Tak w mowie potocznej wśród domorosłych elektryków nazywa się założenie obejścia bezpiecznika przepięciowego. Może to być kawałek drutu miedzianego lub nawet zwykły gwóźdź. Watowanie publiki to już wyższa szkoła jazdy w relacjach z otoczeniem zwanych „pijar”. Kuźwa, jak mnie drażni to słowo – public relations, ostatnio widziałem kobiecinę co pracowała w zawodzie „fashion buyer „ (WTF?), nie można powiedzieć kupiec? Nieee, przecież to zaściankowe, przaśne, a przede wszystkim polskie, błe, ech,ąą. Natomiast ten fasion bałer to wypas nowoczesność i europejskość w pigułce. Koniec dygresji wracam do meritum.
Jak się społeczeństwo watuje? Codzienną papką informacyjną o wszystkim i o niczym, medialną kołysanką dla debili. Utwierdzaniem lemingów w przeświadczeniu, że są kuul, dżezi i motyla nowa wie jeszcze jak słitaśni, ale tylko pod jednym malusieńkim, malutkim warunkiem, że popierają światłą, europejską postępową jedynie słuszną linię, którą reprezentuje obecnie jedynie słuszna partia (namaszczenie nie jest wieczne, o czym świadczą obecne ruchy na zapleczu). Jeśli nie spełniają warunku to są ciemnym ludem, motłochem, bydłem et cetera….
Wynikiem maglowania i chłostania dusz ludzkich jest zjawisko podobne do tolerancji na alkohol. Po długotrwałym spożywaniu alkoholu organizm nie reaguje na podawane dawki. Trzeba je zwiększyć, aby wystąpił efekt euforii czy też uspokojenia jeśli wchodzi w grę uzależnienie. Po długotrwałym bombardowaniu medialnym społeczeństwo nie reaguje na coraz to większe negatywne zdarzenia w sferze publicznej. W pojedynczym człowieku włącza się bezpiecznik gdy dochodzi do tragedii, przedstawiciele narodu okazują się niegodni sprawowania swych funkcji, ktoś zostaje oszukany. A w grupie, w społeczeństwie? Nic się nie dzieje, ordynarnie wepchnięty gwóźdź w bezpiecznik spełnia swoją rolę. Po tragedii smoleńskiej gwóźdź na chwilę wyskoczył, ale do akcji wkroczyli zawodowi watownicy, przywracając porządek nad Wisłą.
Jeszcze są miejsca gdzie bezpieczniki działają, gdzieś tli się jeszcze ogień. Jest nadzieja na budowę społeczeństwa wolnego. Idźmy za radą Wieszcza:
„”Nasz naród jak lawa – z wierzchu zimna, twarda, sucha i plugawa, lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, pluwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”.
Na zakończenie cytat z prymasa Stefana Wyszyńskiego:
“Jesteście pokoleniem milenijnym, przełomowym, które żyje na grani dwóch Tysiącleci. Wiecie, jak trudno jest utrzymać się na grani. Wieją tam potężne wichry i szaleją burze… Trzeba mocno trzymać się “pazurami” rodzimej skały, aby nie spaść na dno przepaści. Trzeba nie lada wysiłku i bohaterskiego męstwa, aby się ostać… Tylko orły szybują nad graniami i nie lękają się przepaści, wichrów i burz. Musicie mieć w sobie coś z orłów! – serce orle i wzrok orli ku przyszłości. Musicie ducha hartować i wznosić, aby móc jak orły przelatywać nad graniami w przyszłość naszej Ojczyzny. Będziecie wtedy mogli jak orły przebić się przez wszystkie dziejowe przełomy, wichry i burze nie dając się spętać żadną niewolą.
Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko.”
Tagi:
społeczeństwo