajomych, jak i nowych swieżutkich dyskutantów.

Siedem napisał w Historii [zakładka u góry, zachęcam], że czytanie Wpisza może być niebezpieczne. Same dyskusje też mogą być niebezpieczne. Nie ma tu  i nie będzie żadnego Regulaminu, tfu!  netykiety brrr…Może się zdarzyć, że dyskusja będzie gorąca, że dyskutanci wyciągną z za pazuch co kto tam ma : szable, miecze, scyzoryki mak gajwera, zastawę stołową, batony prince polo, i , nie badżmy małostkowi – sztachety z płotu.

To tyle, poza tym jesteśmy łagodni jak owieczki [jak owieczki powtarzam, nie jak barany]

Tagi: ,
... free counters